artykuły
Władimir Putin (fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO)
Władimir Putin (fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO)

- Putin ma poparcie powyżej 80 procent? To w takim razie z tych ponad 80 procent może 30 procent rzeczywiście chce go na czele Rosji. A reszta zagłosuje na niego, bo nie ma alternatywy. Ale prędzej czy później Rosjanie ją znajdą - mówił Michaił Chodorkowski, niegdyś jeden z najbogatszych ludzi w Rosji, później więziony w łagrze, podczas rozmowy z Deutsche Welle na konferencji Global Media Forum w Bonn.

Chodorkowski, który sam był beneficjentem dzikiej rosyjskiej transformacji lat 90. i dzięki przejęciu naftowego przedsiębiorstwa Jukos zbił fortunę, na własnej skórze przekonał się, co oznaczają w Rosji jedynowładcze rządy Putina. Odsiedział w kolonii karnej osiem lat.

Michaił Chodorkowski odsiedział w kolonii karnej osiem lat (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Ułaskawiony przez Putina w 2013 roku, mógł zaszyć się z rodziną gdzieś na Zachodzie i zniknąć. Zamiast tego pozostał osobą publiczną. Założył fundację OpenRussia, działającą na rzecz wzmocnienia społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. Podkreśla na każdym kroku, że jego kraj nie potrzebuje kolejnej partii o hierarchicznej strukturze, walczącej o zdobycie władzy. Próbuje finansować i rozwijać wszelkie inicjatywy obywatelskie w rosyjskim społeczeństwie. Dopytywany na spotkaniu w Bonn, co go napędza - patriotyzm czy zemsta - odpowiedział:

- Kiedyś powiedziałbym, że patriotyzm. Ale to słowo straciło w Rosji znaczenie. Mój kraj potrzebuje radykalnych reform. Chciałbym, by z Rosji można było być dumnym - zaznaczał.

Chodorkowski podkreślał też, jak ważne jest, by "nie nastąpiła prosta zamiana z Putina 1.0 na Putina 2.0".

- Rosja to rozległy kraj. Geograficznie, jak i narodowościowo niezwykle zróżnicowany. Jeden mózg nie może rządzić krajem rozciągającym się na dziewięć stref czasowych. Rosji potrzebna jest zmiana ustroju. Najlepsza byłaby republika parlamentarna - żeby oddać rosyjską różnorodność. Ale z naszej historii wynika, że bliżej nam do republiki prezydenckiej. Tak już było w latach 90., niestety wtedy zniszczyliśmy sami siebie - dodał Chodorkowski.

Władimir Putin (fot. ALEXEI DRUZHININ)

Według byłego magnata naftowego Putin nie może wiecznie rządzić sam. I zdaje sobie z tego dobrze sprawę. Wie też, że drugi raz zmiana konstytucji - którą zapewnił sobie długie rządy - może się tak łatwo nie udać. Czy przewiduje protesty? I jakie mają one tak naprawdę znaczenie w Rosji, twardo rządzonej przez samego Putina i jego kolegów z resortów siłowych i bezpieki?

- To, że dziesiątki tysięcy ludzi w Rosji wyjdą na ulicę, krzycząc, że to w nich jest siła i władza, to w Rosji nic w praktyce nie zmieni. Wiadomo, kto dalej będzie miał władzę. Ale im więcej ludzi na te ulice [tę ulicę] wyjdzie, i im więcej z tego protestu przedostanie się do mediów, tym lepiej - podkreślił Chodorkowski.

Jego zdaniem kluczowe jest to, by jak najwięcej Rosjan zrozumiało, że ich ciężkie położenie wynika z "głupich decyzji władz". I żeby jak najwięcej osób zobaczyło, że nie tylko one mają ciężko, że takich ludzi jest więcej. Były szef Jukosu podkreślił, że Kreml skutecznie wykreował rzeczywistość, w której pojedynczy człowiek jest przekonany, że jest sam. - Fake news, dyskredytowanie prawdy w mediach, to narzędzie większości autorytarnych reżimów, nie tylko rosyjskiego - mówił szef OpenRussia. I dlatego jego zdaniem uliczne protesty są ważne - pozwalają niezadowolonym się policzyć.

- To jest kluczowe. Mam nadzieję, że nasi przyjaciele na Zachodzie rozróżniają ten podział: po jednej stronie jest Kreml, Putin. Po drugiej Rosja i Rosjanie - zakończył.

Chodorkowski przewiduje też, że w nadchodzących latach Putin będzie słabnąć, bo rosyjski autokrata nie jest już pierwszej ani drugiej młodości. Może zagwarantować grupie obecnie trzymającej w Rosji aparat państwa, że dopóki żyje, to nad owym aparatem będzie trzymał polityczną protekcję. - Ale ten aparat w najbliższych latach zacznie się rozglądać już za kimś innym.

Gazeta.pl jest partnerem Deutsche Welle, organizatora konferencji Global Media Forum w Bonn - największej niemieckiej konferencji ludzi mediów i polityki. W jubileuszowej, 10. edycji Forum bierze udział ponad 2000 tysiące [2000 / dwa tysiące] specjalistów i dziennikarzy z kilkudziesięciu krajów, w tym wysłannik magazynu Weekend.Gazeta.pl Michał Gostkiewicz.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze .