"Wśród istniejących za mojej pamięci w Warszawie lokali wystawowych czołowe miejsce zajmował lokal Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Jak wszystkie instytucje kulturalne w Polsce porozbiorowej poczęła Towarzystwo inicjatywa społeczna" - pisała we wspomnieniach warszawianka i wybitna tłumaczka Jadwiga Dmochowska.
Towarzystwo powstało w 1860 roku z inicjatywy malarza Wojciecha Gersona. W jego pracowni co wieczór gromadzili się artyści na sesję rysunku i to oni wyszli z pomysłem zorganizowania wspólnej wystawy. Aby założyć stowarzyszenie, które wystawę zorganizuje, potrzebowali 100 podpisów, jednak od razu zebrali ich 234. Pod koniec 1861 roku Towarzystwo liczyło aż 1464 członków. W kolejnych latach przez władze TZSP przewinęli się tacy artyści, jak Józef Simmler, Józef Brodowski, Julian Fałat, Leon Wyczółkowski czy Edward Okuń; także bankier Leopold Kronenberg, filantrop Feliks Sobański, budowniczy Edward Lilpop, kupiec i kolekcjoner Feliks Jan Gebethner, filozof Henryk Struve, pisarz Henryk Sienkiewicz.
Ze składek członków zbudowano nie tylko kolekcję sztuki z "Bitwą pod Grunwaldem" na czele, która obecnie stanowi wielką część zbiorów malarstwa Muzeum Narodowego, ale też ufundowano zaprojektowany przez Stefana Szyllera gmach przy placu Małachowskiego 3, mieszczący galerię od 1900 roku do dziś.
Bez dotacji
Do takiej chlubnej tradycji odwołuje się znów działające (po przerwie w latach 1945-1989) Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Jego prezeska Agata Wejchert-Dworniak wyjaśnia, czym dokładnie zajmuje się współczesne TZSP: - Po pierwsze promujemy Zachętę jako galerię sztuki, organizując rozmaite premierowe wydarzenia, finisaże czy oprowadzenia kuratorskie po wystawach. To jednak pochłania najmniejszą część naszego budżetu. Drugi filar to jest edukacja. W tej chwili naszym najważniejszym programem jest cykl szkoleń "Alfabet sztuki", skierowany do nauczycieli z najbiedniejszych rejonów Polski. Do tej pory skorzystało z programu już 150 nauczycieli gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Towarzystwo w całości pokrywa koszty tych szkoleń, jak również zakwaterowania, dojazdów i wyżywienia uczestników. Pracujemy też nad cyfrowym narzędziem edukacyjnym, popularyzującym sztukę współczesną. Ostatni - najprostszy organizacyjnie, ale też najbardziej kosztowny - filar naszej działalności to budowanie kolekcji Zachęty.
O tym, że Zachęta potrzebuje publicznej zrzutki, by móc rozwijać swoje zbiory i organizować wystawy, zrobiło się głośno w 2016 roku, gdy okazało się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie przyznało galerii dotacji. Dyrektor Zachęty Hanna Wróblewska mówiła wówczas w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów": "Zachęta jako galeria narodowa nie może być miejscem dla wąskiego grona wybrańców. Z drugiej strony jej rola w społeczeństwie nie wynika tylko z tego, ile osób przychodzi na wystawy. Zachęta jest symbolem, pełni funkcję edukacyjną, promuje polską sztukę w kontekście międzynarodowym. Artystom daje możliwość wypróbowania pewnych pomysłów. Nawet jeśli się okaże, że są złe. Śmieszy mnie stwierdzenie: "Eksperyment - tak, ale tylko za prywatne pieniądze". To tak, jakby Ministerstwo Gospodarki powiedziało: "Innowacja tylko za prywatne pieniądze, my będziemy kopać węgiel i składać komputery".
Zorganizowano więc akcję crowdfundingową pt. "Cała Polska buduje kolekcję Zachęty". Jej efektem było zebranie 88 470 złotych, które przeznaczono na zakup m.in.: prac fotografa Adama Rzepeckiego, malarza i fotografa Andrzeja Tobisa, książki artystycznej grupy Luxus, serii filmów Anny Senkary i Cezarego Koczwarskiego, filmu Anny Jermolaewej, Wojciecha Gilewicza oraz prac Izy Tarasewicz i Moniki Zawadzki. Z kolei dzięki środkom uzyskanym przez TZSP ze zbiórki 1 procentu podatku zakupiono do kolekcji Zachęty pracę Karola Radziszewskiego "Scotch Pink (Siusiu w torcik)".
Jednak o ile u zarania działalności Zachęty finansowe wspieranie polskiej sztuki postrzegane było jako akt patriotyczny, obecnie w "patriotycznej" narracji sztuka współczesna traktowana jest raczej jako niezrozumiała fanaberia, a nie istotna potrzeba. TZSP wierzy, że swoją działalnością może sprawić, że będzie inaczej.
- Dzięki naszym programom edukacyjnym podejście ludzi do sztuki bardzo się zmienia - mówi Zofia Koźniewska, koordynator TZSP. - Coraz wyraźniejsze jest poczucie, że Zachęta to jest nasze wspólne dobro, do którego każdy może i powinien dołożyć swoją cegiełkę. Dowiodła tego między innymi tamta akcja crowdfundingowa. Wzięła się stąd, że ktoś zadzwonił i powiedział, że wie, że zabrakło nam funduszy, więc chce zrobić nam przelew i prosi o numer konta. .
Przyjaciel, Mecenas i Patron
Agata Wejchert-Dworniak dodaje, że w dzisiejszych czasach, gdy topnieją fundusze publiczne, coraz częściej instytucje szukają bezpośredniego wsparcia u ofiarodawców. - Nie tylko w Polsce tak się dzieje, Luwr na przykład stracił połowę finansowania. To ważne, by przedsiębiorcy, firmy, a także osoby prywatne miały poczucie odpowiedzialności społecznej. Jest kilka obszarów, takich jak kultura, ochrona środowiska, które potrzebują naszego wsparcia - mówi.
TZSP proponuje trzy programy członkowskie. W zależności od zasobności portfela można zostać Przyjacielem Zachęty (składka roczna 120 zł), Mecenasem Zachęty (składka 1500 zł rocznie) lub członkiem Rady Patronów, jeśli dokona się dotacji celowej w kwocie 10 tysięcy.
Z byciem członkiem TZSP łączą się rozmaite przywileje - od bezpłatnego wstępu na wszystkie wystawy po wyjazdy na Biennale Sztuki w Wenecji czy możliwość zorganizowania raz do roku oprowadzania przez przewodnika po dowolnie wybranej wystawie dla piętnastu zaproszonych przez siebie gości.
- Bardzo nam zależy, by rozszerzać bazową grupę członków, bo to jest fundament naszej działalności. Tak działa wiele organizacji pozarządowych, że składki to jest właśnie to, co utrzymuje je przy życiu - opowiada prezeska Towarzystwa. - Mecenasów też mamy coraz więcej, pozyskujemy te osoby z bardzo różnych środowisk. Czasem początkujących kolekcjonerów, czasem ludzi, którzy cenią sobie poczucie przynależności do elitarnej grupy. Niekiedy kieruje nimi chęć rozwijania się, czasem chcą budować krąg wartościowych znajomości, które mogą wykorzystywać zawodowo, bo bywają tu osoby ze świata biznesowego, korporacyjnego. Motywacje są różne, ludzie też, ale nasi mecenasi są bardzo zaangażowani, ciekawi tego, co dzieje się w sztuce i oczekują wysokiego poziomu merytorycznego organizowanych przez nas spotkań.
Wejchert-Dworniak dodaje, że Towarzystwo od niedawna buduje też Radę Patronów - szuka korporacji czy osób prywatnych, które chciałyby wspierać Zachętę dużymi dotacjami celowymi.
Alfabet sztuki
Osoby, którym obcy jest choćby i szlachetny snobizm, może przekonać z kolei wspomniany już program "Alfabet sztuki", który działa od trzech lat i przynosi korzyści tym, którzy zazwyczaj nie mają dostępu do przywilejów społecznych. Często jego uczestnikami są nauczyciele z małych miejscowości - ani tam, ani w najbliższym większym mieście nie ma żadnej galerii sztuki, a co dopiero sztuki współczesnej.
- Do tej pory zorganizowaliśmy sześć edycji "Alfabetu sztuki", a każda z nich składa się z czterech zjazdów, podczas których odbywają się różne zajęcia: wykłady i warsztaty, a także oprowadzenie po wystawach - mówi Zofia Koźniewska. - Chcemy, by nauczyciele mogli w Warszawie zobaczyć jak najwięcej, co udaje się dzięki partnerstwom i współpracy z innymi instytucjami kultury.
Na ostatnim zjeździe nauczyciele pokazywali prezentację z zajęć, które na podstawie szkoleń Towarzystwa zrobili ze swoimi uczniami. Jedna grupa młodzieży z bardzo małej miejscowości zrobiła szczególny projekt - to były dzieci, które w innych klasach się nie odnalazły i trafiły do klasy specjalnej. Czuły się w związku z tym zaszufladkowane, gorsze. Z pomocą nauczycielki, która była uczestniczką "Alfabetu sztuki", zrobiły performans o tym, co czują i że nie chcą dać się zaszufladkować jako biedniejsze, bez perspektyw.
- To doświadczenie otworzyło dzieci na sztukę, zaczęły się nią interesować, chciały wiedzieć jak najwięcej. Zobaczyły w niej też narzędzie, które pozwala im się wypowiedzieć i nie są w tym w żaden sposób dyskryminowane - dodaje Zofia Koźniewska.
"Niesienie pomocy i zachęty Artystom, a zwłaszcza młodzieży" - tak brzmiał pierwszy artykuł statutu TZSP z 1860 roku. Nadal aktualny i nadal realizowany. Z naszą pomocą.
Kasia Nowakowska. Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl, ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina). Tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady.