TVP ma ponoć wziąć 800 milionów kredytu. Tak przynajmniej twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna".
- Nic więcej o tym nie wiem, poza tym, co napisał "Dziennik Gazeta Prawna". Ale jak rozumiem jest to już potwierdzone przez TVP. Pierwszy raz w dziejach Telewizja Polska byłaby tak ogromnie zadłużona. I właśnie dlatego tak trudno powiedzieć o konsekwencjach. Zwłaszcza, że jak rozumiem kredyt ma być zaciągany przy założeniu, że na pewno pojawią się w przyszłości duże pieniądze, które pozwolą go spłacić.
A jak się nie pojawią?
- No właśnie - co jak się nie pojawią?
Co wtedy?
- TVP to szczególna spółka Skarbu Państwa, która nie może w normalnym trybie upaść. Nie wiem, w jaki sposób banki mogłyby egzekwować należność, gdyby spółka nie była w stanie jej spłacać. A same koszty kredytu to dziesiątki milionów złotych. Plus odsetki. Rozumiem, że pomysł zakłada spłacanie kredytu wraz odsetkami z abonamentu.
Pomysły na ściąganie abonamentu są ostatnio różne.
- Już z tego że są różne wynika, że jednego kompleksowego pomysłu nie ma. W tej chwili mówi się o wciągnięciu do procedury zbierania abonamentu operatorów telewizji kablowych i satelitarnych. Po pierwsze - jest to bardzo wątpliwe prawnie, nawet UOKiK oraz GIODO zwróciły na to uwagę. Po drugie, to miałoby być rozwiązanie przejściowe. Po co więc wprowadzać rozwiązanie przejściowe strasznie skomplikowane jeśli za rok lub dwa miałby być inne. Po trzecie - skuteczność tego rozwiązania byłaby moim zdaniem niewielka, bo jest tyle wątpliwości, że wdrożenie zajęłoby lata, więc po co?
Żeby ściągnąć w rok czy dwa jakieś pieniądze.
- Ale finansowe i społeczne koszty tej operacji, także koszty podatkowe dla Skarbu Państwa, są duże i trudne do przewidzenia. Byłem przekonany, że półtora roku temu, gdy PiS obejmował władzę, przychodzi z jakimś konkretnym pomysłem finansowania mediów publicznych. Okazuje się, że żadnego pomysłu do tej pory nie ma.
Nie wydaje się panu, że przyzwyczajenie ludzi do nie płacenia abonamentu jest już tak duże, że trudno o skuteczny patent?
- W dodatku ilość płacących w ostatnim czasie znów spada. Sprawa ma też kontekst polityczny. Wiele lat temu zwolennicy PiS mówili, że im się TVP nie podoba i nie będą płacić, ale gdyby telewizja była dobra, to ludzie by płacili. A teraz płacą jeszcze mniej. Już z tego wynika, że Jacek Kurski nie udoskonalił telewizji.
Był pan w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Myśli pan, że miałaby ona dziś zastrzeżenia do tego, jak wyglądają wiadomości publicystyka w TVP?
- Skala tych naruszeń jest ogromna. Cały sposób funkcjonowania TVP jest jednym wielkim naruszeniem zasad rzetelności. A KRRiT tylko raz delikatnie upomniała telewizję w sprawie sposobu prezentacji organizacji pozarządowych, gdy minister Piotr Gliński określił ją jako dom wariatów.
Pana zdaniem powinna częściej?
- Oczywiście. Powinna zająć się całą telewizją.
I nałożyć karę? Przecież to sytuacji finansowej telewizji nie poprawi.
- Karę w postaci mandatu nakłada się na kierowcę, jak przejedzie linię ciągłą. Jeśli ktoś w ogóle nie przestrzega przepisów, to można mu odebrać prawo jazdy. A telewizji publicznej koncesji odebrać nie można.
To co można?
- Sytuacja jest bardzo trudna. Skuteczność Krajowej Rady jest niewielka, w dodatku nie ma ona żadnego wpływu na decyzje kadrowe.
Co panu się w telewizji nie podoba?
- Z jednej strony ta cała propaganda, a z drugiej funkcjonowanie całej instytucji. Spadają przychody, a rosną koszty. To znaczy, że nikt już nad tą instytucją nie panuje.
Przecież telewizja ma prezesa...
- ... który jest przekonany, że wszystko mu wolno. I skoro nadal jest na tym stanowisku, to widocznie tak jest. Czyli decyduje skuteczność polityczna.
Zawsze prezesi telewizji byli z nadania politycznego.
- Ale nigdy aż tak. Sam miałem jakieś polityczne sympatie i antypatie, procedura powoływania zarządu była jednak przejrzysta i formalnie skomplikowana. Nie było też takich czystek kadrowych. Danuta Holecka cały czas prowadziła programy informacyjne. Za moich czasów nikt jej nie wyrzucał. Justyna Karnowska, która teraz bardzo dobrze sobie radzi w TVP ABC, pracowała w Jedynce, choć każdy wiedział jakie ma poglądy i czyją jest żoną. I nikt jej z tego powodu krzywdy nie zrobił.
Za to teraz lista zwolnionych jest długa i są na niej naprawdę świetni dziennikarze.
- Wie pani, jeśli się wyrzuca nawet Roberta Makłowicza i Jarosława Kreta, czyli odpowiedzialnych za gotowanie i prognozy pogody, to o czym tu mówić? Każda telewizja bazuje na osobowościach, na twarzach, nie ma jej bez znanych popularnych i lubianych osób. Jeśli te wszystkie osoby się wyrzuca, to trudno się dziwić, że spada oglądalność. Parę dni temu Program Pierwszy TVP1 miał w grupie komercyjnej widownię mniejszą niż 4 procent. Taką widownię mają małe stacje. To dramatycznie bardzo zły wynik.
Juliusz Braun. Polityk, dziennikarz, były poseł. Był przewodniczącym KRRiT oraz prezesem TVP. Obecnie jest w Radzie Mediów Narodowych powołany przez prezydenta RP z rekomendacji KP PO.
Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.