artykuły
Emmanuel i Brigitte Macron (fot. Thibault Camus/Associated Press)
Emmanuel i Brigitte Macron (fot. Thibault Camus/Associated Press)

Najstarszy z rodzeństwa Macronów dorastał w pogodnej, ale zarazem dość zasadniczej rodzinie - z bratem Laurentem i siostrą Estelle. Ojciec, Jean-Michel, jest neurologiem, matka, Françoise, po uzyskaniu specjalizacji w pediatrii, pracuje jako doradca w ubezpieczeniach społecznych. Słowem - mieszczańska rodzina, w której nie ma mowy o jakiejkolwiek ostentacji, zaś praca jest podstawową wartością. Emmanuelowi, według jego własnych słów, dzieciństwo upływa w atmosferze życzliwości. Chociaż zbytnia swoboda nie zawsze jest dobrze widziana. [...]

Emmanuel Macron (fot.Jean-Christophe Bott/Keystone via AP)

Brigitte jest żoną André Louisa Auziére'a. Wyszła za niego w wieku zaledwie dwudziestu lat. To bez wątpienia syndrom tamtego pokolenia. Bibi, jak nazywają ją w domu, chce najpierw założyć rodzinę, w dodatku od zawsze uwielbia małe dzieci. [...] najmłodsza z sześciorga dzieci, dorastała [...] w kochającej się, pracowitej - i prawicowej - rodzinie. [...] Od tego świata nigdy się nie odwróciła; zapewniał jej zarówno materialny dobrobyt, jak i piękny dom w Le Touquet, który odziedziczyła. [...] Lata szkolne spędziła w liceum zakonnic Sacré Coeur w Amiens. Mało zdyscyplinowana, często była poddawana karom. Ze ścierką w ręku czyściła wówczas podłogowe płytki. Niestrudzona amatorka zabawy, mogła tańczyć do świtu w ultra minispódniczce najmodniejsze rock and rolle do muzyki Johna Lee Hookera, jeśli nie słuchała akurat najnowszych płyt Johnny'ego (Hallidaya - przyp. tłum.) [...] Jako nauczycielka i matka trojga dzieci - Sébastiena, Laurence oraz Tiphaine, córki urodzonej w 1984 roku - przywiązuje się do literatury. I do tego tak pożądanego życia rodzinnego.

Teatr

W prywatnej szkole w Amiens, zwanej "Opatrzność", już nie rządzą jezuici. Ale pozostały surowe zasady. Do tego miejsca trafia ponad 20 lat temu Emmanuel Macron. Jeden z najwybitniejszych uczniów szkoły. I ten, który wywoła w niej niewyobrażalny skandal.

Jedynymi lekcjami, jakich pani Auziére udzieli Emmanuelowi, pozostaną te na scenie szkolnego teatru. Nie będzie stopni ani notek do podpisania przez rodziców. [...] Przekonany o swej racji i swych możliwościach, uczeń Macron proponuje jej dodanie w sztuce "L'art de la comédie" Eduarda de Filippo dodatkowych ról. [...]

Nauczycielka wraz z Emmanuelem dopisują wówczas, na cztery ręce, część sztuki, która będzie następnie wystawiona w Comédie de Picardie, w samym centrum Amiens. Fakt, że nauczycielka wraz ze swoim uczniem podejmują się takiego zadania, wydaje się wówczas czymś wyjątkowym, a nawet niestosownym. Gubi się gdzieś właściwy dla relacji profesora z uczniem stosunek autorytetu i podporządkowania.

Brigitte Macron, żona prezydenta Francji Emmanuela Macrona (fot. Axel Schmidt/Pool Photo via AP)

Miłość

Profesorka jest podbita. Początkowo intelektualnie. U stóp sceny, w ruchu, udzielając rad jednym i drugim, oddaje się w pełni swej pasji. Ale między "panią Auziere" i jej młodym aktorem nawiązuje się coś niewypowiedzianego. Do tej rodzącej się wtedy więzi Brigitte Macron ma dziś taki skromny komentarz: "Tak, zdawałam sobie sprawę, że przechodzimy stopniowo z relacji czysto intelektualnej do stosunku bardziej uczuciowego. To było wyczuwalne, lecz ukryte". Uczucie jest zdradzieckie, teren śliski. Emmanuel i Brigitte przeczuwają, co się dzieje, lecz nic nie mówią. Osłupieni pragnieniem, które jest ponad wszystkim.

"Wiedziałam, że jest mężczyzną mojego życia, lecz wiedziałam również, że jest to niemożliwe", wyznaje dziś Brigitte autorkom tej książki. Oczywistość, którą analizuje a posteriori. Bez ogródek, ale także nie bez pewnych pominięć. Kiedy zatrzymujemy się przy szczególnym charakterze tej pierwszej współpracy, mówi z naciskiem: "Nigdy nie uważałam go za ucznia" . [...] Nic się wówczas nie dzieje, oboje odrzucają wszelką zmysłową przygodę, jak twierdzi dzisiaj pani Macron. Dodając spontanicznie w swojej "sprawie" wtedy: "Nie uważałam tego nigdy za jakiekolwiek wykroczenie" . Jej błyszczące spojrzenie nie zdradza najmniejszego zakłopotania, lecz wyraża raczej prostą miłosną oczywistość.

Wyjątkowe zwierzenie, rzucające światło na tę relację, ocenianą ciągle przez niektórych jako obejście prawa. Pani Macron powraca do tego, co wobec tego chłopca w wieku jej dzieci "działo się w jej głowie". To sformułowanie powtarza nieustannie.

[...] Mając dokładnie szesnaście lat, uczeń Macron jest w pełni świadomy sytuacji: córka jego profesorki, Laurence, jest z nim razem w grupie teatralnej, jest też mąż, rodzina, reputacja matki i zarazem wziętej i szanowanej nauczycielki w tej wybornej katolickiej szkole. Wszystko to gra przeciw nim. [...] W liceum zaczynają się plotki. "Słyszało się sporo gadania na ich temat, ale niewielu spośród nas tym się interesowało", przypomina sobie z tamtego okresu jeden z rówieśników Emmanuela. "Zajmowaliśmy się głównie podrywaniem dziewcząt. A poza tym były to tylko korytarzowe plotki" . Zwłaszcza dziewczyny w mało elegancki sposób powtarzały te pogłoski, tak jak to się robi w tym wieku. "Zdaje się, że Emmanuelowi wpadła w oko matka Auziere", szeptały niekiedy na przerwach. [...]

Prezydent Francji Emmanuel Macron z żoną Brigitte (fot. Thibault Camus/AP)

Rozdzieleni

Według Brigitte, rodzice Macrona nie skazali swego starszego syna na żadne wygnanie. "Nie wyrzuciliśmy go" , denerwuje się przy telefonie ojciec Emmanuela, najwyraźniej zmęczony czytaniem w prasie tych oskarżeń. "Od dawna przewidywaliśmy, że on i jego brat mogliby skończyć szkoły w Paryżu", dodaje, pragnąc przedstawić swoją prawdę. Ale przecież nie ulega wątpliwości, że starsi państwo Macronowie liczyli też na to, że ten wyjazd ograniczy kłopotliwą pasję syna. Nie mieszczącą się w normach szanowanej prowincjonalnej burżuazji, paryskiej zresztą również. Emmanuel, kończący właśnie pierwszą klasę, nie chce o tym słyszeć. Jednak ustępuje. To strata, ale bez wątpienia także ulga dla zamężnej kobiety, matki rodziny, jakby zagubionej w tej sytuacji, która już wystawiła na próbę jej równowagę rodzinną. "To było jasne dla mnie i dla niego, że powinien wyjechać", mówi dziś Brigitte.

Uczeń ostatniej klasy, w wieku szesnastu i pół roku, nie rezygnuje jednak ze swej zuchwałej odwagi wobec czterdziestoletniej kobiety. "Nie wyzwoli się pani ode mnie, wrócę i panią poślubię" , rzuca przygotowując się, wbrew sobie, do podboju stolicy. Dotrzyma słowa. I powoli, "w niesłychany sposób, cierpliwie" przezwycięży opory swej nauczycielki.

***

W rodzinie Auziere'ów sprawy powoli się komplikują. W ich domu w Amiens napięcie rośnie. Brigitte w tym czasie często robiła sobie wyrzuty, usiłując odsunąć od siebie oczywistość. I dzisiaj wyznaje z bólem, siedząc w biurze obecnego męża, jak dalece było to dla niej niemożliwe. Zwłaszcza z powodu wieku Emmanuela, takiego jak jej starszych dzieci. (...) W klanie Trogneux atmosfera jest fatalna. "To był prawdziwy szok dla nich", przyznaje jedna z ważnych figur Le Touquet, dobrze znająca rodzinę od dawna zadomowioną w tym modnym kurorcie Pas de Calais.

Pewien dziennikarz z "Courrier Picard" w Amiens idzie dalej: "W rodzinie Trogneux był to absolutny skandal. Rodzina przeżyła ogromne napięcia, gdy Brigitte rzuciła męża".

Sam Emmanuel Macron nigdy, jak się wydaje nie uzewnętrznia trudności czy udręk związanych niewątpliwie z tym uczuciem. Spojrzenia z zewnątrz na ten nietypowy związek, być może przed dwudziestu laty jeszcze bardziej krytyczne niż obecnie, wydają się go nie dosięgać ani nie wprawiać w zakłopotanie. W każdym razie zbywa to milczeniem, tak jak i kwestię przyszłego ojcostwa, które bez wątpienia widzi jako skomplikowane, jeśli nie w ogóle nierealne. Czyż nie miał zamiaru jeszcze pod koniec pierwszej klasy poślubić "pani Auziere"?

Prezydent Francji Emmanuel Macron i jego żona Brigitte (fot. Thibault Camus/AP)

Rok 2007: Ślub, którego miało nigdy nie być

Kochankowie poczekali. Rodziców Brigitte nie ma już na tym świecie. To zwłaszcza Emmanuel naciskał, jeśli słuchać Brigitte Macron: "Mówił: zamkniemy ludziom usta" . Po latach skomplikowanych relacji chce pogodzić swój związek z prawem republikańskim. Aby się pobrać, musieli wykazać wiele cierpliwości, determinacji. Przede wszystkim załatwić rozwód małżeństwa Auziere, co się przeciągało. Minęło niemal piętnaście lat od pierwszego spotkania ucznia Macrona ze swoją profesorką na scenie "Opatrzności"...

Ślub staje się w końcu "oficjalnym uznaniem miłości, początkowo podziemnej, często ukrywanej, niezrozumiałej dla wielu, nim stanie się dla nich faktem", pisze pretendent do Pałacu Elizejskiego w swej książce "Revolution 2". Legalna droga, by zamknąć lata nieoficjalne, droga uznania. Ślub przewidziany jest w ich posiadłości w Le Touquet Paris-Plage, kurorcie bogatych obywateli Amiens. To tam też, przed trzydziestu trzema laty, beniaminka rodziny Trogneux łączyła swe losy z pierwszym mężem. Miała wtedy dokładnie dwadzieścia lat. [...]

Zanim goście zajmą się weselnym tortem, Emmanuel zabiera głos. Z pewnością siebie, precyzyjnie, pomimo znanej bliskim silnej emocjonalności. Tego wieczora przypomina sobie tę szaloną obietnicę rzuconą swej nauczycielce w chwili, gdy opuszczał Amiens dla szkoły w Paryżu: "Nie pozbędzie się mnie pani tak łatwo. Wrócę i panią poślubię". I to się właśnie stało. [...]

Jego matka, Françoise, "bardzo wesoła kobieta", jak mówi dziś jej synowa, jest oczywiście na miejscu. Jak i ojciec, mało wylewny, ale kochający, który zawsze utrzymywał z synem stosunek "epizodyczny", jak zauważa otoczenie Emmanuela. [...] Tego dnia, błogosławionego dla młodego inspektora finansów, dzieci jego żony, Sébastien, Laurence oraz dwudziestotrzyletnia Tiphaine są tuż obok, przejęci.

"Chciałbym podziękować dzieciom Brigitte. Dzięki nim to wszystko stało się oczywistością. Chciałbym wam podziękować za zaakceptowanie nas, kochanie nas takimi, jakimi jesteśmy" - zwraca się do nich Emmanuel wobec zgromadzonych gości, w taki podniosły sposób, w jaki niekiedy lubi się wypowiadać. I tłumaczy ten intymny wybór, jakby ponosił zań wyłączną odpowiedzialność. Bez owijania w bawełnę mówi o swym związku: "coś nie do końca zwyczajnego, para nie całkiem normalna, nawet jeśli nie lubię tego przymiotnika, ale para, która istnieje". To małżeństwo, dzięki swemu porozumieniu i wyczuwalnej osmozie, sprawiło, że zapomniało się o różnicy wieku. [...]

Prezydent Francji Emmanuel Macron z żoną Brigitte (fot. Michael Sohn/AP)

Kampania wyborcza, rok 2017

Rzadko małżonki polityków są równie łatwo rozpoznawalne jak Brigitte Macron. Rozpoznawana w Paryżu na ulicy, korzysta z metra tylko na krótkich trasach, nosi [...] czapkę i okulary, by uniknąć zdjęć i zaczepek. W styczniu 2017 roku, po zakończeniu wiecu w Lille, otacza ją tłum, podobnie jak mówcę, który kończy swój rozgrzewający słuchaczy występ. Jego szybko odprowadzają do ich garderoby. Ona poddaje się bez protestu rytuałowi selfies, o które jest proszona. W tłumie rozpoznaje jedną ze swych dawnych uczennic, całuje ją: "Co ty tu robisz. W szkole było spokojniej!". Pewna pani podaje jej książkę Emmanuela Macrona z prośbą o dedykację: "Jestem skrępowana popisując książkę, której nie jestem autorem", mówi skądinąd zadowolona, spełniając prośbę.

Na scenie, kilka minut wcześniej, mąż oddał dyskretny hołd jej, a także swej babce "Manette", którą tak kochał: "W ciągu dwóch ostatnich pokoleń nic nie predestynowało mnie do tego, by znaleźć się przed wami. Są spotkania, są kochający was ludzie, ale podstawą wszelkiej emancypacji w naszym społeczeństwie jest szkoła".

Obecność żony, tak bardzo się dla niego poświęcającej, liczy się. I to bardzo. Wychodząc po swoim występie z prywatnej garderoby Zénithu w Lille, Emmanuel szuka jej wzrokiem, dopytując niespokojnie deputowanych, przyjaciół, którzy zbliżyli się z gratulacjami: "Czy nie widzieliście Brigitte? Gdzie ona jest?".

Książka "Państwo Macron" ukazała się nakładem wydawnictwa Studio Emka.

Prezydent Francji Emmanuel Macron i okładka książki 'Państwo Macron' (fot. Jean-Cristophe Bott/Keystone via AP/mat. wyd. Studio Emka)