Rozmowa
Przez dwa, trzy dni możemy być całkiem rozbici. To cena, którą trzeba zapłacić za wygenerowanie odporności (Krzysztof Ćwik/ Agencja Gazeta)
Przez dwa, trzy dni możemy być całkiem rozbici. To cena, którą trzeba zapłacić za wygenerowanie odporności (Krzysztof Ćwik/ Agencja Gazeta)

Mam 36 lat. W kwietniu otrzymałam pierwszą dawkę szczepionki AstraZeneca. Wcześniej AstrąZenecą szczepiła się moja 65-letnia mama. Następnego dnia czuła jedynie lekką senność, nawet ręka jej nie bolała. Pomyślałam: w najgorszym wypadku będzie to taka łagodna grypa. Kilka godzin po przyjęciu szczepionki miałam ponad 39 stopni gorączki, silne dreszcze, bardzo silny ból głowy, w nocy bolało mnie już całe ciało, miałam wrażenie, jakby ktoś mnie kopał po nerkach. Pojawiły się też palpitacje serca, silna potliwość, trudności z oddychaniem. Pierwsza myśl: tego się nie spodziewałam. Druga: czy to normalne?

Bardzo silnie pani zareagowała, ale tak się może zdarzyć. Osoby młode najczęściej mocniej odczuwają skutki szczepienia niż starsze, bo odpowiedź immunologiczna młodszego organizmu jest silniejsza. Niestety, akcja edukacyjna, która miała przygotować do szczepień, jest niewystarczająca. W tym całym entuzjazmie, że mamy szczepionki i możemy szczepić, zapomnieliśmy, że mogą one wywoływać czasem bardzo silne reakcje.

Dopiero teraz zaczynają pojawiać się wskazówki, jak postępować przed zaszczepieniem i czego się spodziewać w zależności od przyjętej szczepionki, bo szczepionki wektorowe – AstraZeneca i Johnson & Johnson – i mRNA – Moderna i Pfizer/BioNTech – działają inaczej.

Do tego nagle pojawiają się niepokojące informacje na temat szczepionek wektorowych, które mogą powodować poważne skutki uboczne: zatory, zakrzepicę. A szczepienia od miesięcy trwają.

Po pierwszej dawce szczepionki wektorowej objawy mogą być silniejsze niż po drugiej, bo pierwsza dawka osłabia działanie drugiej. W przypadku szczepionek Moderna i Pfizer/BioNTech jest odwrotnie.

Miałam wątpliwości, czy dzielić się historią o swoich ostrych reakcjach poszczepiennych, bo nikogo nie chcę do szczepienia zniechęcać. Zaskoczyła mnie jednak ich intensywność.

Bardzo dobrze, że pani o tym mówi, bo nie po wszystkich fakt zaszczepienia spłynie jak po kaczce. Większość osób nie reaguje aż tak intensywnie – zgodnie z badaniami klinicznymi przeważająca część odczynów poszczepiennych miała nasilenie od łagodnego do umiarkowanego i zwykle mijała w ciągu dwóch–trzech dni od otrzymania szczepionki. Ale trzeba zadbać również o tych, u których te reakcje mogą być bardzo silne i utrzymywać się dłużej niż kilka dni albo które mogą subiektywnie bardzo intensywnie pewne objawy odczuwać.

Szczepionka AstraZeneca (Grzegorz Celejewski/ Agencja Gazeta) , 'Część osób porównuje samopoczucie po szczepieniu do przejechania przez walca' (Władysław Czulak/ Agencja Gazeta)

Zwłaszcza że okoliczności pandemiczne nie pomagają się uspokoić – media trąbią o tym, że karetki nie przyjeżdżają, że miejsc w szpitalach nie ma, że wszystkie respiratory zajęte. A w ulotce AstryZeneki widnieje informacja, że jeśli ból – czy to głowy, czy mięśni – jest silny, należy skontaktować się natychmiast z lekarzem lub wezwać pogotowie... Dlaczego te reakcje po szczepionkach covidowych mogą być tak silne?

To nie jest tak, że akurat szczepionki przeciwko COVID-19 mogą dawać silne reakcje poszczepienne, ale szczepionki w ogóle. Szczepienia powtarzane, jak te przeciwko grypie, pozwoliły naszemu organizmowi oswoić się ze składnikami tego preparatu, więc odpowiedź organizmu nie jest już tak silna. Składniki zawarte w preparacie przeciwko COVID-19 są dla organizmu nowe.

Problem polega też na tym, że do tej pory na taką skalę nie szczepiliśmy ludzi dorosłych. Szczepionki rekomendowane dla nich to te przeciwko pneumokokom – które też dają dość silne reakcje – i kleszczowemu zapaleniu mózgu, ale mało osób z nich korzysta. Dorośli się szczepią, jak wyjeżdżają do krajów tropikalnych, ale umówmy się, nie jest to duża grupa ludzi.

Najlepiej, gdyby przeciwko COVID-19 zaszczepili się wszyscy, którzy ukończyli 18 lat.

Musimy przygotować się na to, że w jakiś sposób tę szczepionkę odczujemy, a niektórych mocno ona "sponiewiera". Część osób porównuje samopoczucie po szczepieniu do przejechania przez walec. Przez dwa–trzy dni możemy być całkiem rozbici, potem objawy powinny ustąpić. To cena, którą trzeba zapłacić za wygenerowanie odporności.

Na zbagatelizowanie problemu reakcji poszczepiennych duży wpływ miało moim zdaniem również to, że zaczęliśmy od szczepienia seniorów. W związku z tym, że ich układ immunologiczny jest słabszy, te reakcje są o wiele łagodniejsze niż w przypadku osób młodszych. Więc ci pierwsi seniorzy uśpili naszą czujność. Im bardziej obniżamy wiek szczepionych osób, tym częściej stykamy się jednak z tym, że ten przebieg po szczepieniu może być zdecydowanie bardziej burzliwy.

Kiedy naprawdę się zaniepokoić? Gdy dostałam palpitacji serca, w ciągu kilku sekund zlał mnie zimny pot i zaczęłam mieć problemy z oddychaniem, pierwsze, o czym pomyślałam, to zator.

Po kolei. Reakcje, których boimy się najbardziej, to reakcje alergiczne ze wstrząsem anafilaktycznym – nie są częste, ale dyskwalifikują do podania drugiej dawki danej szczepionki. Występują tuż po jej przyjęciu. Dlatego tak ważne jest, aby odczekać te 15 minut w punkcie szczepień, żeby w razie potrzeby lekarze mogli natychmiast zareagować.

Odpowiedzi organizmu, które nie dyskwalifikują do przyjęcia kolejnej dawki, możemy podzielić na cztery grupy. To reakcje wazowagalne, czyli omdlenia, wzmożona potliwość; reakcje ogólne, czyli gorączka i bóle mięśni; miejscowe, jak ból w miejscu ukłucia, zaczerwienienie, obrzęk ramienia, powiększenie węzłów pachowych po stronie szczepionej; i te, o których pani mówi, czyli emocjonalne – tachykardia, palpitacje serca, problemy z oddychaniem, potliwość, które ludzie często łączą z jakimś poważnym schorzeniem.

Jak atak paniki z zawałem serca.

Dokładnie. Sam fakt szczepienia dla niektórych to silne przeżycie. Jak szczepimy seniorów, wielu z nich ma podczas kwalifikacji do szczepienia bardzo wysokie ciśnienie. Bo się spieszą, żeby zdążyć na swoją godzinę, albo niepokoją się, co to za szczepionka, nie są pewni, który preparat dostaną, jak to zniosą. Ciśnienie szybuje w górę powyżej 160 i na nic zdają się nasze próby uspokajania ich – wyciszanie czy podanie małej dawki leku obniżającego ciśnienie krwi. Pojawienie się niepożądanych reakcji poszczepiennych, czyli tak zwanych NOP-ów, również wpływa na naszą gotowość do znoszenia tych nieprawidłowości. Już wysoka gorączka może wywoływać negatywne stany emocjonalne – niepokoić, denerwować.

A w sprawie tych zatorów...

Chciałabym uspokoić. Ta szczególna zakrzepica po szczepieniu zdarza się niezwykle rzadko – odnotowano zaledwie sześć przypadków na dwa miliony dawek w przypadku szczepionki Johnson & Johnson w Stanach Zjednoczonych, w Europie przypadków zakrzepicy po szczepieniu AstrąZenecą odnotowano kilkadziesiąt na kilkanaście milionów dawek.

Co ważne, zakrzepica nie występuje tuż po szczepieniu, ale po około tygodniu, dwóch od podania szczepionki. Są podejrzenia, że stan zakrzepowy związany ze szczepionką wektorową ma podłoże immunologiczne i polega na tym, że organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała, które działają przeciwko płytkom krwi naprawiającym uszkodzone naczynia krwionośne. Liczba płytek spada, zlepiają się one ze sobą, co sprzyja zakrzepicy. To niebezpieczny stan, ale już wiemy, jak na niego reagować. Daje też charakterystyczne objawy.

Jakie?

Do zatoru może dojść w naczyniach mózgu, płuc czy brzucha, więc objawem będzie nietypowy ból głowy, brzucha czy duszności. Może też dojść do obrzęku kończyny. W takiej sytuacji należy szybko udać się do lekarza, który będzie monitorował poziom płytek krwi i sprawdzi, czy zostały wygenerowane przeciwciała. W razie potrzeby poda odpowiednie leki – jak już zbadano, skuteczne są nie leki zakrzepowe w postaci heparyny, ale duże dawki immunoglobulin oraz leki przeciwzakrzepowe inne niż heparyna. Więc wiemy na ten temat naprawdę coraz więcej i możemy przeciwdziałać tym najpoważniejszym niepożądanym skutkom przyjęcia szczepionki.

'Sam fakt szczepienia dla niektórych to silne przeżycie. Jak szczepimy seniorów, wielu z nich ma podczas kwalifikacji do szczepienia bardzo wysokie ciśnienie' (Shutterstock.com)

Europejska Agencja Leków EMA wystosowała komunikat, w którym wyczula na możliwość pojawienia się zakrzepicy.

Ale jednocześnie podkreśla, że korzyść ze szczepienia znacznie przewyższa zagrożenie, jakie niesie ze sobą zakażenie COVID-19. Ryzyko powikłań zatorowo-zakrzepowych w przypadku zachorowania na koronawirusa jest 80 razy większe niż u osoby zdrowej. Nie wspominając o wielu innych powikłaniach.

Zaznaczam też, że Stany Zjednoczone wycofały na jakiś czas szczepionki AstraZeneca i Johnson & Johnson nie dlatego, że są one niebezpieczne, ale w celu dokładniejszego zbadania powikłań. USA mogą też sobie na to pozwolić, bo szczepią przede wszystkim szczepionkami mRNA.

Dlaczego te powikłania poszczepienne wychodzą na jaw dopiero teraz? Przecież szczepionki przeszły badania kliniczne.

Badania kliniczne są ograniczone czasowo, muszą być jednak spełnione określone warunki, żeby dopuścić preparat do użytku. Ale nie możemy wykluczyć wystąpienia bardzo rzadkich objawów niepożądanych po zakończeniu badań, zwłaszcza jeśli szczepionka została podana bardzo specyficznej grupie osób, na przykład cierpiących na rzadką chorobę. Kluczową rolę odgrywa to, jak często dane powikłanie wystąpiło. Podanie każdego preparatu medycznego może wiązać się z niekorzystną reakcją, co nie oznacza, że się go od razu wycofuje. Przykładem jest powszechnie stosowana aspiryna, która w bardzo rzadkich przypadkach wywołuje tak zwaną astmę aspirynową.

A na silne reakcje poszczepienne, jak wysoka gorączka, można zaradzić.

Brać paracetamol 500 – tak poinformowano mnie w punkcie szczepień. Zapytałam, czy gdyby paracetamol nie zbijał gorączki, nie niwelował bólu, to mogę sięgnąć po inne leki  – pyralginę czy ibuprom. Usłyszałam: lepiej nie. Bo podobno leki przeciwzapalne mogą osłabiać działanie szczepionki.

Najlepiej skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym, zwłaszcza gdy objawy są nasilone. Ale jeśli paracetamol nie działa, to oczywiście nie ma przeciwwskazań – pod warunkiem, że ktoś nie jest uczulony na daną substancję – żeby sięgnąć po inne środki, jak właśnie pyralgina czy ibuprom. Przyjęcie leków przeciwzapalnych w trzech–czterech dawkach co kilka godzin nie osłabi działania szczepionki. Zmniejszenie skuteczności szczepionki mogłoby nastąpić wskutek długotrwałego podawania leków, szczególnie sterydowych, immunosupresyjnych, które osłabiają działanie układu immunologicznego.

Gorączka to dobra reakcja organizmu, bo znaczy, że organizm walczy, i nie należy jej za szybko zbijać. Lekarze często też powtarzają, że Polacy nadużywają leków przeciwgorączkowych, nie pozwalają organizmowi samodzielnie zwalczyć choroby.

To prawda. Leki przeciwzapalne, sterydowe są nadużywane. Często w preparatach o różnych nazwach powtarzają się te same składniki, więc zdarza się, że ludzie biorą kilka dawek naraz tej samej substancji. Do tego mamy reklamy. Pokazują starszą osobę, która zażywa lek, po czym idzie przekopać cały ogródek. To daje pozorne poczucie, że te leki uzdrawiają, a to nieprawda. Gorączka czy bóle stawów, kręgosłupa to ważny sygnał, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. Przyjmując leki przeciwbólowe zabijamy naszą czujność, więc nie należy z nimi przesadzać. Ale też nie można się katować!

Uczucie gorączki czy bólu jest też subiektywne – jeden nie toleruje już temperatury 37,8, drugiemu nie przeszkadza nawet 39 stopni. Jeżeli ktoś dobrze znosi wysoką gorączkę, może leków nie brać albo brać ich mniej, ale jeśli ktoś cierpi przy 38 stopniach, nie powinien się męczyć i zażyć lek.

Co robić, jeśli leki nie zbijają gorączki? Ja miałam 39,3, czułam się bardzo źle, dwie dawki paracetamolu 500 nie przyniosły żadnej poprawy nawet po godzinie od przyjęcia.

Jeżeli czujemy, że emocjonalnie silnie reagujemy na objawy, które mamy, zawsze warto skonsultować się ze swoim lekarzem. Omówić, co się z nami dzieje, żeby się uspokoić i otrzymać zalecenie co do zastosowania ewentualnych leków przeciwbólowych czy na przykład uspokajających. Czasem wystarczy teleporada, podczas której lekarz wyjaśni, co może się dziać, w ciągu kilku minut wygeneruje receptę elektroniczną. Dobrze też mieć pod ręką jakieś ziołowe środki uspokajające.

Na pewno nie należy czytać forów internetowych, gdzie publikowane są różne niepotwierdzone naukowo informacje na temat szczepionek. Warto korzystać ze sprawdzonego źródła. Ja polecam stronę naukaprzeciwpandemii.pl. W uspokojeniu się pomagają też wizualizacje, możemy skierować nasze myśli na korzyści wynikające ze szczepionki – że pojadę na wakacje, spotkam się ze starszymi rodzicami, dziadkami, że nawet jeśli zachoruję na COVID-19, to przebieg choroby będzie łagodny.

'Część osób porównuje samopoczucie po szczepieniu do przejechania przez walca' (Shutterstock.com) , Punkt szczepień w Szczecinie (Cezary Aszkiełowicz/ Agencja Gazeta)

Czy w związku z tym, że te reakcje, zwłaszcza po wektorowych szczepionkach, mogą być silne u młodych ludzi, to czy nie powinno się młodych szczepić wyłącznie szczepionkami mRNA? Lub jako drugą dawkę podawać szczepionkę mRNA?

Wczesne odczyny poszczepienne, nawet silnie odczuwane, nie stanowią zagrożenia dla zdrowia, więc nie ma powodu, żeby nie szczepić młodych tymi szczepionkami. W kwestii łączenia szczepionek czekamy na odpowiednie rekomendacje, ponieważ badania nad tym wciąż trwają.

Pomówmy jeszcze chwilę o etapie sprzed szczepienia. Mam wrażenie, że trzeba być bardzo świadomym tego, czy można przyjąć daną szczepionkę, bo w punkcie szczepień nikt specjalnie o zdrowie nie pyta. Osoby rejestrujące proszą, żeby szybko wypełnić ankietę zdrowotną, mierzą temperaturę i pytają, czy dobrze się czujemy. Mojej mamie nawet temperatury nie sprawdzono.

Szczepienia masowe nastawione są na duże tempo. W punkcie szczepień, w którym pracuję, ledwo nadążamy ze szczepieniem wszystkich chętnych. Jak szczepiliśmy seniorów, było tak, że wyciągali torebki z lekami i każdy chciał porozmawiać o swoich dolegliwościach, co skutkowało tym, że kończyliśmy pracę o godzinie 21–22. Byliśmy wykończeni.

Od tego, żeby przygotować pacjentów do szczepienia, powinni być lekarze rodzinni, którzy ich znają i mogą rozwiać wątpliwości, doradzić, czy w danym momencie można przyjąć szczepionkę, czy lepiej poczekać, bo ktoś jest na przykład świeżo po infekcji albo choruje przewlekle. W punkcie szczepień jest czas wyłącznie na zadanie pytań, które pozwolą podjąć natychmiastową decyzję – szczepimy albo nie szczepimy. Nie możemy wymagać dokładnego przeanalizowania czasem bardzo skomplikowanej historii zdrowotnej pacjenta. Jeśli osoba w punkcie szczepień ma jednak jakiekolwiek wątpliwości po zapoznaniu się z odpowiedziami w kwestionariuszu, to dzieli się nimi z pacjentem. Warunek jest jeden: nie powinno się żadnych informacji zatajać, bo za wszelką cenę chce się dostać szczepionkę.

Gdy dzwoniłam do lekarza w sprawie zwolnienia z pracy po przyjęciu AstryZeneki, internista potwierdził, że takich telefonów jest wiele – ludzie konsultują reakcje poszczepienne, jakie u nich wystąpiły, proszą o zwolnienie. Użył nawet takiego sformułowania, że "jesteśmy wszyscy króliczkami doświadczalnymi".

Punkt szczepień drive thru (Shutterstock.com)

Króliczkami to na pewno nie, bo szczepionki są przebadane i wiadomo, że reakcje po ich przyjęciu mogą być różne, o zróżnicowanej intensywności, co jest dokładnie opisane w charakterystyce produktu leczniczego (CHPL). Ale trzeba o tym wiedzieć i być przygotowanym na to, że może się zdarzyć, że dwa dni przeleżymy w łóżku, nie będziemy zdolni do pracy. Warto poinformować o tym pracodawcę, a jeżeli mamy dzieci, to postarać się o pomoc lub – na ile to możliwe – nie szczepić się jednocześnie z partnerem, tak żeby jedna osoba była w stanie zaopiekować się domem, dziećmi. Kupić wcześniej paracetamol, a na wszelki wypadek inny lek przeciwzapalny. Jeśli gorączka będzie wysoka, przyjąć lek, robić sobie zimne okłady.

A jeśli objawy nie ustąpią po dwóch–trzech dniach?

Koniecznie skonsultować się z lekarzem. Jeżeli cokolwiek niepokojącego będzie się działo, nie zwlekać z tym kontaktem.

Profesor Joanna Zajkowska (Agnieszka Sadowska/ Agencja Gazeta)

Profesor Joanna Zajkowska. Lekarz internista, specjalista chorób wewnętrznych, chorób zakaźnych, epidemiologii i zdrowia publicznego.

Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. W mediach od 2011 roku. W redakcji magazynu Weekend od 2019 roku. Współautorka zbioru reportaży "Przewiew". Jedna z laureatek konkursu "Uzależnienia XXI wieku" organizowanego przez Fundację Inspiratornia. Jeśli chcesz się podzielić ze mną swoją historią, napisz do mnie: ewa.jankowska@agora.pl.

Gdzie zgłosić NOP po szczepieniu?

NOP można zgłosić do lekarza, który po jego rozpoznaniu zgłasza go do inspekcji sanitarnej (elektronicznie za pośrednictwem aplikacji gabinet.gov.pl). Każdy może zgłosić działanie niepożądane do Departamentu Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Można też zgłosić działanie niepożądane bezpośrednio do podmiotu odpowiedzialnego (dane kontaktowe podane są na ulotce dla pacjenta danej szczepionki).

Sprawdź