Panie profesorze, w nowej książce "1000 słów" zabawnie opisuje pan najważniejsze słowa, których używamy. Ale ja wolałabym, żebyśmy porozmawiali o ukrytym znaczeniu tych, które serwują nam właśnie politycy. Weźmy chociażby "reparacje".
- Słowa, które mają pochodzenie łacińskie, a do tego umocowanie prawne, wydają nam się rzetelne i bardziej wiarygodne. Określenie "odszkodowania" nawiązywałyby do naszej sfery emocjonalnej. Ze słowem "reparacja" wiąże się natomiast wizja porządku prawnego. No i brzmi ono dużo poważniej. Człowiek może się prywatnie domagać odszkodowania, ale państwo żąda już nie odszkodowania, tylko reparacji.
Dodatkowo słowo to kojarzy się z naprawianiem czegoś. Reparacja jest przywróceniem stanu wyjściowego, pożądanego. Bo ktoś coś zniszczył i trzeba to zreperować. Zatem, przez takie skojarzenia wszyscy stwierdzą, że skoro coś zostało zniszczone, to reparacje są konieczne, uzasadnione. I należne.
Należy nam się też, według najnowszych pomysłów rządu, emerytura obywatelska.
- Samo słowo "obywatelski" sugeruje, że ktoś, już przez sam fakt, iż jest obywatelem jakiegoś kraju, zyskuje nie tylko prawa do opieki czy ochrony, ale i do godnego życia za jakąś kwotę pieniędzy. Określenie "emerytura obywatelska" podoba mi się bardziej niż słowo "zasiłek". Bycie obywatelem wiąże się z obowiązkami, ale także i z prawami. Ja, nawiasem mówiąc, jestem zwolennikiem i pensji, i emerytury obywatelskiej. Za to, że jestem, chciałbym dostać jakieś pieniądze.
A "repolonizacja" mediów? Jak pan wytłumaczy znaczenie tego słowa?
- Coś było polskie i polskie być przestało. Zatem repolonizacja oznacza przywrócenie tego stanu, stanu polskości. "Re" oznacza bowiem przywrócenie stanu poprzedniego, a "de" likwidację. Dlatego mamy "dezubekizację" i "dekomunizację" na przykład. Reasumując - repolonizacja to powrót do czegoś, co polskie było, a potem, zapewne niesłusznie, być przestało. A polskie być powinno.
Skoro jesteśmy już przy znaczeniu przedrostka "de"- ostatnio politycy odmieniają przez wszystkie przypadki słowo "dekoncentracja".
- Samo słowo "dekoncentracja" jest używane w języku potocznym, jeżeli mówimy o kimś, ktoś jest rozkojarzony, nie potrafi się skupić. W takim razie koncentracja oznacza uwagę, skupienie i umiejętność głębszego myślenia. Ale z drugiej strony - czy media powinny być skoncentrowane, czy powinny być w jednym miejscu, w jednym centrum?
Określenie "dekoncentracja" sugeruje, że tych centrów może być więcej, co z kolei kojarzy nam się z różnorodnością. Czyli pozytywnie. Bo człowiek, który się skoncentrował, myśli co prawda głębiej, ale nie potrafi się skupić na czymś innym, nie potrafi myśleć szerzej.
Czy do szerszego spojrzenia zachęcają też billboardy dotyczące tzw. reformy sądownictwa z przewrotnym hasłem "Niech zostanie tak jak było"?
- W człowieku zawsze drzemie potrzeba bezpieczeństwa, zostawienia wszystkiego po staremu. Takie hasło ma więc dwa znaczenia - oby zostało tak jak było oraz, z drugiej strony - założenie, że wszyscy są przeciwko zmianom, a jednak potrzeba zmian jest naturalna. Bo przecież wreszcie powinna nastać sprawiedliwość. Topos sędziego przywoływany przy opisie rzeczywistości w różnego rodzaju narracjach zakłada pozytywne cechy - sędzia jest sprawiedliwy, mądry i wydaje dobre wyroki.
Są też jednak grupy społeczne, w których samo słowo "sąd" może wywoływać negatywne skojarzenia. Słowo "sędzia" także. Mawia się, że różni są sędziowie, którzy swoimi nieprzemyślanymi decyzjami mogą nas ukarać. Kwestią jest, by ustalić, do jakiego stereotypu odwołuje się hasło na billboardach - czy sędziego sprawiedliwego, czy sędziego wydającego krzywdzące wyroki.
Podążając za narracją TVP, sędziowie ciągle kradną. Batoniki na przykład.
- Albo kiełbasę. Sam jak widzę reklamę batonika, od razu mam ochotę go zwędzić.
Słowa polityków mają wywoływać w nas konkretne zachowania?
- Każde słowa, których używamy, wywołują w nas pewne emocje. Powiem tak - nad każdym słowem powinniśmy się zastanowić. Zwłaszcza gdy zaczynamy zauważać, że jest ono używane częściej niż to potrzebne.
Książka "1000 słów" to wyjątkowy słownik do czytania. W błyskotliwych felietonach Jerzy Bralczyk przedstawia niezwykłe, znaczące i najważniejsze słowa, których używamy na co dzień i od święta. Można ją kupić w publio.pl albo w kulturalnysklep.pl .