Ten artykuł jest częścią cykluZagrajmy w zielone
Widok olbrzymów wyskakujących z wody, a następnie uderzających o jej taflę z grzmiącym pluskiem zapiera dech w piersiach (fot. NOAA Fisheries)
Widok olbrzymów wyskakujących z wody, a następnie uderzających o jej taflę z grzmiącym pluskiem zapiera dech w piersiach (fot. NOAA Fisheries)

Co się stało? Dlaczego wieloryb biskajski zniknął z Zatoki Biskajskiej? Od XI wieku był celem polowań żyjących na granicy Hiszpanii i Francji Basków. Bo to łup idealny – jest cennym źródłem tranu i mięsa, żyje na terenach przybrzeżnych, nie pływa z zawrotną prędkością i ma tak grubą warstwę tłuszczu (jego ciało w 40 proc. składa się z tłuszczu niskiej gęstości), że po śmierci nie tonie, lecz unosi się na wodzie. Zamiast więc po zabiciu zwierzęcia wciągać je na pokład statku, wielorybnicy po prostu holowali je do brzegu.

Wskutek połowów liczba wielorybów biskajskich gwałtownie spadła. Z 21 tys. osobników w najlepszych czasach do zaledwie 100 w 1920 roku. Już w 1935 roku wprowadzony został całkowity zakaz połowu tych waleni, a w 1973 roku wpisano je na listę gatunków zagrożonych wymarciem, dzięki czemu populacja zaczęła znowu się powiększać – w 2010 roku odnotowano już 483 osobniki. Niestety, ta tendencja uległa odwróceniu. Naukowcy szacują, że na północnym Atlantyku żyje już tylko 400 waleni biskajskich. W Zatoce Biskajskiej, od której gatunek otrzymał nazwę, jego populacja uważana jest właściwie za wymarłą.

W kształcie serduszka

Widok olbrzymów wyskakujących z wody, a następnie uderzających o jej powierzchnię z grzmiącym pluskiem zapiera dech w piersiach. Naukowcy udowodnili, że między innymi w ten sposób walenie komunikują się ze sobą. Ale mają też bardzo bogaty język jęków o niskiej częstotliwości. W ten sposób informują się o zagrożeniach lub po prostu rozmawiają ze sobą.

Martwy wieloryb unoszący się na wodzie. (fot. NOAA Fisheries)

Podczas ich obserwacji możemy zobaczyć charakterystyczną fontannę, która przypomina kichnięcie, a jest po prostu wydechem morskiego ssaka. Walenie oddychają rzadko, ale za to bardzo szybko, w ten sposób ograniczają czas spędzony na powierzchni wody. I w przeciwieństwie do na przykład człowieka robią to w sposób świadomy. Forma fontanny zależy od kształtu nozdrzy, co pozwala na identyfikację gatunku. U walenia biskajskiego fontanna ma kształt serduszka z dwoma wyraźnymi strumieniami rozchodzącymi się pod kątem.

Dorosły wieloryb biskajski północnoatlantycki ma od 13 do 16 m długości i waży od 40 do 70 ton, zwykle zamieszkuje wody przybrzeżne po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, ale można go spotkać również na głębinach.

Jego średnia prędkość nie przekracza 10 km na godzinę. Za to przemierza niemałe odległości. Niektóre osobniki każdej jesieni pokonują drogę liczącą ponad 1,5 tys. km od wybrzeży Kanady i Nowej Anglii, gdzie szukają pożywienia, aż do wybrzeży Karoliny Południowej, Georgii czy Florydy, gdzie samice rodzą młode. Migrują samotnie lub w niewielkich grupach.

Wieloryb południowy. (fot. NOAA Fisheries)

Miejsce, gdzie wędrują na gody, nie jest znane. Podróżują w tym celu na pewno na południe Oceanu Atlantyckiego. Walenie biskajskie są poligamiczne, już w drodze na gody flirtują ze sobą, o czym świadczy dotykanie przez samców pysków samic. Samce wieloryba biskajskiego mają największe jądra wśród zwierząt – ważą 525 kg. Ciąża u wielorybów biskajskich trwa o trzy miesiące dłużej niż u człowieka, noworodek po urodzeniu waży już 1,4 tony. Samice osiągają dojrzałość płciową w wieku 10 lat.

Wieloryb biskajski jest fiszbinowcem, co oznacza, że posiada w jamie gębowej płyty rogowe, które wystają z podniebienia. Ma ich niemało, bo aż 300. Fiszbiny służą odfiltrowywaniu z wody pokarmu. Wieloryb z otwartym otworem gębowym przepływa przez duże płaty zooplanktonu i planktonu. Małe organizmy zatrzymują się na filtrze z fiszbin, gdzie zostają uwięzione.

Waleń biskajski, tak jak inne wieloryby gładkoskóre, pozbawiony jest płetwy grzbietowej i ma bardzo dużą dolną wargę. Jego głowę zdobią charakterystyczne białe narośle. To tak zwane modzele, u fiszbinowców zwane czapką. Modzele mają także pawiany, z tym że na pośladkach. Narośle u każdego osobnika walenia właściwego układają się w inny wzór, co pozwala naukowcom na odróżnienie ich między sobą.

Waleń biskajski jest blisko spokrewniony z waleniem japońskim i waleniem południowym – do pewnego momentu te gatunki traktowane były jako populacje wieloryba północnoatlantyckiego. Oba również należą do zagrożonych wyginięciem – szacuje się, że na świecie żyje niespełna sto waleni japońskich. Wieloryby biskajskie, ale i południowe oraz japońskie, nie mają wielu wrogów – przed drapieżnikami chronią je ogromne rozmiary. Mimo że od prawie 90 lat ich połów jest zabroniony, w dalszym ciągu ich największym wrogiem pozostaje człowiek.

Niespodziewane zgony

Widok bezwolnie unoszącego się na wodzie olbrzymiego ciała jest powodem do głębokiego smutku, zwłaszcza wśród naukowców, którzy zdają sobie sprawę, że z każdym utraconym waleniem z północy rośnie ryzyko wyginięcia gatunku. W 2017 roku u wybrzeży Stanów Zjednoczonych i Kanady znaleziono aż 17 unoszących się na wodzie martwych waleni. W kolejnych latach na listę martwych zwierząt trafiały następne: w 2018 roku – 3, w 2019 roku – 10, w 2020 – 2. I tyle samo w 2021 roku. Wszystkie 34 przypadki zaliczono do tak zwanych nietypowych zdarzeń śmiertelnych (Unusual Mortality Event), czyli takich, które mogą skutkować wymarciem określonej populacji ssaków morskich.

Samica wieloryba płynie ze swoim rannym młodym. (fot. Florida Fish and Wildlife Commission)

Główna przyczyna śmierci: "interakcja z człowiekiem".

Naukowcy, po dokładnej analizie wszystkich zdarzeń oraz sekcji zwłok zwierząt, doszli do wniosku, że znaczna liczba zgonów spowodowana była kolizją wielorybów ze statkami.

Jedną z ofiar przynajmniej dwóch kolizji stał się młody osobnik wieloryba biskajskiego. Gdy jego ciało zostało odnalezione na wodzie w czerwcu 2020 roku, miał kilka ran na głowie i klatce piersiowej wskutek uderzenia o śrubę oraz kilka urazów na grzbiecie, prawdopodobnie wskutek stłuczki z dziobem. Uraz po pierwszym zderzeniu mógł bardzo osłabić wieloryba, kolejny prawdopodobnie był śmiertelny. Analiza wskazywała, że rany były świeże.

Śmierć tak młodego osobnika to największy dramat. Zwłaszcza jeśli to jedyny zaobserwowany w danym sezonie. "Każdy młody wieloryb to nadzieja na przyszłość. Walenie biskajskie żyją tak długo jak człowiek. Ten mógł spłodzić wiele młodych, dzięki czemu przyczyniłby się do przedłużenia gatunku i tym samym jego ratunku. To ogromna tragedia, że nie miał szansy tego zrobić" – powiedział "The Boston Globe" Philip Hamilton, naukowiec z Akwarium w Nowej Anglii.

Eksperci z NOAA Fisheries przygotowują antybiotyk w formie zrzutki dla wieloryba. (fot. NOAA Fisheries)

W ciągu ostatnich pięciu lat znaleziono dwa martwe młode osobniki wieloryba biskajskiego.

Do kolizji statków z wielorybami dochodzi często, ponieważ zwierzęta nie zawsze widać znad wody. A nawet jeśli sternik dostrzeże walenia, zazwyczaj jest już za późno, by uniknąć wypadku. Wieloryby biskajskie są szczególnie narażone na zderzenia, ponieważ ich siedliska oraz trasy migracyjne znajdują się akurat w pobliżu głównych portów i pokrywają się ze szlakami żeglugowymi.

Naukowcy z NOAA Fisheries, agencji federalnej Stanów Zjednoczonych odpowiedzialnej za zarządzanie narodowymi zasobami morskimi, analizują kolizje wielorybów ze statkami z różnych perspektyw. Celem jest wprowadzenie regulacji, które przyczyniłyby się do zmniejszenia liczby wypadków – chodzi na przykład o maksymalną prędkość, jaką mogą osiągać poszczególne jednostki pływające. Naukowcy szukają także sposobu na ostrzeganie załóg statków o obecności wielorybów w ich okolicy. Jedno z narzędzi temu służących to aplikacja Whale Alert app., która na bieżąco informuje o obecnych na danym obszarze waleniach.

Ale kolizje ze statkami to niejedyny powód, dla którego wielorybów biskajskich jest na świecie coraz mniej.

Wieloryb japoński. (fot. NOAA Fisheries)

Mordercze sieci

Naukowcy z NOAA Fisheries szacują, że ponad 85 proc. wielorybów zaplątało się w sieci oraz inne narzędzia połowowe przynajmniej raz w życiu. Sprzęt rybaków więzi wieloryby, a to wywołuje u zwierząt ogromny stres i wpływa na ich odporność, a także pozbawia je energii do rozmnażania się, karmienia młodych i poszukiwania jedzenia. W ciągu ostatnich lat liczba młodych wielorybów spadła, a samice zachodzą w ciążę coraz rzadziej, nie co trzy–cztery lata, ale co sześć–siedem. Eksperci podejrzewają, że może mieć to związek właśnie z notorycznym wpadaniem wielorybów w sprzęt do połowu.

Rybackie narzędzia wbijają się w ciała wielorybów, powodując także poważne obrażenia i narażając zwierzęta na infekcje, a w konsekwencji na śmierć. Najświeższe odkrycia wskazują również, że nawet jeśli konfrontacje z sieciami nie prowadzą bezpośrednio do śmierci waleni biskajskich, to bardzo osłabiają gatunek. Według badań opublikowanych w naukowym magazynie "Current Biology" osobniki, które rodzą się dziś, nie osiągają już tak dużych rozmiarów jak te, które przychodziły na świat w latach 80. XX wieku – są średnio o około 1,2 m krótsze. Jak naukowcom udało się to ustalić? Przeanalizowali dokładnie zdjęcia lotnicze wysokiej rozdzielczości, które wykonali z samolotów oraz za pomocą dronów. Inne badania wskazują, że dzieci samic, które zaplątały się w sieci podczas karmienia, również w dorosłości nie osiągają standardowych rozmiarów.

"To dowód, że zdrowie waleni jest zagrożone" – mówi NOAA Fisheries Michael Moore, współautor badań. – "Nie można uratować gatunku, skupiając się wyłącznie na zmniejszaniu śmiertelności. Należy zwrócić uwagę na stan zdrowia konkretnych osobników i zrobić wszystko, żeby uległ on poprawie" – dodaje.

Zgodnie z ustawą o ochronie ssaków morskich uchwaloną w 1972 roku przez Kongres Stanów Zjednoczonych pracownicy NOAA Fisheries mają za zadanie dokumentować wszystkie poważne obrażenia wielorybów wywołane kolizjami ze statkami czy zaplątaniem w narzędzia połowowe oraz oddzielać te poważne od tych łagodnych. W ten sposób naukowcy mogą przewidzieć, które osobniki przeżyją, a które najprawdopodobniej są skazane na rychłą śmierć. W ten sposób oceniają szanse na przetrwanie gatunku.

Jak podkreślają naukowcy 'każdy młody wieloryb to nadzieja na przyszłość'. Na zdjęciu ranne młode płynie ze swoją mamą. (fot. Florida Fish and Wildlife Commission)

Niewyjaśnione śmierci

Mimo że zdaniem naukowców to kolizje ze statkami oraz zaplątanie w sieci rybackie stanowią główne przyczyny, dla których liczba wielorybów biskajskich spada, nie są to jedyne zagrożenia dla tego gatunku. Kilka śmiertelnych przypadków z ostatnich pięciu lat nie zostało wciąż do końca wyjaśnionych. Są jeszcze dwa czynniki, które mogą prowadzić do umierania tych majestatycznych olbrzymów. Oba również związane są z działalnością człowieka.

Pierwszy to hałas morski, na który składają się wszystkie dźwięki wydawane przez maszyny: silniki statków i okrętów, motorówek i skuterów, detonacje poszukiwawcze i eksplozje amunicji, impulsy echosond i sonarów, wiertła czy pogłębiarki dna. Hałas stresuje zwierzęta, wpływa na ich zachowanie, zakłóca orientację i utrudnia poszukiwanie pożywienia. Fala akustyczna o dużym natężeniu potrafi także uszkodzić narządy słuchu wielorybów znajdujących się w promieniu kilku kilometrów od źródła dźwięku.

Drugi powód to zmiany klimatu. Według badania opublikowanego w sierpniu tego roku w czasopiśmie "Oceanography" ocieplenie wód w zatoce Maine wywołane zmianami klimatu miało istotny wpływ na zmniejszenie się populacji wieloryba północnoatlantyckiego. Walenie biskajskie żerują na tłustych skorupiakach w zatoce, wzrost temperatury wody na tym obszarze znacznie obniżył jednak jakość pożywienia – skorupiaki rozwijają się najlepiej w zimnej wodzie. Brak dostępu do odpowiedniej żywności sprawia, że wieloryby nie są w stanie zbudować odpowiednio grubej warstwy tłuszczu. A jeśli tego nie zrobią, samice będą miały ogromne problemy z zajściem w ciążę, utrzymaniem jej oraz opieką nad młodymi.

***

Do listy 34 wielorybów biskajskich, które w ciągu ostatnich pięciu lat zmarły, dodano 16 wciąż żywych, ale poważnie rannych, których szanse na przetrwanie są nikłe. Wśród nich jest jeden młody osobnik. To razem 50 waleni, czyli ponad 10 proc. całej populacji. Dużo, biorąc pod uwagę fakt, że śmiertelność wielorybów biskajskich przewyższa liczbę urodzeń.

Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. W mediach od 2011 roku. W redakcji magazynu Weekend od 2019 roku. Współautorka zbioru reportaży "Przewiew". Jedna z laureatek konkursu "Uzależnienia XXI wieku" organizowanego przez Fundację Inspiratornia. Jeśli chcesz się podzielić ze mną swoją historią, napisz do mnie: ewa.jankowska@agora.pl.

Piątka Weekendu: Co możesz zrobić dla morskich ssaków

1. Jeśli wybierasz się na urlop nad morze i zamierzasz uprawiać sporty wodne, wybierz żaglówkę lub windsurfing, a nie motorówkę czy skuter wodny. 2. Jeżeli zauważysz morskiego ssaka zaplątanego w sieć, nie podejmuj próby uwolnienia go samodzielnie. Zgłoś zdarzenie odpowiednim służbom, za granicą ? NOAA Fisheries, w Polsce ? Stacji Morskiej w Helu, tel. 601 889 940, lub Błękitnemu Patrolowi WWF, tel. 795 536 009. 3. Jeżeli chcesz zobaczyć walenia na własne oczy, zrób to w jego naturalnym środowisku i wybierz organizację, która prowadzi obserwację zwierząt w sposób odpowiedzialny i bezpieczny, jak Whale Sense. Nie wspieraj miejsc, w których zwierzęta trzymane są w niewoli. 4. Po pobycie na plaży lub w pobliżu wody pozbieraj po sobie śmieci. Każdego roku do mórz i oceanów świata trafia około 10 mln ton śmieci, które zabijają zwierzęta. 5. Na ile to możliwe, ogranicz zużycie plastiku.