Ten artykuł jest częścią cykluZwykli Niezwykli
Klaudia Roksela razem z mężem Krzysztofem założyła projekt 'Gryfnie', promujący śląską godkę (fot. Gazeta.pl)
Klaudia Roksela razem z mężem Krzysztofem założyła projekt 'Gryfnie', promujący śląską godkę (fot. Gazeta.pl)
Zobacz wideo

Dla jednych to język, dla innych gwara, dla jeszcze innych po prostu "godanie po naszymu". Według definicji śląski to etnolekt, czyli zespół gwar, w których duża część wyrażeń bliższa jest językowi staropolskiemu niż współczesnej standardowej polszczyźnie. A gwara w Polsce kojarzy się wstydliwie - z językiem "wieśniaków" i niższych sfer.

Klaudia i Krzysztof Roksela nigdy tak na to nie patrzyli. Ona urodziła się pod Pszczyną i śląski był jej naturalnym językiem. On pochodzi z Krakowa, ale poznali się na Śląsku na studiach. Krzychu się zakochał - w Klaudii i w tym, jak do niego mówiła. Pomyśleli, że chcą jakoś wypromować wśród młodych śląską gadkę, która dla nich jest piękna i wartościowa, bo skrywa całą śląskość.

Zaczęli od Facebooka : wrzucali tam obrazki z codziennymi śląskimi słówkami. Młodzi w internecie podłapali. Klaudia i Krzychu poszli więc za ciosem i założyli serwis internetowy Gryfnie.com . A że zrobienie strony trochę ich kosztowało, pomyśleli, że zaprojektują śląskie gadżety. Takie, które bez wstydu nadają się na prezent. Dziś na Górnym Śląsku pod szyldem Gryfnie prowadzą cztery sklepy stacjonarne (piąta jest katowicka Biksa, w której można kupić książki, albumy i współczesny polski design).

Nigdy nie rozchodziło się o geld (pieniądze - przyp. red.). Na początku człowiek sprzedał jedne skarpetki i cieszył się jak głupi, że ktoś chce to mieć. Nikt nie myślał o geszefcie, a co dopiero o kilku! Dziś dalej nie chodzi o pieniądze. Nie namawiamy klientów na zakupy: a może jeszcze to, a może to. Jeśli ktoś chce coś wymienić, wymieniamy bez paragonu. A wcześniej po sto razy pierzemy i nosimy nasze rzeczy, żeby mieć pewność, że są nie tylko ładne, ale też trwałe - wyjaśnia Klaudia.

I dodaje: Traktujemy klientów tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Ludzie często przychodzą tylko po to, żeby sobie pogadać po śląsku. I to jest super, bo najbardziej chcieliśmy ludzi do tego ośmielić.

Dlo mnie to nigdy nie była gańba godać po ślonsku. Zawsze żech się tym asiła. Często rajzujemy po świecie i fascynujemy się tym, co jest egzotyczne, co jest inksze, a to, co jest nasze, swojskie, ślonskie, o tym zapominomy. W języku jest ukryty cały kod kulturowy. I jak się zno ten kod, ta godka, to się zno ta historia, korzenie, wie się, skąd jest. A jak się zna na Śląsku śląski, to się po prostu łatwiej żyje

- kończy Kludia.

***

Znasz kogoś, kto też jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.