Chodzi o złoty ryż. To GMO, czyli organizm modyfikowany genetycznie (ang. genetically modified organism). Stworzono go 18 lat temu metodami inżynierii genetycznej, by zmniejszyć zagrożenie niedoborem witaminy A. Niedobór ów powoduje szereg ciężkich powikłań, wśród nich trwałą ślepotę. Ten problem dotyczy kilkuset milionów ludzi, głównie mieszkańców Azji i Afryki. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia przy ONZ każdego roku niedobór witaminy A jest przyczyną śmierci 1-2 milionów dzieci i utraty wzroku u pół miliona osób.
Ryż - podstawa wyżywienia ubogich ludzi w wielu krajach - nie zawiera witaminy A. Dlatego postanowiono stworzyć taką wersję tej rośliny, która w swoich ziarnach miałaby beta-karoten przekształcany przez ludzki organizm w witaminę A. Złoty ryż został opracowany jako projekt o charakterze humanitarnym - dopóki rolnik nie uzyskuje z jego uprawy rocznie więcej niż 10 000 dolarów, nie musi nic płacić za uprawianie u siebie zmodyfikowanych genetycznie roślin. Może też zatrzymywać i ponownie wysiewać nasiona. Wszystko to wygląda doskonale - prawdziwa nauka w służbie ludzkości. Gdyby tylko złoty ryż wprowadzono do powszechnej uprawy, mógłby uratować tysiące żyć każdego roku.
Gdyby...
I właśnie tego dotyczy list 110 noblistów . Bowiem Greenpeace i inne podobne organizacje, jak Worldwatch czy Resistance and Solidarity Against Agrochemical TNCs, są przeciwne złotemu ryżowi od samego początku. Organizacje ekologów wielokrotnie atakowały projekt "złoty ryż" na różne sposoby. Początkowo - słusznie - wykazywano jego nieskuteczność w leczeniu niedoboru witaminy A. Pierwsza wersja ryżu faktycznie dostarczała mało beta-karotenu. Potrzeba było 7 lat badań, by tę sytuację zmienić. Obecną skuteczność działania złotego ryżu potwierdzają badania - 76 gramów złotego ryżu pokrywa dzienne zapotrzebowanie dziecka na witaminę A.
Później częściej podnoszono kwestię rzekomej potencjalnej szkodliwości GMO, nie podając jednak dowodów ani wyników badań (bo nie ma takich). Odwoływano się do ogólnikowych stwierdzeń w rodzaju "bezpieczeństwo genetycznie modyfikowanej żywności dla ludzi i zwierząt wciąż nie jest znane". To nieprawda -
istnieje wiele badań dowodzących
, że żywność i pasze modyfikowane genetycznie nie tylko nam nie szkodzą, ale też mogą mieć na nas korzystny wpływ. Ogólnikowe są również nawoływania do promocji "rolnictwa ekologicznego", które ma być odpowiedzią na niedobory witaminy A - poprzez wprowadzanie upraw roślin bogatych w tę witaminę. Pomijając znaczenie określenia "rolnictwo ekologiczne", warto zauważyć, że wprowadzanie złotego ryżu absolutnie nie stoi w sprzeczności z innymi metodami pomocy ludziom - w tym uprawy innych roślin dostarczających witaminę A.
W wielu dziedzinach Greenpeace działa zgodnie z wiedzą naukową, robiąc przy tym doskonałą robotę. Tak jest na przykład w przypadku działań skierowanych przeciwko globalnemu ociepleniu. Na konto organizacji trzeba też policzyć obronę lasów czy walkę z wielorybnictwem. Co więc sprawia, że ekolodzy walczą przeciwko roślinie, która mogłaby uratować tysiące dzieci?
Wyjaśnienie można znaleźć w odpowiedzi Greenpeace'u na list noblistów . Czytamy tam m.in.: "Koncerny agrochemiczne intensywnie promują 'złoty' ryż, usiłując w ten sposób otworzyć sobie drogę do komercyjnych i bardziej opłacalnych upraw innych roślin transgenicznych". Jeśli przypomnimy sobie, że złoty ryż jest projektem niekomercyjnym, jasne staje się, że Greenpeace boi się, że sukces, jaki odniósłby złoty ryż, mógłby przełamać to, co organizacja zdołała osiągnąć przez lata - strach zwykłych ludzi przed GMO. Pozytywne efekty uprawy pokazałyby, że modyfikacje genetyczne nie są - jak lubią to przedstawiać organizacje ekologiczne - narzędziem zysku chciwych korporacji, które za nic mają ludzkie zdrowie. Pośrednio potwierdziła to rozmowa z Joanną Miś-Skrzypczak, koordynatorką do spraw polityki ekologicznej Greenpeace. Przyznała ona, że z punktu widzenia organizacji złoty ryż to swoisty koń trojański całego GMO.
Warto przyjrzeć się bliżej odpowiedzi Greenpeace'u na list noblistów. Już pierwsze zdanie budzi wątpliwości : "Greenpeace nie blokuje genetycznie zmodyfikowanego ryżu - produkt ten nie jest dostępny na rynku, gdyż nie spełnił pokładanych w nim nadziei (...)". Tymczasem wystarczy przejrzeć stronę organizacji, by przekonać się, ile działań podejmowała ona w ciągu ostatnich kilkunastu lat, by zablokować uprawy:
1. " Złoty ryż ignoruje ryzyko, ludzi i prawdziwe rozwiązania " (8 stycznia 2014)
2. " Złota iluzja " (17 października 2013)
3. " Nie wszystko złoto, co się świeci: fałszywa nadzieja na złoty ryż " (17 marca 2005)
5. " Genetycznie modyfikowany złoty ryż jest złotem głupców " (9 lutego 2001)
Podobnych publikacji jest mnóstwo. A to przecież tylko część działań Greenpeace'u skierowanych przeciwko złotemu ryżowi. Co by się stało, gdyby przyznali się do błędu i wycofali z kampanii zwalczającej roślinę? Tak już się zdarzało - np. w 1995 roku podczas protestów przeciwko zatopieniu platformy Brent Spar. Jednak tu sprawa jest poważniejsza i przyznanie się do błędu w sprawie GMO oznaczałoby podważenie jednego z fundamentów działalności Greenpeace'u.
Organizacja podnosi też, że złoty ryż nie jest gotowy do uprawy. Faktycznie Międzynarodowy Instytut Badań Ryżu na swojej stronie pisze, że wciąż nie mamy pewności, czy codzienne spożywanie złotego ryżu rozwiąże problem niedoboru witaminy A . Wymaga to dalszych badań prowadzonych już na działających uprawach. By takie badania prowadzić, potrzebne są doświadczalne pola. Tymczasem w 2013 roku grupa aktywistów lokalnych organizacji ekologicznych zniszczyła takie poletko na Filipinach. To bardzo wygodne - z jednej strony utrudnia się badania, z drugiej powołuje na ich brak. Greenpeace w tej akcji nie brał udziału.
Wśród obaw najbardziej uzasadniony wydaje się problem krzyżowania się złotego ryżu z wcześniejszymi, niemodyfikowanymi odmianami. Uprawiany swobodnie złoty ryż może być przenoszony na pola zwykłego ryżu. Czym to grozi? Z tego, co wiemy - niczym. Przewaga upraw zwykłego ryżu jest gigantyczna, a pojawienie się "złotych genów" nie jest niebezpieczne. Złoty ryż badany jest pod względem bezpieczeństwa od 18 lat i nie budził w tym czasie żadnych wątpliwości.
W odpowiedzi na list noblistów czytamy dalej: "Pomimo prowadzonych od ponad dwudziestu lat badań nad tym produktem, 'złoty' ryż nie spełnił pokładanych w nim nadziei i wciąż nie jest dostępny na rynku". To sugestia, że ryżu nie ma, bo się nie sprawdził. Tymczasem nie miał szans sprawdzić się na dużą skalę, między innymi dlatego, że jego wprowadzenie jest blokowane przez organizacje nazywające siebie "ekologicznymi". Choć nie mają one władzy wydawania przepisów, to doskonale potrafią wpływać na opinię publiczną - znacznie łatwiej przestraszyć ludzi, niż wytłumaczyć, jakie są naukowo potwierdzone fakty.
Dowodem na intensywną działalność skierowaną przeciwko projektowi są chociażby zamieszczone wyżej odnośniki do strony Greenpeace'u. Opinię o tym, że to działalność ekologów jest jedną z przyczyn niewprowadzenia złotego ryżu do produkcji podziela w swoich publikacjach i opiniach wielu specjalistów i zajmujących się tym tematem dziennikarzy naukowych .
Pod swoją odpowiedzią Greenpeace podaje też linki zawierające "więcej informacji". Jeden prowadzi do omówienia badań, w którym napisane jest co innego niż w samym badaniu. Inny prowadzi do raportu Greenpeace'u zwalczającego złoty ryż, jeden do materiału dotyczącego ekologicznego rolnictwa, a trzy kolejne do oświadczeń, które częściowo zaprzeczają... twierdzeniom Greenpeace'u. Wskazują na przykład, że złoty ryż istotnie dostarcza wystarczających ilości witaminy A. Trzeba przy tym podkreślić, że ryż jest tak kontrowersyjną kwestią, iż niektórzy badacze często nie potrafią ukryć, że sami są jego zwolennikami lub przeciwnikami.
Zatem to, co należy teraz zrobić, to przeprowadzić badania na prawdziwych uprawach, by stwierdzić, czy spożywanie złotego ryżu rzeczywiście pomaga potrzebującym ludziom. Tymczasem ekolodzy opisują ten stan rzeczy następująco: "Nie ma wystarczających dowodów na to, że złoty ryż zwiększa ilość witaminy A u osób z jej niedoborem". Tym samym sugerują, że zapewne NIE zwiększa. O ile wiemy - zwiększa. Musimy to potwierdzić.
Kampania rozmaitych organizacji skierowana przeciwko GMO na świecie częstokroć pełna jest niedopowiedzeń i naciągania faktów. Przykład? Zróbcie proste doświadczenie i odpowiedzcie na pytanie: czy Polska jest krajem wolnym od GMO?
Jeśli odpowiedzieliście, że tak, to ulegliście propagandzie. Jakie są fakty?
To prawda - w Polsce nie są uprawiane rośliny modyfikowane genetycznie, co zresztą nie ma uzasadnienia naukowego, medycznego ani gospodarczego. Faktem jest jednak też to, że w rolnictwie powszechnie stosowane są pasze oparte na soi modyfikowanej genetycznie. To aż 70 procent pasz wysokobiałkowych stosowanych w hodowli drobiu i trzody. Zwierzęta jedzą zatem pokarm modyfikowany genetycznie. Czy to źle?
Nie. Zdecydowanie nie. Taka pasza jest tańsza, a dzięki temu tańsze jest mięso i inne produkty zwierzęce. Jednocześnie brak dowodów na to, by taka pasza miała jakiekolwiek niekorzystne działanie na organizmy ludzi lub zwierząt. Przeciwnicy GMO często argumentują, że nie znamy długofalowych efektów stosowania organizmów genetycznie modyfikowanych. To nieprawda - uprawy GMO są powszechnie stosowane już od 20 lat . W tym czasie naukowcy niezwykle starannie obserwowali zdrowotne efekty działania tych roślin. Ba, starano się wręcz znaleźć cokolwiek złego, co zrobiłyby ludziom, zwierzętom lub środowisku.
Nie znaleziono niczego . Jednocześnie dzięki takim uprawom udało się zmniejszyć stosowanie pestycydów (bo rośliny bronią się same) i ograniczyć straty dla środowiska (bo mniej środków ochrony roślin oznacza mniejsze zniszczenia w ekosystemie). No i jeszcze jedno. Rośliny GMO pozwalają uzyskać więcej plonów z mniejszej powierzchni. W naszym świecie, gdzie zaczyna brakować miejsca dla rolnictwa, to bardzo, bardzo ważne.
Wbrew zapewnieniom Greenpeace'u organizmy modyfikowane genetycznie przynoszą zatem znacznie więcej korzyści niż strat. Przykład - złoty ryż. Nic dziwnego, że 110 naukowców nagrodzonych najbardziej prestiżową nagrodą naukową świata podpisało się pod apelem:
"Nawołujemy Greenpeace i wspierających go do powtórnego zbadania doświadczeń rolników oraz konsumentów dotyczących upraw i żywności udoskonalanej dzięki biotechnologii, uznania odkryć uznanych organizacji naukowych i organów regulacyjnych oraz porzucenia kampanii skierowanej przeciwko GMO, a szczególnie złotemu ryżowi".
Piotr Stanisławski. Dziennikarz naukowy portalu Gazeta.pl, były szef działu Technologie.Gazeta.pl, współautor serwisu Crazy Nauka .