artykuły
Hitler spogląda na pielgrzymów z balkonu Haus Wachenfeld. Reprodukcja z książki 'Hitler in seinen Bergen' (fot. archiwum Despiny Stratigakos)
Hitler spogląda na pielgrzymów z balkonu Haus Wachenfeld. Reprodukcja z książki 'Hitler in seinen Bergen' (fot. archiwum Despiny Stratigakos)

"Wszyscy uważamy, że w naszym dobytku i domowych przestrzeniach wyraża się nasze wewnętrzne "ja": im głębiej szukać w serwantce czy komodzie, tym większe odkryjemy tam tajemnice " - napisała Despina Stratigakos, autorka "Domu Hitlera".

Amerykańska badaczka opisała jako pierwsza mieszkania, siedziby i domy Führera, opisała do dziś zachowane wnętrza, projektowane pod jego nadzorem, a także te, których już nie ma, jak górska willa Berghof. I pokazała, jak przemyślane były jego rezydencje, jak skutecznie służyły budowaniu propagandowego wizerunku wodza III Rzeszy. To na przykładzie monachijskiego mieszkania i dziwnej relacji z przyszywaną siostrzenicą Geli Raubal - Stratigakos pokazała, jak zakłamany był obraz Hitlera-domatora.

"Naziści rozmyślnie manipulowali zainteresowaniem opinii publicznej, by miły pan karmiący jelonki na werandzie nie był kojarzony z komorami gazowymi"

- podkreśliła.

Na umieszczonej w tekście interaktywnej mapie pokazaliśmy cztery miejsca, w których Hitler spędził większość życia; Starą Kancelarię Rzeszy w Berlinie, mieszkanie w Monachium przy Prinzregentenplatz 16, górski dom Berghof w Obersalzbergu oraz kwaterę główną Wilczy Szaniec w pobliżu Kętrzyna na Mazurach. A także bunkier Hitlera w Berlinie.

A oto fragment książki. Na początek cytat. Pokazujący, od czego zaczynał Hitler.

Po dwóch dekadach nocowania gdzie popadnie postanowił osiąść w jednym miejscu. W 1908 roku, po śmierci matki, opuścił Linz i przez wiele lat zajmował nędzne pokoiki, sypiał na parkowych ławkach, w przytułku dla mężczyzn i w wojskowych barakach. 1 maja 1920 roku podnajął niewielki pokój od młodego małżeństwa, Marii i Ernsta Reichertów, mieszkających przy Thierschstrasse 41 w Monachium. Żył tam przez następnych dziewięć lat, wyjąwszy roczny pobyt w więzieniu po nieudanym puczu piwiarnianym w listopadzie roku 1923.
Dom przy Prinzregentenplatz w Monachium (fot. Rufus46/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0)

1 października 1929 roku Hitler został lokatorem nowego apartamentu. Zajmował on całe drugie piętro w dostojnym czteropiętrowym domu zbudowanym w latach 1907-1908 przez Franza Poppa, architekta z Monachium. Apartament miał powierzchnię czterystu metrów kwadratowych. W jego skład wchodził przestronny korytarz, dziewięć pokoi, dwie służbówki, dwie łazienki i kuchnia. Prowadziły do niego eleganckie schody (była też winda). Obok kuchni znajdowało się wyjście na drugą klatkę schodową, wiodącą do piwnicy i pralni, a także na tylne podwórko. Budynek stał na rogu, mieszkanie składało się więc z dwóch połączonych skrzydeł. Hitler, wbrew temu, co próbował wmówić urzędowi skarbowemu, czy to dzięki swym dochodom, czy dzięki pieniądzom od sympatyków, mógł pozwolić sobie na niemały roczny czynsz w wysokości 4176 marek (kwota ta stanowiła mniej więcej dwukrotność rocznych zarobków wykwalifikowanego hutnika). Dodać tu trzeba koszt umeblowania i służby. (...)

Adolf Hitler i Eva Braun przed rezydencją Berghof (Bundesarchiv, B 145 Bild-F051673-0059 / CC-BY-SA)

Dwa lata później już nie finanse Hitlera, lecz życie, które wiódł w apartamencie, stało się przedmiotem dociekań prasy. Wszystko za sprawą jego przyszywanej siostrzenicy Geli Raubal, którą znaleziono martwą, z raną postrzałową. Niejasne okoliczności samobójstwa dziewczyny doprowadziły do licznych spekulacji, jakoby w domu w Bogenhausen woalka szacownego mieszczaństwa skrywała zepsucie. Rankiem 19 września 1931 roku do mieszkania wezwano policję. Raubal nie żyła od wielu godzin. Służący opisali przebieg wydarzeń, lecz ich słowa sprawiały wrażenie starannie przećwiczonych. Hitlera nie było w domu; według służby dzień wcześniej po południu wyjechał na spotkania z wyborcami. Raubal wydawała się niespokojna, zamknęła się w łazience. Nie wyszła stamtąd do rana, nie odpowiadała na pukanie do drzwi. W końcu sforsowano zamek. Dziewczyna leżała z twarzą na podłodze, martwa - postrzeliła się w pierś. Obok spoczywał pistolet, własność wuja. Geli nie zostawiła listu pożegnalnego. Na jej biurku znaleziono tylko niedokończony list do wiedeńskiej przyjaciółki, w którym pisała, że planuje odwiedziny. Nikt ze służby nie potrafił podać motywu. Nazistowscy rzecznicy prasowi wydali później oświadczenie, że Raubal, początkująca piosenkarka, nie wytrzymała tremy przed nadchodzącym pierwszym publicznym występem. Mało który dziennikarz uwierzył w tę wersję. (...)

Według "Regensburger Echo" i  innych gazet Raubal zajmowała mieszkanie przylegające do apartamentu Hitlera. Zapewne prasie podano tę informację, by ukryć fakt, że w istocie oboje żyli pod jednym dachem. (...)

Tymczasem socjaldemokratyczny "Münchener Post", gazeta nieprzejednanie krytykująca nazistów przed ich dojściem do władzy, postanowiła obnażyć kłamstwa na temat rzekomo szacownego życia domowego Hitlera. (...) Według świadków między Hitlerem i Geli wybuchła "kolejna gorąca awantura". Potem Hitler wyszedł. Powodem kłótni był fakt, że Geli, "rozrywkowa dwudziestotrzyletnia studentka muzyki, pragnęła pojechać do Wiednia. Chciała się zaręczyć. Hitler stanowczo się temu sprzeciwił" . W artykule znalazły się też niepokojące szczegóły na temat ciała, noszącego rzekomo ślady poważnych obrażeń, w tym złamań nosa. Słowem, sugerowano, że Geli została pobita, a może nawet zamordowana przez zazdrosnego wuja. (...)

Sześć miesięcy po śmierci Raubal, w marcu 1932 roku, Heinrich Hoffman, fotograf i rzecznik prasowy wodza, wydał książkę "Hitler wie ihn keiner kennt" (niem. Hitler, jakiego nikt nie zna - red.). Odsłonił w niej i opiewał prywatne oblicze przyszłego dyktatora. (...) Domowa przestrzeń Hitlera przestała być obszarem rzekomej seksualnej i moralnej perwersji. Wykorzystano ją natomiast, by ukazać opinii publicznej jego człowieczeństwo i poczucie honoru. (...)

Biblioteka na II piętrze Starej Kancerii Rzeszy po renowacji Atelier Troost, ok. 1932 r. (fot. Heinrich Hoffmann/U.S. Library of Congress)

Celebryta

Wiosną 1932 roku, w  trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi, narodowi socjaliści odkryli, że prywatne życie Adolfa Hitlera kryje w sobie wielki potencjał PR-owy. Hitler, wówczas przewodniczący drugiej co do wielkości partii politycznej w III Rzeszy, rywalizował z Paulem von Hindenburgiem, ubiegającym się o reelekcję i cieszącym się sławą bohatera bitwy pod Tannenbergiem aktualnym prezydentem kraju, oraz z komunistą Ernstem Thälmannem. 13 marca wyborcy poszli do urn. Hindenburg dostał ponad siedem milionów głosów więcej niż Hitler. (...) Hitler ostatecznie przegrał, lecz dzięki swej kampanii i za sprawą pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju poparcie dla niego wzrosło o ponad dwa miliony głosów. Dawało to jedną trzecią elektoratu. Prywatne życie Führera stało się zaś odtąd nieodłącznym elementem nazistowskiej propagandy.(...)

Taki wizerunek Hitlera miał trafić do przekonania również innym grupom społecznym. Na jednym ze zdjęć widzimy go przy oknie, za którym rozpościera się górski krajobraz. Schirach pisał tu o "wielkiej tęsknocie za przyrodą", którą to tęsknotę rzadko Hitler mógł ukoić, gdyż "życie jego to walka i praca". Kojarzenie Hitlera z alpejską scenerią i górskimi rozrywkami czyniło go bardziej energicznym. Poza tym wszelka aktywność na świeżym powietrzu cieszyła się w  Niemczech ogromną popularnością. Tego rodzaju scenki zdawały się (niesłusznie) dalekie od kontrowersyjnej ideologii narodowych socjalistów.

Wielu wyborców uważało rasizm Hitlera za rzecz cokolwiek nieelegancką, a jego pokrzykiwania o rewolucji budziły strach. Któż jednak byłby przeciwko pieszym górskim wędrówkom? Zdjęcia Hitlera z psami głosiły, że wódz lubi zwierzęta ("Kocha je prawie tak bardzo, jak one kochają jego" - pisał Schirach. "Owo subtelne rozróżnienie" - dodawał później z przekąsem pewien krytyk - "podkreślało bezpieczną hierarchię pana i zwierzęcia, mimo ich bliskości" ). By wywołać współczucie czytelników, Schirach opowiadał: "Pewnego razu źli ludzie postanowili go skrzywdzić, więc otruli jego ulubionego psa. Oto jak parszywe kundle walczą z dobrym człowiekiem" . Po roku 1933 Hoffmann rozwinął temat "Hitler - miłośnik zwierząt" i przekuł go w popularny motyw w ikonografii prywatnego życia dyktatora. (...)

Po lewej: Okładka 'Welt-Spiegel', 18 czerwca 1937 r. Hitler i Gerdy Troost (fot. Heinrich Hoffmann/U.S. Library of Congress. Po prawej: Neville Chamberlain (po lewej od Hitlera) i inni goście piją herbatę w Wielkim Salonie w Berghofie (fot. 'Anglo-German Review'/24/09.1938/Hoover Institution Library & Archives, Stanford University)

Dla korespondentki wojennej Lee Miller rozdźwięk między owym obrazem a rzeczywistością był przerażający. Kilka dni wcześniej i sto kilkadziesiąt kilometrów dalej zbadała inną prywatną przestrzeń Hitlera, a mianowicie jego apartament przy Prinzregentenplatz 16 w Monachium, gdzie zatrzymała się z żołnierzami 179 pułku 45 dywizji. Przyjechała do miasta zaraz po oględzinach Dachau, które wyzwolono 29 kwietnia. Widziała i fotografowała sterty wychudzonych zwłok, widziała ocalałych, przypominających żywe trupy. Apartament Hitlera nie ucierpiał podczas działań wojennych. Wnętrze było w zasadzie nietknięte.

***

Przypomnijmy fotografię, którą włączyła do książki autorka. To zdjęcie - ikona. 30 kwietnia 1945 r. Kilka godzin wcześniej Adolf Hitler popełnił samobójstwo. Lee Miller siedzi w wannie w domu wodza III Rzeszy w Monachium:

W groteskowym akompaniamencie brudnych wojskowych butów reporterki na białym dywaniku uroda Miller - niegdyś modelki - kontrastuje jeszcze mocniej ze schludnością i i nieskazitelnością mieszkania. I potworem w ludzkiej skórze, który w nim mieszkał. I taka była intencja tego zdjęcia Davida E. Schermana. Bo zostało zrobione dzień po wizycie pary korespondentów (Miller dla Vogue, Scherman dla Life) w wyzwolonym przez Aliantów Dachau i opisaniu potworności obozu. Oddajmy ponownie głos autorce książki:

***

Miller miała wrażenie, że lokatorzy dopiero co opuścili mieszkanie (istotnie: gospodyni, Anni Winter, uciekła ledwie kilka godzin wcześniej). Reporterka czuła narastającą zgrozę. "Do dziś nie traktowałam go jak człowieka z krwi i kości. Przez te wszystkie lata był złym monstrum-maszyną. A potem odwiedziłam miejsca, które rozsławił, potem rozmawiałam z ludźmi, którzy spotkali go osobiście, nasłuchałam się plotek, jadłam i spałam w jego domu. Przestał być dla mnie postacią fantastyczną, przez co stał się o wiele straszliwszy, zwłaszcza gdy zobaczyłam pewne oznaki jego niemal ludzkich nawyków. Kojarzył się teraz z małpą, która upokarzająco naśladuje człowieka. 'Oto ja, z łaski Bożej'".

Berghof, Wielka Sala, fot. Bundesarchiv/Wikimedia Commons/public domain

Kiedy Miller wkroczyła do kryjówki potwora na krańcu drogi wiodącej z Dachau, poczuła niepokój, ujrzawszy mieszkanie swojskie i zwyczajne. "Na pierwszy rzut oka mogło należeć do każdego, kto zarabiał przeciętnie i nie miał dzieci" - pisała na łamach brytyjskiego "Vogue'a" w lipcu 1945 roku.

"Brakowało tu uroku i elegancji, brakowało intymności, ale i rozmachu. Nie nadawało się wprawdzie od razu na wynajem, ale gdyby poświęcić kwadrans na opróżnienie szaf (zwłaszcza szafki z lekarstwami), nowy lokator mógłby się w zasadzie wprowadzić, o ile nie przeszkadzałyby mu srebra i pościel z monogramem "A.H.'".

Miller nie próbowała przydawać blasku i powabu eleganckim przedmiotom należącym do Führera, jego kryształom i porcelanie, umieszczała je natomiast w szerszym kontekście jego przyziemnego gustu i banalnego mieszkania. Nic tu nie wydawało się szczególnie wspaniałe lub szczególnie okropne: ani "poślednie" dzieła sztuki, ani perkal w sypialni, ani rozstrojone pianino Bechsteina, ani nawet kauczukowiec w doniczce w korytarzu. Historia została wessana w wir banalności.

Okładka książki 'Dom Hitlera' i jej autorka Despina Stratigakos (fot. mat. wyd. Wielka Litera)

Książka "Dom Hitlera" Despiny Stratigakos w przekładzie Jana Dzierzgowskiego ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Wielka Litera. Możesz kupić ją w Publio.pl.

Despina Stratigakos. Historyczka architektury. Poza "Domem Hitlera", napisała "Berlin kobiet. Tworzenie nowoczesnego miasta" i "Gdzie są kobiety architektki?" Była szefową amerykańskiego Stowarzyszenia Historyków Architektury oraz członkinią założycielką Akademii Architektury i Designu w Buffalo. Wykładała m.in. na Uniwersytecie Harvarda i Uniwersytecie Michigan, pracuje na wydziale architektury Uniwersytetu Buffalo.

Zobacz wideo