Rozmowa
Izabela Trojanowska (fot. materiały prasowe)
Izabela Trojanowska (fot. materiały prasowe)

Właśnie ukazuje się pani pierwsza od kilku lat płyta z premierowym materiałem, album "Na skos". Jak to się stało, że zdecydowała się pani ponownie wejść do studia?

- Wygląda na to, że będziemy rozmawiać o muzyce. Znakomicie, bardzo się z tego cieszę. Zauważyłam, że ostatnio prawie nikt już nie chce rozmawiać o konkretach, wszyscy szukają tylko sensacji i skandali.

Porozmawiajmy więc o muzyce. Gdybym miała określić jednym słowem to, co wiąże się z tym materiałem i z tą płytą, byłoby to słowo "spontaniczność". Wszystko, co doprowadziło do jej powstania, wydarzyło się naturalnie, bez jakichkolwiek napięć i nacisków. A zaczęło się od tego, że - powtórzę kluczowe słowo - spontanicznie spotkałam Janka Borysewicza.

PÓJDŹ NA SPOTKANIE Z IZABELĄ TROJANOWSKĄ >>>

Współpracowała z nim pani już wcześniej przy wielu płytach. Jak się zaczęło tym razem?

- Bardzo prosto. Spotkaliśmy się przypadkiem, zaprosił mnie do siebie, żeby pokazać, nad czym obecnie pracuje, a mnie się to bardzo spodobało. Zagrał mi zarys pierwszej piosenki. To był utwór "Na skos", który później - jak się okazało - dał tytuł całemu materiałowi. Ale koniec końców na singla promującego płytę wybrany został utwór "Posłańcy wszystkich burz", otwierający album. Skoro tak dobrze się zaczęło, postanowiliśmy iść dalej i zaczęliśmy pracować nad kolejnymi piosenkami.

 

Jak w praktyce to wyglądało?

- Odwiedzałam Janka od czasu do czasu, pokazywał mi pomysły. Od dawna ceniłam go przede wszystkim jako gitarzystę, ale i za wielki talent do pisania przebojowych, pięknych melodii. Świetnie wykorzystał te umiejętności podczas pracy nad naszym wspólnym materiałem.

Bycie blisko niego pozwoliło mi dostrzec jeszcze coś: on ma znakomite poczucie rytmu. W pozornie zwykłej piosence potrafi zastosować zupełnie niezwykłe patenty rytmiczne. W sesjach nagraniowych do mojego najnowszego albumu grał w studiu nie tylko partie gitar solowych, ale także rytmicznych i basowych. Wiele jego koncepcji dotyczących kompozycji i rytmu "kupowałam" w ciemno, ale od czasu do czasu potrafił zaskoczyć mnie tak bardzo, że musiałam pytać go, "co autor miał na myśli".

Kolejnym etapem było rejestrowanie materiału, Janek zaproponował studio Rafała Paczkowskiego i to był strzał w dziesiątkę! Okazało się, że oni dwaj rozumieją się bez słów. Pracowali ze sobą wcześniej przy wszystkich płytach Lady Pank i jako studyjny tandem sprawdzają się znakomicie. Ja też z Rafałem pracowałam kilka razy, ale wciąż potrafił mnie zaskoczyć swoimi świeżymi pomysłami dotyczącymi linii wokalnych czy aranżacji. Szczególnie słychać to w piosence "Po głowie" - jest od początku do końca zaaranżowana przez Rafała, szczególnie te chórki w stylu Abby.

A co z warstwą tekstową? Kiedy powstały te - bardzo emocjonalne zresztą - teksty pani nowych piosenek?

- Na tym etapie pracy nad płytą dołączył do nas Wojtek Byrski, który już wcześniej pisał dla mnie teksty i byłam z tego bardzo zadowolona. I, jak się okazało, współpracował również z Jankiem. Z Wojtkiem mamy świetny kontakt, oparty na pełnej szczerości i zaufaniu. Jeśli mi cokolwiek w tekście nie pasowało, on bez zbędnych dyskusji to zmieniał. Wiedział, że na końcu to ja zostanę z tymi piosenkami.

Izabela Trojanowska (fot. materiały prasowe)

Wszyscy, którzy słyszeli płytę, zwracają uwagę na to, że utwory są bardzo osobiste. Jak się pani udaje uzyskać taki efekt, śpiewając słowa, które napisał ktoś inny?

- Wydaje mi się, że chodzi przede wszystkim o to, że podchodzę do tekstów ze zrozumieniem, analizuję je. Dla mnie istotne jest przesłanie. Jeśli ktoś odbiera moje piosenki jako osobiste, oznacza to, że interpretacja jest trafiona.

Przez młodych artystów jest pani często postrzegana przez pryzmat elektronicznych brzmień - w ostatnim czasie powstało co najmniej kilka przeróbek pani dawnych piosenek, które idealnie sprawdzają się na tanecznych parkietach. Jak pani to ocenia? Śledzi pani w ogóle takie poczynania?

- Każdy muzyk ma prawo czerpać z twórczości innych artystów. Nagrywanie remiksów i własnych wersji utworów nie jest niczym zdrożnym. Mogę się tylko cieszyć, że moje piosenki są dla kogoś inspiracją. Nie śledzę tego może zbyt dokładnie, ale pamiętam, że DJ Adamus przygotował kiedyś remiks utworu "Tyle samo prawd, ile kłamstw". Mogę tylko temu przyklasnąć.

Ale wróćmy do brzmienia pani płyty. Jej rockowy charakter może być dla wielu osób pewnym zaskoczeniem.

- Nie powinien. Ja zawsze byłam "rockowa". Może nie hardrockowa, raczej poprockowa, ale zdarzały mi się i ostrzejsze piosenki. To, co nagrywałam ze Stalowym Bagażem, nie miało w sobie nic popowego, to był po prostu dość ostry rock, grany na cztery gitary. W tym kontekście rockowe, gitarowe brzmienie, które zbudował na płycie "Na skos" Janek Borysewicz, nie powinno być dla nikogo żadnym wielkim zaskoczeniem.

(fot. materiały prasowe)

Za kilka dni spotka się pani ze swoimi fanami w Warszawie w ramach Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane. To trochę inne spotkanie niż koncert. Jak ważny jest dla pani tego typu kontakt z wielbicielami?

- Niezwykle ważny, wręcz kluczowy. Od zawsze po koncertach staram się mieć czas na spotkania z tymi, którzy bawili się pod sceną przy moich piosenkach. Wtedy można na spokojnie porozmawiać, dowiedzieć się, jak im się podobało, co jest dla nich ważne, co nie.

Z Izabelą Trojanowską można się będzie spotkać w niedzielę, 27 listopada, o godz. 16.30 w Pałacu Kultury i Nauki (sala Marmurowa) w Warszawie, przy pl. Defilad 1, podczas 6. Edycji Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane. Wstęp wolny. Więcej informacji o pozostałych koncertach, spotkaniach z gośćmi specjalnymi i strefie muzycznych warsztatów dla dzieci: targicojestgrane.pl i facebook.com/targicojestgrane Wstęp na targi i konferencje (sobota i niedziela, 26-27 listopada, w godz. 12-19) w PKiN jest wolny, koncerty są biletowane.

Weź udział w Europejskich Targach Muzycznych w PKiN>>>

Izabela Trojanowska. Wokalistka i aktorka. Debiutowała na początku lat 70. jako chórzystka. Szybko stała się bardzo cenioną solistką, z którą chcieli współpracować wszyscy wielcy ówczesnej polskiej sceny muzycznej: od zespołu Budka Suflera po tekściarza Andrzeja Mogielnickiego. Gwiazdą została na początku lat 80., dzięki przebojom "Wszystko, czego dziś chcę" czy "Tyle samo prawd, ile kłamstw". W następnej dekadzie artystka zwróciła się w stronę aktorstwa, jej najpopularniejszą rolą jest ta z serialu "Klan". "Na skos" - pierwsza płyta Izabeli Trojanowskiej od pięciu lat. Ukazała się nakładem wytwórni Universal, premierę miała w piątek, 18 listopada.

Przemysław Gulda. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" od 2000 r. Pisze o kulturze. Jego teksty ukazują się w lokalnym, trójmiejskim wydaniu "GW", w "Co Jest Grane 24" i w portalu Gazeta.pl. Relacjonuje festiwale muzyczne na całym świecie. Napisał trzy książki: powieść "Siedemnaście sekund", zbiór opowiadań "Chłopcy i dziewczęta w Polsce" oraz reportaż o gdańskich Żydach, "Moi sąsiedzi nie żyją". Jest też współautorem alternatywnego przewodnika "Zrób to w Trójmieście" (wyd. Agora).