Friedrich Ernst Kuno Wegner wstąpił do SS 15 października 1940 roku. Urodzony w 1912 roku w Ruden absolwent szkoły powszechnej, z zawodu rolnik, służył w: SS-Verfügungstruppen, Totenkopfverbände i Waffen-SS. W jednostkach zbrojnych był od 1 maja 1941 r. Z szeregowego po niecałym roku awansował na starszego szeregowca, a 1 września 1944 roku dosłużył się stopnia kaprala.
Służył też w Auschwitz.
Thomas Zweinitzer był członkiem jednostek zbrojnych SS od 1942 r. Ten urodzony w 1890 r. w Untermühlembach austriacki weteran I wojny światowej, kilkukrotnie udekorowany za męstwo, w cywilu był robotnikiem drogowym.
Służył też w Auschwitz.
Tak jak Adolf Anders, który służył także w obozie Mauthausen oraz Heinz Wimmer, którego w 1948 r. sąd w Krakowie skazał na więzienie . I tak, jak ponad 8 tysięcy innych ludzi, których imiona, nazwiska, przebieg służby, zdjęcia i wyroki są teraz powszechnie dostępne w gigantycznej bazie "Załoga SS KL Auschwitz". Bazie, która nie powstałaby, gdyby nie dr hab. Aleksander Lasik.
Jeden człowiek i tysiące nazwisk zbrodniarzy
Jest rok 1982 r. Lasik, pisze pracę doktorską w Instytucie Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To właśnie wtedy zaczyna tworzyć swoją bazę danych funkcjonariuszy obozu Auschwitz-Birkenau. Najpierw na fiszkach. Potem w edytorze tekstu TAG.
W 1988 r. Lasik broni doktorat. Z biegiem lat powiększa bazę o dane załóg z innych niemieckich nazistowskich obozów. W 1998 r. baza zostaje przeniesiona do środowiska Microsoft Access. Liczba rekordów dochodzi do 25 tysięcy, z czego 9686 odnosi się do załogi SS w KL Auschwitz - podaje strona krakowskiego IPN.
Instytut Pamięci Narodowej, a dokładnie oddział Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, w maju 2014 r. powołuje Lasika na biegłego. I pozyskuje bazę na potrzeby śledztwa ws. zbrodni w obozie Auschwitz. W maju 2015 zapada decyzja - baza Lasika, przejrzana, zweryfikowana i uzupełniona, zostanie opublikowana. Prace trwają dwa lata. Do dziś. W sieci opublikowano cały dostępny obecnie materiał .
Co jest w bazie danych? IPN wylicza:
informacje o SS-manach pełniących w KL Auschwitz I-III służbę wartowniczą zorganizowaną w batalion wartowniczy oraz kompanie wartownicze (SS-Totenkopfsturmbann, SS-Totenkopfkompanie), w 6-ciu wydziałach administracji obozowej (Abteilungen I - VI) oraz w wydzielonych i zamiejscowych jednostkach organizacyjnych SS podporządkowanych komendantowi Auschwitz I, jako dowódcy garnizonu SS (SS-Standortälteste). Należały do nich m.in. Instytut Higieny SS (SS-Hygiene Institut der Waffen-SS und Polizei) w Rajsku czy Centralny Zarząd Budowlany SS (SS-Zentralbauleitung der Waffen SS und Polizei Auschwitz O/S), a także filie firm i przedsiębiorstw będących własnością SS.
Dobra współpraca Niemców z polskimi śledczymi
- Pomagaliśmy niemieckim organom sprawiedliwości w postępowaniach przeciwko osobom z tej listy. Przekazywaliśmy materiały, które mieliśmy na temat ludzi, wobec których toczyły się postępowania. Baza ma realny, namacalny efekt - sprawy w niemieckich sądach. Wszystko odbywa się w ramach procedury pomocy prawnej w oparciu o polsko-niemiecką umowę dwustronną - mówi prok. Waldemar Szwiec, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie. Dodaje, że IPN nawiązał współpracę z Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen zur Aufklärung nationalsozialistischer Verbrechen w Ludwigsburgu - niemiecką instytucją zajmującą się dokumentowaniem i ściganiem zbrodni nazistowskich.
- Twórcą projektu Załoga SS KL Auschwitz jest prof. Aleksander Lasik. My poddaliśmy bazę obróbce i weryfikacji z udziałem pana profesora, który zachowuje do niej pełne prawa autorskie. Uzupełniliśmy bazę m.in. o dokumenty wymiaru sprawiedliwości - wyroki sądów, oraz fotografie z polskich zasobów, które mogliśmy przypisać do konkretnych osób - mówi prok. Szwiec. - Czynności weryfikacyjne wykonali też pracownicy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau - dodaje. Podkreśla też, że po zakończeniu weryfikacji polscy śledczy podjęli próby ustalenia, kto z esesmanów jeszcze żyje.
Sąd nad trybikami machiny śmierci
- Czy ci, co trafili na listę, byli o tym informowani? - pytam prok. Szwieca. Nie. Może być więc zatem tak, że obozowy strażnik czy esesman wciąż żyje i nie spodziewa się, że mogą zapukać do niego śledczy. Od przełomowego wyroku w sprawie Johna Demjanjuka niemieckie sądownictwo posługuje się ustanowionym wówczas precedensem, umożliwiającym ściganie i skazanie nazistowskich zbrodniarzy nawet jeśli nie uda się udowodnić im konkretnych zabójstw czy tortur dokonanych własną ręką - za przynależność do organizacji uznanej za zbrodniczą.
Przypomnijmy: W 2011 r. niemiecki sąd stwierdził, że jako strażnik w Sobiborze John Demjanjuk brał udział w eksterminacji ponad 28 tysięcy Żydów i skazał 91-letniego wówczas mężczyznę na 5 lat więzienia. Wyrok ustanowił precedens w niemieckim prawie. Demjanjuk nie dostał zarzutów zamordowania konkretnych osób. Został skazany jako strażnik obozu śmierci w Sobiborze, który miał współudział w wymordowaniu 28 tys. Żydów.
- Zmiana jakościowa w niemieckim sądownictwie jest istotna. Także jeśli chodzi o współpracę z polskimi organami - przyznaje prok. Szwiec.
Będzie można sprawdzić, co robił konkretny członek SS
W bazie brak jeszcze na razie dokładnych informacji o tym, co konkretni SS-mani robili w Auschwitz. IPN podkreśla, że dane te aktualnie podlegają sprawdzeniu. Mają zostać opublikowane "niezwłocznie" po zakończeniu weryfikacji. To pozwoli odtworzyć przebieg służby poszczególnych członków załogi obozu, a to z kolei umożliwi przyporządkowanie ich do konkretnych pionów organizacyjnych obozu. A prok. Szwiec dodaje: - Projekt będzie kontynuowany. W tej chwili dotarł do etapu umożliwiającego publikację. Ale jeśli pojawią się nowe materiały, zdjęcia, wyroki, źródła - baza będzie uzupełniana.
A nowych danych przybędzie z pewnością. Przypomnijmy: kompleks obozowy Auschwitz I-III był największym z dwudziestu dziewięciu niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady na obszarze III Rzeszy i terenach okupowanych przez Niemców. W Auschwitz zginęło ok. 1 000 000 Żydów, 70 000-75 000 Polaków, 21 000 Romów i ok. 15 000 jeńców sowieckich. Łącznie - około miliona stu tysięcy osób.
Śledztwo trwa
W powojennych procesach w PRL osądzono ponad 700 byłych członków załogi obozu. W 1947 r. skazano na karę śmierci byłego komendanta Auschwitz Rudolfa Hössa. Kilka miesięcy później karę śmierci w procesie w Krakowie dostało 23 innych oprawców. Ale z biegiem lat coraz trudniejsze okazywało się doprowadzenie nazistowskich przestępców przed sąd. Coraz trudniej było wywalczyć ich ekstradycję z innych państw. Brakowało dowodów na zbrodnie konkretnych ludzi. Szeregowi pracownicy obozu dostawali więc wyroki np. za przynależność do SS i samą służbę w obozie. Co więcej, po 1956 r. wielu już osądzonych zwolniono - podkreśla IPN. Aż do upadku PRL nie udało się uchwalić specustawy o zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości. W latach 60., 70. i 80. prowadzono zaledwie kilka spraw przeciwko byłym funkcjonariuszom Auschwitz, za to dokumentacja zebrana przez nieistniejącą już Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich pozwoliła np. osądzić kilkudziesięciu z nich w Niemczech.
Pracy jest więc ogrom. Chociażby dlatego, że jak dotąd polskim badaczom i śledczym udało się zdobyć i zidentyfikować zdjęcia zaledwie 848 ludzi. To około 10 proc. zgromadzonych w bazie.
Obecnie IPN prowadzi jedno śledztwo. Objęło ono całość aspektów działania obozu Auschwitz - m.in. organizacji i funkcjonowania machiny zagłady, sposobów zabijania więźniów, liczby ofiar, poszczególnych zbrodni wobec więźniów czy eksperymentów paramedycznych. Zadaniem IPN jest także sprawdzenie, czy i kto z ludzi zidentyfikowanych już jako dawni funkcjonariusze obozu jeszcze żyje. I jeśli się da, wyegzekwowanie wobec nich odpowiedzialności karnej.
* Fotografie SS-manów pochodzą ze zbiorów Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Archiwum Muzeum Stutthof w Sztutowie, Archiwum Narodowego w Krakowie oraz Archiwum Państwowego w Katowicach Oddział w Bielsku-Białej.
Książki na temat Auschwitz i II wojny światowej w promocyjnej cenie znajdziecie w Publio.pl>>
Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze .