artykuły
Dzięki filtrom zwykłe zdjęcie z wakacji nabiera elegancji, a zarazem udaje wspomnienie, którym często wcale nie jest (fot. Shutterstock)
Dzięki filtrom zwykłe zdjęcie z wakacji nabiera elegancji, a zarazem udaje wspomnienie, którym często wcale nie jest (fot. Shutterstock)

Instagramowe filtry takie jak Lark czy Clarendon oraz mnóstwo innych aplikacji, np. Meitu czy Afterlight, pozwalają na zabawę w cofanie czasu. Według tegorocznego raportu Creative Social Media Trend Report stylistyka zdjęć vintage to jeden z dominujących trendów w mediach społecznościowych. W istocie, przeglądając profile influencerów i wzorujących się na nich użytkowników Instagrama, można mieć wrażenie, że linearny upływ czasu jest im obcy.

Zgaszona, złotawa kolorystyka lat 70. w połączeniu z nałożonymi na zdjęcie przebarwieniami lub zarysowaniami sprawiają, że profile w mediach społecznościowych zaczynają przypominać fotoalbumy sprzed lat. Kadry uchwycone smartfonem nabierają sznytu papierowych fotografii, które kiedyś wysypywały się z drewnianych pudełek w domach naszych rodziców. Dzisiaj zdjęcia z wypadu na OFF Festival w Katowicach, podkolorowane filtrami vintage, wyglądają niemal jak dokumentacja z Woodstock, a urodziny na tarasie warszawskiej kamienicy - jak raut w Monako za czasów Grace Kelly.

Lip 16, 2019 o 11:05 PDT

Ponadczasowy posmak popu

"Fotografowanie stało się dziś rozrywką niemal równie powszechną jak seks czy taniec. Oznacza to, że podobnie jak każda forma sztuki masowej, fotografia w rękach większości ludzi wcale sztuką nie jest" - pisała Susan Sontag w słynnym eseju "O fotografii". Większość współczesnych samozwańczych Avedonów [Richard Avedon, amerykański fotograf mody - przyp. red.], dokumentujących picie kawy ze wzorkiem serca na pianie albo spacery w deszczu, zdaje się z całych sił uciekać przed posądzeniem o przeciętność. Brak umiejętności ustawienia kadru czy dobrania światła nadrabiają żonglerką filtrami, które wygładzają niedoróbki lub postarzają zdjęcie do tego stopnia, że niedoskonałości stają się czymś naturalnym, a nie efektem niedociągnięć fotografa. Instagramowi fotograficy, zatrzymujący w kadrze co drugą chwilę, która normalnie przepadłaby - i może słusznie - w mrokach zapomnienia, wzorują się na influencerach i gwiazdach. Beyoncé, Taylor Swift, Ariana Grande i wiele innych, również polskich, gwiazd opakowuje swoje płyty i zdjęcia w retro stylistykę, dodając swoim treściom ponadczasowego posmaku. Ich produkcje to jednak nadal czysty pop. Zwyczajność przebrana za piękne wspomnienie. Szkoda, bo nawet na ostatniej retrospektywie zdjęć słynnej fotografki Nan Goldin, którą widziałam w londyńskim Tate Modern, widać wyraźnie, że zwyczajne życie, z całym swoim chaosem i brzydotą, może być najmocniejsze w przekazie.

Prawdziwie stare zdjęcia miały swój styl i były nośnikami ważnych emocji. Zanim nastała era wszechobecnych smartfonów, robienie fotografii, zwłaszcza amatorskich, nie było czynnością codzienną. Dokumentowaliśmy tylko chwile unikatowe - pierwszy spacer z wózkiem, wakacje w Juracie czy domówkę w nowym mieszkaniu. Po każdym tego typu wydarzeniu zostawało najwyżej kilka zdjęć, nie tak jak teraz - kilkadziesiąt lub kilkaset, bliźniaczo do siebie podobnych. W wyłowieniu kilku pereł z tego morza nic nieznaczących fotografii, i odróżnieniu ich od reszty, pomagają nam właśnie filtry. Dodając obrazowi retro politury tworzymy współczesne pamiątki.

Paź 5, 2019 o 2:55 PDT

Kadrowanie chwil w retro słońcu

W ankiecie Today/AOL z 2014 roku 41 proc. badanych kobiet zadeklarowało, że selfie i inne zdjęcia, na których wyglądają lepiej niż na co dzień, sprawiają, że czują się pewniejsze siebie, a 40 proc. z nich stwierdziło, że media społecznościowe pozwalają im na pokazanie ich "najlepszej twarzy". Twarzy zmienionej i wygładzonej, warto dodać. Nie ma nic niebezpiecznego w upiększaniu zdjęć z wakacji, pod warunkiem że nie przeradza się to w przerabianie życia - swojego i bliskich - w serial pełen wysmakowanych epizodów. Instagramowe matki ubarwiające wakacje z dzieckiem i przedstawiające tylko ich przyjemny, cukierkowy aspekt, mogą być odbierane - w odczuciu innych zmęczonych macierzyństwem kobiet - jako mocno opresyjne. Podobnie trenerki pokazujące wygładzone filtrami brzuchy czy Bicycle Boys, czyli zakochani w rowerach mężczyźni, pozujący z jednośladami na szczycie góry i prężący muskuły w blasku retro słońca. Ile realnie kosztuje  ich podjazd w upale, jak wtedy naprawdę wyglądają - tego nie dowiedzą się zwykli śmiertelnicy obserwujący ich profile na Instagramie. A szkoda.

Wiele gwiazd, w tym Beyonce i Taylor Swift, wykorzystuje stylistykę retro na okładkach płyt (mat. prasowe)

W dekoloryzacji i postarzaniu zdjęć kryje się nie tylko chęć upiększania zwykłych momentów. Prowadząc retro relację, fotograf amator oddala się od sytuacji, w której się znajduje. Nie jest obecny w danej chwili, tu i teraz, staje się obserwatorem własnego życia i podporządkowuje je pośrednio temu, jak jego prywatny moment nad jeziorem, na szczycie góry czy w piaskownicy z dzieckiem będzie postrzegany przez obserwujących jego profil w mediach społecznościowych. Nathan Jurgenson w błyskotliwym eseju "The Faux Vintage Photo" przedstawia pogląd, że postarzane, imitujące dawne zdjęcia fotografie wyrażają "nostalgię za teraźniejszością". Jurgenson zapożycza to pojęcie od filozofa postmodernizmu, Frederica Jamesona, i trafnie podsumowuje je jako brak zanurzenia się w chwili obecnej na rzecz jej reżyserowania. Moment, w którym żyjemy, postrzegamy jakby był on już wspomnieniem. Kadrujemy chwile, jesteśmy bardziej ich obserwatorami niż uczestnikami.

Kwi 24, 2019 o 3:22 PDT

Podskórne rozczarowanie

Instagramowa retro nostalgia wpisuje się w ogólny trend tęsknoty za minionymi dekadami, za modą i przedmiotami vintage. Widać to nawet w ostatnich kampaniach marek modowych Ani Kuczyńskiej czy Odder Side. Zapożyczenia z przeszłości i mieszanie stylów to naturalny odruch w eklektycznych i pełnych chaosu czasach, w jakich żyjemy. Być może dla wielu osób codzienność i otaczająca je rzeczywistość wydają się coraz bardziej nieprzyjazne i rozczarowujące. Radykalnie odstają przecież od filmowych scenerii z życia instagramowych influencerów, nieważne, że są to scenerie zmyślone. Filtry pomagają rozcieńczyć podskórne rozczarowanie przeciętnością własnych doświadczeń. Jak sok malinowy i kilka truskawek dodane do wody pozwalają z niej zrobić szprycer i dają wrażenie, że nie jest to zwykła kranówka.

Alicja Wysocka-Świtała . Jest partner zarządzającą i współwłaścicielką agencji Clue PR . Od kilkunastu lat zajmuje się komunikacją lokalnych i globalnych marek. Zdobywała doświadczenie w agencjach sieciowych w Warszawie i Nowym Jorku, ma na koncie nagrody SABRE, Magellan Awards i KTR. Absolwentka dziennikarstwa na UW, studiowała amerykanistykę na UW i w Oslo. Prowadzi zajęcia z PR w Collegium Civitas. Zasiada w jury Złotych Spinaczy, Stevie Awards i Young Creatives oraz w Radzie Związku Firm Public Relations.