Odpocznij
(fot. RyanJLane / iStockphoto.com)
(fot. RyanJLane / iStockphoto.com)

W dzisiejszym świecie obserwujemy stale rosnący trend: brody. Jak na początku 2014 roku odnotował światowy gigant kosmetyczny Procter & Gamble, ten gwałtowny skok popularności męskiego zarostu spowodował widoczny spadek zapotrzebowania na maszynki Gillette i inne przybory do golenia. Pewien uczony na łamach czasopisma "Atlantic" ogłosił rok 2013 "przełomowym rokiem w dziejach męskiego zarostu". Bohaterowie reality show Dynastia kaczorów - obdarzeni brodami starotestamentowych proroków i manierami skończonych buraków - oraz brodaci baseballiści drużyny Boston Red Sox szturmem wtargnęli na czołówki gazet i portali internetowych, ponadto w mediach głośno było również o atakach grupy amiszów obcinających brody swym współwyznawcom, o zamieszaniu wokół zarostu prezentera BBC Adriana Chilesa, o kampanii służących w armii Stanów Zjednoczonych sikhów domagających się zniesienia zakazu noszenia brody, o renesansie wąsów w Turcji i we Francji, a także o zwiększonym zainteresowaniu akcją " Movember " (Mustache November), która propaguje badania profilaktyczne pomagające wykrywać raka jąder i prostaty*.

 

Czy to już świt nowej ery, czy też tylko chwilowa anomalia? Czas pokaże. Ale jedno jest pewne: zmiany w męskim zaroście nigdy nie były tylko kwestią mody. Brodzie i wąsom przypisywana jest tak duża moc manifestowania osobistych oraz politycznych poglądów, że nawet w Ameryce, w "krainie wolności", podlegają one administracyjnej i korporacyjnej kontroli. Amerykanie nie mogą tak naprawdę zapuszczać brody i wąsów wedle własnego uznania, co potwierdził zresztą wyrok Sądu Najwyższego z 1976 roku w sprawie Kelley kontra Johnson, który utrzymał w mocy prawo pracodawcy do narzucania swoim pracownikom wymagań dotyczących wyglądu.

Wzorzec męskości w zarysie

Judith Butler, jedna z najważniejszych badaczek zajmujących się gender studies, przekonuje, że nasze słowa, działania oraz ciała nie są po prostu wyrazem nas samych, ale sposobem, w jaki kształtujemy siebie jako kobiety i mężczyźni. Innymi słowy, tożsamość każdego z nas jest kształtowana i wciąż przetwarzana przez to, co robimy i mówimy. W tym sensie ścinanie czy też formowanie zarostu zawsze stanowiło ważny zabieg nie tylko podkreślający własną męskość, ale także decydujący o samym byciu mężczyzną. Społeczeństwo narzuca powszechnie obowiązujące formy męskiej osobowości na przykład poprzez regulację owłosienia twarzy. Tym samym dotarliśmy do pierwszej zasady obowiązującej w dziejach zarostu:

twarz to wskaźnik zmian zachodzących we wzorcach męskości

. Religie, narody oraz rozmaite ruchy formułują konkretne normy i wartości dotyczące zarówno owłosienia, jak i innych symboli, aby obwieścić wszem wobec swe ideały. Kiedy wybuchają spory dotyczące sprzecznych modeli męskości, o przynależności do poszczególnych obozów może decydować chociażby właśnie różny sposób obchodzenia się z owłosieniem twarzy.

Współcześni mężczyźni coraz chętniej i coraz częściej zapuszczają brody (fot. master1305 / iStockphoto.com) ()

Przekonanie, że wygląd zarostu to kwestia indywidualnego wyboru, wciąż cieszy się dużą popularnością, pomimo rozlicznych dowodów, że jest dokładnie na odwrót. Na przykład noszenie brody we współczesnej Ameryce może skazać cię na wyrzucenie z wojska, zwolnienie z pracy, dyskwalifikację w walce bokserskiej, wyeliminowanie z rywalizacji w wyborach, a nawet przypięcie łatki terrorysty. Co prowadzi nas do drugiej zasady obowiązującej w historii zarostu:

męski zarost to kwestia polityczna

. Jako że idee męskości są mocno związane z polityczną i społeczną władzą, każdy symbol męskości jest obarczony politycznym i moralnym znaczeniem. To tłumaczy, dlaczego męski zarost posiada moc wywoływania oburzenia i dlaczego podlega on tak dużej kontroli społecznej.

Według kolejnego błędnego przekonania golenie się - lub niegolenie się - to kwestia wygody, a rozwój technologii wspomagającej golenie wyjaśnia dominację gładkich podbródków w minionym stuleciu. Prawda jest jednak zupełnie inna. Czynność golenia się jest tak stara jak sama cywilizacja, brak zaś nowoczesnych udogodnień nigdy nie powstrzymywał ludzi przed korzystaniem z symbolicznej władzy, jaką daje usunięcie owłosienia z twarzy. W ten sposób dotarliśmy do trzeciej zasady historii męskiego zarostu: język męskiego zarostu jest zbudowany na opozycji pomiędzy ogolonym a nieogolonym . Przy użyciu tego podstawowego rozróżnienia oraz jego licznych wariacji zachodnie społeczeństwa skonstruowały cały wizualny słownik dotyczący osobowości oraz przynależności społecznej. (...) Półbóg nie nosi brody

Wszystkie te aspekty są doskonale widoczne na przykładzie Aleksandra Wielkiego, który nie tylko zmienił bieg historii zachodniej cywilizacji, ale również oblicze męskiej godności. Podbijając Egipt i Persję, Aleksander uczynił z siebie oraz ze swych greckich żołnierzy władców całego znanego wówczas świata. Jednak wybrał dla siebie wygląd - wszystkie portrety, posągi oraz wizerunki na monetach przedstawiają go jako gładko ogolonego młodzieńca - który w greckiej tradycji był powszechnie wyśmiewany jako niemęski.

Aleksander Wielki na Bucefale podczas bitwy pod Issos (333 p.n.e.). Fragment tzw. mozaiki Aleksandra z Domu Fauna w Pompejach (fot. Berthold Werner / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0) ()

Czemu więc tak postąpił? I co więcej, dlaczego szanowani Grecy i Rzymianie z entuzjazmem naśladowali go przez kolejne czterysta lat? Otóż uważał się on za półboga i tak też chciał wyglądać. Ponieważ współcześni mu artyści przedstawiali takich mitycznych herosów jak Achilles czy Herakles jako wiecznie młodych i pozbawionych brody, Aleksander golił się i do tego samego zachęcał swoich zwolenników. Potrafił być bardzo przekonujący. Mężczyźni należący w czasach antycznych do elity - lub też mężczyźni z niższych warstw społecznych aspirujący do wyższych sfer - przejmowali więc styl Aleksandra, pragnąc zasugerować, że w nich samych też tkwi pierwiastek heroizmu. To nie była żadna fanaberia ani chwilowa moda, lecz potężny symboliczny akt. (...)

Ewolucja brody

Badacze zajmujący się ewolucją, poczynając od samego Karola Darwina, zastanawiali się nad pochodzeniem ludzkiej brody. W dziele O pochodzeniu człowieka z 1871 roku Darwin opisuje proces doboru płciowego, który działając wspólnie z procesem doboru naturalnego, wyznacza kierunek ludzkiego rozwoju. Dobór naturalny przekształca gatunek, faworyzując osobniki posiadające takie cechy, które zwiększają ich szanse na przetrwanie i prokreację. (...) Darwin zakwalifikował ludzką brodę do kategorii ozdób i przyjął, że ma ona moc przyciągania kobiet. Zgodnie z tą teorią brodaci mężczyźni mieli przez tysiąclecia większe powodzenie w dziedzinie prokreacji niż ich gładkolicy rywale, a ludzka broda ewoluowała aż do obecnej postaci. Krótko mówiąc, mężczyźni noszą teraz brody, ponieważ brody podobały się naszym prehistorycznym przodkiniom. (...)

Na jakiej podstawie da się stwierdzić, że broda funkcjonowała w ewolucyjnej historii człowieka bardziej jako przynęta dla kobiet aniżeli rodzaj straszaka na innych mężczyzn? Aby odpowiedzieć na to pytanie, można na przykład obserwować rolę, jaką analogiczne, związane z płcią ozdoby - pióra, kołnierze, poroża - odgrywają w świecie zwierząt. Można również zbadać męskie i kobiece reakcje na brodate twarze, aby sprawdzić, czy nadal pobrzmiewa w nich echo prymitywnych impulsów, którymi kierowali się nasi przodkowie przed tysiącami lat.  

Darwin w 1881 r. sportretowany przez Johna Collier (fot. National Portrait Gallery: NPG 1024 / Wikimedia.org / Domena publiczna) ()

Darwinowska teoria ozdobnej funkcji brody znalazła w kolejnych latach znaczące naukowe potwierdzenie. Jedna z jej zwolenniczek, psycholog ewolucyjna Nancy Etcoff, przekonuje, że pogoń za atrakcyjnym partnerem jest "uniwersalnym elementem ludzkiego doświadczenia, wzbudza przyjemność, przyciąga uwagę i skłania do działań, które zapewniają przetrwanie naszym genom". (...) Przyglądając się męskim twarzom, kobiety - być może nieświadomie - dokonują oceny genetycznej wartości swych potencjalnych partnerów. Taki wniosek nasuwa obserwacja zachowań zwierząt. Niektóre gatunki ptaków, na przykład pawie, wytworzyły w procesie ewolucji niezwykle barwne upierzenie lub imponujące ogony, ponieważ takie preferencje przejawiają ich seksualne partnerki. Pawie obdarzone najokazalszymi ogonami mają najliczniejsze potomstwo, a w miarę następowania kolejnych pokoleń ich ogony stają się coraz dłuższe. (...) Być może ludzka broda pełni funkcję analogiczną do poroży lub bogato upierzonych ogonów. Ona również stanowi ozdobę wytwarzaną przez testosteron i jest czymś w rodzaju afisza reklamowego wysokich genetycznych kwalifikacji. (...)

Broda jako narzędzie walki

Brak jednoznacznych dowodów na potwierdzenie teorii brody jako ozdoby otwiera pole przed konkurencyjną wobec niej teorią brody jako narzędzia walki. Ale w jaki sposób broda miałaby pomagać mężczyznom w walce? Socjobiolog R. Dale Guthrie zaproponował możliwe wytłumaczenie: miała ona służyć zastraszaniu. Rywalizacja samców o seksualną dominację jest powszechnie spotykana w świecie zwierząt, a wśród atrybutów pomagających im w tej walce znajdują się "cętki, plamy, paski, grzywy, kołnierze, podgardla, fantazyjne ogony, czuby, pióropusze, jaskrawokolorowe wzory, korale, worki policzkowe, grzebienie, ubarwione gardła, kłaczki, brody i wiele innych ozdób". Mieniący się kolorami, rozłożysty ogon u pawia służy według Guthriego nie tyle przyciąganiu samic, ile onieśmielaniu konkurentów; komunikat, jaki wysyła, brzmi nie tyle "wybierz mnie", ile "z drogi, jestem silniejszy".

Obnażanie zębów i inne miny bądź grymasy odgrywają wśród małp ważną rolę jako sygnały społeczne. Zęby i szczęki stanowią główną broń u większości zwierząt, zaś ozdoby wielu samców naczelnych koncentrują się właśnie wokół pyska, jak na przykład kontrastujące ubarwienie dolnej szczęki czy też kępki sierści uwydatniające linię podbródka. Ludzie pierwotni zastraszali swoich rywali, obnażając zęby i groźnie na nich powarkując. Dla wzmocnienia tego efektu mogli również wysuwać do przodu podbródek. Guthrie zwraca uwagę, że kwadratowa lub zaciśnięta i wysunięta szczęka uważana jest powszechnie za oznakę siły oraz agresji. Z kolei cofnięta szczęka jest postrzegana jako oznaka słabości i bywa objawem przerażenia lub chęci odwrotu. Owłosiony podbródek służy temu samemu. Sprawia, że twarz wydaje się większa, a przez to - groźniejsza. (...)

Mieniący się kolorami, rozłożysty ogon u pawia służy według Guthriego nie tyle przyciąganiu samic, ile onieśmielaniu konkurentów. Podobnie ma działać męska broda (fot. tunart / iStockphoto.com) ()

Pogląd, że broda może pełnić funkcję sygnału odstraszającego, został potwierdzony ostatnio w 2012 roku w badaniach nad reakcjami Nowozelandczyków i rdzennych Samoańczyków na zdjęcia mężczyzn. Ci obdarzeni brodami przez przedstawicieli obu płci byli oceniani jako starsi, bardziej agresywni i mający wyższy status, ale przy tym mniej atrakcyjni. Badanym zaprezentowano również zdjęcia mężczyzn z wściekłymi grymasami twarzy, które członkom obu kultur wydały się szczególnie groźne, gdy dodatkowo były porośnięte brodą. Jak doszli do wniosku autorzy badania, stanowiło to dowód na to, że broda służy jako narzędzie odstraszające męskich konkurentów.

Choć wyniki tych badań wspierają teorię brody jako narzędzia walki, nie jest do końca jasne, dlaczego badani postrzegali brodatych mężczyzn jako bardziej agresywnych. W niektórych eksperymentach skojarzenia z agresją i antyspołecznym zachowaniem mogą raczej wynikać z kulturowych konotacji brody aniżeli z efektu większej szczęki. Wszak broda w ostatnich dekadach była w większym stopniu manifestacją politycznego nonkonformizmu i antyspołecznej działalności niż zapowiedzią ataku i gryzienia. Te przerażające skojarzenia miały więcej wspólnego z subkulturą narkomanów i z radykalizmem społecznym aniżeli z fizyczną dominacją jako taką. Największą nadzieją dla orędowników teorii narzędzia walki jest przyjęcie założenia, że skojarzenia brody z agresywnością stanowią echo pierwotnych sygnałów ostrzegawczych, a nie stereotypów kulturowych. (...) W XXI wieku męski zarost zyskał większą społeczną obecność niż w minionym stuleciu, lecz nie do tego stopnia, byśmy mogli mówić o nowym ruchu brodaczy. Ogolona twarz nadal pozostaje społecznie akceptowaną normą męskości. Brodaty mężczyzna wciąż musi się mierzyć z dezaprobatą i nieufnością. Mężczyźni ciągle nie mogą się cieszyć fundamentalnym prawem do noszenia zarostu, ponieważ publiczne i prywatne instytucje dalej narzucają im reguły dotyczące wyglądu. A zatem broda świadczy przede wszystkim o tym, że noszący ją mężczyzna czuje się niezależny i może robić to, na co ma ochotę. Dlatego właśnie cieszy się ona taką popularnością wśród artystów, muzyków i profesorów.

Książka Christophera Oldstone-Morre'a 'Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu' (fot. materiały prasowe) ()

Istnieją oczywiście wyjątki. Dla członków tradycyjnych grup religijnych zarost jest znakiem ich wspólnotowej niezależności od ogółu społeczeństwa, a nie symbolem osobistej wolności w ramach grupy. W przypadku niektórych mężczyzn zarost ma bardziej skonkretyzowane cele niż tylko chęć wyrażenia osobistej wolności. W kontekście kulturowym, oprócz chęci podkreślenia osobistej autonomii, występują dziś cztery główne motywy zapuszczania brody: przekraczanie granic tożsamości płciowej, społeczny nonkonformizm, identyfikacja religijna oraz specjalny rodzaj wyzwania. Te czynniki często nakładają się na siebie na rozmaite sposoby. Na przykład mężczyźni, którzy pragną zdefiniować na nowo swą tożsamość płciową lub zidentyfikować się z jakąś mniejszością religijną, są pod wieloma względami nonkonformistami.

Różnorodność bród oraz ich zastosowań w nowym millennium wiele nam mówi na temat sposobu myślenia mężczyzn oraz tego, w jaki sposób wykorzystują oni swój zarost do kształtowania nowego rozumienia męskości w płynnej i różnorodnej rzeczywistości. *Fragment książki Christophera Oldstone-Moore'a "Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu" w przekładzie Mariusza Gądka Christopher Oldstone-Moore. Wykłada historię na Wright State University w Dayton. W swoich badaniach koncentruje się na problematyce gender i męskości. W 1999 roku ukazała się jego pierwsza książka Hugh Price Hughes: Founder of a New Methodism, Conscience of a New Conformity. Zapytany, kto miał najfajniejszą brodę w dziejach, odpowiada bez wahania, że Asyryjczycy.

Zobacz wideo