artykuły
Andrzej Duda, Hangout w Gazeta.pl (fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl)
Andrzej Duda, Hangout w Gazeta.pl (fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl)

Ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa dla obozu władzy były zupełnie kluczowe. Zainwestował w nie swój autorytet sam Prezes. I pomimo kompromitacji sejmowym wystąpieniem o "zdradzieckich mordach", które przeszły do potocznej polszczyzny jak kiedyś "mordo ty moja" ze spotu PiS (co oni mają z tymi mordami?), Kaczyński poniósł klęskę na całej linii. Każdy, kto protestował w tych dniach przeciw ustawom służącym upartyjnieniu sądów, może dumnie nosić głowę. To było realne, a nie tylko moralne zwycięstwo.

Protest przed Sądem Najwyższym przeciwko reformie systemu sądownictwa proponowanej przez PiS (fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Oczywiście ustawy wrócą, zapewne już po wakacjach, zmienione w kilku punktach. O ile będą to te, które wygaszają kadencje sędziów i podporządkowują ich Ziobrze, ich szkodliwość zostanie znacznie ograniczona. Jednak lipcowe obywatelskie zwycięstwo pod Sądem Najwyższym ma znaczenie wybiegające poza doraźną obronę wymiaru sprawiedliwości. W polskiej polityce pojawił się - być może już na stałe - czynnik nadziei.

Demokrację od tyranii odróżnia między innymi poszanowanie prawa. Dwa lata rządów PiS to nieustające pasmo deptania prawa w imię siły, dla niepoznaki nazywanej mandatem od suwerena. Parafrazując Stalina - który zapytał z lekceważeniem, ile dywizji ma papież - można by zadać pytanie, ile dywizji ma konstytucja? Polska kultura polityczna sprawia, że niestety niewystarczająco wiele. Opozycja parlamentarna okazała się słaba nie tylko w wymiarze osobowo-programowym, ale i systemowym. Wobec władzy, która nie uznaje reguł parlamentaryzmu i ustawy zasadniczej, jej opór budził śmieszność swoją nieadekwatnością.

Najwznioślejsze idee muszą przegrać z brutalną rzeczywistością faktów dokonanych, o czym, dzięki lekcjom języka ojczystego i historii, wie każde polskie dziecko. Władza PiS trzyma się mocno w znacznej mierze dlatego, że w projekcji jej zwolenników i przeciwników nie istniał do tej pory żaden sposób, żeby ją skutecznie powstrzymać - przynajmniej do wyborów w roku 2019. "Zdrada" Andrzeja Dudy - i to nie w zaciszu gabinetów, ale pod presją tysięcy protestujących, oznacza, że jedynowładztwo Kaczyńskiego nie jest już rzeczą tak stuprocentowo pewną, jak było jeszcze dziesięć dni temu.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło (fot. Sławomir Kamiński / Agencja)

Zwycięstwo ma swój nieodparty urok, nawet jeśli dokonuje się nie do końca fair. Łatwiej jest poświęcić swoje przekonania i reputację w imię konkretnych korzyści, o czym przekonuje kariera Jarosława Gowina. Trudniej natomiast ryzykuje się, kiedy wynik nie jest do końca pewny. Nawet jeśli nie powstanie żadne nowe stronnictwo prawicowe pod patronatem Dudy, zakwestionowanie tego, co dotychczas uchodziło za aksjomat ("PiS zrobi, co chce"), osłabia jego, formalnie przecież słabiutkie, bo wiszące na czterech głosach, panowanie nad Polską. "Warto być przyzwoitym" nabiera znaczenia zupełnie wymiernego - nie tylko moralnego.

Jeszcze ważniejsze, niż zarysowanie spoistości PiS-owskiej władzy, jest poczucie upodmiotowienia się Polski obywatelskiej. Tej, która czuła, że polityka jest ponad nią albo obok niej. To, co nazywamy społeczeństwem obywatelskim, w praktyce sprowadzało się w III RP do działalności NGO - większych i mniejszych, na swój sposób zawodowych aktywistów, jak w przypadku ruchów miejskich. Teraz powszechne poruszenie i zaangażowanie, nawet jeśli jest to tylko udział w demonstracji, daje szansę na to, żeby przynajmniej najbardziej świadoma część Polaków zaczęła inaczej, niż tylko przez partie polityczne (które obumierają w erze polityki medialnej jako przestrzeń realnej dyskusji i poczucia sprawczości), angażować się w życie publiczne. Po stronie mieszczan, lemingów, klasy średniej - jak zwał tak zwał, modę na nieangażowanie wypiera moda na aktywność. Obywatelski sport dziś to nie leżenie z pilotem na kanapie i przełączanie kanałów z publicystyką, ale aktywne jego uprawianie - na ulicy.

Największe osiągnięcie rządów PiS? Wyciągnęli Polaków z domu.

Zobacz wideo

Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!'' . Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica . Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca , polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi bloga i twittuje .