Rozmowa
Paulina Chylewska przeszła z TVP do Polsatu (fot. Olaf Nowicki / Agencja Wyborcza.pl)
Paulina Chylewska przeszła z TVP do Polsatu (fot. Olaf Nowicki / Agencja Wyborcza.pl)

Już nie zobaczymy pani w TVP?

- Pożegnałam się z Telewizją Publiczną 29 czerwca.

Po wielu latach pracy.

- TVP napisała, że po 21, ale dokładnie tyle minęłoby we wrześniu. To ponad połowa mojego życia.

Łezka się w oku kręci?

- Teraz już nie. Choć rzeczywiście był taki moment, że się kręciła. Zwłaszcza przez ostatni miesiąc, gdy chodziłam znajomymi korytarzami i mijałam ludzi, których znam od podszewki. Było mi smutno i tak jakoś dziwnie. Ale gdy uświadomiłam sobie, jakie fajne nowe wyzwania przede mną stoją, stwierdziłam, że to dobry moment.

Z myślą, że warto coś zmienić, nosiłam się już od jakiegoś czasu, ale nie miałam ani możliwości, ani propozycji. A nie chciałam odchodzić w próżnię, bez planu co dalej. Mam trochę za mało lat i trochę za dużo kredytów, żeby myśleć w ten sposób.

I wtedy przyszła propozycja z Polsatu?

- Tak i zdecydowałam się z niej skorzystać.

Paulina Chylewska i Jarosław Kret na próbie przed opolskim festiwalem, 2011 rok (fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta)

Przestało się pani podobać w TVP?

- Czułam chęć pracy w innym otoczeniu, z innymi ludźmi, w innych warunkach. TVP na polu zawodowym niewiele mogło mnie już zaskoczyć. Oczywiście będzie mi żal prowadzenia Wielkich Testów. Robiłam to przez 9 lat z ogromną satysfakcją.

Gdy ktoś odchodzi dziś z TVP, od razu pojawiają się różne spekulacje.

- Wiem. Ale mnie tak zwana "dobra zmiana" bezpośrednio nie dotknęła. Nikt mi nie narzucał, co mam mówić, jak mówić, o czym milczeć. Zresztą moje rozstanie z władzami TVP było polubowne, wręcz przyjemne. Choć oczywiście moje odejście wiąże się również z tym, że dzisiaj dość trudno pracuje się w Telewizji Polskiej.

Zechciałaby pani nieco tę myśl rozwinąć?

-  Wpływ polityki na TVP był zawsze duży. Mam jednak poczucie, że mimo to telewizja zawsze dążyła do jakości. A dziś mam poczucie, że tego się nie robi. I to mnie bardzo martwi.

Paulina Chylewska i Tomasz Kammel na premierze filmu, 2005 rok (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Czym to jest spowodowane?

- Nie jest tajemnicą, że w wielu pionach kadry zostały wymienione. Nie wiem, czy są to ludzie, którzy nadają się do telewizji, bo nie mnie ich oceniać. Natomiast to, co widzę na antenie, jest obniżeniem jakości programów telewizyjnych w sensie technicznym, realizacyjnym i merytorycznym. To mnie bardzo boli.

Ma pani na myśli to, że TVP jest tubą propagandową rządu?

- Nie chcę się w żaden sposób do tego odnosić. Spędziłam w TVP ponad 20 lat i to były fajne lata. Zresztą ciągle jest tam wielu fantastycznych ludzi, z wiedzą i doświadczeniem.

Powinni pani zdaniem odejść?

- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Każdy powinien usiąść na kanapie i samemu zdecydować. Z drugiej strony rynek telewizyjny w Polsce nie jest tak ogromny, by łatwo można było znaleźć nową pracę.

Paulina Chylewska prezentuje ramówkę TVP, 2009 rok (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Pani znalazła.

- I bardzo się cieszę. Po igrzyskach World Games we Wrocławiu planuję urlop, a po nim nowe projekty w Polsacie.

Paulina Chylewska. Zaczynała w bydgoskim oddziale TVP. Potem przeszła do redakcji sportowej TVP w Warszawie. Obecnie jest prezenterką sportową Telewizji Polsat. Jej mężem jest dziennikarz Marcin Feddek. Mają dwie córki.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.