artykuły
Jurek Owsiak, Przystanek Woodstock 2016 (fot. Daniel Adamski/ Agencja Wyborcza.pl)
Jurek Owsiak, Przystanek Woodstock 2016 (fot. Daniel Adamski/ Agencja Wyborcza.pl)

Przystanek Woodstock rusza dziś. To 23. edycja imprezy Jurka Owsiaka. Kilka tygodni temu minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak mówił, że opinia policji o organizacji Przystanku Woodstock jest "druzgocąca" . Festiwal został zakwalifikowany jako impreza podwyższonego ryzyka, co wymusiło na organizatorach zatrudnienie dodatkowej ochrony.

Równocześnie polskie władze podziękowały za współpracę niemieckim służbom mundurowym - a dokładnie strażakom - którzy od lat pomagali przy organizacji i zabezpieczeniu Woodstocku.

- Wcale nie chodzi o bezpieczeństwo festiwalu, ale o to, żeby się w ogóle nie odbył

- mówił nam Jurek Owsiak .

Tymczasem na festiwal wybrali się... politycy opozycji.

Michał Gostkiewicz: Jedzie pan na Przystanek Woodstock?

Borys Budka: - Jadę. Nieoficjalnie, nie na żadne zaproszenie. Jadę jako osoba prywatna.

Po co?

- Na pewno nie po to, żeby tam występować z jakimś politycznym przekazem. Jadę się przekonać na własne oczy - bo nigdy tam nie byłem  - w jaki sposób wygląda organizacja festiwalu. I sprawdzić, czy te bardzo mocne zarzuty, jakie padają pod adresem organizatorów z ust ministra Błaszczaka, są prawdziwe. Tym się różnię od ministra, że zobaczę, jak jest naprawdę. On tam nie był, i pewnie się nie wybierze, za to będzie oceniał Przystanek. Ja jadę tam z rodziną i potem będę miał prawo zabrać głos w tej sprawie. Chcę też podpytać innych uczestników, co ich przyciąga na Przystanek.

22. Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą, 2016 r. (fot. Grzegorz Skowronek/AG)

Pytam, bo nie dajecie ludziom odpocząć od siebie nawet na wakacjach. Ledwo Duda zawetował 2 z 3 ustaw PiS, trochę się uspokoiło - do września - a wy całą Platformą robicie spotkania na plaży. Prawa strona już was za to skrytykowała.

- A ja na ulicy, na Krakowskim Przedmieściu, czy pod sądem w Gryficach, słyszałem od ludzi: "Was nie widać. Wychodźcie, rozmawiajcie z Polakami". No to rozmawiam. Ludzie pytają o sądy - to staram się odkłamywać fałsz i propagandę Ziobry i jego partyjnych kolegów. Przywołuję argumenty prof. Strzembosza i prof. Zolla. Na plaży - jeśli padają takie pytania - też na nie odpowiadam. Choć z założenia na te plaże nie pchamy się z polityką.

Nie?

- Nie. Stawiamy miasteczka plażowe. Są w nich młodzi posłowie i wolontariusze. Animatorzy zajęć dla dzieciaków. Gramy w piłkę nożną, w siatkówkę. Tam nie ma miejsca na politykę. Są porady prawne, medyczne, szkolenia z pierwszej pomocy, swoje umiejętności można sprawdzić na ergometrze wioślarskim, dla dzieci organizujemy zabawy i konkursy. Nikt nie chodzi między parawanami i nie agituje. Natomiast wszystkich, którzy mają ochotę porozmawiać o polityce, zapraszamy na popołudniowy Klub Obywatelski.

I z kim ci chętni spotkają się w Klubie Obywatelskim? Bo mi ludzie na ulicach i organizatorzy protestów mówili tak: dajcie młodych liderów, a nie starych dziadów. I im mniej polityków, tym lepiej. To macie pecha, bo jesteście politykami. Pod Sejmem ludzie ze świeczkami nie chcieli polityków.

- W systemie parlamentarnym jeszcze nikt nie wymyślił takiego rozwiązania, żeby bez polityków zmienić rząd. Przecież ja, jako polityk, też muszę wyciągać wnioski z protestów. I dogadywać się z ludźmi, także tymi niechętnymi partiom i politykom. Nie ma innej drogi odsunięcia PiS od władzy, jak jedność - i opozycji politycznej, i tych grup, którym niekoniecznie z politykami po drodze.

Festiwal Przystanek Woodstock 2017 (fot. Jędrzej Nowicki/AG)

Nie boi się pan, że znajdzie się ktoś, kto z tej antypolitycznej siły zmontuje ruch, do którego to wy będziecie musieli się podłączyć, żeby załapać się na ostatni wagonik pociągu z napisem "przyszłość".

- Wyraźnie mówimy, że tylko szerokie porozumienie oparte na wartościach może stworzyć alternatywę dla PiS. Zjednoczona opozycja to wspólne listy otwarte na ruchy obywatelskie, przedstawicieli organizacji pozarządowych, aktywistów miejskich. Ale podkreślam, muszą nas łączyć wartości. Samo "anty" nie wystarczy. Proszę spojrzeć na partię-niepartię Kukiza. Weszli do parlamentu wyłącznie jako tzw. antysystemowcy. I co? Żadnej wspólnej idei, wartości, co widać w głosowaniach. Natomiast absolutnie nie neguję potrzeby ludzi, żeby w polityce było więcej obywatelskości. Zgadzam się z nią.

A ludzie, pytani o nowych politycznych liderów, wymieniali dwa nazwiska: Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka. A Grzegorz Schetyna? "Niee, to człowiek z poprzedniej generacji". Kto zamiast Schetyny na czele PO? "Budka". Jak po tych protestach patrzy na pana szef pana partii?

- To jest bardzo trudne pytanie, ale na szczęście mam prostą odpowiedź. Nie odczułem nigdy - a współpracuję z Grzegorzem od blisko dwóch lat - jakiejkolwiek niechęci. Gdyby ktoś chciał tłamsić polityków młodej generacji w opozycji, to nie ja i Kamila występowalibyśmy w Sejmie w sprawie sądów, tylko Petru i Schetyna.  Ja wiem, że łączenie, a nie podziały, dają efekt synergii. A Grzegorz doskonale rozumie, że jest potrzebna świeżość w PO.

On tą świeżością nie jest.

- W polityce najlepiej wychodzi fuzja doświadczenia z młodością. Sama młodość nie wystarczy. Przed nami wyzwanie: zrozumieć głos ludzi, którzy są przeciw PiS, ale są zrażeni do opozycji i jej liderów. Musimy tak skonstruować opozycję, żeby dla wszystkich znalazło się w niej miejsce.

Grzegorz Schetyna i Borys Budka (fot. Tomasz Pietrzyk/AG)

Do zjednoczonej opozycji jeszcze daleko.

- Bo do wyborów daleko - trudno teraz robić wspólne listy. Ale są regularne spotkania szefów trzech klubów opozycji. Po wakacjach będą prawdopodobnie wspólne spotkania klubów. PiS liczy na to, że się podzielimy, że ambicje liderów wezmą górę. A ja liczę, że będzie więcej wspólnych projektów ustaw, a nie podziałów.

Samo bycie "anty-PiS" nie wystarczy?

- Absolutnie nie.

Platformie też?

- Tak. Ale w opozycji mamy inny wspólny mianownik.

Tak? Jaki?

- Właściwie są trzy. Po pierwsze: wartości europejskie, mocna pozycja i dalsza integracja w UE, po drugie: decentralizacja i Polska samorządowa, po trzecie: samorządność i trójpodział władzy. Na tych fundamentach trzeba budować porozumienie. Ludzie protestowali w obronie właśnie tych wartości.

W sukcesie protestów pomógł wetem pan prezydent. I zebrał po głowie od swoich. Zwłaszcza od Zbigniewa Ziobry.

- Marzy mi się, by wyłącznym powodem wet prezydenta była obrona wymiaru sprawiedliwości. Ale zawsze jest w tle polityka. Widocznie otoczenie prezydenta zrozumiało, że nie może być dalej tak, że prezydent Duda będzie podpisywał nawet najgorsze pomysły PiS-u, a partia będzie go dalej traktowała jak chłopca na posyłki, a nie jak głowę państwa.

Duda doskonale wie, że nie wygra kolejnych wyborów bazując wyłącznie na poparciu PiS. Musi zdobyć głosy centrowego elektoratu. Pamiętajmy że wygrał wybory m.in. dzięki poparciu środowisk konserwatywnych, przywiązanych do państwa i prawa. Ten elektorat mógł odpłynąć przy okazji Trybunału Konstytucyjnego i reformy sądów. Ale Duda wygrał też dzięki młodym wyborcom. Teraz zobaczył ich na ulicach. Wyszli, nie chcąc państwa, jakie im szykowano, bo wolność jest dla nich podstawową wartością. Prezydent, jeśli marzy o reelekcji w 2020 roku, musiał coś zmienić.

Zmienił tak spektakularnie, że może stracić poparcie własnej partii.

- Nie sądzę. Kaczyński wie, że nie wygra wyborów prezydenckich Zbigniewem Ziobro czy Beatą Szydło. Atak Ziobry na Dudę wynika z tego, że to Ziobro jest autorem tych niekonstytucyjnych przepisów. To on nie potrafił zatrzymać swej żądzy władzy. A po wecie Dudy bez "swojej" KRS nie jest w stanie obsadzić - jak planował - 800 etatów w sądach swoimi ludźmi. Wściekłość Ziobry wynika z tego, że prezydent jasno wskazał winnego - jego. Wiem, z dobrych źródeł, że posłowie PiS, ci umiarkowani, mają za złe Ziobrze wojnę z Dudą. Bo to Ziobrę obwiniają o całą sytuację z sądami. Najwyraźniej totalną opozycją wobec prezydenta jest minister rządu z macierzystej partii. Gdyby miał honor, to po wecie Dudy powinien podać się do dymisji.

Borys Budka (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)

Borys Budka. (ur. 1978 r.) Prawnik. Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Jest radcą prawnym, wykłada w Katedrze Prawa na Wydziale Finansów i Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Poseł na Sejm VII i VIII kadencji. W 2015 r. był ministrem sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.