Rodzina
(fot. istockphoto.com)
(fot. istockphoto.com)

Czym są emocje i do czego są one nam potrzebne?

- Emocje to krótkotrwałe zjawiska psychologiczne i fizjologiczne. Powstają w reakcji na to, co dla nas ważne. Trwają krótko i ujawniają się w fizjologii na przykład poprzez zmieniające się tempo bicia serca, także w ekspresji - czego przykładem jest mimika twarzy - i w subiektywnych wrażeniach, bo z reguły potrafimy określić, co czujemy. Sukces w pracy wywołuje radość i dumę, pisk hamującego samochodu rodzi strach, a sprzeczka ze współpracownikiem - złość.

Emocje - zarówno te negatywne jak i te pozytywne - są nam bardzo potrzebne (fot. pixabay.com)

Nie należy mylić emocji z nastrojami, które różnią się od nich tym, że trwają dłużej, są mniej intensywne i w mniejszym stopniu wpływają na nasze zachowania. Nastroje mają też mniej złożoną treść - jesteśmy albo w złym, albo w dobrym nastroju. Emocje są bardziej zróżnicowane.

Uczymy się, że powinniśmy kontrolować emocje. Może w ogóle łatwiej by się żyło bez nich?

- Życie bez emocji byłoby raczej niemożliwe. Emocje uznawane są za jeden z kluczowych mechanizmów adaptacji: informują nas o ważności zdarzeń. Gdy nam coś zagraża, czujemy strach, gdy coś bezpowrotnie utracimy, odczuwamy smutek. Emocje mobilizują nas do działania, na przykład ucieczki w sytuacji zagrożenia, ale pełnią też funkcję komunikacyjną. Analizując ekspresję emocjonalną innych ludzi, możemy przewidywać ich zachowania; przykładowo czyjaś rozzłoszczona twarz sugeruje, że możemy zostać zaatakowani przez tę osobę. Emocje to niekiedy kwestia przeżycia. Gdybyśmy mieli się zastanawiać, czy nadjeżdżający szybko samochód stanowi zagrożenie, to prawdopodobnie nie mielibyśmy szans na szybką reakcję - odskoczenie z drogi.

Mówi pani o emocjach negatywnych. A co z pozytywnymi? Czy one też mają znaczenie dla naszego przetrwania?

- Przez długi czas to negatywne emocje były głównym obiektem zainteresowania psychologów, ponieważ ich wpływ na nasze życie jest bardziej zauważalny. Jednak równie ważne są emocje pozytywne, chociaż ich działanie nie jest tak bezpośrednie jak emocji negatywnych. Liczne badania wskazują, że rola pozytywnych emocji ujawnia się w nieco dłuższej perspektywie: sprzyjają one budowaniu zasobów, które przydatne są w cięższych czasach. Osoby naładowane pozytywnymi doświadczeniami emocjonalnymi lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu, są bardziej twórcze.

Emocje mobilizują nas do działania, np. w sytuacji zagrożenia (fot. PeopleImages / iStockphoto.com)

Mówi się, że kobiety są bardziej emocjonalne od mężczyzn. To prawda czy szkodliwy stereotyp?

- Rzeczywiście, pogląd, że kobiety są bardziej emocjonalne niż mężczyźni, jest dość powszechny. Uważa się, że kobiety przeżywają więcej emocji, doświadczają ich intensywniej i wyrażają z większą ekspresją. Jednak mimo swej powszechności przekonanie to nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia w wynikach badań.

A nie jest tak, że kobiety lepiej emocje rozpoznają i nazywają?

-  Na pewno mają bardziej rozbudowaną wiedzę o emocjach, ich świat jest im bliższy, bo zupełnie inaczej konstruowane są narracje dotyczące emocji kierowane do dziewczynek i do chłopców. Do dziewczynek mówi się bardzo szczegółowo: on jest smutny, bo coś stracił, teraz to przeżywa i trzeba go pocieszyć, zaś do chłopców: przewrócił się i go boli. Koniec.

Moja magistrantka zrobiła badanie dotyczące tych dwóch rodzajów narracji w przedszkolach, bo doszłyśmy do wniosku, że podczas przeciętnego dnia pracy dzieci spędzają więcej czasu ze swoimi wychowawczyniami niż z matkami. Chciałyśmy sprawdzić, czy opisy zdarzeń emocjonalnych różnią się w zależności od płci dziecka, do którego nauczycielka ten opis kieruje. Nauczycielkom pokazywane było zdjęcie tego samego dziecka, ale zmanipulowane tak, że czasem dziecko wyglądało jak chłopiec, a czasem jak dziewczynka. Okazało się, że mówiąc do zdjęcia dziewczynki, panie używały więcej słów, zwłaszcza takich, które dotyczyły emocji. Do chłopców mówiły krócej i bardziej ogólnikowo: że coś jest dobrze albo źle, bez wchodzenia w niuanse. Te różnice w narracjach były istotne statystycznie, czyli wykluczały błąd wynikający z próby.

Powszechnie uważa się, że kobiety są bardziej emocjonalne niż mężczyźni. Nie znaleziono jednak na to naukowych dowodów (fot. gradyreese / iStockphoto.com)

Tak więc świat emocji jest dla dziewczynek inaczej konstruowany niż dla chłopców, a przez to bardziej dostępny i ciekawy. Stąd potem te wszystkie "kobiece" filmy i książki, które właśnie eksplorują świat relacji międzyludzkich. Dla mężczyzn to nie jest ciekawe, bo w dużej mierze nie rozumieją tego świata, jest dla nich niedostępny.

Czy kobiety także silniej przeżywają emocje?

- Wyniki badań dotyczących doświadczania emocji nie są już tak spójne. Wiele wskazuje zatem na to, że większa emocjonalność kobiet dotyczy przede wszystkim okazywania emocji, a nie wewnętrznych przeżyć. Stereotyp o większej emocjonalności kobiet można uznać za szkodliwy, ponieważ uleganie jego wpływowi determinuje nasze reakcje emocjonalne. Kobieta może na przykład odczuwać złość, ale zachowuje się zgodnie ze stereotypem i powstrzymuje się od jej wyrażania. Podobnie mężczyzna, który odczuwa smutek, ulega stereotypowi, mówiącemu o tym, że "chłopaki nie płaczą" i dusi w sobie emocje.

To jak w takim razie sobie radzimy z kontrolowaniem emocji w zależności od płci?

- Mężczyźni częściej niż kobiety hamują wyrażanie emocji, przy czym wiele zależy od tego, o jaką emocję chodzi. Kobiety częściej niż mężczyźni starają się kontrolować wyrażanie pogardy, złości i wstrętu, a mężczyźni częściej starają się kontrolować strach i smutek. Na pewno dużą rolę odgrywają tu uwarunkowania kulturowe. Wyznaczone przez kulturę standardy działają jak filtr, przez który mężczyźni i kobiety "przepuszczają" to, co czują w środku i wpływają w ten sposób na ekspresję emocji.

Tematy takie jak emocje, relacje międzyludzkie, są bliższe kobietom. Mężczyźni rzadko interesują się tym tematem (fot. Choreograph / iStockphoto.com)

Czy istnieje związek między inteligencją emocjonalną a sukcesami w pracy?

- Mówi się niekiedy, że ludzie są przyjmowani do pracy na podstawie inteligencji psychometrycznej, czyli tak zwanego ilorazu inteligencji, oraz osiągnięć w CV, a zwalniani z powodu niskiej inteligencji emocjonalnej. To jest jednak sporym nadużyciem.

Inteligencja emocjonalna funkcjonuje od niespełna 30 lat, dokładnie od 1990 roku. Jednocześnie jak żaden inny z obszarów współczesnej psychologii zawitała pod strzechy. Gdy to pojęcie pojawiło się w artykule naukowym Johna Mayera i Petera Saloveya "Emotional intelligence. Imagination, Cognition and Personality", podchwycił je Daniel Goleman, który ogromnie je spopularyzował w swojej książce pt. "Inteligencja emocjonalna". Problem w tym, że w tej publikacji postawił wiele tez, nie mając żadnych badań na ich poparcie.

Jakie na przykład?

- Twierdził, że to głównie inteligencja emocjonalna odpowiada za odnoszenie sukcesów w życiu zawodowym, a także w związkach. Klasyczna inteligencja, jak wynika z wielu różnych badań, odpowiada za około 20 procent sukcesu w życiu - tego rozumianego po amerykańsku, który określa liczba samochodów, domów i stawka za godzinę pracy. Goleman postawił tezę, że za pozostałe 80 procent sukcesu odpowiada właśnie inteligencja emocjonalna. Nie dysponując żadnymi badaniami, ogłosił wręcz, że ona jest ważniejsza! To przyczyniło się do zawrotnej kariery tego pojęcia. To dlatego dzisiaj w księgarniach oprócz popularnych publikacji na temat inteligencji emocjonalnej znajdziemy książki o inteligencji duchowej czy seksualnej.

Mężczyźni częściej niż kobiety hamują wyrażanie emocji (fot. ArtMarie / iStockphoto.com)

Teraz, gdy sporo rzeczy już przebadano, wiemy, że nie ma potwierdzenia śmiałych twierdzeń Golemana. Choć można uznać, że inteligencja emocjonalna na pewno wiąże się z lepszym funkcjonowaniem społecznym, a osoby, które lepiej rozpoznają emocje, lepiej też radzą sobie ze stresem, więc unikają niektórych problemów zdrowotnych.

Dziś wiemy też, że z inteligencją emocjonalną wiążą się osiągnięcia szkolne dzieci - wpływa ona na to, że są bardziej lubiane, lepiej radzą sobie z otoczeniem, ale nie zwiększa ona ich zdolności intelektualnych. Zaś na poziomie edukacji akademickiej związek ten zanika. Okazuje się, że inteligencja emocjonalna wcale nie jest ważniejsza.

Co w takim razie decyduje o tym, czy odniesiemy sukces?

- O życiowym, w tym zawodowym, sukcesie decyduje wiele rzeczy, między innymi poziom ambicji, jaki się ma wdrukowany kulturowo, rodzinnie. Kobiety często rezygnują z zawodowego sukcesu na rzecz dzieci. Widzę, jak to się dzieje na psychologii: studenci to w 99 procentach dziewczyny, a profesorowie - niemal sami mężczyźni. Może kobiety są przeciążane obowiązkami związanymi z dziećmi i jak przychodzi co do czego, odkładają doktorat. A faceci nie odkładają, bo nie muszą, ktoś inny zajmuje się ich dziećmi. I oni robią doktorat, potem habilitację. Ale wreszcie trochę to się zmienia.

Dorota Szczygieł (fot. materiały prasowe)

Dorota Szczygieł . Psycholog. Bada, w jaki sposób strategie regulacji emocji stosowane przez pracownika wpływają na jego dobrostan, a w szerszej perspektywie na kondycję ekonomiczną organizacji. Współtworzyła Skalę Pracy Emocjonalnej - narzędzie do pomiaru strategii regulacji emocji w zawodach usługowych, a także Skalę Poziomów Świadomości Emocji - narzędzie do diagnozy inteligencji emocjonalnej. Jest autorką licznych publikacji dotyczących związku między emocjami a dobrostanem człowieka oraz inteligencji emocjonalnej, m.in. w: "Polish Psychological Bulletin", "Psychologii Rozwojowej", "Studiach Psychologicznych". Na Uniwersytecie SWPS w Sopocie prowadzi zajęcia z zakresu diagnozy psychologicznej oraz psychologii różnic indywidualnych.

Katarzyna Nowakowska. Była redaktor naczelna serwisu Foch.pl. Jest założycielką (nie)oficjalnego kultu Davida Bowie i współtwórczynią "Bachora". Dla niepoznaki za dnia pisze kulturalne teksty ("Dziennik Gazeta Prawna"), a nocą wyżywa się w internetach.