Rozmowa
Koziołek Matołek w Pacanowie w województwie świętokrzyskim jest dosłownie wszędzie (Fot. St.Mons/Wikipedia Commons)
Koziołek Matołek w Pacanowie w województwie świętokrzyskim jest dosłownie wszędzie (Fot. St.Mons/Wikipedia Commons)

Kto wymyślił postać Koziołka Matołka?

Ma on trzech ojców: Jana Gebethnera, Mariana Walentynowicza i Kornela Makuszyńskiego.

Był rok 1932, kiedy Walt Disney dostał za Myszkę Miki nagrodę Oscara. Jan Gebethner, właściciel bardzo znanego wydawnictwa Gebethner i Wolff, obserwował, jak się rozwija ruch komiksowy na Zachodzie, i rozmawiał o tym ze swoim przyjacielem – świetnym rysownikiem Walentynowiczem. Zapytał go, co sądzi o tym, aby w Polsce też stworzyć taką historię. Walentynowicz zapalił się do pomysłu. Razem pojechali do Makuszyńskiego, do sanatorium w Otwocku. Zaproponowali mu, by napisał tekst. Najpierw pisarz odmówił, ale ostatecznie dał się przekonać. Wtedy zaczęli się zastanawiać, kto by tu mógł być bohaterem. Zdania, kto wymyślił postać Koziołka Matołka, są podzielone – jedni mówią, że to Walentynowicz, inni, że Makuszyński. Sam Walentynowicz już po II wojnie światowej żartował w wywiadzie dla "Świata Młodych", że on wymyślił Koziołka, a Makuszyński Matołka. To przestało być istotne.

Czyli ten Koziołek Matołek był tworzony na zamówienie?

Zdecydowanie. To była przemyślana działalność handlowa wydawnictwa. Wydawcy chcieli zobaczyć, jak się takie historie obrazkowe sprzedają w Polsce. Wcześniej czarno-białe komiksy publikowane były w gazetach. Gebethner podniósł rangę tej historii, robiąc z tego kolorową książeczkę, którą można było kupić w księgarniach, a nie w kioskach.

Czy Walentynowicz, rysując komiks, inspirował się Disneyem?

Walentynowicz miał swoją kreskę, ale czasem, np. w "Matołku i Małpce Fiki Miki", inspirował się Myszką Miki. Znawca komiksu Adam Rusek zwracał uwagę, że Koziołek ma tam np. rękawiczki i krótkie spodenki jak bohaterowie Disneya.

Oryginalna rycina Koziołka Matołka rysowana ręką Walentynowicza jeszcze przed położeniem kolorów (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak) , Ludzie pamiętają czasami całe zwrotki tekstu, ale nie byłoby tej historii bez rysunków. To Marian Walentynowicz dał Matołkowi ciało - mówi Marek Górlikowski (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak)

Koziołek Matołek był pierwszym zabawnym komiksem w Polsce?

Nie, wcześniej humorystyczne komiksy powstawały w gazetach codziennych. Rysował m.in. Stanisław Dobrzyński, warszawski rysownik, który współpracował z "Expresem Ilustrowanym" koncernu Republika, firmą zwalczaną przez endecję, bo miała kapitał żydowski. Dobrzyński przed wojną stworzył ponad dwadzieścia historii obrazkowych. Był też Wacław Drozdowski, podrabiał duński komiks "Pat i Patachon". I wielu innych.

A jednak to "Koziołek Matołek" zrobił furorę.

Pierwsze wydanie pojawiło się w księgarniach w listopadzie 1932 roku, przed Bożym Narodzeniem, i do stycznia 1933 roku nie został żaden egzemplarz. Wszystko się wyprzedało.

Czytelnicy się zachwycali, ale były też głosy krytyczne. Wanda Borudzka, polska poetka dziecięca, pisała wtedy, że to są przygody nie tylko Matołka, ale przede wszystkim dla matołków.

Tak, bo to nie jest historia dydaktyczna. Jest to po prostu kawał dobrej zabawy. I czasami mało pedagogicznej – gdy np. Twardowski pije prawdopodobnie alkohol z Koziołkiem Matołkiem na Księżycu. Mamy też pijanego słonia.

Borudzka za takie elementy skrytykowała "Koziołka", tylko że ludzie zupełnie inaczej na to patrzyli i chcieli więcej i więcej. I powstały jeszcze trzy części.

Skoro przygody Koziołka Matołka były tak popularne, to podejrzewam, że także dochodowe dla autorów. Ile na nim zarobili?

Dotarłem do umów i zapłaty za "Koziołka Matołka" między Gebethnerem a Makuszyńskim – było to 16 tys. zł. Przed wojną spokojnie można było za to kupić dwa osobowe fordy lub najdroższy sportowy kabriolet BMW z Targów Poznańskich w 1937 roku. A Walentynowicz mógł dostać nawet więcej niż pisarz, bo rysowanie wymaga więcej pracy.

Najczęściej kopiowane zdjęcie autorstwa Mariana Walentynowicza. Po prawej gen. Maczek, po lewej szef sztabu 1 Dywizji Pancernej podpułkownik Ludwik Stankiewicz (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak) , Plakat 'Kino Casino' autorstwa Walentynowicza z 1927 roku (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak) , Obraz pt. 'Sąsiadki' namalowany przez artystę pod koniec życia (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak)

"Koziołek Matołek" ewoluował zgodnie z tym, co działo się w Polsce…

"Koziołek" po wojnie jest faktycznie inny niż ten wcześniejszy. Przed wojną krzyczy na niego Żyd, a po wojnie zastępuje go Szkot – bo nie ma już Żydów, którzy zostali zamordowani w czasie wojny. W trzeciej wersji "120 przygód…" z 1957 roku po raz pierwszy Matołek leci nad Warszawą na gwieździe pięcioramiennej – radzieckiej, a nie sześcioramiennej z wydań w 1932 i 1947 roku. Nawet jeśli to przypadkowe ułatwienie, a nie upolitycznienie, to przypadkiem nie jest, że z gwiazdy tej widzi wybudowany w 1955 roku Pałac Kultury i Nauki. W 1947 w tym miejscu rozciągała się jeszcze panorama Starówki z kolumną Zygmunta. W trzecim wydaniu Matołek "kroczy przez ulicę", na której nie ma już przedwojennego gazeciarza, zniknął razem ze swoimi pumpami, konia zastępuje samochód osobowy, ubrania przechodniów odpowiadają modzie późnych lat 50., a architektura to socrealistyczne, wysokie kamienice Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, wybudowane w 1952 roku, z charakterystycznymi kandelabrami jak na placu Konstytucji. Twardowski nie pije też po wojnie alkoholu, inaczej wygląda ścięcie głowy capa.

Postać Matołka jest kojarzona ze wspomnianym już Kornelem Makuszyńskim. Ty jednak zainteresowałeś się Marianem Walentynowiczem. Dlaczego?

Ludzie pamiętają czasami całe zwrotki tekstu, ale nie byłoby tej historii bez rysunków. To Walentynowicz dał Matołkowi ciało. I teraz Koziołek Matołek ma swoje ulice, instytucję w Pacanowie, pomnik. Marian Walentynowicz nie ma nic. A ja jestem dziennikarzem, który zajmuje się ludźmi zapomnianymi. Dlatego napisałem książkę o nieznanym polskim nobliście Józefie Rotblacie, o Hannie i Antonim Gucwińskich, prowadzących słynne telewizyjne programy przyrodnicze, których kariera zakończyła się w cieniu skandalu, a teraz o kimś, kto stworzył wiele komiksów i ilustracji, które dobrze znamy, a kogo nazwisko jest nam zupełnie obce.

Kim więc był Marian Walentynowicz – poza tym, że narysował Koziołka Matołka?

Był artystą, żołnierzem trzech wojen, architektem, pisarzem, dziennikarzem, podróżnikiem do najdalszych zakątków Ziemi, zawsze z aparatem fotograficznym, szkicownikiem i sztucerem, bo był też myśliwym. To też autor ilustracji piętnastu komiksów, reportaży prasowych, twórca ilustracji do stu książek, stu partytur płyt nutowych, reklam, plakatów, rysunków pornograficznych, które zamieszczam w książce. Walentynowicz był również korespondentem wojennym z pierwszej linii frontu podczas II wojny światowej, dlatego w publikacji znajdują się zdjęcia z obozów koncentracyjnych, brutalne zdjęcia poległych na froncie i genialne szkice z procesu norymberskiego.

Marek Górlikowski - reportażysta, dziennikarz i autor książki 'Ilustrator. Przygody ojca Koziołka Matołka tylko dla dorosłych' (Fot. Materiały udostępnione przez Wydawnictwo Znak) , Pomnik Koziołka Matołka w Pacanowie (Fot. Użytkownik o nicku Piotrus/Wikipedia Commons)

Z twojej książki wynika, że Walentynowicz nie przepadał za Makuszyńskim, uważał go za nieuprzejmego i leniwego – a jednak współpracowali tyle lat.

Walentynowicz wspominał, że Makuszyński nie był tak ciepłym człowiekiem, jak się może wydawać, i czasem nie chciało mu się zmieniać tekstu. Myślę, że niekoniecznie chodziło o brak sympatii, po prostu panowie nie byli prawdopodobnie bliskimi przyjaciółmi. Chcieli jednak razem pracować przy książkach i komiksach. Walentynowicz wspomina, że w kawiarni Europejskiej były dwa stoliki, przy których codziennie siadywali ci sami goście – jeden zajmował Kornel. Na drugim pod szkłem leżała ładnie wykaligrafowana kartka z jego wierszykiem:

"Odejdź Gościu najdroższy
Bo te oba stoły
zajmuje Ludwik Solski
Z swemi przyjacioły".

Tam siadywał i Walentynowicz, i np. aktor Adolf Dymsza.

Czy Walentynowicz też wymyślał historie, które podrzucał Makuszyńskiemu?

Nie, Walentynowicz rysował do gotowego tekstu. Ale może inspiracją dla słów były jego przygody podróżnicze? Przed II wojną światową był znanym globtroterem.

Zobacz wideo Najciekawsze ekranizacje polskich książek [Popkultura Extra]

Gdzie podróżował?

W 1925 wyjechał do Tunisu, dwa lata później był w Maroku, potem w Algierii, Egipcie, w 1934 roku zwiedził cały Bliski Wschód. W 1936 roku wyruszył z Nowego Jorku w podróż dookoła świata. Podróżował do Kanady, gdzie odwiedził Kaszubów, którzy się tam osiedlili. Potem wyjechał jeszcze do Afryki Zachodniej i na wystawę światową do Nowego Jorku. Trudno mu było usiedzieć na miejscu. Podróże były dla niego jak narkotyk, wydawał na nie wszystkie pieniądze, które zostawały mu po zadbaniu o matkę i rodzeństwo po śmierci ojca.

Które komiksy rysowane przez Walentynowicza lubisz najbardziej?

Moją ulubioną serią jest ukazujący się w "Świecie Młodych" "Don Kichot w Polsce" z 1949 roku, w której Don Kichot jest pokazany jako przodownik pracy powojennej. To komiksy pięknie narysowane, opisane z ironią. Ale jakiś inteligentny cenzor powojenny szybko zrozumiał, że autorzy po prostu nabijają się z komunizmu. I sprawę ukrócił.

Twórczość Walentynowicza często miała drugie dno?

O tak! W jego ilustracjach przegląda się Polska XX wieku ze swoim antysemityzmem, rasizmem i marzeniami o koloniach. Pozwalają one zrozumieć, jakie Polacy mieli wtedy poczucie humoru, jak nasz kraj intensywnie się rozwijał przez krótkie 20 lat niepodległości, jak się żyło i żartowało Polakom w czasach stalinizmu. On wszystko, co widział i czego doświadczał, utrwalał ołówkiem i aparatem, co widać w stu sześćdziesięciu publikowanych w mojej książce ilustracjach i zdjęciach – w większości pierwszy raz.

Moja książka to nie jest więc propozycja dla dzieci o Koziołku Matołku. To opowieść o niezwykłym człowieku i jego wyjątkowym życiu. I nieprzypadkowo nosi tytuł "tylko dla dorosłych".

Marek Górlikowski. Reporter, wieloletni dziennikarz "Gazety Wyborczej". Autor książek "Noblista z Nowolipek. Józefa Rotblata wojna o pokój" (2018) "Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie" (2021)oraz książki "Ilustrator. Przygody ojca Koziołka Matołka tylko dla dorosłych" (2025). Za  artykuły prasowe nominowany do grand pressu w kategoriach Dziennikarstwo Śledcze, Wywiad i Publicystyka. 

Magdalena Wojciechowska. Dziennikarka. Lubi pisać o sprawach kobiet i edukacji. Interesuje się psychologią. Publikuje w "Wysokich Obcasach", "Wysokich Obcasach Extra".