Rozmowa
Światowy Dzień AIDS. W Polsce są tysiące zakażonych HIV. Większość się nie przyznaje. Ze strachu przed odrzuceniem (Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl)
Światowy Dzień AIDS. W Polsce są tysiące zakażonych HIV. Większość się nie przyznaje. Ze strachu przed odrzuceniem (Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl)

W queerowym serialu "Opowieści z San Francisco" ogromnie mnie zaintrygował wątek pary homoseksualnych mężczyzn. Obydwaj byli zdrowi, przyjmowali leki chroniące przed zakażeniem HIV. Coś niesamowitego! Czy te leki są dostępne w Polsce?

Tak. Mówi pani o PrEP-ie: farmakologicznej profilaktyce przedekspozycyjnej. Środkiem, który znacznie zmniejsza ryzyko zakażenia HIV, jest oczywiście prezerwatywa, natomiast nie wszyscy mogą – bo na przykład mają uczulenie na lateks – lub chcą jej używać i dlatego wybierają tę formę zabezpieczenia. U nas ona jest w stu procentach odpłatna i kosztuje około 120 zł miesięcznie. 

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Rok 1995. Katowice. Plakat informujący o sposobach zapobiegania zakażeniu HIV (Fot. Rafał Klimkiewicz / Agencja Gazeta)

Czy to jest popularne?

Z PrEP korzysta w  Polsce około czterech tysięcy osób. Natomiast PEP – farmakologiczna profilaktyka poekspozycyjna – w przypadku gwałtu czy zakłucia igłą niewiadomego pochodzenia jest dla pacjentów bezpłatna, finansowana w ramach programu polityki zdrowotnej Ministra Zdrowia.

Rozmawiałam ze zgwałconą kobietą, która mówiła, że nie była w stanie się zmusić, by pójść do lekarza. A w tym przypadku jest tak samo jak z tabletką po stosunku, prawda? Czas bardzo się liczy?

Im wcześniej pacjentka się zgłosi do lekarza, tym lepiej. PEP należy zacząć przyjmować nie później niż w ciągu 48 godzin. Leki antyretrowirusowe zażywa się w tym przypadku przez 28 dni.

Postęp medycyny jest niesamowity! Przecież kiedy w latach 80. wybuchła epidemia AIDS, wydawało się, że to koniec świata. 

Bardzo często okazywało się, że ktoś jest zakażony, dopiero wtedy, kiedy u tej osoby rozwijał się pełnoobjawowy AIDS. W Polsce pierwsze zakażenie zostało wykryte w 1985 roku, pierwszy przypadek zdiagnozowania pełnoobjawowego AIDS to był rok 1986. Mówiąc o tych początkach, nie sposób nie wspomnieć o pani prof. Lidii Babiuchowej, lekarce chorób zakaźnych, która od samego początku starała się zorganizować godne warunki do opieki medycznej i pomagania chorym. AIDS było wówczas często nazywane dżumą XX wieku, co nie ułatwiało chorym życia.

Strach przed zakażeniem był wręcz paranoiczny. Uspokajano, że nie można się zakazić przez podanie ręki czy pocałunek. Pamiętam, jak jeden z lekarzy tłumaczył obrazowo, że nawet wypicie wiadra cudzej śliny nie będzie niebezpieczne. W apogeum epidemii ile osób się w Polsce zakażało?

Dane są niepełne, ale skala była nie większa niż do dwóch tysięcy przypadków rocznie. Polska była – i jest – krajem o niskiej prewalencji, czyli częstości występowania tej choroby. Również zgonów, nawet w tych pierwszych latach, szczęśliwie nie było dużo. 

Mimo że nie było leków. 

Początkowo byliśmy bezradni. W poszczególnych ośrodkach klinicyści się organizowali i próbowali pomagać chorym, hospitalizować ich, natomiast faktycznie dopiero od 1996 roku, po konferencji w Vancouver, na której naukowcy ogłosili sukces w postaci uznania eksperymentalnych terapii za skuteczne, byłe one dostępne w naszym kraju. Polska wprowadziła je bez żadnej zwłoki.

Od pierwszego wykrytego zakażenia minęło jednak 10 lat! Co spowodowało, że udało się uniknąć epidemii? 

Wielokrotnie się nad tym w gronie ekspertów zastanawialiśmy. Paradoksalnie w tej kwestii pomógł fakt, że wówczas Polacy nie mogli swobodnie podróżować po świecie, a więc i zakazić się za granicą. Również polska krew donacyjna oraz produkty krwi były dość dobrze badane. Zakażenia tą drogą to były pojedyncze przypadki, podczas gdy na przykład w Rumunii dochodziło do transfuzji przyłóżkowych i zakażenia odbywały się na masową skalę. Kolejny czynnik to prezentowany przez polskie społeczeństwo światopogląd. Oczywiście była grupa osób, w której poziom ryzykownych zachowań seksualnych był wysoki, jednak niespecjalnie liczna. Musimy też pamiętać, że państwo stanęło na wysokości zadania i szeroko informowało o nowej chorobie. Stosunkowo szybko ruszyły programy profilaktyczne kierowane do określonych populacji.

Warszawa. 1996 rok. Miedzynarodowy Dzien Pamieci Zmarlych na AIDS (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Osobom używającym narkotyków rozdawano strzykawki.

Elementem programów profilaktycznych była również dystrybucja prezerwatyw, co się sprawdziło i zwróciło uwagę społeczeństwa na sposoby zabezpieczenia się przed zakażeniem. To wszystko spowodowało, że HIV/AIDS stało się w Polsce epidemią pewnych grup, subkultur. Epidemią ogniskową. 

A w 1996 roku pojawiły się leki dostępne za darmo i dla wszystkich. 

Program polityki zdrowotnej Ministra Zdrowia ruszył nieco później i jak na owe czasy był niezwykle postępowy. Dawał możliwość bezpłatnej terapii również osobom nieubezpieczonym. Politycy zdali sobie wówczas sprawę, że ludzie dotknięci między innymi problemem narkomanii to ci, którym drogi życiowe często trochę się poplątały. Szczęśliwie w Polsce nie dzielimy pacjentów na lepszych i gorszych, stosunkowo szybko rozszerzono leczenie antyretrowirusowe również na populację osób osadzonych w zakładach penitencjarnych. Polska jako pierwszy kraj w regionie, jeśli nie w Europie, wprowadziła takie systematyczne leczenie.

My zachowaliśmy się racjonalnie i humanitarnie, a w sąsiednich krajach chorzy nie dostawali leczenia tylko dlatego, że trafiali do więzienia?

Często było tak, że ludzi leczono, póki byli na wolności, a w systemie penitencjarnym nie zawsze mieli dostęp do leków. W wielu państwach ten problem do dziś nie jest dobrze rozwiązany. A przecież raz rozpoczęte leczenie antyretrowirusowe nie może być przerywane. Na szczęście leki są coraz przyjaźniejsze dla pacjentów, mają coraz mniej działań niepożądanych. Te najnowocześniejsze – które już są zarejestrowane w Unii Europejskiej – będą działać po jednej iniekcji przez co najmniej dwa miesiące. Być może w przyszłym roku będą dostępne również w Polsce.

AIDS wciąż jest chorobą śmiertelną.

To prawda. Aczkolwiek częściej mówimy, że jest chorobą przewlekłą, dlatego że ona się poddaje leczeniu. Jeśli pacjent dostosowuje się do zaleceń lekarza i regularnie bierze leki, to może – jak każdy inny człowiek – normalnie żyć, pracować.

Mieć dzieci?

Tak! Kiedyś stosowane były metody czyszczenia spermy mężczyzny zakażonego, po to by oddzielić plemniki od wirusa HIV. 

W Polsce przeprowadzano zabiegi in vitro z użyciem tak uzyskanych plemników?

Urodziło się nawet dzięki temu kilkanaścioro dzieci, a nasi lekarze szkolili kolegów z Ukrainy, natomiast program ten pozostał w fazie pilotażu. Nie został szeroko wdrożony, gdyż okazał się bardzo kosztowny, a postęp wiedzy medycznej pokazał, że "niewykrywalny równa się niezakażający".

'Mężczyzna z niewykrywalną wiremią może współżyć bez zabezpieczenia. Kobieta ma blisko stuprocentową szansę na urodzenie zdrowego dziecka' (Fot. Cezary Aszkie?owicz / AG)

Dziś osoba zakażona HIV może zostać rodzicem bez przeszkód?

Osoba, która regularnie bierze leki i dzięki temu przez co najmniej sześć miesięcy nie jest w jej krwi wykrywany wirus, uznawana jest za niezakażającą. Mężczyzna z niewykrywalną wiremią może współżyć bez zabezpieczenia. Kobieta ma blisko stuprocentową szansę na urodzenie zdrowego dziecka. Podkreślam konieczność stałego przyjmowania leków!

Od kilku lat każda kobieta, która zachodzi w ciążę, powinna mieć przeprowadzony test w kierunku HIV, prawda? 

Powinien on jej zostać co najmniej dwukrotnie w czasie ciąży zaproponowany przez lekarza prowadzącego. Mówi o tym rozporządzenie Ministra Zdrowia z 2014 roku. 

Ale nie wszyscy lekarze to robią. 

Niestety. Często jest tak, że kobieta w ciąży sama zgłasza się na przykład do punktu konsultacyjno-diagnostycznego, żeby zrobić test. Bywały lata, kiedy mieliśmy takich kobiet nawet kilkaset.

Co się dzieje, gdy okazuje się, że jest zakażona? 

Od czasu do czasu zgłaszają się do nas przestraszone i zagubione kobiety, u których test wyszedł dodatni. Lekarze zlecają im testy przesiewowe, ale nie mówią o tym, że taki test z powodu gry hormonów może wyjść fałszywie dodatni. Wówczas trzeba wykonać test potwierdzenia.

A jeśli zakażenie się potwierdzi?

Wówczas, najczęściej od drugiego trymestru, kobieta powinna przyjmować leki antyretrowirusowe, tzw. farmakoprofilaktykę zakażeń wertykalnych. Ma wtedy blisko stuprocentową szansę na urodzenie zdrowego dziecka!

Wykonanie testu w kierunku HIV w ciąży jest kluczowe również dla zdrowia dziecka. 

Oczywiście. To jest ważne nie tylko w przypadku ciąż partnerów o statusie serologicznym mieszanym, czyli kiedy jedno z rodziców jest zakażone, ale w ogóle wszystkich.

Pamiętam przypadek, kiedy kilkunastomiesięczne dziecko zaczęło intensywnie chorować. Zrozpaczona matka jeździła z nim od lekarza do lekarza i w końcu ktoś wpadł na pomysł, by wykonać mu test w kierunku HIV. Okazało się, że dziecko jest zakażone. 

Matka również? 

Dopiero wtedy okazało się, że tak. Tamta kobieta tylko jeden raz w swoim życiu eksperymentowała z narkotykami w gronie znajomych.

Rozumiem, że to nie jest historia z lat 80., ale współczesna?

Tak. To jest sytuacja sprzed czterech lat.

dr Anna Marzec - Bogusławska, dyrektorka Krajowego Centrum ds. AIDS (Fot. Archiwum Prywatne)

Gdzie i w jakiej formie chorzy przyjmują leki?

Terapię antyretrowirusową w Polsce prowadzą 22 ośrodki. Obowiązuje strategia "testuj i lecz", czyli każdy pacjent, u którego wykryje się zakażenie – nawet w fazie wczesnoobjawowej – jest od razu włączany do terapii. Oczywiście jeśli taką podejmie decyzję! Lekarze zakaźnicy to osoby z ogromną pasją, a ich relacje z zakażonymi HIV są partnerskie. Ponieważ leczenie jest bezterminowe, decyzja o jego rozpoczęciu musi zapaść wspólnie z pacjentem. Pacjent musi być gotów na to, że przez resztę swojego życia będzie pod kontrolą poradni i będzie przyjmował leki. Obecnie są to tylko tabletki.

Ilu pacjentów jest w programie?

Około 14 300 osób. Dominują mężczyźni, ale nie jest to duża przewaga.

Z czego wynika ta przewaga?

Główną populacją, w której dochodzi do zakażeń, jest obecnie populacja mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami. Z racji fizjologii aktu seks jest obarczony większym poziomem ryzyka. Jeśli zaś parę stanowią mężczyzna i kobieta, to podatność kobiety na zakażenie jest większa, bo po stosunku sperma zostaje w pochwie. To oczywiście nie oznacza, że heteroseksualni mężczyźni nie zakażają się od kobiet. Tych zakażeń jest całkiem sporo – chociażby od kobiet świadczących usługi seksualne – ponieważ mieszają się przecież płyny fizjologiczne.

Dziennikarka Katarzyna Werner, która przeprowadziła się na Zanzibar, opowiadała mi, że tam młodzi ludzie, zanim rozpoczną współżycie, robią testy na HIV. 

To jest piękny zwyczaj i również w Polsce takie przypadki nie są odosobnione. 

We wszystkich województwach działają punkty konsultacyjno-diagnostyczne, w których bezpłatnie, anonimowo i bez skierowania można wykonać test w kierunku HIV. Dodatkowo wysokiej klasy fachowcy prowadzą tam poradnictwo.

Jaka jest dziś świadomość Polaków w temacie bezpiecznego seksu?

Z badania, które przeprowadziliśmy w 2014 roku, wynika, że społeczeństwo ma świadomość problemu, natomiast stereotypy zakorzeniły się tak mocno, że uważamy, iż problem HIV/AIDS dotyczy "nas wszystkich, ale nie mnie". Jeżeli pytaliśmy, kto powinien wykonać test, to 55 proc. odpowiadało: "każdy". Jednak już na pytanie: "Czy pan/pani wykonała test w kierunku HIV", tylko około 5 proc. odpowiadało twierdząco. 

A czy pani namawiałaby naprawdę każdego, żeby zrobił test? 

Na pewno każdego namawiałabym do przeanalizowania swojego życia w kontekście ryzyka zakażenia. Jeśli miał miejsce niezabezpieczony stosunek seksualny z osobą, której historii nie znamy do końca, to z całą pewnością wykonanie testu w kierunku HIV ma sens. Nie demonizujmy! To jest test jak każdy inny, choć oczywiście w przypadku wyniku dodatniego konsekwencje życiowe są poważne. Zakażenie zmienia życie człowieka. 

Ale taka wiedza pozwala uniknąć zachorowania na AIDS, prawda?

Wcześnie rozpoczęte leczenie daje zdecydowanie lepsze rokowania oraz pozwala się uchronić przed zakażeniami oportunistycznymi.

'W Warszawie na test covidowy zgłosiło się kilkadziesiąt osób, w przypadku których okazało się, że nie mają COVID, ale są zakażone HIV' (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta)

Które czym są?

To są różnego rodzaju chłoniaki, mięsaki – choroby towarzyszące zespołowi AIDS, zakażenia bakteryjne, toksoplazmoza, kryptokokoza, zapalenia płuc. Choroby wynikające z obniżonej odporności.

A czy wciąż zdarza się, że osoby zgłaszają się do lekarza, kiedy są już chore?

To jest niestety poważny problem! Według klinicystów co najmniej 50 proc. osób zgłasza się zbyt późno. Zdarzają się osoby w fazie wyniszczenia organizmu, które mają zaledwie kilka komórek CD 4, co oznacza zerowy poziom odporności. Paradoksalnie pandemia obnażyła ten problem! W samej tylko Warszawie na test covidowy zgłosiło się kilkadziesiąt osób, w przypadku których okazało się, że nie mają COVID, ale trafiły na zakaźników, których zaniepokoiły zgłaszane objawy…

Jakie to objawy?

W ostrej chorobie retrowirusowej często występują objawy niespecyficzne, rzekomo grypowe. Tym kilkudziesięciu osobom wykonano testy w kierunku HIV, które potwierdziły zakażenie. 

Jakiś czas temu w mediach pojawiły się informacje, że ponieważ kobiety po menopauzie nie obawiają się już ciąży, to się nie zabezpieczają i seniorzy zakażają się HIV. Czy to prawda?

W punktach konsultacyjno-diagnostycznych faktycznie obserwujemy, że zakażeniu ulegają również osoby 50-, 60- i 70-letnie. Kobiety, niezależnie od wieku, najbardziej boją się niepożądanej ciąży, a rzadko myślą o zakażeniu HIV/AIDS czy innych chorobach przenoszonych drogą płciową.

Rozpoczynając wspólne życie seksualne, warto wykonać test w kierunku HIV. Test czwartej generacji wykryje zakażenie, jeśli wykonamy go po okienku serologicznym, czyli co najmniej dwa tygodnie od zakażenia. Negatywny wynik nie oznacza oczywiście, że od partnera nie zarazimy się innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Ale jeśli się je zdiagnozuje we wczesnej fazie, to leczenie jest często banalne – może wystarczyć jedna iniekcja z penicyliny benzatynowej. Natomiast nieleczona choroba niestety potrafi bardzo skomplikować życie. Zakażenie chlamydiami może powodować u kobiety bezpłodność. Rzeżączka w tej chwili ma dużą oporność na leki. Niewykryta kiła może powodować u dziecka kiłę wrodzoną, a u osoby dorosłej przechodzi w kiłę centralnego układu nerwowego.

Wielka szkoda, że edukatorzy seksualni nie mają szans uczyć o tym wszystkim w szkołach.

Współpracuje z nami wiele organizacji pozarządowych i wiemy o tym, że pracują w nich naprawdę dobrze wyszkoleni edukatorzy, którzy prowadzili programy w szkołach. To się dobrze sprawdzało. Ani rodzice, ani uczniowie zazwyczaj nie wnosili żadnych zastrzeżeń do takiej formy profilaktyki. Rzeczywistość w tej chwili jest inna i nie zawsze dyrekcje szkół wyrażają zgodę na prowadzenie takich spotkań edukacyjnych. Choć na szczęście nie jest tak, że edukacja nie odbywa się wcale. 

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Anna Marzec-Bogusławska. Lekarz epidemiolog, dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS. Jest absolwentką Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie. Ukończyła studia podyplomowe na kierunku zdrowie publiczne na Uniwersytecie Hebrajskim w Izraelu. Autorka wielu artykułów dotyczących problematyki HIV/AIDS, prezentacji na licznych kongresach krajowych i międzynarodowych, wystąpień, m.in. na forum ONZ, gdzie prowadziła sesje poświęcone profilaktyce HIV/AIDS. Posiada doświadczenie we współpracy z WHO, UNICEF, UNAIDS. Od 2001 członek grupy eksperckiej Northern Dimension zajmującej się walką z chorobami zakaźnymi w regionie Morza Bałtyckiego, do r. 2019 ekspert w grupie Komisji Europejskiej Think Tank on HIV/AIDS.

Anna Kalita. Absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, dziennikarka. Współpracowała m.in. z "Gazetą Wyborczą" Wrocław, "Dziennikiem Polska-Europa-Świat" i "Dziennikiem Gazetą Prawną" oraz "UWAGĄ!" TVN. W 2016 r. nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za materiał "Tu nie ma sprawiedliwości", o krzywdzie chorych na alzheimera podopiecznych domu opieki, a w 2019 r. do Nagrody im. Teresy Torańskiej za teksty o handlu noworodkami w PRL. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl.