artykuły
Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Wyborcza.pl)
Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Wyborcza.pl)

Kiedy polski rząd rozbił sobie głowę, wstając z kolan w Brukseli, z grupą znajomych debatowaliśmy w popularnej księgarniokawiarni na warszawskim Muranowie nad scenariuszem filmiku, który miałby potwierdzać fakt, że my - Polacy - niezależnie od idiotyzmów, jakie wyczyniają nasze władze - czujemy się Europejczykami. Filmik się nie udał, bo gadające proeuropejsko głowy nagrały się nieostro, ja zostałem z wizją youtubowego hitu na miarę pso-pająka Wardęgi, z oflagowanym unijnie rodakiem wyskakującym zza krzaka na wystraszonych spacerowiczów europejskich promenad z okrzykiem: "jestem Europejczykiem!"

Flagi Polski i Unii Europejskiej w KPRM (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

To nie jest przypadek, że flagami unijnymi nie macha się nadmiernie w Paryżu czy Berlinie, ale są one ważnym punktem odniesienia w Kiszyniowie, Kijowie czy w Warszawie. Pod hasłami europejskimi maszerują obywatele tych krajów, które swojej przynależności do Europy nie są pewne, potrzebują jej potwierdzenia - w oczach "prawdziwej" Europy, ale może przede wszystkim w oczach własnych.

Metternich mawiał podobno, że Azja zaczyna się na rogatkach Wiednia. W Polsce byłoby to gdzieś w okolicach Dworca Wschodniego w Warszawie. Europę przyjęło się traktować u nas na zasadzie antagonizmu z miejscową rzeczywistością, jako coś innego, lepszego, zachodniego, niepolskiego. Europa widziana z peryferiów wydawała się nieodparcie atrakcyjna, na tyle, że podjęliśmy ogromny wysiłek, żeby do niej dołączyć, dostać stempel z potwierdzającą nasz status pieczątką. Z bliska okazało się, że Europa to biurokracja, wielostronne negocjacje, tony dokumentów pisanych tak, żeby nikt ich nie czytał, instytucje o nazwach nie do zapamiętania i bliżej nieokreślonym zakresie działania. Poezję aspirowania do Unii zastąpiły "Wnioski dotyczące ujednoliconych wersji rozporządzeń".

Warto, żebyśmy dokonali egzorcyzmów nad powyższymi nieporozumieniami, w kwestii tego, co czyni nas Europejczykami. Jesteśmy nimi nie dlatego, że machamy dziś błękitną flagą z dwunastoma gwiazdami, czy dlatego, że bardziej mamy ochotę nucić Beethovena niż Mazurka Dąbrowskiego. Europejskość to nie bliżej nieokreślony kosmopolityczny ideowy amalgamat. W Europie, w jej historii i kulturze ogromna większość z nas uczestniczy poprzez polską kulturę i historię.

Premier Beata Szydło i pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans podczas wystąpienia dla prasy po spotkaniu dotyczącym kryzysu konstytucyjnego w Polsce, maj 2016 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Europa jest tu - w Supraślu, w Kwidzynie, w Małkini i w Myślenicach. Europejski jest kościół Mariacki na krakowskim rynku i europejskie są blokowiska Retkini i Białołęki, europejskie są Wielkie Jeziora Mazurskie i Górnośląskie Zagłębie Węglowe, europejskie są kuplety Młynarskiego, stołeczny zespół Komety ciśnie europejskie rockabilly, europejskie mazurki skomponował Chopin, disco polo to także - mówię to z bólem - muzyka ze wszech miar europejska. Europejski jest marsz ateistów, tak jak europejska jest Jasna Góra, a nawet toruńska rozgłośnia z ojcem dyrektorem.

Poszanowanie indywidualnych praw, w tym prawa własności, otwartość i ciekawość świata, humanizm i sztuka uczyniły kraje zachodniej Europy zamożnymi i przyjemnymi do życia. Nie stały się takie dlatego, że podkreślały swój europejski status, nie przyszłoby im to do głowy. Podobnie jak nikt nie musi przypominać europejskiego rodowodu totalitaryzmów i wojen religijnych. Tworząc siebie, kraje europejskiego jądra stworzyły jednocześnie kontekst i znaczenie dla tego, co dziś uznajemy za europejskie. My stoimy przed dokładnie taką samą szansą - warunkiem wstępnym jest to, byśmy przestali okadzać Polskę europejskim dymem i tę energię, którą wkładamy w udowadnianie sobie, że jesteśmy dobrymi Europejczykami - dla jednych będzie to śpiewanie "Ody do Radości" na przekór Kaczyńskiemu, dla innych walka jako przedmurze chrześcijaństwa na świętej wojnie z kebabem - włożyli w świadome kształtowanie przyszłości naszego kraju i całego kontynentu. Nie przeglądali się w cudzych lustrach ani nie odgradzali się od nich murem wyższości zabarwionej kompleksem niższości.

Drodzy Polacy, mam dla Was wiadomość. Europa to my.

Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!'' . Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica . Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca , polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi bloga i twittuje .