Rozmowa

Pani Kingo, wszystko u pani gra?

- Jak to mowi moja babcia: gra i bucy. Bardzo chcialabym, zeby w zyciu towarzyszyl mi czesciej nastroj, w ktorym utrzymany jest nasz film. To opowiesc o tym, ze musimy sie dobrze czuc ze soba w miejscu, ktore kochamy, i walczyc o to, zeby ono - jezeli ma sie zmieniac - zmienialo sie dla nas na dobre, zebysmy potrafili je naznaczac swoja tworczoscia, energia i charakterem, zebysmy go latwo nie oddawali, nie sprzedawali.

Akcja filmu rozgrywa sie w Warszawie. Pani wciaz deklaruje milosc do Wroclawia.

- Dla mnie Warszawa nie jest miejscem, ktore kocham, bo nim pozostaje Wroclaw. Ale nasz film opowiada miedzy innymi o przynaleznosci do miejsca, o tozsamosci, budowaniu swojego malego swiata, mikrokosmosu, ktory moze byc tozsamy z krajem, dzielnica i domem. Opowiadamy o tym, ze deweloper chce za bezcen kupic budynek, w ktorym spotykaja sie energie mieszkancow z kilkudziesieciu lat. Nie mozemy dac na takie praktyki zgody. Musimy walczyc o to, zeby swiat, w ktorym zyjemy, pozostal nasz. Ze zgoda na to, ze on bedzie sie zmieniac, ale przychylnie dla nas. Moja filmowa corka uczaca sie w Akademii Sztuk Pieknych naznacza Warszawe, rysujac graffiti z syrenka, ktora jest jednoczesnie bardzo jej i bardzo warszawska, malowana nowoczesna kreska.

Tak jakby mlodzi przejmowali miasto i jego tradycje. W Polsce dzis takie praktyki zbaczaja w niebezpiecznym kierunku.

- Wlasnie, a to nie musi tak wygladac. Trzeba szukac wartosci, miejsc i symboli. Sama w trakcie prac nad filmem odkrylam bardzo spokojna, piekna, sloneczna Warszawe. Duzo zdjec krecilismy o swicie, nad Wisla. Nasz filmowy dom miescil sie na zielonym, cichym Zoliborzu. Bardzo przypominal mi Wroclaw. Jesli kogokolwiek spotykalismy rano nad brzegiem Wisly, byly to osoby wracajace z jakiejs zabawy. Trwaly wakacje i ludzi w Warszawie bylo mniej.

Poranne zdjecia do "#wszystkogra" (fot. materialy prasowe Next Film)

Chcialabym, zeby ten swietlisty, radosny obraz bawiacej sie stolicy towarzyszyl nam na co dzien. Bo poki co to jest klebowisko ludzi pelnych agresji, ktorzy chcieliby wykrzyczec swoja niezgode, zlosc i sprzeciw. Jest mi obcy wzajemny hejt, ktory nie zna granic, gdzie wszystkie chwyty sa dozwolone. Naprawde w zyciu nie o to chodzi. Doprowadzilismy sie do tego, ze nie ma miedzy nami zgody na rozmowe, a jedynie na wzajemny krzyk. Kto uzyje ciosow ponizej pasa, ten lepiej na tym wychodzi.

To chyba problem calego naszego kraju, jak i areny politycznej.

- Ale Warszawa z racji tego, ze jest stolica, stala sie platforma do takich wypowiedzi. Ogladam ludzi z calej Polski, ktorzy przyjezdzaja tu, zeby wykrzyczec sie i zaistniec. Wspolczuje mieszkancom Warszawy, ze sa podporzadkowani sytuacjom tu i teraz. Nie moga swobodnie zyc, tylko z kazdej strony narazeni sa na ostrzal. Jestem przeciwnikiem zalatwiania jakichkolwiek spraw w sposob agresywny.

Rozumiem, ze kazdym z nas targaja emocje. Nie mowie, ze trzeba je zagluszyc, tylko nauczyc sie stopowac je i sluchac drugiego czlowieka. Moj zawod polega na tym, zeby sluchac partnera i wykrzesac z siebie jak najwieksza empatie. To sposob na egzystowanie z kazdym czlowiekiem. Dobrze by nam wszystkim zrobilo, gdybysmy przestali pielegnowac postawe bo ja tak chce i zrobie wszystko, zeby bylo po mojemu .

Kino moze sie do takiej nauki przyczynic?

- Kino na pewno uczy empatii. Nie jestem zwolennikiem kina, ktore moralizuje, ani kina, ktore jest ideologiczne. "#wszystkogra" na pewno nie jest takim filmem. To dwugodzinna rozrywka, ktora ma dac oddech i poczucie przyjemnosci. Ale to nie jest odmozdzenie i strata czasu, tylko wartosciowe dzielo, ktore nie odpowiada za nas na wszystkie pytania. Film powinien byc sztuka na tyle otwarta, aby dac nam mozliwosc dopowiedzenia siebie w przedstawionej historii.

Ale przeslanie jest jasne: tylko w solidarnosci sila, musimy bronic swojego.

- Nie zdradzajac pointy filmu - nie wiadomo, czy to obronimy. Musimy postawic sobie pytania, ktorych czesto zapominamy zadac sobie w zyciu. Wazne jest, o co tak naprawde walczymy: czy o dom rozumiany doslownie, jako budynek, czy o dom, ktory tworzymy z innymi osobami, czy o godnosc, ambicje i mozliwosc realizowania wlasnych marzen. Nie wolno sie poddac ogolowi, trendom, tendencjom.

Kinga Preis (fot. materialy prasowe Next Film)

"#wszystkogra" to takze opowiesc o spotkaniu ludzi, ktorzy mysla, ze nic ich juz w zyciu nie spotka. Zyli do tej pory, realizujac marzenia innych o nich samych, przez co nie umieja juz patrzec na ludzi cieplo ani pozytywnie. My pokazujemy, ze w takiej sytuacji wciaz mozna sie zjednoczyc, nawet jesli jestesmy z zupelnie innych swiatow i z pozoru rozni nas wszystko - klasa spoleczna, erudycja, wyksztalcenie, pasje. Jednoczesnie wciaz mozemy byc ciekawi siebie i dac sobie szanse na wzajemne poznanie.

I pani uwaza, ze Polacy dzis w taka historie uwierza?

- Tak, bo to nie jest opowiesc o tym, ze starsza kobieta zwiazala sie z mlodszym mezczyzna, tylko o tym, ze ludzie, ktorych bysmy nigdy nie polaczyli ze soba, maja szanse wysluchania siebie, wzajemnego zrozumienia i poczucia ciekawosci w odkrywaniu siebie. Taka droge ten film ma pokazac.

Przy okazji mozna tez sie przekonac, ze Kinga Preis potrafi tanczyc.

- Ja nie tanczylam nigdy wczesniej, a w filmie to juz z pewnoscia. Nauke choreografii musialam zaczac od poznania siebie - cwiczen z oddechem, sluchania swojego ciala. Czesto tanczylismy z zawiazanymi oczami, zeby czuc partnera sensualnie, innymi niz wzrok zmyslami.

Kinga Preis nigdy wczesniej w filmie nie tanczyla (fot. materialy prasowe Next Film)

To drugi - po "Corkach dancingu" Agnieszki Smoczynskiej - musical, w ktorym pani zagrala. Nad Wisla dotad byl to niepopularny gatunek.

- To jest kwestia nastawienia ludzi do rzeczy, ktorych nie znaja. Lubimy to, po czym wiemy, czego sie spodziewac. Na "#wszystkogra" pojda widzowie niezaleznie od wieku, ktorzy sa otwarci na nowe przezycia.

Z tym bywa u nas roznie. Na zarty Macieja Stuhra na gali Orlow okazalismy sie malo otwarci.

- Naiwnym jest myslec, ze ktokolwiek na tej gali smial sie z tragedii, jaka niewatpliwie jest katastrofa smolenska, z zolnierzy wykletych, Lecha Walesy czy Marii Kaczynskiej. Zarty Macieja Stuhra zaczely sie od kategorii, w ktorej bylam nominowana, czyli aktorki drugoplanowej. Chcialabym, zeby ludzie nie poddawali sie temu, ze widza wycinek pewnego zartu, ktory zostal wyciagniety z kontekstu. Gdybym zapytala, przy jakiej kategorii ten zart sie pojawil, polowa osob nie wiedzialaby tego. Otrzymujac Orla dla aktorki drugoplanowej, zawsze mowilam: To nie jest aktor gorszy. To jest aktor wspierajacy. To jest nawet aktor, od ktorego trzeba wymagac wiecej w filmie.

Stuhr pociagnal zart dalej.

- Maciej wykorzystal, zartujac w taki, a nie inny sposob, to, co w tej chwili jest bardzo naduzywane, zwlaszcza przez politykow. Nie mam zaufania do zadnego z nich, bez wzgledu na ich przynaleznosc partyjna. Uwazam, ze potrafia byc zwyczajni, dopoki nie musza wypowiadac sie politycznie i dopoki ich kariery od tego nie zaleza. Wedlug mnie doprowadzono sytuacje polityczna w Polsce do takiego poziomu, kiedy nie dajemy sobie prawa do zadnego dystansu. To powoduje, ze kazda normalna rzecz - kazdy usmiech, kazdy grymas - staje sie podejrzana.

 

Ja nie mam potrzeby ani ochoty zanegowania wszystkiego, o czym mowia wyborcy PiS-u, tak jak nie mam ochoty zanegowac przekonan wyborcow PO czy .Nowoczesnej. W ogole nie mam potrzeby opowiadania sie politycznego, bo uwazam, ze swiat nie polega na egzystowaniu w narzuconej nam ideologii. Za 20 lat nikt z nas nie bedzie o tym pamietal. Natomiast pamietac bedziemy nasze bardzo emocjonalne zaangazowanie i wypowiedzi. Mam w sobie niezgode na to, ze nie dajemy sobie szansy na przezywanie tego, co tu i teraz, tylko kopiemy sie, agresja i zlymi emocjami dzielimy Polske na przynajmniej dwie czesci.

Umiem rozmawiac w samolocie, autobusie i tramwaju z ludzmi, ktorzy bardzo roznia sie ode mnie politycznie. Wystarczy tylko, ze potrafia to robic w sposob lagodny, mowic o tym, ze maja inne poglady na swiat, a jednoczesnie uszanowac to, ze ja tez mam inne. Wyciaganie z kontekstu rzeczy i uzywanie ich przeciwko ludziom jest straszne. To rodzaj manipulacji, na ktora ja sie nie zgadzam. Na tej sali, podczas gali rozdania Orlow, dalismy wyraz braku akceptacji tego, jak szasta sie tematem tragedii i jak naduzywa sie jej wylacznie do osiagniecia korzysci politycznych. Ja o takich sprawach chce rozmawiac w sposob madry i ludzki, tak jak kiedys rozmawialo sie z Maria Kaczynska.

Poznala ja pani?

- Spedzilam z pania prezydentowa w wiekszym gronie aktorow tydzien na Festiwalu Polskich Filmow w Los Angeles. Smialo moge powiedziec, ze byla bardzo mila, ciepla i serdeczna osoba, niezwykle ciekawa swiata. Czesto zartowala, miala ogromne poczucie humoru i dystans do siebie. W czasie lotu siedziala w czesci dla VIP-ow. Po pewnym czasie zaprosila nas do siebie i powiedziala: - Nudze sie, porozmawiajmy sobie. Przegadalismy wspolnie sporo czasu. Tematy sie nie konczyly, bo Maria Kaczynska wszystkim sie interesowala - od tego, co aktualnie kreci sie w Polsce, po nasze historie - i te prywatne, i te z planow filmowych.

Tymczasem kino, nie tylko w Polsce, wciaz wydaje sie bardziej zainteresowane historiami mezczyzn.

- Nie wiem, z czego to wynika. Byc moze z tego, ze wiekszosc rezyserow to mezczyzni. Latwiej opowiadac im swoje historie, albo z perspektywy meskiej patrzyc na swiat. Rola kobiet aktorek jest, zeby na calym swiecie mowic, jak to jest byc kobieta, ze nasze historie sa rownie ciekawe.

Nie walcze w polskim kinie o parytety, bo dla mnie one nie sa istotne. Kobieta w kazdym zawodzie po prostu musi miec cos do powiedzenia. Sama plec nie moze predestynowac jej do czegokolwiek. A w przypadku aktorstwa to juz w ogole. Nie mam takiego poczucia, ze nasze szanse - kobiet i mezczyzn - sa nierowne. One sa rowne, tylko z nich sie nie korzysta. Nie chcialabym na sile tworzyc historii kobiet, tylko zeby one rodzily sie z prawdziwej potrzeby dowiedzenia sie czegos o naszych potrzebach.

Uroczysta premiera filmu Agnieszki Glinskiej "#wszystkogra" (fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Co jest dla pani zatem problemem?

- Wiek aktorki, w ktorym ona nagle jest niechciana. To dzieje sie wtedy, kiedy nie jest juz mloda, atrakcyjna kobieta, ale nie jest jeszcze starsza pania. Ja mam 44 lata i uwazam, ze moglabym ciekawsze historie o sobie opowiedziec z tej perspektywy niz wtedy, kiedy mialam lat 25. Tymczasem w kinie mamy czarna dziure, ktora takie historie i aktorki w moim wieku zasysa. Ludziom chyba wydaje sie, ze to jest nieatrakcyjny czas przeobrazenia sie, o ktorym nie chcemy opowiadac. On nie dotyczy, o dziwo, mezczyzn. Mlode aktorki eksplorujemy, jak tylko sie da. Korzystamy z ich talentu i urody, niemal do cna. A w koncu zostawiamy. Na ich miejsce poszukujemy nowych, swiezych, nieodkrytych, bardziej atrakcyjnych. Nie moge sie na to zgodzic.

A na deficyt kobiet na stanowiskach kierowniczych?

- Nie odczuwam tego. Aktor ma waskie grono osob, z ktorymi wspolpracuje. Wolalabym nie skupiac sie na tym, od kogo zalezy moja praca, tylko zeby to, co robie, bylo wartosciowe. Jezeli robie dobre kino, to nie chcialabym, zeby jego odbior zalezal od blogerow czy youtuberow, ani od tego, jak marketingowcy potrafia sprzedac produkt, ktorym jest film. Z wielkim zalem patrze na to, ze "Corki dancingu" nie sa chetnie ogladane w Polsce, choc tak dobrze zostaly przyjete na festiwalu Sundance. To kino zadziorne i odwazne, nie dla wszystkich. Ale powinnismy takze na takim kinie uczyc sie otwartosci na inne gatunki i inne zmysly, a nie tylko dostac w kinie przedluzenie serialu czy telenoweli.

Zobacz wideo

Sama nie cierpie ogladac filmow na malym ekranie. Dla mnie wyjscie do kina jest swietem, uczestniczeniem we wspolnocie. Kiedy ogladamy film razem, uczymy sie zupelnie innego patrzenia. Dla mnie najwiecej do filmu wnosi operator, od ktorego ucze sie spojrzenia. Teraz pracuje z Piotrem Wojtowiczem, z ktorym robie serial "Ojciec Mateusz". Czesto, kiedy patrzy na pokoj, w ktorym ja tez jestem, pytam go: - Piotrus, co ty widzisz, czego ja nie widze?

No wlasnie: gra pani w dwoch musicalach, w popularnym serialu, kilka filmow z pani udzialem widnieje w zapowiedziach dystrybutorow - ma pani raczej zloty czas w kinie, a nie jest odsunieta z powodu wchodzenia w "wiek przeobrazenia".

- Propozycji w perspektywie jakos wielu nie mam. Cieszy mnie, ze ktos ma pomysl, jak wykorzystac mnie w swoim projekcie. Czesto pracuje z ludzmi, z ktorymi juz cos zrobilam. Bardzo cenie sobie to, ze jesli nasze spotkanie w ramach filmu przynioslo nam obopolna wartosc, to nie porzucamy sie, nie zostaje wymieniona na innego aktora. Dla mnie odwaga jest znalezienie innego pomyslu, innej metody na mnie, a nie wykorzystywanie tego, co juz umiem robic. Takimi osobami sa wlasnie Agnieszka Glinska, z ktora spotkalam sie juz w teatrze czy przy serialu HBO "Bez tajemnic", czy Wojtek Smarzowski, u ktorego zagralam w trzech filmach. Za kazdym razem mam te pewnosc, ze nie gram na zasadzie podobienstwa postaci, tylko odmiennosci jednego bohatera od drugiego.

Dlugo sie filmy Smarzowskiego odchorowuje?

- Na pewno gdybym miala porownac "#wszystkogra" z "Pod Mocnym Aniolem" czy "Domem zlym", to ten czas jest inny, bo tez te filmy spelniaja rozne funkcje. Role u Smarzowskiego to ciezkie psychologicznie zmagania z powaznymi tematami. Przez fakt pracy na swoich emocjach, ktorych nie da sie odciac, trzeba obnazyc czule punkty. Wojtek nigdy nie pozwolil mi poczuc, ze wykorzystuje moje emocje tylko do celow sobie potrzebnych, tak jak nigdy mnie z nimi nie zostawil. On tez bardzo dotkliwie przezywa to, co ja. Jestesmy w tym razem. On potrafi przeprosic, ze musial mnie uzyc do takiej sceny, innym razem potrafi dlugo siedziec i milczec z czlowiekiem. Nie mam przy nim poczucia zuzycia i wyplucia. On bierze wielka odpowiedzialnosc za to, co ze mna robi.

 

Kinga Preis. Absolwentka PWST we Wroclawiu (1995) i aktorka Teatru Polskiego - rowniez we Wroclawiu. Na duzym ekranie zadebiutowala w filmie Michala Rosy "Farba". Za swoje znakomite kreacje aktorskie byla wielokrotnie nagradzana na festiwalu w Gdyni ("Poniedzialek", "Cisza", "Komornik"), jest pieciokrotna laureatka nagrody Orzel za role w filmach: "Cisza", "Wtorek", "Komornik", "W ciemnosci", "Pod Mocnym Aniolem" oraz nagrody im. Zbyszka Cybulskiego ("Komornik"). Czlonkini Polskiej Akademii Filmowej. Czesto bierze udzial w koncertach i spektaklach muzycznych na kolejnych edycjach Przegladu Piosenki Aktorskiej we Wroclawiu.

Artur Zaborski. Studiowal krytyke literacka i filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellonskim. Pracowal jako redaktor w portalach Onet.pl i Stopklatka.pl (w tym drugim szefowal redakcji przez pol roku). Wspolpracuje z rozlicznymi mediami i festiwalami filmowymi. Zakochany w kulturze Iranu. Kibicuje transformacji Warszawy w miasto wielokulturowe.