Dzień po Czarnym Proteście Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" doniosła do prokuratury o "nieuprawnionym wykorzystaniu znaku słowno-graficznego związku do promowania czarnego protestu w Warszawie"
Śledztwa nie będzie. Zdaniem prokuratury nie ma tu mowy o zniesławieniu. Ta decyzja zgodna jest z intencjami twórcy znaku. - Przecież nikt się nie podszywa pod NSZZ - znak "Solidarność" spełnia tu funkcję symbolu ogólnospołecznych wartości - mówi nam Jerzy Janiszewski, artysta grafik, twórca słynnego logo.
Napisał pan, że nie zgadza się ze ściganiem osób wykorzystujących znak "S" w słusznej sprawie.
- Nie mogę się zgodzić na donos do prokuratury, ściganie, karanie ludzi za to, że znak pojawia się w pokojowych, moim zdaniem słusznych demonstracjach na rzecz praw kobiet i z pewnością będzie się pojawiał w przyszłości przy okazji innych protestów.
Czy to, jak dzisiaj działa i o co walczy dzisiejsza "Solidarność", jest w zgodzie z pana przekonaniami, z tym, co panu towarzyszyło, gdy lata temu tworzył pan ten symbol?
- Pamiętam dobrze uczucia, jakie mi towarzyszyły. Tak jak towarzyszyły wszystkim, którzy uczestniczyli lata temu w powstawaniu "Solidarności". To były wspaniałe emocje. Związek, moim zdaniem, niepotrzebnie strzela sobie w stopę tak restrykcyjnym posunięciem.
Chyba nie wyobrażał pan sobie, że sam związek kogokolwiek będzie ścigał za jego wykorzystanie, i to w wolnym kraju?
- Nigdy nie wyobrażałem sobie, że symbol, który powstał w takich okolicznościach, może być kiedykolwiek ścigany albo zakazany w Polsce. To naprawdę jakieś nieporozumienie.
Doszło do tego, że kilkaset osób publicznie na Facebooku napisało, że "uprzejmie donoszą na siebie", że to oni są organizatorem strajku - żeby absurdem wykpić działania związku.
- Znak "Solidarność" powstał w czasie strajków w sierpniu 1980 roku jeszcze przed założeniem związku zawodowego. Jestem całkowicie przekonany, że "Solidarność" to coś wiecej niż tylko logo związku. Stał się symbolem walki o wolność, o podstawowe prawa obywatelskie. Takim był i myślę pozostanie w świadomości nie tylko Polaków.
Mieszka pan w Hiszpanii. Jak z perspektywy tego kraju oceniane są protesty kobiet?
- Do Hiszpanii docierają informacje i obrazki z aktualnych protestów. W kręgach ludzi, których znam, protesty są zdecydowanie popierane. A sprawa ścigania i karania w Polsce, w kolebce "Solidarności", ludzi, którzy używają jej symbolu, jest dla nich niewiarygodna. Nie sposób im tego nawet wytłumaczyć.
Jerzy Janiszewski. G rafik, twórca znaku graficznego "Solidarności". W okresie wydarzeń sierpnia 1980 brał udział w strajku w Stoczni Gdańskiej. W stanie wojennym wyemigrował do Niemiec, uzyskał stypendium we Francji. Później osiedlił się w Hiszpanii, gdzie założył własne studio ( www.jerzy-janiszewski.com ). Projektuje znaki graficzne, identyfikacje wizualne, plakaty, tworzy plenerowe instalacje, collage. W 2011 stworzył logo polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, a w 2015 roku nowe logo Sejmu RP.
Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze i Instagramie .