Ten artykuł jest częścią cykluZwykli Niezwykli
Karolina Pawelczyk-Dróżdż i Shakira (Fot. Gazeta.pl)
Karolina Pawelczyk-Dróżdż i Shakira (Fot. Gazeta.pl)
Zobacz wideo

Pierwszego psa uratowała mając pięć lat. - Byłam z mamą na wsi, ubrana w śliczną sukieneczkę, a pies pływał w szambie. Mama trzymała mnie za nogi, a ja go wyciągałam - opowiada 38-letnia Karolina Pawelczyk-Dróżdż.

Do pierwszego schroniska dla zwierząt trafiła, mając lat 18. Postanowiła, że rozkręci tam wolontariat. - To był Celestynów, dziś już bardzo znany. Najbardziej kochałam trudne przypadki, które z pomocą człowieka przechodziły metamorfozę. Sprzątaliśmy boksy, organizowaliśmy spacery z psami, zabieraliśmy chore psy do lecznic, do domów tymczasowych. Potem przyszła dorosłość, praca w marketingu korporacji. Dla siebie samej już po studiach zrobiłam technika weterynarii, a w efekcie po kilku latach wolontariatu rzuciłam korporację i zdecydowałam się pracować w schronisku. Dojeżdżałam z Warszawy do Celestynowa, pensja była trzy razy niższa, ale to były najpiękniejsze lata mojego życia - Karolina wspomina z uśmiechem.

Fundację założyła w 2016 roku. Specjalizacja pojawiła się sama - psy lękowe, trudne, "niewidzialne" dla ludzi odwiedzających schroniska. Takie, które ze strachu gryzą człowieka, sikają pod siebie, kiedy bierze się je na ręce, pewnie nigdy się nie bawiły, nie znają smyczy. Karolina mówi, że ich metamorfozy są najbardziej spektakularne. I warte każdych pieniędzy i czasu.

Bierze na siebie najtrudniejsze przypadki. Czemu?

Nie wiem, naprawdę nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Widok kupki nieszczęścia versus spełniony, radosny, wierzący w siebie i człowieka pies - może o to chodzi... Chyba już nie mam wyjścia. Nie rzucę tego, bo co ja powiem tym psom? Ale płaczę już rzadko, za dużo widziałam.

Karolina wyjaśnia, że ratowanie zwierząt to praca, która trwa praktycznie całą dobę. Nie ma wakacji, nie ma przerw. - Telefon dzwoni od rana do nocy. Przywiozłam psa z urlopu w Grecji, na moim ślubie też były psy, ze sklepu też czasem wracam z psem albo kotem. Trafiam na nie wszędzie, przyciągamy się jak magnes. Nie ma też zrozumienia wśród ludzi, że to mimo wszystko nie jest nasza praca. Nie bierzemy za to żadnego wynagrodzenia, fundacja działa na zasadach wolontariatu, nawet moi znajomi nie mogą w to uwierzyć. A obca osoba potrafi krzyczeć przez telefon, że mam jechać po tego psa, bo to mój obowiązek. Bez refleksji, że może nie mogę, bo nie mam go już gdzie umieścić, moje dziecko jest akurat chore albo po prostu padam z nóg.

Rozumiem frustrację ludzi, którzy znajdują bezdomnego psa i nie mają co z nim zrobić, bo centra kryzysowe w praktyce nie działają, policja odsyła w takich przypadkach do gminy, gmina pracuje do 16, a jeśli przyjmie zgłoszenie, wysyła hycla, który często zapewnia psom gorsze warunki niż bezdomność na ulicy. Ale to, że mam fundację, nie oznacza, że tylko ja mogę pomóc. Każdy może zrobić coś, cokolwiek, zawsze jest jakieś wyjście. Najważniejsze są chęci, bo sposoby zawsze się znajdą. Chodzi o to, by nie zrzucać odpowiedzialności na innych.

Jednym z największych marzeń Karoliny jest w tej chwili to, żeby Shakira znalazła dom. Może to być dom stały, tymczasowy, a nawet hotel, który podejmie się opieki nad niepełnosprawnym psem. Fundacja "ZŁap Dom" bierze na siebie wszystkie koszty finansowe. Potrzebny jest człowiek, który da Shakirze ciepło i uwagę, bo bez niej suczka gaśnie.

* Shakira umarła w nocy z 21 na 22 stycznia, chwilę przed premierą tego materiału. Nagle dostała sepsy. Bardzo dzielnie walczyła do końca. Biegaj szczęśliwa, piesku.

Wszelkie informacje na temat Shakiry i innych piesków z Fundacji ZŁap Dom, które wciąż szukają swoich domów, można znaleźć na Facebooku Fundacji >>

***

Znasz kogoś, kto jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.