Historia
Kadr z bajki ''Reksio'' (fot. materiały prasowe)
Kadr z bajki ''Reksio'' (fot. materiały prasowe)

Pierwszy film animowany z Reksiem w roli głównej ma jeszcze dość ubogą kreskę i nie zaczyna się znaną wszystkim czołówką. Ta pojawia się dopiero w 1972 roku w odcinku "Reksio strażak". Wtedy jeszcze nikt nie podejrzewa, że bajka o psie z brązową plamką na oku stanie się ulubioną rozrywką kilku pokoleń Polaków i na stałe wpisze się do kanonu polskiej popkultury. Nie ona jedna - w bielskiej "fabryce dobranocek" narodzą się także i inne postaci, które całym pokoleniom dorosłych będą przypominać dzieciństwo.

Kadr z bajki ''Reksio'' (fot. materiały prasowe)

Wszystkie drogi prowadzą do Bielska

Historia mieszczącego się w Bielsku-Białej Studia Filmów Rysunkowych, które wydało na świat m.in. psiego gwiazdora, zaczyna się w... Katowicach. W 1947 roku grupka młodych artystów plastyków zafascynowanych animacją zawiązuje przy redakcji "Trybuny Robotniczej" zespół produkcyjny filmów rysunkowych "Śląsk". Kierownictwo nad nim obejmuje Zdzisław Lachur. Wkrótce siedziba studia przenosi się na krótko do Wisły, w planach jest przeprowadzka do Wrocławia. Jednak przypadkowe spotkanie z urzędnikiem na dworcu w Bielsku, który oferuje im jeden z poniemieckich domów, sprawia, że ekipa zostanie już tam na dobre.

Studio debiutuje w 1948 roku filmem, który dziś owiany jest aurą tajemnicy. Animacja w reżyserii Lachura pt. "Czy to był sen?" opowiada o traumie dopiero co zakończonej wojny. Ten wizjonerski film znamy dziś jedynie z relacji świadków, bo jego jedyna kopia zaginęła. A niektórzy wątpią nawet, czy on kiedykolwiek istniał.

Wejście do Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej (fot. Plushy / wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0,3.0,2.5,2.0,1.0)

Przez pierwszą dekadę działalności studio produkuje ponad 20 animacji. W 1953 roku debiutuje w nim Lechosław Marszałek, reżyser i scenarzysta filmów animowanych. Jego  "Koziołeczek" otrzymuje I nagrodę na festiwalu w Karlovych Varach i wyróżnienie na festiwalu w Wenecji. To pierwsze nagrody dla bielskiego studia i dla polskiej animacji w ogóle. Gdy w 1963 roku na ekranach telewizorów pojawiają się Bolek i Lolek, pozycja studia jest już ugruntowana.

Reksio - pies, który nie lubi gryźć

Mamy drugą połowę lat 60. Bolek i Lolek są już gwiazdami bielskiego SFR. Serial o chłopcach, którzy odgrywają na podwórku sceny z przeczytanych powieści i obejrzanych filmów, od kilku lat jest już hitem. Wielka popularność i nagrody na zagranicznych festiwalach sprawiają, że Bielsko-Biała staje się stolicą polskiej animacji.

Lechosław Marszałek, jeden ze współtwórców sukcesu, jest jednak niepocieszony. Wytwórnia ma w planach wysłać Bolka i Lolka na Dziki Zachód. A tam, jak wiadomo, przemoc na tle rasowym i swobodny dostęp do broni. Marszałek nie chce współtworzyć produkcji dla dzieci, której bohaterowie celują do siebie z coltów.

Kadr z bajki ''Bolek i Lolek'' (fot. materiały prasowe)

Obserwując jak jego terier, suczka Trola, biega po podwórku, wpada na autorski pomysł. A gdyby tak stworzyć bajkę o psie, który nie gryzie i jest otwarty na świat?

I tak w 1967 roku telewizja emituje pierwszy odcinek zatytułowany "Reksio poliglota", w którym mały biały terier postanawia nauczyć się języków obcych - takich jak kurzy, kaczy i świński - żeby porozumiewać się ze swoimi sąsiadami z podwórka. Gdy gęś kłóci się z prosiakiem o to, kto może napić się wody z miski, Reksio występuje w roli mediatora. Nie dość, że łagodzi spór, to pokazuje też, że wody w misce jest tyle, że starczy jeszcze dla koguta i indyka. Dzięki swoim umiejętnościom mały terier wyrasta na lokalnego lidera.

Takie jest właśnie przesłanie Marszałka. Reksio przekonuje, że nie można się zamykać w swojej budzie, że kontakt z innym wymaga jedynie odrobiny wysiłku i dobrej woli. A poznanie obcego języka pozwala nam poszerzyć horyzonty i wyjść poza nasze małe podwórko. Wkrótce okazuje się, że idea Marszałka jest zrozumiała także poza granicami Polski. Za odcinek o Reksiu poliglocie Marszałek dostaje Złotego Słowika na Międzynarodowym Festiwalu Filmów dla Dzieci w Teheranie.

 

Po latach Lechosław Marszałek wspomina: "Psiak Reksio przybliżył dzieciom świat zwierzęcy. Poprzez jego codzienne przygody, rozgrywające się w sferze dziecięcej wyobraźni, starałem się wszczepić milusińskim potrzebę miłości do zwierząt, oczekujących od człowieka serdeczności i troskliwości. Dzieci, które lubią zwierzęta, są bogatsze w przeżycia wewnętrzne, żądne poznania nowego świata. Te zaś, które lękają się bądź też ich nie lubią, bywają zubożone o wartość taką jak przyjaźń człowieka ze zwierzęciem. I te aspekty, wzbogacone warstwami moralizatorskimi i wychowawczymi, przyświecały mi w toku realizacji kolejnych filmów".

Przez 23 lata Reksio będzie jeszcze m.in. strażakiem, aktorem, sportowcem, taternikiem, kosmonautą, magikiem, pielęgniarzem i detektywem - zawsze pełniąc funkcję przewodnika po świecie.

Lata 60. to okres szalonego rozwoju technologicznego polskiej telewizji. W 1963 roku TVP ma już milion odbiorców. Ta liczba potroi się w ciągu następnych sześciu lat. W 1971 roku polscy widzowie oglądają z przejęciem transmisję ze zjazdu PZPR, bynajmniej nie ze względu na kontekst polityczny. To pierwsza w historii Polski transmisja w kolorze. Lata 70. to też czas kultowych polskich seriali, takich jak "Czterdziestolatek" czy "07 zgłoś się". TVP inwestuje w produkcję filmów, rozwija się polska szkoła dokumentu. Wszystko idzie do przodu. Jednak jedna rzecz pozostaje niezmienna - od lat 50. o godzinie 19.00 rozpoczyna się Dobranocka później nazwana Wieczorynką.

Złota era polskiej animacji

Druga połowa lat 60. i całe lata 70. to złota era polskiej animacji. Oprócz "Reksia" oraz "Bolka i Lolka" w Studiu Filmów Rysunkowych powstają też "Miś Kudłatek", "Pampalini łowca zwierząt", "Przygody Myszki", "Kangurek Hip-Hop" oraz "Porwanie Baltazara Gąbki".

Kadr z bajki ''Porwanie Baltazara Gąbki'' (fot. materiały prasowe)

Ten ostatni tytuł - bajka o Smoku Wawelskim, który zostaje wysłany przez swojego przyjaciela księcia Kraka z misją odszukania Profesora Gąbki - zwraca na siebie uwagę PRL-owskich cenzorów. Dziecięce oko widzi w tej historii połączenie opowieści szpiegowskiej i podróżniczej, dorośli dostrzegają ukryte dno.

Kraina Deszczowców, do której wyjeżdża ekipa ratunkowa z kucharzem Bartłomiejem Bartolinim, doktorem Koyotem i Smokiem na czele, to alegoria totalitarnego państwa. Ludzie są wtrącani do więzień, panują absurdalne zakazy (np. noszenia parasola) oraz ograniczenie połowu żab (do 10 na głowę obywatela), które są tam popularnym przysmakiem. Nad wszystkim czuwa Łowżab, deszczowcowa służba bezpieczeństwa.

W ślad za ekspedycją ratunkową podąża tajemniczy Don Pedro, który swoim przełożonym donosi o każdym ich ruchu. Tymczasem w Krainie Deszczowców Profesor Gąbka - słynny krakowski naukowiec i specjalista od latających żab - jest zmuszany przez Najwyższego Deszczowca do współpracy, a w końcu zostaje  wtrącony do więzienia.

Zanim ekipa pod wodzą Smoka Wawelskiego dotrze na miejsce, mija jeszcze po drodze kolejne krainy - w każdej próbując poznać, jak się żyje ich mieszkańcom. Szczególnie Słonecja i jej król, Słoneczko XV, była mrugnięciem oka do dorosłego widza. Do 1953 roku mianem "słońca narodów" określano Józefa Stalina. Król tej krainy, tak jak jego pierwowzór, lubował się w uszczęśliwianiu swoich poddanych siłą.

Kadr z bajki ''Porwanie Baltazara Gąbki'' (fot. materiały prasowe)

Przyjazd ekipy Smoka Wawelskiego do Krainy Deszczowców pokrywa się z wybuchem rewolucji, wywołanej przez uciskanych obywateli. Emisja kontynuacji "Przygód.", czyli "Wyprawy Profesora Gąbki", też pokryła się z wybuchem rewolucji - tej solidarnościowej w 1980 roku.

W szczytowym okresie popularności bielskie studio tonie w listach od dzieci - przychodzi ich nawet 15 tys. miesięcznie. Dla pracowników SFR stanowią dodatkową motywację, bo praca nad animacjami jest długa i żmudna. Zespoły nie są duże (ok. 20 osób), a realizacja jednego odcinka bajki dla dzieci zajmuje nawet do kilku miesięcy. Jak wspomina Lechosław Marszałek : "Nie mieliśmy nic oprócz zapału, kilku ołówków i trochę bardzo złego papieru. Brak celuloidu, dobrych farb, aparatury. Jednym słowem - nic! Celuloid organizowany ze starych zdjęć rentgenowskich. Skrobało się. Myło. Czyściło. Najwięcej było go w poniemieckich szpitalach. Jeździłem wtedy po całej Polsce - do Gdańska, Szczecina, Poznania i ściągałem cały ten majdan".

Nieudana wyprawa Bolka i Lolka

W 1974 roku rysownicy bielskiego studia są zawaleni robotą. Trwają prace nad pierwszym polskim pełnometrażowym filmem animowanym. Zespół produkcyjny liczy 30 osób, a na ostatniej prostej będzie ich nawet 50. Tworzą w sumie ponad 60 tys. rysunków, które, ułożone jeden po drugim, liczą prawie 3 tys. metrów.

W 1977 roku na ekranach polskich kin pojawia się wreszcie "Wielka podróż Bolka i Lolka". Widzowie po raz pierwszy słyszą bohaterów - Bolek przemawia głosem Ewy Złotowskiej, a Lolek - Danuty Mancewicz. Fabuła inspirowana jest powieścią Juliusza Verne'a "W osiemdziesiąt dni dookoła świata". Bolek i Lolek postanawiają powtórzyć wyczyn Phileasa Fogga. Jeśli im się to uda, czeka ich nagroda - 20 tys. funtów w złocie.

W rzeczywistości Bolek i Lolek mogą odbyć inną podróż - mają szansę na karierę za oceanem. Zainteresowana nimi jest wytwórnia Columbia, jednak spór o prawa autorskie przeciąga się w nieskończoność. I tak dorośli psują Bolkowi i Lolkowi przygodę ich życia - podróż do hollywoodzkiej krainy marzeń.

Pomniki Bolka (z prawej) i Lolka (z lewej) w 2011 r. odsłonięto w Bielsku-Białej (fot. Plushy / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

W roku 1986 Bolek i Lolek żegnają się z widzami kinowym filmem Stanisława Dulza "Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie" - tym, który sprawił, że Lechosław Marszałek wycofał się z produkcji i poszedł własną drogą. Historia zatacza koło.

Lata 90. otwierają polski rynek na produkcje z zagranicy. "Kacze opowieści" Disneya, "Muminki" i japońskie anime na Polonii 1 sprawiają, że Studio Filmów Rysunkowych powoli zaczyna odchodzić w zapomnienie.

***

Tegoroczny okrągły jubileusz Reksia może stanowić dla studia bodziec do reaktywacji. Cyfrowo odświeżony pies ma powrócić w filmie kinowym. Podobno domowe archiwum Lechosława Marszałka mieści w sobie jeszcze pełno nieopowiedzianych historii.

Od 21 lutego najlepsze produkcje bielskiego Studia Filmów Rysunkowych będziecie mogli oglądać w telewizji METRO. Emisja o godz. 7.10.

Emilia Wanat. Polonistka i amerykanistka, zainteresowana wielokulturowością oraz konfliktami społecznymi w przestrzeni miejskiej. Uwielbia filmy z epoki rządów Margaret Thatcher, mimo braku sympatii dla Żelaznej Damy. Chciałaby pojechać na amerykańskie Południe i załapać tamtejszy akcent.