Reportaż
Budowa muru na granicy polsko-białoruskiej (Kinga Gałuszka)
Budowa muru na granicy polsko-białoruskiej (Kinga Gałuszka)

Luty 2022. Prof. Elżbieta Malzahn, przez lata związana z jedną z placówek naukowych w Białowieży, dziś na emeryturze, zastanawia się, co będzie, jak przyjdą uchodźcy z Ukrainy: – A przecież przyjdą zaraz. I będzie ich nieporównywalnie więcej niż ludzi w trakcie kryzysu na granicy z Białorusią. Co wtedy? Następny mur zbudujemy?

Tydzień po naszej rozmowie w Ukrainie zaczyna się wojna. Przed uciekającymi granice Polski otwierają się szeroko. Serca i domy Polaków – jeszcze szerzej. Tylko na Podlasiu żadnych zmian. Bo mur na granicy z Białorusią państwo polskie zaczęło budować już wcześniej.

Nie mieści mi się w głowie, że nikomu nie da się wytłumaczyć jednej rzeczy: Puszczy Białowieskiej dzielić murem nie wolno – mówi prof. Malzahn.

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

*

Karolina wróciła do rodzinnego domu w Białowieży na urlop rodzicielski. – Fajnie się tu żyło – wspomina. – Ale się urwało, bo Białowieża zamieniła się w poligon. Jestem wściekła. Na zamknięcie Białowieży, na wyłączenie jej z życia.

Anna prowadzi domy gościnne w miejscowości przylegającej do strefy stanu wyjątkowego, która obowiązuje od 2 września 2021 roku, na razie do końca czerwca 2022. Wszystkie pokoje wynajęła żołnierzom sprowadzonym tu na wezwanie Straży Granicznej, żeby wspomóc działania obronne na granicy. – Wczoraj nagle wyjechali. Co ja mam teraz zrobić? A jak narzekali ci z WOT-u! To źle, to niedobrze, woda za zimna, za ciepła. Luksusów oczekują. W tej sytuacji to oni mają tu najlepiej. Kilogramy jedzenia codziennie widzę wyrzucone w kontenerach. Tyle pieniędzy z naszych podatków. I jeszcze drogi nam rozjechali. Ale czy my tu mamy na to jakikolwiek wpływ?

Właściciel hotelu w Hajnówce jest w takiej samej sytuacji. – Od dwóch lat nie da się prowadzić interesu. Wojsko jest nieprzewidywalne. Budzę się co rano i nie wiem, co będzie. Odmówiłem stałym gościom, odmówiłem Budimexowi, który buduje ten mur, bo wojsko miało zostać do czerwca. Jest rozkaz, zwijają się, a ja zostaję z niczym.

Barbara mieszka i pracuje na Podlasiu od kilkunastu lat. Wojsko jej nie przeszkadza. Pyta: – Dlaczego dziennikarze ciągle szukają w tym sensacji? Dlaczego nie mówią, że gdyby ktoś nas zaatakował, to my jesteśmy tu bez szans? Dlaczego mówią, jak mamy żyć? Mamy dość mediów i oceniania nas, że my tu ciemna masa. Chcemy żyć swoim spokojnym życiem, a wy się nie wtrącajcie.

Wszyscy są zmęczeni.

*

Na drogach w okolicach Białowieży mijam głównie ciężarówki i sprzęt budowlany. Ruch nie ustaje, im bliżej strefy stanu wyjątkowego, tym ich więcej. Jeden z punktów kontrolnych przy wjeździe do Białowieży od strony Hajnówki gęsto obstawiony policjantami. Białowieża jest pusta. Pewnie to nic dziwnego poza sezonem letnim, ale nie opuszcza mnie poczucie, że trafiłam do koszarów. Żołnierze, sprzęt wojskowy i policja. Na drodze prowadzącej w stronę rezerwatu Wysokie Bagno widzę wygrodzony teren, raczej składowisko materiałów budowlanych niż plac budowy. Dalej już rozjechane drogi.

16.02.2022, Tołcze. Mateusz Morawiecki na placu budowy muru na granicy polsko-białoruskiej (Grzegorz Dąbrowski/ Agencja Gazeta)

Na zdjęciach publikowanych w mediach społecznościowych Straży Granicznej czy udostępnianych przez wojsko widać, że niektóre odcinki muru są już gotowe. Właściwie bardziej przypomina on płot. Będzie się ciągnął przez 186 km – tyle wynosi długość granicy lądowej z Białorusią. Zaczyna się tuż za granicą z Litwą, a kończy na Bugu. Pomiędzy stalowe słupy wmontowane są metalowe przęsła wysokie na 4,5 m. Pod nimi na głębokość metra wkopana jest w ziemię podwalina z betonu, wystająca 50 cm ponad grunt. Całość wysoka na 5 m, na górze zakończona będzie splątanym drutem kolczastym, zwanym concertiną. Mur ma być gotowy w czerwcu. Kosztuje 1,6 mld złotych, czyli tyle, ile Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała przez prawie 30 lat.

Ponad 8,5 mln złotych za kilometr.

*

Wiceministra klimatu i środowiska Małgorzata Golińska mówi o "zaporze".

Ustawa reguluje zasady budowy "bariery".

Ludzie mówią "mur".

Słownik PWN:

Zapora to "przeszkoda uniemożliwiająca przedostanie się kogoś lub czegoś do jakiegoś miejsca lub to, co chroni przed czymś lub uniemożliwia coś".

Mur będzie się ciągnął przez 186 km - tyle wynosi długość granicy lądowej z Białorusią. Zaczyna się tuż za granicą z Litwą, a kończy na Bugu (Kinga Gałuszka) , (Kinga Gałuszka)

Bariera to "płotek, poręcz, które (...) uniemożliwiają przemieszczanie się, lub rzecz, która utrudnia powstanie jakiegoś zjawiska lub sytuacji".

Mur z definicji to "coś, co ludzi izoluje lub dzieli".          

W Puszczy od dawna stoi już jeden. To tzw. systema, zapora postawiona w latach 80. na całej długości pasa przygranicznego ZSRR, włączając rzeki. Od strony polskiej liczy 365 km. Odległość "systemy" od granicy nie jest regularna, gdzieniegdzie kilometrami biegnie tuż przy pasie granicznym, a gdzie indziej oddalona jest od niego nawet o 2 km.

Nieszczelna, wysoka na około 2 m, o lekkiej konstrukcji, pozbawiona betonowych fundamentów, nie martwiła przyrodników. Większości zwierząt nie przeszkadzała – z wyjątkiem żubrów, które blokada zatrzymywała, gdy chciały przejść na polską stronę.

Pomiędzy stalowe słupy wmontowane są metalowe przęsła wysokie na 4,5 m. Pod nimi na głębokość metra wkopana jest w ziemię podwalina z betonu, wystająca 50 cm ponad grunt (Grzegorz Dąbrowski/ Agencja Gazeta) , Mur ma być wysoki na 5 m, na górze zakończony będzie splątanym drutem kolczastym, zwanym concertiną (Grzegorz Dąbrowski/ Agencja Gazeta)

Zawsze były w niej dziury i nie dało się tego upilnować. A to drzewo spadło, a to zwierzęta niszczyły – wspomina Przemysław Malzahn, emerytowany białowieski leśnik, mąż prof. Elżbiety Malzahn. - Nasi kłusownicy "pracowali" po tamtej stronie bez żadnego problemu – dodaje.

Jego żona: – Przez całe lata śmialiśmy się z tej granicy, prawie nie było tam strażników. W tej chwili trzeba jej strzec.

Systema, zabezpieczająca także mokradła i rzeki, a rozciągająca się na całej długości granicy, nie przewiduje swobodnej migracji zwierząt i to ona stanowi prawdziwą barierę na szlakach migracji – przekonuje Piotr Otrębski, rzecznik Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

GDOŚ twierdzi, że Białoruś modernizuje "systemę" i uszczelnia ją.

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wchodzi w skład zespołu do spraw budowy nowej zapory. Na swojej stronie publikuje polemiki ze środowiskiem przyrodniczym i niezależnymi organizacjami. GDOŚ informuje w nich, że część opinii środowisk przyrodniczych zawiera nieprawdziwe twierdzenia. "Są to wypowiedzi o silnym zabarwieniu emocjonalnym, kompletnie ignorujące nasze działania podejmowane w celu zapewnienia braku znaczącego negatywnego oddziaływania budowy zapory na środowisko, w tym na obszary Natura 2000" – czytamy.

Być może części emocji dałoby się uniknąć, gdyby przeprowadzono oceny oddziaływania tej ogromnej inwestycji na środowisko. Ustawa o budowie zabezpieczenia granicy państwowej, uchwalona 29 października 2021 roku, zwalnia z takiego obowiązku, uchylając wszystkie krajowe przepisy dotyczące ochrony środowiska, a także europejskie dyrektywy. O tego typu przepisach mówi się "specustawy".

Straż Graniczna, powołując się na bezpieczeństwo, nie udziela informacji o postępach prac budowlanych, z wyjątkiem tego, że wszystko idzie zgodnie z planem. Nie jest możliwe wejście na teren budowy. Monitorują ją przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Białowieskiego Parku Narodowego.

W czasie wojny coraz ciężej mówić o przyrodzie – uważa prof. Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej UW.

*

Ciągle myślę o tym, czy tu będzie jeszcze jakieś życie. Powiedzieć, że jest się z Białowieży, to było "wow". A teraz? Lęk, bo uchodźcy, bo prześladowania, mur i masa wojska. Zniknął obrazek sielskich krajobrazów, dzięciołów i żubrów. Choćby tu nam zbudowali najpiękniejsze drogi i pensjonaty, to już nie wróci – mówi Karolina.

Opowiada: – Idę na spacer i przez 12 minut próbuję przejść na drugą stronę. Jedzie ciężarówka za ciężarówką, nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych. Na wyjeździe z Białowieży jest jak na wylotówce na Bobrowniki. Zero sensownej logistyki. Są inne miejsca, nie trzeba jechać przez środek Białowieży. Nikt nas nie słucha. Zresztą tyle tu już było obietnic. Miały być drogi i ogromne inwestycje turystyczne. Nic się nie wydarzyło. Ludzie dobrze wiedzą, że ma się tu ich za nic. Tym razem będzie tak samo. Wojsko się zabierze, a nam zostanie rozgardiasz. I ten mur.

27.02.2022 Białowieża. Punkt policyjny na wjeździe do strefy objętej zakazem wjazdu w związku z napływem migrantów z terenu Białorusi. Okoliczni mieszkańcy i ekolodzy podczas demonstracji 'Nie dla muru' (Agnieszka Sadowska/ Agencja Gazeta) , 06.02.2022, Kraków. Protest przeciwko budowie muru na granicy polsko - białoruskiej (Jakub Włodek / Agencja Gazeta)

Rodzina Karoliny mieszka tu od trzech pokoleń.

Nadal jesteśmy "nawałocz" [napływowi – przyp. aut.]. Tutaj tak się liczy czas, rozliczą człowieka z pięciu pokoleń. Ale to jest wspólna przestrzeń. Nie można jej sobie podzielić. Zawsze tu ciągnęło ciekawych, fajnych ludzi. A teraz chcą wyjeżdżać. Białowieża będzie umierała bez tych, którzy decydują się tu żyć. Latają nad nami blackhawki, głośne, gigantyczne wojskowe helikoptery, w domu drżą szyby. Kto tu będzie chciał przyjechać z dziećmi? Mają patrzeć na patrole z długą bronią, na żołnierzy, którzy są wszędzie? To, co ciągnęło tu ludzi, to przyroda, której nie ma nigdzie indziej. Spieprzyć coś takiego?

Karolina mówi, że mnóstwo ludzi tutaj odbiera mur negatywnie. Protesty? Owszem, są, ale zwykle przychodzi 10 osób. – Z czego może ze trzy stąd – precyzuje. – Słychać narzekanie, że jacyś z dredami przyjeżdżają na chwilę, zaraz stąd wyjadą i świat nam chcą urządzać. Ludzie nie wychodzą na ulice walczyć o edukację swoich dzieci, to o jakiś mur będą walczyć?

*

Małgorzata Golińska, oprócz tego, że jest wiceministrą klimatu i środowiska, jest też zawodową leśniczką. Przekonuje, że "problem migracyjny spowodowany przez reżim białoruski już dzisiaj nie jest obojętny dla polskiej przyrody (...), a trwała zapora da szansę na to, aby wyprowadzić (...) te kilkanaście tysięcy osób, da pewien oddech przyrodzie".

Prof. Bogdan Jaroszewicz przyznaje, że w trakcie natężenia kryzysu migracyjnego na granicy ludzie, brnąc przez Puszczę, zostawiali po sobie śmieci. Podobnie jak strzegące Puszczy służby. Wiele regularnie usuwali wolontariusze, ale część pozostała w lesie. W niektórych miejscach teren jest wydeptany, istniało też ryzyko pożarów, bo bywało, że ludzie rozpalali małe ogniska.

Ale to w efekcie budowy muru nastąpi nieodwracalna utrata integralności Puszczy – mówi prof. Jaroszewicz. I dodaje: – Budowa muru w Puszczy jest jak budowa autostrady przez jezioro. Proszę mnie nie pytać, jak to można zrobić inaczej. Od tego specjalistą nie jestem.

Podczas budowy do lasu, gdzie dotąd ruch był znikomy, wjeżdża mnóstwo ciężkich pojazdów. Koła i łańcuchy maszyn budowlanych przywiozą gatunki inwazyjne, grożące zachwianiem unikalnego puszczańskiego ekosystemu. Ciężarówki porozjeżdżają płazy i gady w okresie ich migracji. Hałas, spaliny i sztuczne światło też zrobią swoje, odstraszą ptaki w sezonie lęgowym i spłoszą zwierzynę. Drogi puszczańskie, także te mniejsze, mogą zostać skażone paliwem i olejami.

Po zakończeniu budowy środki do konserwacji muru nadal będą zanieczyszczały las. Kruszywo niewiadomego pochodzenia z materiałów budowlanych zanieczyści glebę. Możliwe, że dojdą jeszcze wycinki w obszarze ścisłej ochrony. Drzewa, które tam rosną, były dotąd chronione dzięki uprzejmości Straży Granicznej, choć mogły zgodnie z prawem zostać wycięte. – Pas o szerokości 15 m od linii demarkacyjnej jest wyłączony z ochrony ścisłej. Formalnie więc nie ma problemu. Ale pod względem przyrodniczym jest to taki sam las jak w obszarze ochrony ścisłej. Ma tylko inny status – wyjaśnia prof. Jaroszewicz.

Najtrudniej będzie zwierzętom, które wędrują po Puszczy i które z "systemą" dobrze sobie radziły. Na przykład ryś. W całej Puszczy żyje około 40 osobników tego chronionego gatunku, w tym po stronie polskiej kilkanaście. Mur całkowicie je odizoluje. Podobnie jak wilki. Jedyny migrujący na polską stronę niedźwiedź, który zimuje po stronie białoruskiej, na wiosnę już tu raczej nie wróci.

W zaporze mają być 24 przejścia dla dużych zwierząt i ponad 70 tys. przejść dla zwierząt małych (Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta)

W zaporze mają być 24 przejścia dla dużych zwierząt i ponad 70 tys. przejść dla zwierząt małych. – Zasadność ich lokalizacji potwierdzają wyniki badań monitoringowych żubra i rysia prowadzonych przez Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego i Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk – informuje rzecznik GDOŚ. – Ponadto ustalono, że rzeczne i bagienne odcinki granicy nie będą zabezpieczone stałą zaporą, co dodatkowo umożliwi zwierzętom migrację. Oznacza to, że granica polsko-białoruska po polskiej stronie będzie drożna – dodaje.

Przyrodnicy mówią, że to o wiele za mało. – Zresztą pogranicznicy będą zamykali przejścia w momentach zwiększenia ruchu na granicy – potwierdza prof. Jaroszewicz.

*

Bądźmy poważni, państwo musi być poważne. Zwierzęta są oczywiście bardzo ważne, ale najważniejsi są ludziemówił premier Mateusz Morawiecki, wizytując budowę muru w Kuźnicy w lutym tego roku.

Z racją polityczną trudno się dyskutuje.

W 2021 roku Straż Graniczna zarejestrowała 39 670 prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego część to ci sami ludzie, zawracani przez pograniczników po wielokroć. Niechęć Polaków wobec grupy osób uciekających przed wojną i głodem między innymi z Syrii, Jemenu czy Iraku utrzymuje się na wysokim poziomie. Wizytujący budowę premier Morawiecki mówił o rodakach, że "nie mogą czuć się terroryzowani, nie mogą się czuć pod presją dlatego, że nasza granica jest nieszczelna, że Alaksandr Łukaszenka zaplanował polsko-białoruską granicę jako miejsce testu".

Na temat efektów działania murów granicznych powstały już setki prac i analiz. Socjolodzy mają dane: łącznie 20 tys. km murów zbudowano już na świecie i wiadomo, że to żaden plan na bezpieczeństwo. Nie działają.

To wyłącznie narzędzie polityczne – o słynnym murze Donalda Trumpa na amerykańsko-meksykańskiej granicy mówi prof. Nadia Y. Flores-Yeffal, socjolożka z Texas Tech University, badaczka problemu migracji. – To marnowanie pieniędzy podatników.

Budowa muru Trumpa, jednej z jego ważniejszych wyborczych obietnic, zatrzymała się za siedemsetnym kilometrem, z czego większość tej części inwestycji stanowi umocnienie już istniejącej zapory.

Nadia Y. Flores-Yeffal wyjaśnia: – Z powodu muru ludzie próbują przejść przez trudniejszy teren czy przeprawić się przez ocean. Kiedyś przekraczali granicę sami albo z pomocą osób, którym ufali. Teraz, biorąc pod uwagę, jak trudne to się stało, często polegają na zorganizowanej przestępczości. Imigranci są przewożeni w niebezpiecznych warunkach, ściśnięci w przyczepach czy nadwoziach ciężarówek lub zostają uwikłani w przemyt narkotyków.

Zobacz wideo "Boję się, że jak zaczną kosić kukurydzę, znajdzie się mnóstwo martwych migrantów" Reportaż z granicy

Wśród ludzi, którzy próbują przedostać się do USA, są i ci, którzy uciekają przed przemocą gangów, i ci, którzy chcą po prostu zarobić. Tych pierwszych nie kwalifikuje się w USA jako uchodźców. Dla tych drugich migracja nie jest już tylko epizodem w życiu. – Ludzie przyjeżdżali do USA popracować przez chwilę, a potem wracali. Teraz chcą uniknąć ponownego ryzyka przekraczania granicy i zostają na stałe, nielegalnie, zostawiając w swoich krajach rodziny – mówi prof. Flores-Yeffal.

W Polsce uchodźcy z dalszych stron świata, w tym matki z dziećmi, błądzą po lesie na granicy polsko-białoruskiej. Także nie mogą liczyć na systemową procedurę uchodźczą, zgodną z prawem międzynarodowym, choć uciekają przed wojną, głodem czy prześladowaniem. Próbują przetrwać z pomocą organizacji pozarządowych i lokalnej społeczności, próbują też nie dać się zawrócić.

06.02.2022 Warszawa, plac Zamkowy. Demonstracja przeciwko budowie muru na granicy polsko - białoruskiej (Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta)

Jedyną alternatywą jest próba stworzenia polityki migracyjnej, która pozwoli ludziom legalnie przedostać się do miejsca przeznaczenia, gdzie zostaną odpowiednio skontrolowani – mówi amerykańska socjolożka. – Wtedy kraj przyjmujący będzie mógł zapewnić, że nie są to przestępcy czy terroryści i że nie przenoszą żadnych chorób, którymi straszą populiści.

*

Dobrze, że trafili na moment w życiu Puszczy, kiedy jest mało wody – Prof. Elżbieta Malzahn uśmiecha się przez chwilę. Na myśli ma budowniczych muru. – Te drogi zawsze były trudne, zwłaszcza wiosną. Więc jeżeli nie zrobią tego tak szybko, jak planowali, to przekonają się, jak tu się ładnie jeździ. Chciałabym chociaż raz zobaczyć, jak oni tymi wielkimi samochodami utykają w błocie. Ciekawe, kto ich będzie wyciągał?

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Dodaje: – Miała ta Puszcza nieprawdopodobne szczęście do właścicieli, którzy potrafili o nią zadbać. Białowieski Park Narodowy udało się odtworzyć po wojnie, a mogło się to nie wydarzyć. Trzeba było odbudować kraj, z Puszczy szło drzewo. Prof. Władysław Szafer, jeden z pionierów ochrony przyrody na świecie, inicjator tworzenia parków narodowych, doprowadził do tego, że się powiodło. Czytałam jego gorzki wykład o tym, jak trudno było stworzyć tutaj obiekt pod ochroną i przekonać ludzi, że ten las jest ważniejszy niż deski, które stąd wyjadą. Tacy jak on odchodzili z obawą, czy następne pokolenia dadzą sobie z tym radę. A teraz wszystko znowu wraca.

*

Imię Karoliny zostało zmienione.

Za pomoc w zebraniu materiału dziękuję Kasi Hertz.

Apel o wstrzymanie budowy muru

W styczniu 2022 roku środowisko naukowe wystosowało do Komisji Europejskiej list. Apeluje o wstrzymanie budowy zapory do czasu oceny wpływu na środowisko i zagwarantowanie działań minimalizujących rozdzielenie Puszczy. Do tej pory podpisało go 1800 naukowców z Polski i zagranicy. W liście czytamy: "Puszcza Białowieska jest ostatnim lasem nizinnym strefy umiarkowanej w Europie, który istnieje z niewielkimi zaburzeniami ze strony człowieka od końca ostatniej epoki lodowcowej. Inne lasy tego typu zostały wycięte w efekcie rozwoju cywilizacji europejskiej. Puszcza Białowieska rozciąga się po obu stronach granicy polsko-białoruskiej, co czyni jej ochronę delikatną sprawą międzynarodową (...)".