artykuły
45. Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)
45. Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

Jakie masz hamulce? Takie pytanie może zadać być może jeden dzieciak drugiemu na pierwszej jeździe rowerem (oczywiście liczył się ten kto miał hamulce z przodu, a nie kręcił pedałami do tyłu). Ale nie od tego opowieść rozpocznie właściciel nowego samochodu. Wiadomo, że liczy się co masz pod maską, czyli silnik.

W znacznym uproszczeniu, silnikiem demokracji przedstawicielskiej jest powszechne prawo wyborcze i wybór reprezentantów - posłów, senatorów, wreszcie prezydenta, przez obywateli. Sądy, a zwłaszcza sądy konstytucyjne, pełnią w demokracji funkcję hamulców. Rząd, czyli władza wykonawcza, byłby wówczas układem kierowniczym, media kontrolkami zapalającymi się, kiedy kończy się olej. Jako że każda analogia ma swoje granice określenie ustrojowej roli sprzęgła czy pasów bezpieczeństwa pozostawię do rozstrzygnięcia czytelnikom.

Sąd Najwyższy (fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Nawet jeśli nie jesteśmy pasjonatami motoryzacji czy zdecydowalibyśmy się ruszyć w drogę pojazdem kompletnie pozbawionym hamulców? Większość z nas zapewne nawet nie chciałaby próbować. Na tym polega problem z funkcjonowaniem ustroju, w którym hamulec jakim jest niezależny wymiar sprawiedliwości zostaje wymontowany - czyli podporządkowany - władzy ustawodawczej i wykonawczej. Trudno o bezpieczną jazdę, kiedy do dyspozycji jest tylko pedał gazu i kierownica.

Pewnie nie raz oburzeni byliśmy decyzją sędziego, dajmy na to, w meczu piłki nożnej. Sędziowie mylą się regularnie, a ich decyzje wypaczają wynik gry. Mimo to przez większość czasu ich decyzje - których niemal nie zauważamy - sprawiają, że rozgrywka może toczyć się zgodnie z przepisami, a mecz piłki nożnej nie zamienia się nagle w rugby. Nawet najbardziej pokrzywdzeni decyzją sędziego gracze nie uznają, że lepszym rozwiązaniem będzie oddać jednej z drużyn pełnię władzy nad interpretacją przepisów. Sytuacja, w której to jedna ze stron jest jednocześnie sędzią we własnej sprawie - szczególnie, kiedy stawki są wysokie - byłaby absolutnie nie do przyjęcia.

Piłki nożnej można nie lubić. Jeśli mecz nas denerwuje można go po prostu wyłączyć. Podobne podejście wielu ludzi prezentuje względem polityki. Tak jak nie każdy musi być pasjonatem motoryzacji czy piłki nożnej, tak nie każdy przecież musi interesować się polityką, czyż nie? Otóż nie. Bo z polityki nie można się wypisać wyłączając "Kropkę nad i" albo skreślając wszystkich kandydatów nad wyborczą urną. Jeśli nie podobają nam się drużyny czy sędziowanie meczu po prostu przełączamy na inny kanał. Polityki niestety wyłączyć nie możemy. Prawo obowiązuje bez względu na to czy utożsamiamy się z parlamentem, który je przegłosował.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego profesor Małgorzata Gersdorf (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)

"Sejm zwykłą większością głosów wygasił kadencję prezydenta Andrzeja Dudy i zarządził nowe wybory". Taki komunikat z pewnością zelektryzowałby nawet tych, którzy programowo odwracają się od polityki plecami. Wyjątkowość urzędu prezydenta - powszechność jego wyboru, symboliczne znaczenie, wyczula nas w sposób szczególny na próbę zamachu na jego funkcję. Przecież, jak głosi konstytucja, "Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany na pięcioletnią kadencję i może być ponownie wybrany tylko raz". Absurdem byłoby domniemywać, że ktoś, nawet równorzędny prezydentowi organ Rzeczpospolitej, czyli sejm, może prezydenta ot tak, bez poważnych zarzutów, odwołać przed czasem.

Inny artykuł konstytucji mówi: "Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony". O kadencyjności sędziów Krajowej Rady Sądownictwa Konstytucja mówi następująco: "Kadencja wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa trwa cztery lata". To taka sama kadencja jak prezydenta - niezależny organ jakim jest KRS funkcjonuje cztery lata bez możliwości odwołania czy zmiany jego składu w trakcie (poza zmianą osób pełniących określone funkcje), tak jak nie skraca się czasu rozgrywki, tylko dlatego, że do przerwy prowadzimy 2:0, a meczu koszykówki nie zamieniamy w partyjkę remika, bo uznaliśmy po pierwszej kwarcie, że łatwiej będzie nam wygrać w karty niż na boisku.

Jeśli chodzi o rozumienie państwa prawa, pomimo blisko trzydziestu lat demokracji w Polsce, jesteśmy co najwyżej w lidze amatorskiej. To wielka porażka, nieistniejącej w praktyce, edukacji obywatelskiej - tej codziennej, nie z lekcji w szkole. Nie wsiądziemy do auta bez hamulców, stronniczy sędzia budzi w nas wściekłość, odwołanie prezydenta przez sejm przyjęlibyśmy z oburzeniem. Dlaczego więc nie potrafimy dziś jednoznacznie napiętnować ustrojowego oszustwa, które dzieje się na naszych oczach?

Zobacz wideo

Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!'' . Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica . Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca , polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi bloga i twittuje .