Rozmowa
Styczeń 2018. Krowa z żubrami w Puszczy Białowieskiej (fot. Rafał Kowalczyk)
Styczeń 2018. Krowa z żubrami w Puszczy Białowieskiej (fot. Rafał Kowalczyk)

Dlaczego dojrzała jałówka zdecydowała się uciec do żubrów?

- Trochę pani sama odpowiada na to pytanie. Dojrzała, ale jednak jałówka. Odnosząc  jej sytuację do relacji ludzkich - to krowa, która nie ma jeszcze potomstwa, nie ma rodziny.

Ale ma odwagę zmienić swoje życie?

- Spróbujmy dalej tak antropomorfizować. Faktycznie ta krowa może szuka swojej drogi życiowej. Owszem, mamy do czynienia z gatunkiem udomowionym przez człowieka, i to od tysięcy lat, ale zarazem za tym gatunkiem stoją miliony lat ewolucji, które ukształtowały jego dziką naturę. Mogło być tak, że nasza krowa nagle złapała więź ze swoją ewolucyjną przeszłością, starszą niż ta, która wiąże ją z człowiekiem. Poczuła zew natury i zwiała.

Krowa zwiała do żubrów w 2017 roku (fot. Adam Zbyryt)

To impuls porównywalny z tym, który nagle pcha człowieka do rzucenia wszystkiego i ruszenia w świat?

- Można użyć takiego porównania. Mówi się wtedy o człowieku, że zrobił coś impulsywnie, wiedziony instynktem. Bynajmniej nie jest to decyzja racjonalna. Innym wydaje się ona dziwna, odstająca od normy. O ile jakaś norma w ogóle jest.

Jałówka uciekła od hodowcy. Internauci komentowali, że wybrała wolność.

- Można to tak ująć, bo mówimy o gatunku, który żyje w niewoli. Takie zachowanie danego zwierzęcia może być też uwarunkowane genetycznie - jedne osobniki są zachowawcze, a inne bardziej skłonne do podejmowania ryzyka i szalonych działań.

Czy ta jałówka może szukać możliwości rozmnażania się poza swoim stadem krów, z którymi żyła w zagrodzie?

-  Może... Na pewno tak się dzieje w przypadku osobników dzikich. Działa u nich mechanizm pomagający w utrzymaniu różnorodności genetycznej. Wilki na przykład tworzą grupy rodzinne zwane watahami. Zwykle liczą one kilka osobników - rodzice plus potomstwo. Ale zdarzają się też watahy złożone z kilkunastu osobników.

Kiedyś sądzono, że to efekt łączenia się różnych watah, ale dzisiaj naukowcy uważają, że te większe składają się jednak z osobników spokrewnionych, wśród których, oprócz rozmnażającej się pary alfa, mogą być też wilki dojrzałe płciowo. Teoretycznie mogłyby się rozmnażać, ale do tego nie dochodzi, bo grozi to "kazirodztwem", co nie jest dobre z punktu widzenia biologii. Coś je powstrzymuje. Jednak gdy nagle pojawia się impuls - spowodowany na przykład napięciami w grupie - niektóre osobniki zaczynają odchodzić od tej watahy.

Póki co, jałówka ani myśli wracać do zagrody (fot. Rafał Kowalczyk)

Po jakim czasie?

- Czasami już po roku ruszają w świat w poszukiwaniu swojego miejsca albo partnera czy partnerki. Tak to wygląda u dzikich zwierząt.

A u krów? Czy nasza bohaterka mogła się zakochać w którymś z żubrów i już nie wróci do zagrody?

- Takie tłumaczenie będzie znowu silną antropomorfizacją. Ale przecież nie wiadomo, jak działa mechanizm zauroczenia drugą osobą wśród ludzi, prawda? Czasem jest to fascynacja, która trwa chwilę, a czasem miłość od pierwszego wejrzenia, która utrzyma się przez całe życie. Wracając do krowy - nie można takiego zauroczenia wykluczyć. Choć podkreślam, że nie chcę tego przypadku nadmiernie antropomorfizować.

Czy żubry nie powinny krowy przegonić?

- Widzi pani - my, ludzie, zbyt często uważamy, że coś powinno być tak albo tak. Często słyszę pytania, jakie są wilki albo jakie są rysie. Ja pytam wtedy - a jacy są ludzie? Różni, bardzo różni. Zmienność zachowań poszczególnych osobników jest czasami nieprzewidywalna. Jedne zwierzęta są mniej agresywne, inne bardziej. I wbrew pozorom u zwierząt panuje duża wzajemna tolerancja.

Owszem, podobnie jak u ludzi, również wśród zwierząt dochodzi do przypadków agresji, jeden wilk potrafi zagryźć drugiego. Nie jest to zjawisko bardzo powszechne. Wiemy też, że podobnie jak u ludzi, wśród zwierząt powstają więzi, np. wśród osobników spokrewnionych, które długo ze sobą przebywają. Możemy mówić o wzajemnej akceptacji, przyzwyczajeniu do siebie.

Może pan podać jakiś przykład?

- Na pewno silne więzi są między wilkami z jednej grupy. Oprócz więzi rodzinnych to swoiste "braterstwo broni". Ciekawe obserwacje poczyniono też podczas jednego z projektów WWF Polska, gdzie jednym z działań była reintrodukcja rysi na Mazurach. Działanie to polega na przywracaniu przyrodzie gatunków wytępionych przez człowieka. Otóż kiedyś pewien młody ryś wypuszczony na wolność, zaczął pojawiać się w pobliżu woliery reintrodukcyjnej (zagrody, w której mieszkał - red.) , z której został wypuszczony z innym, starszym rysiem. Okazało się, że to jego starszy brat, który tym rysiem zaopiekował się na wolności. Przez pewien czas pełnił on rolę piastuna. A w przypadku naszej krowy, znowu antropomorfizując, żubry mogły potraktować jej obecność w swoim stadzie jako ciekawą przygodę.

O polskiej jałówce napisano w serwisie BBC (fot. Rafał Kowalczyk/BBC.com)

Skończy się to małymi żubrokrowami?

- Nie można tego wykluczyć. Takie krzyżówki  między krowami a żubrami nie są genetycznie odległe. Za sprawą człowieka w połowie XIX wieku pojawiły się krzyżówki żubra z bydłem domowym. Nazwano je żubroniami. 

Zna pan przypadki podobnych ucieczek krów?

- Słyszałem o  krowach, które uciekły kiedyś z PGR-u w Bieszczadach. I przez kilka sezonów były w stanie przeżyć w naturze. Inne przypadki, ale już krótszych eskapad, zdarzały się  również w Puszczy Białowieskiej. Krowy były w stanie poradzić sobie w lesie, gdzie są wilki! Widocznie nie były w ich menu.

Nasza krowa też da radę w Puszczy?

-  Może sobie poradzić. Często widzimy, że zwierzęta hodowlane - konie czy krowy - zimą mają znaczne gęstsze futro.

Czyli nie trzeba jej siłą sprowadzać do zagrody?

- Prawda jest taka, że ktoś jest właścicielem tej krowy i ma do niej tytuł.  Bardzo ważne jest, aby jeśli ktoś podejmie się próby ponownego "udomowienia" tej krowy, robił to z wyczuciem i rozwagą, aby nikomu nie stała się krzywda. Być może krowa zacznie znowu pojawiać się w pobliżu ludzi i taka okazja sama się nadarzy.

Póki co nic się takiego nie dzieje, a o krowie piszą zagraniczne media. Słusznie budzi taką sensację?

- Zachowanie polskiej jałówki nie jest tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać. Po prostu podobne wcześniejsze sytuacje nie zostały nagłośnione. I nagle właśnie ta krowa stała się medialna, choć tak interesujących, często zaskakujących zachowań zwierząt jest więcej.

Chociażby tygrysica karmiąca małe świnki.

- Zwierzęta, tak samo jak my, potrzebują kontaktu fizycznego, bliskości. Kiedy małe za wcześnie odstawi się od mamy, zapada ono na chorobę sierocą. Znane są przypadki, że na przykład w ogrodach zoologicznych suka owczarka niemieckiego opiekuje się małymi lwami, bo ich biologiczna matka nie jest w stanie tego robić. Ta relacja rodzicielska może przetrwać nawet wtedy, kiedy lwy przerastają pod każdym względem sukę. Wystarczy jednak, że ta druga warknie i lwy kulą ogon. Bo już na zawsze pozostanie mamą tych konkretnych lwów.

Wydaje nam się, że macierzyństwo, obrona potomstwa czy porzucenie potomka są charakterystyczne wyłącznie dla ludzi. A tak nie jest.

Prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN zrobił to zdjęcie 20 stycznia (fot. Rafał Kowalczyk)

Stefan Jakimiuk . Jest biologiem i specjalistą ds. ochrony gatunku. Od 10 lat zajmuje się w WWF dużymi drapieżnikami, wcześniej zajmował się też ochroną Puszczy Białowieskiej.

Angelika Swoboda . Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU