Ten artykuł jest częścią cykluZagrajmy w zielone
Ryś, wrażliwy drapieżnik (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)
Ryś, wrażliwy drapieżnik (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Co pana tak zafascynowało w rysiach, że zajął się pan badaniem tych drapieżników?

Kiedy 30 lat temu zaczynałem swoją przygodę naukową, o rysiach wiadomo było niewiele. I właśnie ta ich tajemniczość, ta nieuchwytność od początku najbardziej mnie fascynowała.

Najpierw badałem rysie w terenie. Zakładałem im na szyje obroże z nadajnikami radiowymi, żeby móc obserwować, jak się przemieszczają. Informacje te analizowaliśmy później za pomocą specjalnych programów komputerowych.

Przełomem były obroże z GPS, które te obserwacje znacznie ułatwiły. A potem zaczęliśmy montować fotopułapki i bezpośredni kontakt z rysiami się skończył. Informacje o tym, gdzie i jak przechodzą, zaczął rejestrować system. Miałem zatem więcej czasu, żeby zacząć analizować zmienność genetyczną tych drapieżników. 

I to pochłania pana do dziś.

Porównuję genetykę rysi polskich z żyjącymi w Rosji czy Skandynawii. Dzięki temu dowiaduję się, jak migrują i czym różnią się między sobą populacje tego gatunku. Okazuje się, że już od okresu polodowcowego rysie są bardzo mało zmienne genetycznie. To z kolei dowodzi, że liczebność tego gatunku dramatycznie spadła na skutek zmian klimatycznych, a następnie również działalności człowieka.

Rysie w ogrodzie zoologicznym we Wrocławiu (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Pewnie pan pamięta swoje pierwsze spotkanie z rysiem?

Oczywiście! Było to zimą 1991 roku, w środku nocy, w Białowieskim Parku Narodowym. Założyliśmy wtedy obrożę pierwszemu rysiowi, któremu nadaliśmy imię Bazyli. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie ten drapieżnik.

Ryś to zwierzę wyposażone w bardzo sprawny aparat do zabijania złożony z piekielnie ostrych i wielkich pazurów oraz kłów, a jednocześnie tak wrażliwe i delikatne.

Niesamowite było trzymać w rękach i dotykać dzikiego drapieżnika, który jeszcze przed chwilą przemierzał skrycie ostępy leśne, polując na inne zwierzęta. Ryś został zważony i zmierzony, założyliśmy mu na szyję obrożę i wypuściliśmy go. Od tej chwili jedynie sygnał radiowy pozwalał mi mieć pewność, że chodzi po puszczy, że żyje.

Uśmiecha się pan na to wspomnienie.

Bo Bazyli był taki mięciutki, puszysty. Spojrzeliśmy sobie w oczy, wyczytałem w jego wzroku obawę. Zdawałem sobie sprawę, że dla niego to spotkanie mogło być mało przyjemne, ale jednocześnie wiedziałem, że badania, które rozpoczynaliśmy, są bardzo ważne. Chciałem zacząć zbierać podstawowe informacje o tym gatunku, niezbędne do jego ratowania.

Kiedy zaczynałem badania, rysie nie były pod ochroną. Jeszcze przez pięć kolejnych lat można było na nie polować. Ale od początku miałem świadomość, że wiedza, którą zdobywaliśmy, sprawi, że rysie zostaną objęte ochroną gatunkową. I tak się stało. Polska była pierwszym krajem w Europie, który w 1995 roku taki zapis wprowadził. Pomogły wyniki badań prowadzonych przez nasz zespół oraz organizacje pozarządowe, które zbierały podpisy.

Wie pan, co się stało z Bazylim?

Dobrze sobie radził, polował na inne zwierzęta, być może został nawet ojcem. Ale po roku wpadł we wnyki zastawione przez kłusownika na zające i zginął. Jednak jego śmierć nie poszła na marne, bo mieliśmy niezbity dowód, że rysie giną też właśnie z rąk kłusowników. Bazyli nie był jedynym rysiem w Białowieży, który stracił życie w taki sposób.

Na początku XXI wieku kłusownictwo jednak mocno zmalało. Dziś rysie częściej giną w wypadkach samochodowych, z powodu świerzbu albo z braku pożywienia. Jedzą wyłącznie mięso. Polują na duże zwierzęta: na sarny i jelenie. A populacja sarny w Puszczy Białowieskiej ostatnio nie dopisuje, bo przed laty została mocno przetrzebiona przez myśliwych.

Rysie unikają ludzi (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Łatwo dziś spotkać rysia w Białowieży?

Całkiem niedawno zobaczyłem jednego na zdjęciu z fotopułapki. W Puszczy Białowieskiej mieszka ich może dziesięć, góra kilkanaście, więc prawdopodobieństwo spotkania jest bardzo niskie. W naszym monitoringu fotopułapkowym odnotowujemy głównie pojedyncze osobniki. Samice z młodymi pojawiają się rzadko, co oznacza, że małe w większości nie przeżywają, bo brakuje pokarmu.

Jakie są rysie?

To wymagający gatunek. Potrzebują rozległych i trudnodostępnych dla człowieka obszarów leśnych, gdzie odnajdą święty spokój. Są ostrożne i sprytne. Jak u większości kotów znaczną część doby zajmuje im odpoczynek.

Diametralnie różnią się na przykład od wilków, które funkcjonują w grupach rodzinnych. Samce rysia wolą żyć samotnie, oddzielnie od samic, które wychowują młode.

Ile jest takich młodych w miocie?

Przeważnie jedno, co najwyżej dwoje. Ale raz fotopułapki zainstalowane przez Białowieski Park Narodowy wykryły samicę, która prowadziła cztery młode, takie trzy–czteromiesięczne. Ależ byłem zaskoczony! Jaki był los tych kociąt, nie wiemy. Więcej ich już nie widzieliśmy, więc możliwe, że nie przeżyły.

Młody ryś (Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

Wiem już, że samiec nie opiekuje się młodymi wraz z samicą. A jak wygląda intymne życie rysi?

Niestety, troskliwym ojcem, jak chociażby wilk, ryś nie jest. Rysie nie tworzą stałych par. Samiec w całym swoim życiu, a już zwłaszcza w czasie rui, nie ogranicza się tylko do jednej partnerki. Jego terytorium obejmuje areały kilku, zwykle trzech–czterech samic. Ale nie oznacza to, że ma do nich wyłączny dostęp. Dlatego niekoniecznie samiec, który właśnie kręci się wokół samicy, jest ojcem młodych. Badania w hodowli w Rosji wykazały ponadto, że wśród rysi może dochodzić do podwójnego ojcostwa, co znaczy, że samica jest w ciąży jednocześnie z dwoma różnymi samcami. Rysie rodzeństwo nie zawsze ma jednego ojca.

W Puszczy Białowieskiej badaliśmy również metodami genetycznymi, czy osobniki blisko ze sobą spokrewnione przebywają na tym samym terenie. Mogłoby to między innymi świadczyć o tym, że samce rozpoznają swoje potomstwo. Ale badania tego nie potwierdziły.

Czy rysie mogą pojawiać się w pobliżu człowieka?

Takie przypadki zdarzają się sporadycznie. Jakieś dwa lata temu ryś chodził wokół zabudowań w Hajnówce. Został odłowiony przez pracowników parku narodowego, ale niestety po paru dniach zmarł.

Wie pani, gdy ryś pojawia się w pobliżu człowieka, to znaczy, że jest z nim bardzo źle. Że jest ciężko chory, niedożywiony czy ranny. Szuka łatwo dostępnego pokarmu, który w pobliżu człowieka zawsze się znajdzie.

Rysie bywają dla nas groźne?

W swojej długoletniej pracy w Polskiej Akademii Nauk słyszałem o dwóch przypadkach ataku rysia na człowieka. Jeden drapieżnik był chory na wściekliznę i poranił przypadkową kobietę, która trafiła do szpitala. W drugim przypadku ryś został przez robotników leśnych zapędzony na drzewo. Skoczył z niego, odbił się jednemu z mężczyzn od pleców i uciekł.

Rysie są płochliwe i skryte (Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Rysie raczej człowiekowi krzywdy nie zrobią, są płochliwe i skryte. Jeśli tylko mogą, unikają nas. Gdy dochodzi do kontaktu wzrokowego z człowiekiem, są bardzo spokojne. Raczej nie uciekają od razu, ale też i nie atakują.

Za to atakują sarny. Jak to wygląda?

Cel rysia jest taki: upolować ofiarę i zjeść ją do końca. Oczywiście nie całą na raz, bo ich waga jest podobna. Dlatego ryś stara się pilnować zdobyczy. Upolowanie kolejnej sarny czy jelenia może mu zająć dużo czasu. Z zachowania tych kotów widać, że zdają sobie one z tego sprawę. Tak jak z faktu, że mogą być inni chętni na ich łup. Chociażby dziki, co się często zdarza, oraz lisy, wilki czy kruki.

Tak jak inne koty ryś ma zwyczaj chowania ofiary. Potrafi ciągnąć ją nawet przez kilkadziesiąt metrów, żeby ukryć mięso w jakimś ustronnym miejscu. Martwą sarnę umieszcza na przykład w zaroślach, długo ją maskuje ściółką, liśćmi czy śniegiem. Tak, żeby w ogóle nie była widoczna. Co prawda rzadko, ale zdarza się, że ryś jest tak zdesperowany, że wciąga ofiarę na drzewo.

Przeważnie mięso z jednej sarny starcza rysiowi na tydzień. Ale mając upolowaną zdobycz, już po dwóch–trzech dniach zaczyna szukać kolejnej, by zachować ciągłość dostępu do pokarmu. Może też zjeść zająca czy głuszca. Ale te zamienniki są w Polsce mało liczne – zajęcy też już ubywa.

Życie rysia nie jest łatwe (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

A gryzonie?

Oczywiście gryzonie również wchodzą w skład diety rysia. Ryś zje każde mięso, ale gryzoniami to on się specjalnie nie naje. Znany jest przypadek, że w Słowenii przez dłuższy czas rysie odżywiały się głównie popielicami, których akurat było dużo. Ale to nie jest norma.

Niełatwo być rysiem.

Na pewno utrzymanie się wyłącznie na mięsnej, w dodatku biegającej diecie jest trudne. Rysie nie są przystosowane do biegania, ich łapy się do tego nie nadają, nie potrafią więc ścigać ofiary, jak robią to na przykład wilki. Rysie chodzą bardzo powoli, ostrożnie, szybko się męczą. Ich atutem są łapy wyposażone w ostre, silne pazury, które ułatwiają im zdobywanie pożywienia. Nie dogonią więc ofiary, ale jeśli znajdzie się ona blisko, już nie umknie.

Najłatwiej radzą sobie na terenach, gdzie można się ukryć. Na przykład w górach, między skałami. Tereny płaskie z kolei dobrze, jeśli są bogate w zarośla czy powalone, martwe drzewa – ryś ma gdzie się zaczaić na ofiarę. W monokulturach sosnowych, których tak wiele jest w Polsce, ryś sobie nie radzi.

Także dlatego rysi w Polsce jest tak mało – między 200 a 300?

Tak, to kolejny powód. Ryś nie wszędzie jest w stanie się osiedlić. Obecnie występuje na obszarze jedynie około 12 proc. polskich lasów. Nawet jeśli pewna liczba młodych osobników wejdzie w okres samodzielności i rozpocznie wędrówki w poszukiwaniu niezajętych terytoriów, to mogą mieć problemy, żeby przeżyć w lasach. Oczywiście może się zdarzyć, że pojedynczy osobnik w takich warunkach przez jakiś czas sobie poradzi, jednak utworzenie normalnie funkcjonującej populacji może być bardzo trudne. Zwłaszcza że na sarny czy jelenie polują także wilki, które już występują na znacznie większym obszarze, stając się dla rysia konkurencją w zdobywaniu pożywienia.

Samica rysia w łódzkim zoo (Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

A jak długo żyje ryś?

Teoretycznie kilkanaście lat, niektóre dożywają nawet 20. Ale to wyjątki. Myślę, że realnie rysie żyją średnio około 10 lat. 

Jak się w Polsce o nie dba?

Ryś został wpisany na listę gatunków ściśle chronionych. To daje mu oczywiście tylko ochronę przed umyślnym zabijaniem, natomiast nie idą za tym automatycznie żadne programy aktywnej ochrony, które mogłyby pomóc zwiększyć ich liczebność i szansę przetrwania gatunku na obszarze Polski. Ochrona aktywna zależy wyłącznie od pomysłowości, wyczucia, a nawet fantazji osób, instytucji czy organizacji pozarządowych.

Obecnie działają dwa programy przywracania tego gatunku. Jeden z nich prowadzony jest w Puszczy Piskiej. Jego inicjatorem był dr Andrzej Krzywiński, który prowadzi Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Program ten wspiera i rozwija WWF Polska. Powstała także druga idea, żeby zacząć przywracać rysia w lasach zachodniej Polski – zajmuje się tym Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze.

Proszę opowiedzieć, jak przebiega odtwarzanie gatunku.

Oczywiście należy zacząć od zwierząt i tego, skąd je wziąć, co nie jest najłatwiejsze. Najlepszym materiałem byłyby rysie bezpośrednio pozyskane z wolności i ewentualnie rozmnażane dalej w hodowli. Początkowo pojawił się pomysł, aby przewozić rysie z krajów, w których nadal są zwierzętami łownymi. Takim krajem była Estonia, gdzie jeszcze w latach 2009–2010 odstrzeliwano w ramach tak zwanej gospodarki łowieckiej 175 osobników rocznie, czyli niewiele mniej, niż liczyła cała polska populacja tych kotów. Ich wywóz z Estonii miał więc też na celu uratowanie im życia.

Choć udało się kilka osobników w ten sposób przesiedlić, to jednak po jakimś czasie okazało się, że populacja rysi w Estonii zmniejszyła się tak mocno, głównie właśnie wskutek nadmiernych polowań, że ich odłowienie nie było już możliwe. Dlatego obecnie wyszukuje się zwierzęta w ośrodkach hodowlanych i ogrodach zoologicznych, między innymi w Niemczech i w Austrii, aby je tu u nas rozmnożyć i wypuścić na wolność ich potomstwo.

Rysie jednak niechętnie rozmnażają się w hodowli. Dlatego niektóre osobniki, zwłaszcza te, od których nie ma potomstwa, również się wypuszcza. Takie zwierzęta poddaje się szczegółowym obserwacjom, żeby stwierdzić, czy są płochliwe i unikają człowieka. Oczywiście rysiom zakłada się obroże z GPS-em. Można więc kontrolować, gdzie chodzą i czy polują. Rysia, który sobie nie radzi na wolności, ponownie się odławia i umieszcza w hodowli.

Młody ryś (Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta) , Prof. Krzysztof Schmidt bada rysie od 30 lat (mat. prasowe)

Jakie są skutki działania programów przywracania gatunku?

Całkiem udane. Dzięki nim liczba rysi, którą jeszcze kilka lat temu szacowaliśmy na około 200 osobników, na pewno wzrosła o pokaźną liczbę kilkudziesięciu zwierząt. Od 2004 roku na Mazurach wypuszczono 20 rysi, a na zachodzie Polski już ponad 50. Oczywiście nie wszystkie przeżywają. Jednak osiedlają się i rozmnażają na wolności.

Te działania pomogły także w zwiększeniu zmienności genetycznej rysi. Są one oparte na kontroli osobników pod kątem ich genotypów, co oznacza, że wprowadza się do środowiska rysie należące do populacji nizinnej, która żyła przed laty na tych terenach. Kontroluje się też stopień pokrewieństwa rysi – nie wypuszcza się w tym samym czasie osobników blisko ze sobą spokrewnionych, żeby zachować ich różnorodność genetyczną.

A co my możemy zrobić, żeby pomóc rysiom?

Stworzyliśmy aplikację BioLoc, którą każdy może zainstalować w telefonie (jest dostępna zarówno na Androida, jak i na system iOS). Jeśli natknie się na rysia albo jego ślady, wprowadza taką informację – jeżeli to możliwe, to wraz ze zdjęciem – do aplikacji. Z niej trafia ona do naszego systemu. To ważne, bo dzięki reintrodukcji rysie zaczynają się pojawiać w zaskakujących miejscach. Jednego widziano w Puszczy Noteckiej, innego gdzieś nad morzem. Co prawda są wyposażone w nadajniki GPS, ale przecież taki nadajnik może się zepsuć, a po roku zwyczajnie przestaje działać. Dlatego każdy sygnał o rysiu jest dla nas niezwykle cenny.

Poza tym w Instytucie Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, gdzie pracuję, stworzyliśmy plan korytarzy ekologicznych, które łączą lasy na wschodzie z lasami na zachodzie Polski. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad bierze go pod uwagę przy planowaniu i budowaniu nowych tras, projektując przejścia dla zwierząt.

Głęboko wierzę, że dzięki tym i innym działaniom ten fascynujący drapieżnik nie zniknie z naszych lasów.

Prof. Krzysztof Schmidt. Zastępca dyrektora Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Od lat bada rysie oraz ich wpływ na sarny i jelenie. Obecnie zmierza do poznania struktury genetycznej populacji rysia.

Piątka Weekendu: Jak możesz pomóc rysiom

1. Zainstaluj w telefonie aplikację BioLoc. Jest dostępna zarówno na Androida, jak i na system iOS. 2. Jeśli natkniesz się na rysia albo jego ślady, wprowadź tę informację do aplikacji. Jeżeli się uda, zrób zdjęcie zwierzęcia lub jego śladów. 3. Adoptuj rysia na pośrednictwem WWF Polska. 4. Jeśli podczas spaceru zauważysz wnyki, powiadom leśników lub policję. 5. Podczas wędrówek w górach, lasach itp. zachowuj się cicho. Rysie i inne zwierzęta lubią spokój.

Adoptuj rysia