artykuły
Donald Trump naobiecywał wiele. Teraz musi zacząć spełniać te obietnice (fot. Evan Vucci/AP)
Donald Trump naobiecywał wiele. Teraz musi zacząć spełniać te obietnice (fot. Evan Vucci/AP)

- Może tak, może nie - tak Krzysztof Łapiński, rzecznik Andrzeja Dudy, odpowiedział w TOK FM na pytanie Dominiki Wielowieyskiej o to, czy polski prezydent poruszy w rozmowie z Donaldem Trumpem sprawę zniesienia wiz do USA dla Polaków. - Po spotkaniu będzie oświadczenie dla mediów obu prezydentów i wszystko będzie jasne, co zostało poruszone. Wszyscy wiemy, że to temat skomplikowany i nie zależy tylko od prezydenta USA, ale i od Kongresu - dodał.

Co ciekawe, to, co wie rzecznik prezydenta RP, było tajemnicą dla Donalda Trumpa w kampanii wyborczej. Ponad miesiąc przed wyborami, na spotkaniu zorganizowanym w siedzibie Kongresu Polonii Amerykańskiej, Trump zapewnił , że jeżeli wygra wybory, to zajmie się sprawą zniesienia amerykańskich wiz dla Polaków już w pierwszych tygodniach po objęciu urzędu.

Oczywiście spotkanie i obietnice były elementem kampanii wyborczej. Polacy w USA mieszkają w tzw. swing states - czyli w stanach, w których wyniku nigdy nie może być pewny żaden kandydat, a wygrana w nich znacznie przybliża do całościowego zwycięstwa. Stawka była tym większa, że według Polskiego Radia niezwykle trudno było w tym roku wskazać wyraźnego faworyta mieszkających w Stanach Polaków .

To nie pierwszy raz, gdy amerykański polityk obiecuje Polakom wizy. I zapewne nie ostatni, bo sprawa nie jest taka prosta. Trump może wydawać rozkazy siłom zbrojnym, ale nie może tak po prostu prezydenckim aktem wykonawczym znieść wiz.

Donald Trump, jego syn Barron Trump i żona Melania Trump (fot. Evan Vucci/AP)

Ruch bezwizowy do USA dla obywateli państw trzecich regulowany jest w tzw. Visa Waiver Program. Zawarte w nim uregulowania pozwalają obywatelom poszczególnych krajów podróżować do Stanów Zjednoczonych w celach turystycznych lub biznesowych na okres do 90 dni bez konieczności uzyskania wizy. Aktualnie mapa krajów objętych VWP wygląda TAK:

Mapa krajów przyjętych do Visa Waiver Program (fot. US Government)

Ale aby Polska zakwalifikowała się do tego programu, musi spełnić jego wymogi.

- Sprawa zniesienia wiz dla Polaków jest stałym, ale drobnym elementem każdej kampanii wyborczej w USA. Taki mały błysk i koniec - mówi adwokat Wojciech Bergier, specjalista ds. prawa imigracyjnego, w latach 2008 -2012 Konsul ds. Prawnych Konsulatu Generalnego RP w Los Angeles. - Po pierwsze, "zniesienie wiz" jak się popularnie określa Visa Waiver Program, nie leży w kompetencjach prezydenta USA. Procedura włączenia Polski do ruchu bezwizowego musi być połączona ze zmianą prawa imigracyjnego. Ustawa musi być przyjęta przez Senat. Analogiczne rozwiązania muszą być przyjęte przez Izbę Reprezentantów. Jeśli obie izby Kongresu przyjmą jednolite stanowisko, wówczas prezydent podpisze nowe prawo włączające Polskę do VWP. Wtedy możemy otwierać szampana - tłumaczy prawnik. I dodaje, że Polska niestety obecnych wymogów nie spełnia.

Jakie kraje się kwalifikują? Muszą być uznawane za "rozwinięte", o wysokim tzw. wskaźniku rozwoju społecznego ( ocenia kraje na trzech płaszczyznach: "długie i zdrowe życie", "wiedza" i "dostatni standard życia" ). Muszą też zostać uznane za "kraj programu" przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego USA, a ta ocena wystawiana jest w porozumieniu z sekretarzem stanu, czyli na najwyższym szczeblu.

Co to znaczy "kraj programu"? Taki, który spełnia wyśrubowane amerykańskie standardy bezpieczeństwa - to pierwsze sito. Drugie sito, w przypadku Polski kluczowe, to częstotliwość odmowy wstępu do USA osobom deklarującym, że nie zamierzają tam imigrować. Musi być ona według kryteriów programu mniejsza niż 2 proc. rocznie. To wymaganie, którego Polska jeszcze nigdy nie spełniła.

- Liczba odmów wiz do USA dla Polaków jest zbyt wysoka. W zeszłym roku wyniosła ponad 6%, czyli dwukrotnie więcej niż próg dopuszczalnych odmów - mówi Wojciech Bergier.

Jakie są realne szanse na zniesienie wiz dla Polaków? - Możemy co najwyżej liczyć na to, że Donald Trump będzie potrafił przekonać rządzących obiema izbami Kongresu Republikanów, czyli swoją własną partię, do tego pomysłu. I że w ogóle będzie mu się chciało - komentuje dr Marcin Zaborowski, wiceprezes Center for European Policy Analysis (CEPA) i były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Natomiast dużych szans moim zdaniem na to nie ma - dodaje.

Kongres od dawna jest w rękach Republikanów i w poprzednich kadencjach istotnie podejmowano próby obniżenia wymogu dopuszczenia do ruchu bezwizowego. Nieskuteczne. Dr Zaborowski w rozmowie z nami przypomina precedens jeszcze z czasów rządów George'a Busha.

- Kongres zatwierdził wówczas ustawę, która była ukłonem w stronę europejskich sojuszników USA. Nowe prawo obniżało próg odmów tak, że załapała się na to większość naszych sąsiadów. Ale my nie, bo nawet ten niższy przekraczaliśmy. Ten proces legislacyjny trwał dwa lata. I nic nam nie pomógł - mówi dr Zaborowski.

Według niego sprawa polska nie będzie na liście priorytetów prezydenta. Jakie są pilniejsze? Zaborowski wylicza: utrącenie sztandarowej reformy obecnej administracji, czyli reformy zdrowia Obamacare, zbudowanie muru na granicy z Meksykiem i obniżenie podatków dla najbogatszych. Do przepchnięcia tych pomysłów Trump również będzie potrzebował poparcia Kongresu. A zbudowanie tego poparcia będzie niełatwe, nawet jeśli jego partia ma tam większość. Pamiętajmy, że w USA prezydent nie jest szefem partii i przełożenie jego zdania na partyjne decyzje to nie jest sprawa oczywista.

Już za prezydentury Baracka Obamy ponownie podjęto próbę zniesienia wiz dla Polaków. W 2013 r. ustawa utknęła w Kongresie. - Ludzie myślą, że wymaganie wizy do USA jest skierowane bezpośrednio w Polskę. Tymczasem amerykańskie prawo nie traktuje wyjątkowo żadnego kraju. I dokładnie określa, kto może uczestniczyć w programie bezwizowym. W oczach urzędników stosujących prawo nie ma znaczenia, o który kraj chodzi. Oczywiście ja, mieszkając tutaj, wiem, że dla Polaków ma to wielkie znaczenie - tłumaczył w wywiadzie dla Gazeta.pl ówczesny ambasador USA w Polsce Stephen Mull. Przypominał, że prezydenci Obama i Bronisław Komorowski rozmawiali o sprawie wiz już w 2010 r.

04.06.2014 Warszawa, ówczesny prezydent RP Bronislaw Komorowski i prezydent USA Barack Obama (fot. Kuba Atys/AG)

Obama stwierdził wówczas, że jeżeli Polska w myśl tych przepisów nie kwalifikuje się do programu bezwizowego, to może czas zmienić te przepisy. Ambasador podkreślił, że rządzący także wtedy w Izbie Reprezentantów Republikanie prywatnie wyrażali poparcie dla "części zapisów" projektu, ale do końca roku nie zrobili nic w tej sprawie.

Jaki jest wniosek z tych zawiłych rozgrywek amerykańskiej polityki? Taki, jaki wyraził w RMF FM Włodzimierz Cimoszewicz. - Obietnice Donalda Trumpa są trochę obietnicami gruszek na wierzbie, bo prezydent USA nie ma mocy ustawodawczej - skwitował były szef polskiego MSZ. Dodał też, że "gdyby Republikanie byli nastawieni pozytywnie do wiz dla Polaków, to by to już załatwili".

A drugi wniosek jest taki, że Polacy powinni być szczególnie ostrożni, gdy słyszą takie słowa jak:

"Polacy to wspaniali ludzie, moi ludzie, a jeśli zostanę wybrany, to pamiętajcie, że my troszczymy się o swoich ludzi (...) Wkład Polaków w rozwój Ameryki dotyczy każdego aspektu naszego życia i zostanie to docenione, jeśli znajdę się w Białym Domu. Polacy zostaną docenieni, gdyż na to zasługują, pamiętajcie o tym"

z ust Donalda Trumpa.

O co chodzi? W latach 1979-1980 Trump wynajął podwykonawcę do wyburzenia budynku na Manhattanie pod budowę słynnej Trump Tower. Podwykonawca zatrudnił miejscowych robotników - oraz na czarno około 200 Polaków, tzw. "Polish Brigade" - aby spełnić wymagane przez zleceniodawcę terminy.

Jak opisuje "Politifact"

, Polacy nie figurowali w papierach, harowali po 12 godzin na dobę za 4-5 dolarów za godzinę. Niektórzy nigdy nie dostali wypłat. Trump bronił się w sądzie twierdząc, że nic nie wiedział o nielegalnie zatrudnionych robotnikach. Sąd orzekł, że jego przedstawiciel jak najbardziej wiedział, i zasądził wypłatę 325 tys. dolarów z odsetkami i kosztami sądowymi. Obecny prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych odwołał się od tego orzeczenia. Proces apelacyjny trwał ponad dekadę i zakończył się ugodą. Kwot rekompensaty nie podano tym razem do publicznej wiadomości.

Donald Trump pozdrawia zwolenników (fot. Evan Vucci/AP)

Teraz człowiek, który przez kilkanaście lat walczył w sądzie, by nie zapłacić nielegalnie zatrudnionym polskim robotnikom, obiecuje Polakom "załatwienie" wiz. A przynajmniej tak obiecywał, chcąc "załatwić" sobie prezydenturę. Czas pokaże, ile warte były te obietnice. Czasu tego nie wolno jednak zmarnować.

- Z jednej strony cenne są inicjatywy Polonii amerykańskiej, która szuka sojuszników wśród polityków obu amerykańskich partii. Lobbowanie powinno odbywać się poza kampanią wyborczą, przesyconą frazesami i pustymi obietnicami - mówi adw. Bergier. I dodaje, że skoro Polsce zależy na włączeniu na do VWP, sami powinniśmy zadbać o zejście poniżej 3-procentowego progu - czyli zacząć spełniać wymogi przy aplikowaniu o wizy.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze.

Zobacz wideo