Historia
Lauri Törni (Fot. Virk E. Voutilainen/color:Jared Enos/Flickr/CC BY-NC-SA 2.0)
Lauri Törni (Fot. Virk E. Voutilainen/color:Jared Enos/Flickr/CC BY-NC-SA 2.0)
"Żołnierze leżeli w szeregu w swoich zimowych mundurach, strzelając w kierunku jeziora. Po prawej stronie ktoś spostrzegł przyglądającego się walce generała. Wieść szybko przedostała się do wszystkich w oddziale. Nagle Lauri Törni wstał, odwrócił się plecami do wroga i zasalutował generałowi. Ten krzyknął 'dzień dobry, chłopcy!'. Żołnierze ryknęli chórem: 'Dzień dobry panie generale!'.To był moment, którego nigdy nie zapomnę".

Tak pułkownik Lars Rönnquist opisał w swojej książce "Törnin Jääkarit" jeden z przykładów szaleńczej odwagi człowieka, przez swoich podkomendnych i przełożonych uważanego za najlepszego żołnierza, jakiego fińska armia kiedykolwiek miała .

Lauri Torni w 1944 r. (fot. Sot. Virk. E. Voutilainen/Wikimedia Commons/archiwum wojenne Finlandii/Wikimedia Commons/public domain)

Amerykanie mają na takich ludzi określenie "badass". Po polsku powiedzielibyśmy "twardziel". Bo Lauri Törni był żołnierzem, o którym marzy każdy generał. Wściekle odważny na polu bitwy, lubiany przez kolegów, z naturalnymi zdolnościami przywódczymi. Ale był przede wszystkim mistrzem tajnych operacji, działań na terenie wroga. Idealnym operatorem sił specjalnych, zanim stały się modne. W trzech armiach. Dlaczego jedną z nich było wojsko Hitlera?

Zimowy żołnierz

1938 rok. Lauri Allan Törni, absolwent szkoły biznesowej, a przy okazji wysportowany atleta, zaciąga się do fińskiego wojska. Rok później, w listopadzie 1939 r., ZSRR uderza na Finlandię. Rozpoczyna się wojna, którą Finowie znają jako "zimową". Nic dziwnego - zima była ich sprzymierzeńcem. Wobec ogromnej liczebnej przewagi przeciwnika mały kraj wściekle - i skutecznie - się broni. Wiecie, co Polacy mają wspólnego z Finami? Ponad 100 lat w niewoli u Rosjan. A wiecie, co umieją Finowie, a co Rosjanom wychodzi nieco gorzej? Jazda na nartach z karabinem na plecach.

View post on imgur.com

Niewiele mija czasu, gdy fińscy dowódcy orientują się, że w szeregach 4. Niezależnego Batalionu Jegrów (formacja piechoty, tradycyjnie strzelcy wyborowi i wywiadowcy) trafił im się diament. Odważny, piekielnie wytrzymały, wytrenowany. Celnie strzela. Potrafi na nartach przekraść się za linie wroga, wziąć jeńców, przechwycić dokumenty i wrócić. Törni bije się nad jeziorem Ładoga, uczestniczy w rozbiciu radzieckich dywizji pod Lementi, zostaje awansowany na kapitana i - zupełny przecież młokos - zatrudniony do szkolenia rekrutów. Walkę z ZSRR prowadzi dalej podczas tzw. "wojny kontynuacyjnej" - tak Finowie nazywają konflikt z ZSRR w latach 1941-1944, rozpoczęty, gdy Stalin, nienasycony zdobyczami w Skandynawii i niezrażony porażką w wojnie zimowej, ponownie uderzył na byłych poddanych.

Przez trzy lata wojny Törni wyrabia sobie reputację tak skutecznego żołnierza, że dostaje swój oddział, nazwany jego własnym nazwiskiem. Służący u niego żołnierze, w tym przyszły prezydent Finlandii Mauno Koivisto, ryzykują strasznie. Ich zadania to głównie operacje na terytorium wroga. Opisuje je Richard Bennet w książce "Elite Forces" . Przetrzebiona przez Stalina z doświadczonych oficerów Armia Czerwona nie daje Finom rady. Były amerykański dyplomata Michael Cleverley, autor książki o Törnim "Urodzony żołnierz", podaje dwa opisy jego akcji w ówczesnej prasie:

"Zaatakowali wściekle - dwoma plutonami na okrążające ich siły wyposażone w 25 czołgów. Wykrzykiwali komendy, wrzucali granaty do bunkrów".
"Törni przemieszczał się w przód i w tył, w deszczu ołowiu. Bunkry pełne były umierających, pokrwawionych, jęczących żołnierzy wroga. Nie byli w stanie ruszyć się choćby o parę kroków, bo Törni i jego mordercza kompania zabijali ich na miejscu".
Fiński patrol narciarski ścigający oddział rosyjski, styczeń 1940 r. (fot. archiwa wojenne Finlandii/Wikimedia Commons/public domain)

O tym, jak narciarski oddział Törniego dawał się we znaki Rosjanom, świadczy nagroda, jaką wyznaczyli za jego głowę - 3 miliony marek fińskich - pisze Philipp Jowett w książce "Finland at War 1939-1945" . Sam Törni 9 czerwca 1944 r. dostaje najwyższe fińskie odznaczenie, czyli Krzyż Mannerheima.

Radziecka ofensywa w lecie 1944 r. zmusza jednak Finów do zawieszenia broni i rozejmu. Ale nie Törniego. Nic dziwnego - to jego ojczysta Karelia wpadła w ręce wroga.

W służbie III Rzeszy

Powiedzieć, że sojusznik Finlandii w wojnie z ZSRR jest kontrowersyjny, to mało. Skandynawski kraj wspomaga sprzętem i ludźmi zbrodnicza III Rzesza. Równocześnie rząd w Helsinkach utrzymuje dobre relacje z aliantami zachodnimi, podkreślając oficjalnie, że jego sojusz z Niemcami ma charakter obronny przeciw ZSRR. Historycy piszą, że Finlandii udało się utrzymać niezależność przez całą wojnę. Hitler traktował Finów jak sojuszników, choć np. konsekwentnie odmawiali - skutecznie i do końca - wydania III Rzeszy swojej społeczności żydowskiej. Finlandia nigdy też nie podpisała tzw. paktu trzech z Niemcami, Włochami i Japonią.

Rozejm z ZSRR jest dla Helsinek bardzo kosztowny. To Moskwa dyktuje jego warunki. W tym demobilizację znacznej części fińskiej armii. Törni traci zajęcie. Chce jednak dalej walczyć z Sowietami, którzy opanowali - jak się po wojnie okaże: na dobre - jego rodzinną Karelię. Fin trafia do armii III Rzeszy. Dobrze ją zna.

Trzy lata wcześniej, między wojną zimową a wojną kontynuacyjną, w 1941 roku, ówczesny fiński rząd dogadał się z Berlinem na przeszkolenie przez niemiecką armię grupy fińskich oficerów. Finowie, w tym Törni, zamiast do Wehrmachtu, na co liczyli, wylądowali jednak na szkoleniu w Waffen-SS - elitarnych frontowych oddziałach armii Hitlera. Elitarnych i okrytych zbrodniczą sławą. To najbardziej kontrowersyjna część biografii Törniego. Jak podkreśla Michael Cleverley w rozmowie z WP , Törni nie mówi płynnie po niemiecku, nie lubi stylu dowodzenia niemieckich wojskowych i nie daje się uwieść ideologii nazistów. Istnieje jednak spór wśród autorów piszących o Törnim co do motywów jego kooperacji z III Rzeszą. Fakty są bezsporne - fiński bohater współpracuje z Niemcami i nie robi tego pod przymusem. Dużo bardziej skomplikowane i niejednoznaczne są natomiast motywy tej współpracy. Wiadomo za to, że gdy zaczyna się wojna kontynuacyjna, Törni wraca natychmiast do fińskiej armii.

Ale w styczniu 1945 r. znów nie ma jak walczyć z Sowietami. Rekrutuje go ruch oporu złożony głównie z fińskich wojskowych. Spiskowcy mają jednak tego samego, nieciekawego sojusznika - Niemców. Törni znów jedzie na szkolenie do III Rzeszy, jednak niewiele z niego wychodzi - wojna zmierza ku końcowi. Jak pisze Henry Gill w książce " Żołnierz trzech flag", Fin w niemieckich szeregach walczy krótki okres z armią radziecką, niedługo jednak musi poddać się aliantom. Ci kierują go do brytyjskiego obozu jenieckiego. Co robi człowiek, który uciekł tyle razy zza rosyjskich linii frontu? Oczywiście znów ucieka i wraca do Finlandii. Tam czeka go przykra niespodzianka. Bohater wojenny, ikona fińskiej armii, za współpracę z Niemcami i ich bezpieką - a dokładnie za zdradę Finlandii poprzez zaciągnięcie się do obcego wojska - zostaje skazany na więzienie. Trzy lata później, ułaskawiony, wychodzi na wolność. Nie chce już jednak zostać w ojczyźnie.

Lauri Torni jako żołnierz trzech armii - fińskiej, niemieckiej i amerykańskiej (fot. archiwum wojenne Finlandii/GUMMERUS-Kallonen-Sarjanen/Leijonamieli 2002/kolor: VesteriWikimedia Commons/public domain)

Amerykanin

W 1954 r. do armii USA, a dokładnie do "zielonych beretów", czyli sił specjalnych armii Stanów Zjednoczonych, zostaje wcielony nowy żołnierz. Ma już 35 lat, ale sprawnością fizyczną i techniką przewyższa wielu młodszych od niego. Nazywa się Larry Thorne. W ciągu następnych 11 lat stanie się legendą trzeciej już w swoim życiu armii - USA.

Do Stanów dostał się, wyskakując prosto do Zatoki Meksykańskiej z pokładu statku przepływającego wzdłuż wybrzeży Alabamy. Jest rok 1950. Fiński weteran wojenny mieszka w Nowym Jorku, zaprzyjaźnia się z miejscową społecznością fińskich imigrantów, pracuje jako sprzątacz i stolarz. Na szczęście niedługo. Ma potężnego sprzymierzeńca. Były szef wywiadu USA, William H. Donovan, doskonale zdaje sobie sprawę, jakiej klasy wojskowy specjalista marnuje się w cywilu. Wpływowy "Wild Bill" doprowadza do przyznania Törniemu - a właściwie już Thorne'owi - amerykańskiego obywatelstwa. Droga do armii USA staje otworem. Trwa zimna wojna. Fiński bohater i niechętny współpracownik Niemców znów może być na pierwszym froncie zmagań z sowiecką Rosją.

Pojmany czy martwy?

Thorne wykorzystuje szansę. Z jego ogromnego doświadczenia korzystają amerykańscy rekruci. Uczy jazdy na nartach, sposobów przetrwania, wspinaczki górskiej i taktyki wojny partyzanckiej. Awansuje. Skutecznie wykonuje misję odzyskania tajnych materiałów z amerykańskiego samolotu, który rozbił się w irańskich górach Zagros. Znów jest na polu walki. Znów jest potrzebny.

Nikogo więc nie dziwi, gdy w 1965 r. Thorne, już po jednej turze służby w Wietnamie, jedzie na drugą i osobiście uczestniczy w misjach patrolowych. Nie wie, że ta z 18 listopada 1965 r. okaże się jego ostatnią.

Jedna z licznych wersji śmigłowca Sikorsky H-34 (UH-34D) nad Wietnamem, 1965 r. (fot. US Navy National Museum of Naval Aviation/Wikimedia Commons/public domain)

Śmigłowiec Thorne'a podczas powrotu z misji rozbija się w górzystym regionie Phuoc Son w prowincji Quang Nam. Ekipy ratownicze nie mogą znaleźć wraku maszyny. Thorne zostaje uznany za zaginionego. A potencjalnie - za więźnia Wietkongu. Równocześnie jego historia, znana wcześniej pasjonatom historii i wojskowości, zaczyna zataczać coraz szersze kręgi. W filmie "Zielone Berety" rolę Svena Korniego, postaci inspirowanej życiem Thorne'a, gra sam John Wayne. Larry Thorne zostaje bohaterem kolejnych książek i innych publikacji. Ale wciąż nie wiadomo, co się z nim stało. Dopiero w 1999 r. udaje się znaleźć szczątki żołnierza, który walczył w trzech armiach i który zdążył już za życia stać się legendą. Bardzo kontrowersyjną legendą.

[Od redakcji: artykuł archiwalny. Przypominamy go w ramach wyjątkowego wydania magazynu Weekend.Gazeta.pl, poświęconego w całości historii]

Michał Gostkiewicz . Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej w dziale zagranicznym "Dziennika" i w tygodniku "Newsweek". Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze i Instagramie .

r e me de la cr e me