Szok Brexitu, a następnie wygrana Trumpa zamiast przyczynić się do rozpadu UE, skonsolidowały ją. W tzw. starej Unii marsz populistów po władzę został, przynajmniej czasowo, zatrzymany. Zwycięstwo Macrona to sygnał pobudki dla zwolenników integracji. Jej największy hamulcowy, czyli Wielka Brytania, po referendum w sprawie Brexitu nie jest już brany pod uwagę.
Kryzys ekonomiczny, a następnie polityczny udowodnił, że status quo w Unii Europejskiej jest nie do utrzymania - potrzebne jest albo zacieśnienie współpracy, albo nieuchronnym stanie się rozpad wspólnoty. Ta druga opcja dziś wydaje się nie wchodzić w grę, z kolei integrację w ramach UE zablokuje w pierwszej kolejności nasz rząd.
Jednocześnie widoczne gołym okiem stały się niekompatybilności w sferze wartości w ramach Unii. Polska i Węgry uznały, że wykorzystując bezpieczną pozycję kraju członkowskiego mogą być pasażerami na gapę, a nawet aktywnymi sabotażystami projektu europejskiego. To bardzo krótkowzroczna taktyka. W relacjach europejskich Polska zachowuje się jak agresywny mąż, przekonany, że niezależnie od tego, co zrobi, żona nigdy od niego nie odejdzie.
Ale eurorozwód jest możliwy. Nie będzie polegać na wyrzuceniu z Unii czy na tzw. Polexicie. Po prostu decyzje będą zapadać gdzie indziej. Forum zacieśnionej współpracy stanie się strefa euro. My zostaniemy na zewnątrz - czy to z niechęci partnerów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z własnego wyboru. Będziemy zaglądać przez płot na europejskie podwórko, zastanawiając się, gdzie podzialiśmy nasz "złoty róg", co znów poszło nie tak.
Jeśli życzymy dobrze zjednoczonej Europie (a powinniśmy, bo to szansa na przyszłość dla Polski), powinniśmy pogodzić się z faktem, że w perspektywie dekady integracja europejska będzie odbywać się w znacznej mierze w ramach strefy euro. Powinniśmy reformie i integracji niedokończonego projektu strefy euro kibicować. Równocześnie musimy zrozumieć, że euro to dla nas wybór nie przede wszystkim ekonomiczny - choć przynależność do wspólnego obszaru walutowego będzie dla naszej gospodarki oznaczać realne korzyści - ale cywilizacyjny.
Sprawą pierwszorzędnej wagi jest, aby nasze elity - polityczne, ekonomiczne, intelektualne - zrozumiały, jak istotną batalię przyjdzie im rozegrać. Dopiero Eurowstąpienie Polski oznaczać będzie finał procesu transformacji, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju dzięki zjednoczonej potędze Starego Kontynentu. Tak jak Brexit okazał się możliwy dzięki kampanii kłamstw i postawieniu partyjnych interesów ponad rację stanu Wielkiej Brytanii, tak Eurowstąpienie Polski musi być finałem kampanii argumentów, wizji przyszłości i przezwyciężenia anachronicznego podziału na imitowanie Zachodu przeciwstawianego narodowej samoizolacji.
Polski interes narodowy oraz budowę polskiej tożsamości można realizować dzięki otwarciu się na świat i wykorzystaniu potencjału Europy do walki o największe cele. Europa zjednoczona wokół strefy euro z istotnym głosem Polski sprawi, że nasz potencjał i ambicje wreszcie znajdą ujście i możliwość realizacji.
Zamiast obawiać się zagrożeń, wykorzystajmy niebywałą koniunkturę, jaka się przed nami otworzyła. Bo możemy równać do najlepszych - a nawet ich przeskoczyć. Tylko dajmy sobie szansę.
Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!'' . Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica . Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca , polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi bloga i twittuje .