artykuły
Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Wyborcza.pl)
Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Wyborcza.pl)

Szok Brexitu, a następnie wygrana Trumpa zamiast przyczynić się do rozpadu UE, skonsolidowały ją. W tzw. starej Unii marsz populistów po władzę został, przynajmniej czasowo, zatrzymany. Zwycięstwo Macrona to sygnał pobudki dla zwolenników integracji. Jej największy hamulcowy, czyli Wielka Brytania, po referendum w sprawie Brexitu nie jest już brany pod uwagę.

Kryzys ekonomiczny, a następnie polityczny udowodnił, że status quo w Unii Europejskiej jest nie do utrzymania - potrzebne jest albo zacieśnienie współpracy, albo nieuchronnym stanie się rozpad wspólnoty. Ta druga opcja dziś wydaje się nie wchodzić w grę, z kolei integrację w ramach UE zablokuje w pierwszej kolejności nasz rząd.

Emmanuel Macron (fot. Martin Bureau / AP)

Jednocześnie widoczne gołym okiem stały się niekompatybilności w sferze wartości w ramach Unii. Polska i Węgry uznały, że wykorzystując bezpieczną pozycję kraju członkowskiego mogą być pasażerami na gapę, a nawet aktywnymi sabotażystami projektu europejskiego. To bardzo krótkowzroczna taktyka. W relacjach europejskich Polska zachowuje się jak agresywny mąż, przekonany, że niezależnie od tego, co zrobi, żona nigdy od niego nie odejdzie.

Ale eurorozwód jest możliwy. Nie będzie polegać na wyrzuceniu z Unii czy na tzw. Polexicie. Po prostu decyzje będą zapadać gdzie indziej. Forum zacieśnionej współpracy stanie się strefa euro. My zostaniemy na zewnątrz - czy to z niechęci partnerów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z własnego wyboru. Będziemy zaglądać przez płot na europejskie podwórko, zastanawiając się, gdzie podzialiśmy nasz "złoty róg", co znów poszło nie tak.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS (fot. Gazeta.pl / Agencja Gazeta)

Jeśli życzymy dobrze zjednoczonej Europie (a powinniśmy, bo to szansa na przyszłość dla Polski), powinniśmy pogodzić się z faktem, że w perspektywie dekady integracja europejska będzie odbywać się w znacznej mierze w ramach strefy euro. Powinniśmy reformie i integracji niedokończonego projektu strefy euro kibicować. Równocześnie musimy zrozumieć, że euro to dla nas wybór nie przede wszystkim ekonomiczny - choć przynależność do wspólnego obszaru walutowego będzie dla naszej gospodarki oznaczać realne korzyści - ale cywilizacyjny.

Sprawą pierwszorzędnej wagi jest, aby nasze elity - polityczne, ekonomiczne, intelektualne - zrozumiały, jak istotną batalię przyjdzie im rozegrać. Dopiero Eurowstąpienie Polski oznaczać będzie finał procesu transformacji, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju dzięki zjednoczonej potędze Starego Kontynentu. Tak jak Brexit okazał się możliwy dzięki kampanii kłamstw i postawieniu partyjnych interesów ponad rację stanu Wielkiej Brytanii, tak Eurowstąpienie Polski musi być finałem kampanii argumentów, wizji przyszłości i przezwyciężenia anachronicznego podziału na imitowanie Zachodu przeciwstawianego narodowej samoizolacji.

Donald Tusk (fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

Polski interes narodowy oraz budowę polskiej tożsamości można realizować dzięki otwarciu się na świat i wykorzystaniu potencjału Europy do walki o największe cele. Europa zjednoczona wokół strefy euro z istotnym głosem Polski sprawi, że nasz potencjał i ambicje wreszcie znajdą ujście i możliwość realizacji.

Zamiast obawiać się zagrożeń, wykorzystajmy niebywałą koniunkturę, jaka się przed nami otworzyła. Bo możemy równać do najlepszych - a nawet ich przeskoczyć. Tylko dajmy sobie szansę.

Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!'' . Współtwórca  Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni  6dzielnica . Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki".  Publiczny mówca , polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców  "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi  bloga twittuje .