artykuły
Sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Patryk Jaki (fot. Dawid Żuchowicz/ Agencja Wyborcza.pl)
Sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Patryk Jaki (fot. Dawid Żuchowicz/ Agencja Wyborcza.pl)

Jest rok 2017, a wiceminister sprawiedliwości RP reaguje na informację o napaści na parę z Polski i brutalnym gwałcie tak:

Później przyznał, że w kwestii tortur "zareagował emocjonalnie" i jest ich przeciwnikiem . Ale słowa o karze śmierci podtrzymał.

"Zawsze byłem i jestem zwolennikiem kary śmierci. I nawet nie próbujcie mnie atakować poprawnością polityczną. Mam to gdzieś i zdania nie zmienię"

Przypomnijmy: ostatni wyrok śmierci w Polsce wykonano 21.04.1988 roku. Przez lata na karę śmierci obowiązywało moratorium. Sądy zamiast niej orzekały dożywocie. Polski kodeks karny z 1997 r. kary śmierci nie przewiduje.

Fot. Manuel Migliorini/ANSA via AP i Facebook via Patryk Jaki

Polityk PiS Patryk Jaki nie musi tego wiedzieć: z wykształcenia jest politologiem, a nie prawnikiem. Ale jest też wiceministrem sprawiedliwości, od dawna zajmuje się kwestiami prawnymi. Jego szef, starszy o kilkanaście lat Zbigniew Ziobro, informując o sprawie gwałtu w Rimini i wszczętym polskim śledztwie, wypowiadał się w bardziej stonowany sposób. Czy wyciągnie więc konsekwencje wobec swego zastępcy? Wątpliwe, bo Jaki od lat jest wierny obecnemu pryncypałowi.

Człowiek Ziobry

W 2003 r., jako osiemnastolatek wstąpił do Forum Młodych PiS. Trzy lata później wykonał krótkotrwałą polityczną woltę - dostał się do opolskiej rady miasta z listy... Platformy Obywatelskiej. Szybko jednak z niej odszedł. Cztery lata później został radnym w barwach PiS. W międzyczasie skończył politologię na Uniwersytecie Wrocławskim, a potem imał się różnych prac - bliższych PR, niż polityce. Był m.in. ekspertem od marketingu w Międzynarodowej Wyższej Szkole Logistyki i Transportu. Potem w CV zapisał jeszcze "członek gabinetu politycznego wojewody opolskiego" oraz "asystent eurodeputowanego Ryszarda Legutki".

W 2011 r. został posłem Prawa i Sprawiedliwości. I to z ósmego miejsca na liście wyborczej, co mało komu się udaje. To wtedy zwrócił uwagę Ziobry. W Sejmie związał się ze środowiskiem politycznym ziobrystów, przystąpił do klubu parlamentarnego Solidarna Polska i został jego rzecznikiem prasowym. Partia Zbigniewa Ziobry może nie zapisała się istotnie w historii polskiego parlamentaryzmu, ale na pewno była widoczna w mediach. SP nieustępliwie organizowała liczne konferencje prasowe, jej posłowie nosili w klapach marynarek partyjne znaczki - większe, niż inni. Było ich widać. Za PR partii odpowiadał oczywiście Patryk Jaki. To on też był jednym z głównych negocjatorów porozumienia z PiS przed wyborami 2015 r. Znów wszedł do Sejmu. Wtedy był już najbliższym współpracownikiem przyszłego ministra sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro (fot. Jakub Ociepa/AG)

Gdy Zbigniew Ziobro został ministrem sprawiedliwości, nie zapomniał o koledze. W zakładce dotyczącej kierownictwa resortu sprawiedliwości jest dwóch ludzi. Jaki i Ziobro. To z Jakiego dziennikarka Polsat News wydusiła, że projekt zmiany prawa ws. Sądu Najwyższego powstał nie w Sejmie, ale w resorcie sprawiedliwości - czego domyślało się wielu dziennikarzy i polityków, ale Jaki to po prostu przyznał .

Później, gdy prezydent RP zawetował reformę sądownictwa - dającą ogromną władzę Ziobrze, Jaki nie wahał się zaatakować Andrzeja Dudy :

"W Polsce od kiedy pamiętam było tak, że jak dekomunizacja w różnych obszarach państwa była blisko to zawsze ktoś wymiękał. I tak Polska się nie zmieniała i nie mogła rozwijać na miarę swoich możliwości" 

Już po wecie Dudy Jaki tak wypowiedział się o Sądzie Najwyższym:

"Chcieliśmy, żeby sędziowie Sądu Najwyższego nie podejmowali już żadnych decyzji broniących korupcji, pozwalających na przestępstwa VAT-owskie".

Tymczasem w uchwale SN z 2013 r.

"przesądzone zostało jednoznacznie, że wobec tzw. oszustów podatkowych stosuje się, mówiąc w skrócie, bardziej surowy tryb odpowiedzialności. (...)Wypowiedź Pana Ministra wynikała zapewne z nieznajomości lub niezrozumienia treści uchwały (...)

- odparował sąd. Zdaniem ministra SN w swojej odpowiedzi przyznał mu rację. Z pełnym stanowiskiem SN można zapoznać się >>> TUTAJ .

W kolejnym sądowym starciu - z posłem Robertem Kropiwnickim z PO w 2016 r. o naruszenie dóbr osobistych (pozywał Kropiwnicki) Jaki oświadczył m.in., że zachowanie sędziego jest przejawem "zemsty za krytykowanie sądów" . Następnie złożył wniosek o wyłączenie sędziego. Zapowiedział te, że skieruje wobec niego "wniosek do KRS o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego". Groził też, że "zwróci się o zbadanie sposobu przyznania sprawy Pani Sędzi, która była już znana z orzeczeń politycznych".

Według Krajowej Rady Sądownictwa Jaki swoimi wypowiedziami "kierowanymi do Sądu podjął niedopuszczalną próbę wywarcia na Sąd nacisku", co "było szczególnie naganne". KRS uznała, że stwierdzenia Jakiego grożące działaniami dyscyplinarnymi przewodniczącemu składu, i sugerujące, jakoby sąd tolerował "bezprawie", były "rażącym przekroczeniem elementarnych standardów".

Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Minister "orze", "masakruje" i "porywa tłumy"

Po prawie dwóch latach na urzędzie Jaki prowadzi kilka ważnych projektów - i są to na dodatek sprawy trafiające do przeciętnego obywatela, m.in. zakaz odbierania dzieci rodzicom z powodu biedy czy rozwój systemu dozoru elektronicznego dla skazanych. W rozmowie z nami Jaki wymienia jeszcze tworzenie rejestru pedofilów, budowę Muzeum Żołnierzy Wyklętych i wyraźne zwiększenie liczby pracujących więźniów. - Jak przychodziłem do ministerstwa, pracowało płatnie ok. 17 tys. osadzonych. Teraz pracuje ponad 36 tysięcy. Najwięcej w historii III RP. Nikomu wcześniej się to nie udało. Przez to koszt ich utrzymania jest mniejszy dla podatnika - podkreśla wiceminister.

Oczkiem w głowie Jakiego jest komisja weryfikacyjna ds. afery reprywatyzacyjnej, której jest szefem. - Udało się stworzyć całkowicie nową instytucje w III RP, która pracuje skuteczniej niż wszystkie inne instytucje państwa razem wzięte - zachwala komisję Jaki. - W trzy miesiące udało nam się zwrócić majątek warty ponad 400 milionów złotych - dodaje.

Minister, media i sprawa Rimini

Ale Jaki, PR-wiec przecież, doskonale też rozumie, że w mediach musi być wyrazisty, by jego głos się przebił. Czy przesadza? Pisaliśmy o koncie "Patryk Jaki - Poseł na Sejm RP", które słynęło z odważnych tytułów, np, "Ale zorany PO-wiec na żywo! Tylko spuścił oczy w dół!". Jaki podkreśla jednak, że nie ma związku z tym kontem.

Swoimi wpisami na Twitterze (o karze śmierci) oraz drugim, na Facebooku, obwiniającym za napaść w Rimini imigrantów, Jaki wywołał ostrą dyskusję. Fakt - z informacją z Rimini włoska prasa od początku wiązała przypuszczenia, jakoby sprawcami byli imigranci z Afryki Północnej. Do tej pory jednak ta informacja nie została potwierdzona przez śledczych . W odpowiedzi na antyimigrancką retorykę ministra internauci pytali więc o ujawnione niedawno bulwersujące sprawy przetrzymywania i gwałcenia 26-letniej kobiety oraz umorzenia śledztwa ws. domniemanego gwałtu na nieletniej - obie w Polsce. Jaki zaznacza, że w przypadku gwałcicieli z Łodzi należy się jego zdaniem ta sama kara.

Internauci wskazywali też, że sprawcami przestępstw nie są wyłącznie imigranci czy obcokrajowcy. Ale jest też mnóstwo wpisów popierających twarde stanowisko PiS-owskiego ministra i w sprawie kary śmierci, i w sprawie imigrantów. Jaki jest konsekwentny - w wywiadzie dla Radia Zet mówił , że nigdy się nie zgodzi na "skupiska islamistów" w Polsce i kpił z przedstawiania imigrantów jako "biednych uchodźców".  Wywiadem dla "Plusa Minusa", w którym stwierdził, że "zatrzymanie islamizacji to jego Westerplatte" , rozbił internetową beczkę śmiechu, ale nie wycofał się ze swoich słów.

%Fot. Dawid uchowicz / Agencja Gazeta

Prawnik: Można rozumieć emocje człowieka. Ale ministra poniosły nerwy

- Rozumiem emocje ministra Jakiego w sprawie Rimini, trudno się jednak zgodzić z jego komentarzem. Oczywiście najwyższy wymiar kary przewidziany za ten czyn powinien sprawców spotkać, co do tego nie ma wątpliwości i rozumiem wzburzenie pana ministra jako człowieka. Natomiast myślę, że jednak za daleko poniosły go nerwy.

- komentuje prof. Piotr Kruszyński, specjalista prawa karnego. I przypomina, że przywrócenie w Polsce kary śmierci jest obecnie niemożliwe. Choćby dlatego, że Polska jest stroną Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz jej protokołu 13., znoszącego karę śmierci we wszystkich okolicznościach. A do tego ratyfikowaliśmy nawet Drugi Protokół Fakultatywny do Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Dopuszcza on stosowanie kary śmierci w czasie wojny, o ile zastrzeżono to przy ratyfikacji. A Polska nie zastrzegła.

Dzwonię do ministra Jakiego i pytam, czy uważa, że w Polsce powinno się przywrócić karę śmierci, choć tę spuściznę PRL pożegnaliśmy w kodeksie karnym z 1997 r., a potem potwierdziliśmy, wiążąc się umowami międzynarodowymi.

Minister w odpowiedzi wskazuje, że także "inne kraje, o wiele lepiej rozwinięte od Polski, karę śmierci stosują, i podaje przykład amerykańskiego stanu Teksas.

- USA to nie jest niecywilizowane, totalitarne państwo. Ktoś się może ze mną nie zgodzić, ale w mojej ocenie kara śmierci jest wykonywana w państwach rozwiniętych, nowoczesnych - i jest karą sprawiedliwą. Nie można mówić, że to jest jakiś element ze średniowiecza

- podkreśla. Pytany, czy jego wpis to po prostu ludzkie emocje, czyli złość na oprawców, czy zapowiedź jakichś działań w kierunku przywrócenia w Polsce kary śmierci, odpowiada:

- Oczywiście, że była we mnie złość i silne emocje. Natomiast w tej chwili nie ma planów działań na rzecz przywrócenia kary śmierci. Musiałaby się zmienić polityka karna UE, obecnie bowiem zwycięża w niej liberalna polityka karna, która, moim zdaniem, ponosi fiasko. Liberalne niskie kary, dla gwałcicieli w zawieszeniu. Przepraszanie Breivika za złe warunki w celi. To skandal. Polityka karna w całej Europie musi się zmienić. Liczę, że się zmieni, a na jej końcu powinna być kara śmierci - za najcięższe przestępstwa.

Kara śmierci. "Z tymi z Rimini nie miałbym problemu"

Skoro tak, pytam dalej: jakie my, ludzie, mamy umocowanie do przyznawania sobie takiego samego prawa, jak np. morderca - czyli do zabicia człowieka. I jak minister Jaki łączy to z piątym przykazaniem Dekalogu, którym, jak przyznawał, się kieruje? - Nie jestem księdzem. Jestem Patryk Jaki, człowiek, który ma takie, a nie inne poglądy i chce sprawiedliwych kar, takich które jednych odstraszają, a innych obywateli chronią. To moje zadanie - ripostuje minister. "W tym momencie nie zgadza się pan z piątym przykazaniem" - kontruję. Jaki odpiera:

- Jak pan wie, wielu papieży i hierarchów Kościoła interpretowało Dekalog i dopuszczało karę śmierci. I nawet Katechizm Kościoła Katolickiego.

Dopytywany, czy nie miałby problemu z tym, że jego decyzja zaważyłaby na czyimś życiu lub śmierci, Jaki wyjaśnia, że "w przypadku tych z Rimini nie miałby z tym problemu". - Tak uważam. Chcę ostrej polityki karnej. Jeżeli ktoś ma inną, zawsze może wygrać wybory i przepraszać przestępców za to, że popełnili przestępstwo. Ja uważam, że ci z Rimini powinni wisieć - kwituje.

Wiceminister podtrzymał zatem w rozmowie z nami swoje słowa z wpisów na Twitterze i FB. Tymczasem skomentował je na swoim popularnym blogu ksiądz jezuita Grzegorz Kramer, proboszcz parafii w Opolu:

"Znów politycy nawołują do wprowadzenia kary śmierci oraz stosowania tortur. Zasadniczo nie zajmowałbym się tym, ale mówi o tym polityk, który bardzo mocno publicznie pokazuje swoje przywiązanie do chrześcijaństwa, podkreśla swoją wierność Kościołowi. Dlatego wnioskuję, że w swojej działalności politycznej kieruje się wartościami, które wypływają z Ewangelii. Do jego nawoływania dopisują się inni ludzie, którzy chętnie zabijali by w imię prawa innych tylko dlatego, że ci dopuścili się zbrodni. (...)tak jak żądamy od polityków, którzy są chrześcijanami, by przy uchwalaniu prawa dotyczącego ochrony dzieci w łonie matki, nie chowali swojej wiary za interesem politycznym, tak nie możemy mówić, że politycy muszą kierować się tym, co chce społeczeństwo i nie powinni kierować się Ewangelią, kiedy mówimy o karze śmierci"

- napisał Kramer .

Patryk Jaki i Jarosław Kaczyński, w tle Zbigniew Ziobro (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Polacy za przywróceniem kary śmierci

A czego chce społeczeństwo? Powrotu do tego, co było. Kolejne polskie władze od 1989 roku konsekwentnie eliminowały karę śmierci z polskiego prawa. Ale czyniły to całkowicie wbrew opinii publicznej.  

W maju 2011 r. według CBOS poparcie dla kary śmierci w Polsce wynosiło aż 61 proc. Jej przeciwnicy stanowili 34 proc. ankietowanych (źródło: Raport z badania CBOS BS/60/2011)

W 2016 r. za przywróceniem w Polsce kary śmierci była prawie połowa (45 proc.) badanych w sondażu SW Research dla "Newsweeka" . Przeciwny tej karze był co trzeci pytany Polak. Jak się to rozkłada między płciami? Za karą śmierci częściej (53 proc.) są mężczyźni niż kobiety (37 proc.). Zwolennikami kary śmierci było wiele osób młodych (53 proc. badanych w wieku 25-34 lata), a także osób gorzej wykształconych (51 proc.). Za przywróceniem kary śmierci w Polsce było też 51 proc. mieszkańców wsi.

Czy odpowiedzią na pytanie, dlaczego wiceminister sprawiedliwości RP, kraju, który od prawie 30 lat nie uśmiercił skazanego, pisze publicznie, że za gwałt Rimini się ona "należy", i to razem z torturami, mogą być liczby wyrażające opinie elektoratu? Minister zaprzecza, sondaży nie znał. - Mam takie poglądy od lat i ich nie zmieniłem - kwituje.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze .

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU