Salę Zatorskiego w warszawskim Teatrze Dramatycznym spowija mrok. W centralnej części pomieszczenia znajduje się okrągły stół. Wokół siedzi kilka osób. Wszystko, co widzimy, może sugerować, że mamy do czynienia z seansem spirytystycznym. Prawda jest jednak nieco mniej przerażająca: to "Kongres Wróżek Polskich", wydarzenie towarzyszące festiwalowi "Zgromadzenia. Sztuka wspólnoty", który miał z założenia zgłębiać, jak czytamy na stronie organizatora, "społeczny wymiar sztuki oraz potencjał prowokowania zmian poprzez działania artystyczne".
Cel kongresu? Oto siedmioro polskich wróżbitów (dobrze znanych widzom kanału Ezo TV) postanowiło odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości naszego kraju i świata. O poczuciu zagrożenia i igraniu z ciemnymi mocami nie może więc być mowy.
Chyba że za niebezpieczną uznamy decyzję, aby gospodarzem wydarzenia został Sławomir Sierakowski, lewicowy działacz i publicysta. Choć w kontekście społecznego charakteru całego festiwalu wybór ten nie wydaje się do końca przypadkowy.
Kiedy nastąpi koniec świata?
Na pierwszy ogień (dosłownie, bo chwilę wcześniej rozmowę zakłócił pan biegający wokół uczestników z kadzidełkiem w ręku - ponoć chciał zrobić atmosferę ) idzie pytanie o rzeczy ostateczne: kiedy nastąpi koniec świata?
Głos zabiera Elżbieta Nowalska, specjalistka od channellingu (najprościej rzecz ujmując: przekazywania treści pochodzących ze świata duchowego, tak jak ma to miejsce w wypadku medium). Jej opinia okazuje się zaskakująco racjonalna, jak na osobę, o której czytamy na jednej ze stron , że "od wielu lat odbiera przekazy od Energii o imionach Jurek, Wojtek, Nestor, Maria i inne". - Dodałabym tutaj drugie pytanie: co to znaczy koniec świata, czyj świat ma się skończyć? Każdy z nas ma jakiś tam swój indywidualny świat, który kończy się wraz z nim. Czy chodzi o koniec świata jako zmierzch danego wzorca cywilizacji? Takowy już przecież parę razy nastąpił i nastąpi jeszcze w przyszłości - mówi specjalistka od channellingu.
Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, rozwiewa je pani Miłosława. - Chciałabym powiedzieć, że żadnego końca świata nie będzie - oświadcza i na dowód przywołuje wiele przepowiedni, które do tej pory się nie sprawdziły.
Można więc odetchnąć z ulgą i z nadzieją słuchać dalej. A jest czego, bo teraz tarocista Wojciech Jóźwiak przedstawia swoją teorię dotyczącą obsesji związanej z zagładą: - To wszystko "zasługa" Amerykanów. Weźmy choćby kręcone w USA filmy sensacyjne i science fiction, dotyczące wielkich katastrof, klęsk, wojen z kosmitami. Mieszkańcy Stanów nie pochodzą z ziem, na których żyją, mają obawy i wyrzuty sumienia. My, Polacy, jesteśmy stąd, jesteśmy zadomowieni i nie musimy się o nic martwić .
Na tapecie pojawia się temat naszej małej, polskiej apokalipsy. Sierakowski odczytuje z listy pytanie: - Czy Polska zniknie z mapy? Pan Wojciech dopytuje: - Chodzi panu o to, czy zdarzy się komuś wydrukować taką mapę, na której nie będzie Polski? , co wywołuje (nie pierwszy i nie ostatni dziś) wybuch śmiechu wśród publiczności.
W końcu rozmówcom udaje się ustalić: chodzi o ewentualną powtórkę z okresu zaborów lub okupacji. Pani Elżbieta wyjaśnia jednak, że nic takiego nam nie grozi, a rokowania są nadzwyczaj dobre: - Wszystko ma swoją energię, którą da się wyczuć. Polska ma bardzo dobre perspektywy, choć jako Polacy lubimy narzekać. Będzie czas, gdy będziemy mało aktywni na arenie międzynarodowej, ale to wszystko ma ręce i nogi, i będzie miało dobre konsekwencje .
Pozostali goście kongresu również stwierdzają zgodnie, że żadnych kolejnych zaborów nie będzie. Polska znikająca z mapy? W najbliższej przyszłości może to mieć miejsce tylko w bardzo kiepskich wydawnictwach kartograficznych. Śpijmy spokojnie.
Dlaczego Polacy są niezadowoleni?
Czas na małą lekcję numerologii. Udziela jej zebranym numerolog Sylwester Chordecki. Otóż każdy kraj ma swojego egregora, czyli rodzaj kolektywnej świadomości. Poszczególnym państwom można przyporządkować egregory w postaci cyfr. Dla przykładu: Stany Zjednoczone to 9, Anglia 8, Niemcy 5, a Polska 4. "Czwórka" jest tak zwaną "wibracją otwartą" (chodzi o kształt cyfry - Proszę narysować ją w wersji "odwrócone krzesło" - radzi pan Sylwester). Co z tego wynika? Między innymi to, że jesteśmy tak niezadowolonym społeczeństwem...
Jak twierdzi Chordecki, wspomniana "wibracja otwarta" sprawia, że do Polski trafiają dusze, którym nie powiodło się w poprzednim wcieleniu. Ożywiony Sławomir Sierakowski z marszu kwituje to słowami: - Czyli jednak mamy imigrantów! Sprawa, zdaniem numerologa, jest bardziej skomplikowana. - Dana osoba żyła sobie kiedyś w jakimś państwie, w którym panują bardziej sprzyjające warunki ekonomiczne i pogodowe niż w Polsce. Żyła sobie i spie*rzyła sprawę. Nie wykorzystała szansy. Dlatego też w kolejnych wcieleniach jej dusza trafiła do nas, gdzie jest jeszcze trudniej - tłumaczy pan Sylwester.
Ponoć to właśnie dlatego "cudze chwalimy, swojego nie znamy" czy też, jak chciał Słowacki, jesteśmy "papugą narodów". Wróżbita stawia sprawę następująco: - Od zawsze byliśmy kosmopolitami. Kochamy się w Amerykanach, Francuzach i innych nacjach. Zauważmy też, że roczniki osiemdziesiąte emigrowały masowo do Anglii - przypomnę, że jej egregor to ósemka. Podobnie było w latach 90., tyle że w przypadku wyjazdów do Stanów Zjednoczonych, którym przypisana jest dziewiątka .
Według pana Sylwestra najwięcej w Polsce jest właśnie "Francuzów" (on sam również do nich należy!), czyli osób, które żyły w poprzednim wcieleniu na terenie Francji. Myślę przez chwilę o tym, że chyba nie jesteśmy ze specjalistą od numerologii rodakami. Potomkowie Franków i ich kultura nigdy mnie specjalnie nie fascynowały. W duchu mówię sobie: może Włochy? Tylko co ja takiego narobiłem w poprzednim życiu, że muszę znosić polski październik?
Czy Polska osiągnie sukces na mundialu?
Pytanie o gry losowe i szansę na zdobycie wielkich pieniędzy po prostu musiało się dziś pojawić. Podobno jednak słowa: "Dlaczego nie wywróżysz sobie numerów totolotka i nie wygrasz fortuny?", kierowane do wróżbity, są tak samo subtelne, jak "Czemu nie wniesiesz lodówki na ósme piętro?", adresowane do zdeklarowanej feministki.
Uczestnicy kongresu przyznają, że niektórzy klienci proszą o wróżby tego typu, jednak spotyka się to zwykle z odmową. - Niektóre zagadnienia i pytania są po prostu w kontekście naszej dziedziny nie na miejscu - twierdzi pani Elżbieta. Amina, która nazywa siebie jasnowidzem, dodaje z uśmiechem: - To po prostu nie są pytania do nas, my funkcjonujemy w innej sferze .
Nie inaczej jest w przypadku wyników sportowych. Osoby rozmiłowane w zakładach bukmacherskich nie mają u gości kongresu czego szukać. Jak słyszymy, aby podać jakieś szczegółowe informacje na wybrany przez klienta temat, trzeba być w pewnym stopniu zainteresowanym daną dziedziną. Budzi to moje "lekkie" wątpliwości - wszak wróżbici wypowiadają się na temat tak wielu kwestii, że ich obszar zainteresowań musiałby być niemal nieograniczony... Dowiaduję się jednak, że Polska reprezentacja co prawda zakwalifikuje się na mundial, jednak nie zrobi w Rosji furory. (Zaznaczę, że kongres wróżek odbył się przed meczem z Armenią, który zapewne skłonił wielu kibiców do podobnej konstatacji).
Coś dla siebie znajdują natomiast podczas dyskusji wróżbitów osoby zainteresowane polityką zagraniczną. Zbliżają się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, musiało więc pojawić się pytanie o ich ostateczny wynik. Początkowo specjaliści od przyszłości uchylają się od odpowiedzi. Tłumaczą to faktem, że nie interesują się polityką. W końcu prowadzącemu udaje się uzyskać jasny sygnał: prezydentem USA zostanie niebawem Hillary Clinton. W tej kwestii jest zgodność: układ planet w okolicach 8 listopada będzie dla Donalda Trumpa bardzo nieprzychylny.
Czy to był zamach?
Choć goszczący w Teatrze Dramatycznym specjaliści stronią od polityki, ta upomina się czasem o nich. Bardzo żywą reakcję publiczności wzbudza wyznanie chiromantki Izabeli Dajwłowskiej-Przewłockiej, że czasem odwiedzają ją członkowie różnych partii, aby poradzić się w kwestii dalszych działań. - Na szczęście nie oglądam telewizji, więc nie rozpoznaję twarzy - stwierdza.
Gospodarz kongresu jest bardzo zainteresowany tym, czy politycy pytają o to, czy mają startować w wyborach. Gdy otrzymuje odpowiedź twierdzącą, nachodzi go następująca refleksja: - To już wiadomo, skąd taka większość w Sejmie. A wystarczyło sześć osób odwieść od zamiarów i odesłać... Gdyby partia rządząca miała sześciu posłów mniej, posiadałaby mniej niż połowę mandatów w Sejmie.
Dowiadujemy się przy okazji, że w nadchodzącym roku czeka nas bardzo ostra konfrontacja między liderami polskich ugrupowań politycznych. Amina przewiduje nawet, że stracimy jednego z nich . To z kolei stanowi dla Sierakowskiego impuls do poruszenia zagadnienia, które wciąż jest obecne w rodzimej debacie politycznej: - Przepraszam, ale muszę. Czy to był zamach? Amina odpowiada bez wahania: - To wyglądało jak zamach, ale z całą pewnością nim nie było - i mówię to jako jasnowidz .
Kiedy wezmę ślub?
Prowadzący, wciąż sceptyczny i nieprzekonany do tego, że może być Francuzem, postanowił wykorzystać okazję i pozwolił sobie na małą prywatę: - Sfrajerzyłbym się, gdybym nie zapytał. Kiedy wezmę ślub? Jak wynika z horoskopu, nastąpi to już niebawem, w roku 2018. Astrolodzy informują Sierakowskiego, dlaczego rzecz musi jeszcze trochę potrwać: - Księżyc jest u pana w znaku Byka, więc ma pan na pewno powodzenie wśród kobiet, z drugiej strony Wenus w znaku Strzelca oznacza pewne komplikacje .
Goście podają przy okazji kilka faktów z życia Sierakowskiego, które ten komentuje słowami: - Skąd wy to wszystko wiecie? Brzmi to jak chwilowa próba zadzierzgnięcia nici porozumienia. Gdy Amina stwierdza (pewnie na podstawie znajdujących się na nosie gospodarza okularów - kto by pomyślał!), że prowadzący dużo czyta, ten odpowiada tylko: - No właśnie niestety nie...
Po debacie nadchodzi jeszcze chwila na pytania od widzów (każdy z nich miał zresztą po spotkaniu możliwość odbycia indywidualnych konsultacji). Próbuję parę minut później zagadnąć niektórych z nich. Okazuje się, że wielu korzysta z porad wróżek i wróżów.
Anna, zawodowa tłumaczka, opowiada: - Poszłam raz. Nie skorzystałam z sugestii, dokonałam zmian w życiu zawodowym, choć karty sugerowały, że to zły pomysł. Poszłam więc po raz kolejny i od tej pory starałam się brać do siebie wskazówki wróżki. Okazało się, że wszystko się sprawdza. Dlaczego miałabym w takim razie nie wierzyć?
Choć sceptycy są tu w zdecydowanej mniejszości, moją uwagę zwraca trójka młodych dziewczyn, które żywo komentują między sobą przebieg spotkania i z rozbawieniem reagują na to, co słyszą. Jedna z nich, zagadnięta przy wyjściu, rzuca tylko: - Dla mnie to ogólnie jest dość śmieszne, poszłam z ciekawości czy wręcz dla beki. Ale w sumie może coś w tym jest ?
Może. Dlatego też nie odważyłem się po zakończeniu spotkania skorzystać z indywidualnej konsultacji.
Mateusz Witkowski (ur. 1989). Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl , stały współpracownik Gazeta.pl i Wirtualnej Polski. Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage "niedzielepolskie" oraz firmę graficzno-odzieżową UNDO.