artykuły
(fot. proud_natalia / iStockphoto.com)
(fot. proud_natalia / iStockphoto.com)

"Tylko rób tak, żeby nie było dziecka" - od tej nihilistycznej frazy zaczyna się wiersz Andrzeja Bursy pt. "Miłość", napisany 60 lat temu. Wyobrażamy sobie więc parę młodych kochanków w łóżku. Na ścianie wisi mata ze słomy, popularna kilkadziesiąt lat temu słomianka. O jaką formę antykoncepcji mogło chodzić poecie? Wiadomo, "rób tak, żeby nie było dziecka" oznacza raczej stosunek przerywany, a nie założenie prezerwatywy.

Ale o ile pokolenia Andrzeja Bursy nie ma sensu rozliczać ze znajomości antykoncepcji, o tyle dzisiejsi 20-, 30 - i 40-latkowie, uważający stosunek przerywany za antykoncepcję, powinni się po prostu wstydzić. - Ta forma może być dopuszczalna jedynie wśród par, które uważają: "OK, jak się zdarzy ciąża - będziemy się cieszyć " - mówi Marzena Mazurek, ginekolożka. - Ani to seks, ani antykoncepcja - kwituje Beata Wróbel, ginekolożka i seksuolożka.

24 proc. par przyznaje, że uznaje stosunek przerywany za metodę antykoncepcji (fot. grinvalds / iStockphoto.com)

WHO nie uznaje stosunku przerywanego za metodę regulującą płodność. Jak to się ma do rzeczywistości? Liczenie na to, że "on zdąży", to drugi (po prezerwatywach - 41 proc.) stosowany przez polskie pary "środek antykoncepcyjny" - wybiera go 24 proc. par. Metody naturalne - 14 proc. Tak wynika z raportu Lwa-Starowicza "Seksualność Kobiet 2016". - Zgroza - komentuje lakonicznie profesor. Szczęśliwie 23 proc. kobiet stosuje nowoczesne formy antykoncepcji: pigułki, krążki, plastry, wkładki.

Seks, czyli "jakoś to będzie..."

W filmie "Sztuka kochania" jest scena, w której Michalina Wisłocka wlewa buteleczkę soku do prezerwatywy, żeby udowodnić, jak bardzo jest pojemna. Może się wydawać, że taki gest przekona najbardziej opornych. Niestety, od czasów Wisłockiej wciąż wielu jest niedowiarków, którzy z prezerwatywą mają problem. I wybierają stosunek przerywany. Skąd ogromna wiara w jego skuteczność?

- Niestety, mimo że mamy XXI wiek, niektórzy wciąż uważają, że "jakoś to będzie", "może się uda wyskoczyć", "nie jest łatwo zapłodnić kobietę" albo "kobieta, gdy nie chce, to nie zajdzie w ciążę, jej organizm na to nie pozwoli" - mówi Andrzej Gryżewski, seksuolog i psychoterapeuta z gabinetu CBT. Tymczasem "wyskoczyć" mężczyzna na pewno nie zdąży, jeżeli jest młody i nie panuje nad swoją seksualnością albo ma jakiekolwiek problemy z erekcją. A nawet jeśli zdąży wyjąć penis przed wytryskiem, w pochwie może znaleźć się kropla preejakulatu, a to już wystarczy, by kobieta zaszła w ciążę. Ba, nawet jeżeli sperma znajdzie się w pobliżu wejścia do pochwy, może zostać wprowadzona do wewnątrz podczas stymulacji manualnej. Ginekolodzy mają wiele ciąż, które nazywają "księżycowymi": wzięły się nie wiadomo skąd, bo "przecież partner zdążył".

Nawet w XXI wieku są tacy, którzy uważają, że kobieta, gdy nie chce, nie zajdzie w ciążę, nawet jeśli uprawia seks bez zabezpieczenia (fot. g-stockstudio / iStockphoto.com)

Bez zabezpieczenia Kiedy prześledzimy posty na internetowym forum poświęconym tabletce EllaOne - to ona jest najskuteczniejszym ratunkiem po "wpadce" ze stosunkiem przerywanym - można dojść do wniosku, że: a) Polska jest krajem pękających prezerwatyw - 80 proc. postów zaczyna się od słów: "niestety przez moją nieuwagę kochałam się ze swoim chłopakiem w 14. dniu cyklu i jak na złość pękła nam prezerwatywa".

b)

kobiety uważają, że mogą polegać na mężczyznach (srogo czasami się mylą): "obiecał, że we mnie nie skończy, ale się nie udało", "zdarza się nam z chłopakiem kochać bez zabezpieczenia. Ale to dosłownie przez krótką chwilę, bo boimy się >niespodzianki".

c)

kobiety nie znają swojego ciała: "Kochałam się bez zabezpieczenia 1 dzień przed owulacją - a więc w najgorszym momencie. Fakt owulacji trochę mnie przeraził".

d)

kobiety i mężczyźni są bardzo, hm, romantyczni - "romantyczny zryw, stosunek przerywany - niestety nierozgarnięty ten mój luby. Wszystko by było normalnie, ale po stosunku przeliczyłam sobie i wyszedł mi najgorszy z możliwych wyników: płodne".

e)

i lubią komplikować sobie życie: "Nie uprawiamy z chłopakiem seksu, petting jest dla nas wystarczający. (...) Kilka dni temu robił mi palcówkę, jednak najpierw poprawił bieliznę, na rękach miał trochę preejakulatu, jednak wytarł o chusteczkę kilkukrotnie. Czy możliwe, że doszło to zapłodnienia w tym lub tamtym miesiącu".

f)

oraz umieją korzystać z nowych technologii, szkoda, że mniej ze zdrowego rozsądku: "Uprawiałem seks z dziewczyną, jeżeli można to nazwać seksem. Włożyłem samą żołądź (i wydobywał się preejakulat) dosłownie na chwilę - miała środek dni płodnych według aplikacji w telefonie. Jaka jest możliwość zajścia w ciążę?".

I pomyśleć, że większości tych sytuacji udałoby się uniknąć, gdyby kobiety stosowały nowoczesne środki antykoncepcyjne.

To, że ktoś nie lubi prezerwatyw nie jest powodem, by ich nie stosować. Prawidłowo założony kondom daje bardzo skuteczną ochronę przed niechcianą ciążą (fot. KatarzynaBialasiewicz / iStockphoto.com)

Prezerwatywa? On nie lubi

- A kto lubi? - pytają retorycznie ginekolodzy. - Ale to żaden argument, żeby ich nie stosować.

Spora część mężczyzn nie lubi prezerwatywy, gdyż podczas jej nakładania zdarzył im się zanik erekcji. Innych podnieca myśl o dominacji, gdy członek dotyka wszystkich ścianek pochwy. - Pewna grupa mężczyzn ma mało wrażliwą żołądź i założona prezerwatywa tłumi im i tak słabe doznania z pochwy - tłumaczy Andrzej Gryżewski. - Podnieconemu mężczyźnie nie przychodzą do głowy racjonalne argumenty i wybiera seks bez prezerwatywy. Korzysta z tego, co w danym momencie jest dostępne. Liczy się namnażanie rozkoszy. Są też tacy panowie, którzy mają ewolucyjną potrzebę posiadania dzieci i podświadomie dążą do wytrysku w pochwie. I tutaj, niestety, zaczyna się problem, o którym rzadko się mówi.

W seksie kobiety często ulegają partnerom. Boją się chorób lub zajścia w ciążę, ale nie są w stanie wywalczyć używania przez mężczyznę prezerwatywy. Nawet wtedy, gdy występują przeciwwskazania do stosowania przez nie antykoncepcji hormonalnej. A część kobiet mówi, że ma więcej satysfakcji, gdy partner nie używa prezerwatywy.

Choć obu stronom powinno zależeć na bezpiecznym seksie, nadal w naszym społeczeństwie konsekwencje niechcianej ciąży spadają głównie na kobietę. Dlatego niektórzy panowie zdają się tym nie przejmować. I tak lekko przychodzi im mówienie: "Nie bój się, będę uważał, zdążę". - Mężczyzna skupiony albo na doznawaniu przyjemności, albo na desperackiej walce o utrzymanie wzwodu, nie będzie miał czasu na myślenie o tym, żeby nie mieć wytrysku w środku. Takim seksem można nabawić się poważnej nerwicy seksualnej - ostrzega Andrzej Gryżewski.

Beata Wróbel dodaje: - Z pokolenia na pokolenie przekazywane są lękowe, powtarzam: "lękowe" informacje na temat antykoncepcji hormonalnej. W Polsce seksualność kobiet wcale nie jest w ofensywie, jak mówią badania. Kobiety nie są tak otwarte na seks, jak byśmy tego chcieli. W sypialni, w modelu relacji seksualnych, kobieta pozwala, żeby mężczyzna z nią współżył. Użycza swojego ciała, ale boi się o nim decydować. W tym kontekście stosunek przerywany jest triumfem patriarchalizmu: bo kobieta zgadza się, żeby to mężczyzna decydował o tym, czy ona zajdzie w ciążę. Poza tym, z punktu widzenia zarówno mężczyzny, jak i kobiety, przerwany akt seksualny jest zaburzeniem.

W gronie tych, którzy nie lubią prezerwatyw dużo częściej niż kobiety znajdują się mężczyźni (fot. KatarzynaBialasiewicz / iStockphoto.com)

Jak podkreśla prof. Zbigniew Lew-Starowicz, fenomen popularności stosunku przerywanego jest owocem negatywnej reklamy antykoncepcji hormonalnej. - Kobiety są konfrontowane z przekazem: "bierzesz antykoncepcję hormonalną, to na pewno masz spadek libido i cierpisz na suchość pochwy, wobec tego musisz sobie kupić suplement diety". To skutecznie zniechęca - wyjaśnia. I dodaje, że wyraźnie wzrosła liczba pacjentek, które nie chcą stosować hormonów. - Do niedawna zastanawiały się, czy spadek libido nie jest winą stresu lub partnera. A może powinni urozmaicić swoje życie seksualne? Dzisiaj już "wiedzą", że to z powodu tabletek. Tabletkami straszą na potęgę nie tylko w mediach katolickich, ale też podczas nauk przedmałżeńskich. No i lekarze nagminnie przepisują środki antykoncepcyjne bez zrobienia badań. A kobieta, która się zrazi do jakiejś formy antykoncepcji, rzadko chce wypróbować inną.

I zostaje nieprzerwanie przy stosunku przerywanym. Ba, niektóre tłumaczą sobie brak solidnego zabezpieczenia: "To taki tymczasowy partner, przecież nie będę truła się chemią". Chyba nie trzeba pisać, że skoro partner jest tymczasowy, to warto - obok antykoncepcji hormonalnej - stosować także prezerwatywę.

Zobacz wideo

Krystyna Romanowska. Dziennikarka i pisarka, autorka cyklu rozmów z Prof. Zbigniewem Lwem Starowiczem. Interesuje się seksualnością, psychologią społeczną i socjologią.