- Chcę pojechać z synem na Saharę. Proszę mi to zorganizować. Cena nie gra roli - mówi dyrektor dużego banku. Pracownicy biura podróży zabierają się do planowania. Wyszukują atrakcje, wyznaczają trasy przejazdów. Ma być oryginalnie, z odpowiednią dawką adrenaliny, ale i bezpiecznie. Tak, żeby dyrektor i jego syn mogli poczuć się prawdziwymi zdobywcami, podróżnikami, którzy samodzielnie przemierzają groźną pustynię. Taki wyjazd oczywiście kosztuje majątek. Mało kogo na to stać.
- To segment turystyki, który nazywa się "travel concierge" - tłumaczy dziennikarz i podróżnik Tomek Michniewicz. - Formuła zarezerwowana dla bardzo bogatych ludzi.
Dla tych, którzy wypłaty nie liczą w dziesiątkach tysięcy złotych, powstał niedawno FIT (Foreign Independent Tourism, w wolnym tłumaczeniu: Niezależna Turystyka Zagraniczna - przyp. aut.) - To sprowadzenie możliwości z "travel concierge" do potrzeb klienta mniej zamożnego od dyrektora banku - wyjaśnia Michniewicz, twórca Manufaktury Podróży , projektu zrzeszającego doświadczonych podróżników, pilotów, rezydentów, którzy każdemu zaplanują i pomogą zrealizować wymarzoną podróż na jego warunkach.
Na początku było... all inclusive
Sytuacja polityczno-gospodarcza Polski w czasach komunizmu spowodowała, że wyjazdy turystyczne za granicę przez dekady były dla większości rodaków nieosiągalnym marzeniem. Dopiero lata 90. przyniosły wyczekiwany przełom. Nadrabianie zaległości w turystyce zaczęliśmy od tzw. objazdówek i wakacji w stylu all inclusive , organizowanych przez biura podróży. Jeździliśmy najchętniej tam, gdzie jest ciepło i szumią fale.
Potem przyszedł czas na alternatywę, czyli turystykę trampingową - wyjazdy w mniej uczęszczane rejony świata, odbywane w małych, kilkuosobowych grupach. Ten trend wciąż się u nas rozwija i zdobywa nowych klientów, ale niektórych zaczął już męczyć.
W głowach tych, którzy wciąż poszukują nowych podróżniczych wrażeń, zazwyczaj pojawia się w końcu pomysł zorganizowania samodzielnego wypadu. Mimo dziesiątków informacji, krążących na ten temat w sieci, nie wszyscy znajdują jednak czas i chęci, by zabrać się do organizacji wyjazdu. Wolą, by ktoś im pomógł, a najlepiej ich w tym wyręczył, oszczędzając im godzin poświęconych na żmudne planowanie.
Filmowiec Marcin Golik mówi, że choć na wakacje jeździ zwykle na własną rękę, to ostatnio z wygody skusił się w końcu na wyjazd z biurem podróży. - Wszystko jest zaplanowane, zorganizowane transfery, zarezerwowane noclegi. O nic nie trzeba się martwić. Przyznaje jednak, że gdyby ktoś dał mu gotowy plan podróży, wskazał warte odwiedzenia miejsca i dokonał wszelkich rezerwacji, to chętnie by z usług takiej osoby czy firmy skorzystał.
To właśnie dla takich osób jak Golik powstała Manufaktura Podróży. Postanawiam przetestować świadczone przez nią usługi.
Podróż szyta na miarę
Wypełniam ankietę na stronie. Zaznaczam interesujące mnie kierunki, opisuję zdjęcia, jakie chciałabym przywieźć z podróży, oraz ulubiony sposób spędzania czasu, wymieniam języki, jakimi się posługuję, uściślam tempo, w jakim lubię podróżować. Pytań jest ponad dwadzieścia. Wpisuję adres e-mail i czekam na odpowiedź.
Następnego dnia wiem, że idealnymi destynacjami dla mnie są Maroko, Ekwador i Gruzja. Jeśli zdecyduję się na którąś z podpowiedzi, wystarczy słowo, by odpowiednia osoba zabrała się do przygotowywania planu wyjazdu i atrakcji, które zaspokoją moje gusta i zainteresowania. Jeśli coś będzie niejasne, umówi się ze mną na rozmowę, a kiedy wyjadę, będę mogła w razie wątpliwości i pytań w każdej chwili się z nią skontaktować.
- I to jest kierunek, w którym zmierza rynek - mówi Tomek Michniewicz i przyznaje, że jest przekonany, że za dziesięć lat wyjazdy tego typu będą stanowiły w Polsce dość duży segment rynku. To nietypowa forma podróżowania, łącząca to, co w nim najfajniejsze: plan i poczucie bezpieczeństwa, jakie dają wyjazdy z biurem, oraz swoboda poruszania się, elastyczność, które niesie ze sobą wyjazd backpackerski na własną rękę.
- Nie ma grupy, robisz, co chcesz i kiedy chcesz, i jest to w miarę tanie, ale nie jesteś w tym sam. Jest ktoś, kto o ciebie zadba, kto wszystko wie i przygotuje dla ciebie specjalny program. Jest to pewna forma opieki, wprawdzie zdalnej, ale jednak jest - mówi twórca Manufaktury Podróży.
Ile to kosztuje? Za ułożenie indywidualnego programu wyprawy, rekomendacje hoteli oraz atrakcji, bez rezerwacji, konsultacji przed wylotem i w trakcie zapłacimy od 500 do 700 zł. Pełen pakiet, w który wliczony jest stały kontakt z opiekunem, rezerwacje lotów, noclegów, wszystkich atrakcji, to koszt ok. 1300-1500 zł. Projektowanie podróży pozwala zaoszczędzić znaczną sumę pieniędzy. Typowa podróż do Indii, obejmująca Delhi, Goa, Taj Mahal, lasy w Radżastanie, Waranasi, w biurze podróży kosztuje 9-14 tysięcy złotych. Zaprojektowana np. przez Manufakturę Podróży kosztuje pięć tysięcy.
Czas to pieniądz
W Polsce pierwsze wyjazdy projektowała Relaksmisja . Działają od 2010 roku i chociaż są biurem podróży, to nie znajdzie się u nich typowych wyjazdów all inclusive . Właściciel Stanisław Skotnicki mówi, że projektują wyjazdy tylko w kierunki, które bardzo dobrze znają, które sami odwiedzili podczas swoich podróży dookoła świata. Współpracują z osobami, które mieszkają w danym kraju. - To są nasi przyjaciele, których poznawaliśmy przez lata prywatnych podróży - mówi Skotnicki.
Zdarza im się projektować wyjazdy bardziej backpackerskie, bo sami przez lata w ten sposób podróżowali, ale jednak już jakiś czas temu stwierdzili, że nie każdemu zależy, żeby jak najwięcej zaoszczędzić na przykład na noclegach. Na początku swojej działalności proponowali niższej klasy hotele, ale zrozumieli, że oszczędność dziesięciu dolarów za noc ma sens przy półrocznym wyjeździe, a nie dwutygodniowym urlopie, podczas którego klient najzwyczajniej chciałby mieć trochę komfortu.
Martynę Nowicką, właścicielkę Architektów Podróży , do założenia firmy "szyjącej podróże na miarę" natchnęły własne zmagania z planowaniem wyjazdów i związana z tym często frustracja. Postanowiła zaoszczędzić jej innym. Do jej firmy zgłaszają się najczęściej ludzie pracujący na etacie, dobrze sytuowani, którzy nie chcą i nie mają czasu na to, by zajmować się planowaniem wypoczynku.
Klienci Architektów Podróży zazwyczaj poruszają się w obrębie maksymalnie dziesięciu krajów: Kanada, Chile, Argentyna, Australia, Japonia, kraje Azji Południowo-Wschodniej, czasem Indie czy Chiny. Wyjazdów po Europie nie planują wcale. Nowicka przyznaje, że na początku było trudno: - Ludzie nie znali takiej usługi. Wciąż jest z tym problem. Nie wiedzą, co to jest i boją się tego. Czasem dzwonią i pytają, czy jesteśmy biurem podróży i czy będziemy im towarzyszyć. Nie do końca rozumieją, o co w tym chodzi. I to jest główna bariera. Mimo wszystko zauważam tendencję zwyżkową. Z roku na rok jest więcej korzystających z tego typu usługi.
- Jestem bardzo zajętym człowiekiem - mówi Mateusz Kurleto, właściciel firmy technologicznej. Według planu ułożonego przez Architektów Podróży był już z żoną między innymi w Malezji i Maroku. Bardzo chwali sobie tego typu usługę. - Trudno mi zagospodarować kilkanaście godzin, żeby zaplanować podróż, a nie lubię zorganizowanych wycieczek z biurem podróży. Nie odpowiadają one moim oczekiwaniom. Potrzebuję zindywidualizowanego planu, który będzie zgodny z moimi zainteresowaniami .
Plan oszczędza mu czas, ale też pieniądze: - Architekci potrafią znaleźć dużo tańsze połączenia od tych wyszukanych przeze mnie. Poza tym odpowiada mi to, że poza atrakcjami, często nieturystycznymi, dostaję zawsze informacje praktyczne o szczepieniach, formalnościach, których muszę dopełnić, czy rzeczach, o których kompletnie bym nie pomyślał, np. o zabraniu gdzieś długich spodni, bez których nie będę mógł zwiedzić jakiejś świątyni.
Ludzie cenią swój czas. Zaczynają cenić też wiedzę i doświadczenie innych. Zdają sobie sprawę, że warto za nią zapłacić. Bo jeśli tego nie zrobią, będą musieli zapłacić własnym czasem, by tę wiedzę zdobyć. Podobnego zdania jest też wiele biur podróży, które postanowiły wprowadzić usługę planowania wyjazdów pod indywidualnego klienta. Zwykle jednak do tego oferują własne usługi, jeśli chodzi o sprzedaż lotów czarterowych czy hoteli, z którymi współpracują, co w wielu osobach nie budzi zaufania. Firmy takie jak Manufaktura wysyłają swoich klientów do miejsc, w których specjaliści, którzy programy układają, sami przebywali i wiedzą, że są godne polecenia. Wyszukują też najkorzystniejsze finansowo loty, bez preferowania konkretnego przewoźnika. Zależy im przede wszystkim na człowieku, o czym świadczy chociażby to, że rezygnują często ze zleceń.
- Jeśli komuś marzą się wakacje w Grecji i leżenie na plaży, to taką osobę odsyłamy do biura podróży - przyznaje Michniewicz. - Byłoby nie fair, jeśli złożylibyśmy mu ofertę za trzy tysiące złotych, sami wzięli pięćset złotych, podczas gdy biuro podróży to samo zaproponuje mu za połowę ceny.
Projektowanie na mniejszą skalę
O tym, że ludzie nie mają czasu lub umiejętności, by zaplanować samemu ciekawą podróż, przekonują się też polscy blogerzy podróżniczy. Nic dziwnego, skoro według badania KPMG za 2015 rok ("Wakacyjne wyjazdy Polaków") blogi podróżnicze znalazły się na szóstym miejscu pośród źródeł, z których Polacy korzystali, przygotowując się do wyjazdów na wakacje.
Liczba blogów podróżniczych z roku na rok rośnie. Wiedza w nich zawarta jest na wyciągnięcie ręki. Jest też darmowa, w przeciwieństwie do przewodników czy magazynów, które trzeba kupić. Blogerzy zwykle chętnie piszą poradniki, dają wskazówki i łatwo się z nimi skontaktować. Czytelnik dostaje więc informacje z pierwszej ręki, często natychmiast. U bardziej dociekliwych blogerów na stronie często może też znaleźć opisy nietuzinkowych miejsc, o których nie przeczytałby w żadnym przewodniku.
Agnieszka Ptaszyńska, która prowadzi blog Zależna w podróży , pierwszą propozycję napisania dostosowanego pod klienta programu dostała od czytelnika bloga. Docenił jej wiedzę oraz umiejętność wyszukiwania nietypowych miejsc. - Moi czytelnicy znajdują u mnie teksty o krajach, a w nich opisane miejsca, których nie znajdą w żadnym przewodniku. Wiedzą, że znam Włochy, a szczególnie Sycylię, i że dzięki ułożonemu przeze mnie programowi będą w stanie poznać kraj z nietypowej strony.
Agnieszka raczej unika w planowaniu "top 10, które musisz zobaczyć", a skupia się na mniej popularnych szlakach, nieoczywistych miejscach, noclegach w agroturystykach, prowadzonych przez mieszkańców kraju. Kim są jej klienci? - To ludzie zapracowani, którzy nie mają czasu na szukanie informacji, układanie planu i chcą po prostu wyjechać na dwa tygodnie na wakacje. Podróżowanie nie jest ich wielką pasją. Zależy im jednak na jakości, a biura podróży oferują niestety zwykle dość oklepany program. Ja oferuję im coś, czego nie znajdą w przewodnikach turystycznych.
Nie tylko dla początkujących
Martyna Nowicka z Architektów Podróży mówi, że ich klienci to osoby, które nie są zainteresowane podróżowaniem z grupą i sztywnym harmonogramem zwiedzania, ale raczej preferują miejsca i kierunki sprawdzone. - Chcą wiedzieć, że już kogoś tam wysłałam, że dana trasa jest przetarta, że nic im się tam nie stanie. Takich wyjazdów niestandardowych jest relatywnie mniej niż wyjazdów typowych.
Z kolei Tomek Michniewicz wśród klientów Manufaktury Podróży wymienia dodatkowo dwie grupy. Są osoby początkujące, które chciałyby po raz pierwszy spróbować samodzielnej podróży, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać, potrzebują pomocy, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Są jednak i wyjadacze - backpackerzy, którzy sami zjechali już niemal cały świat. - Nie satysfakcjonuje ich już jednak, żeby po prostu pojechać do Indii, bo oni już tam byli. Teraz chcieliby czegoś więcej, pojechać bardziej wyczynowo czy reportersko, w poszukiwaniu głębszych wrażeń.
FIT powstał z myślą o osobach, które cenią swój czas, lubią mieć wszystko zaplanowane, ale jednocześnie nie po drodze im z typowymi biurami podróży, narzuconym harmonogramem, grupą, na którą wiecznie trzeba czekać, i pośpiechem oraz zaliczaniem kolejnych atrakcji. Z myślą o tych, którzy chcą oszczędzić czas.
Trudno powiedzieć, czy FIT w Polsce się przyjmie. Biorąc jednak pod uwagę to, że coraz więcej pracujemy i mamy coraz mniej czasu, a przy tym nabieramy doświadczenia w podróżowaniu, co pociąga za sobą wzrost naszych oczekiwań w tej dziedzinie, można przypuszczać, że nowy trend znajdzie zwolenników. Właściwie już w tej chwili w podobny sposób podróżuje wielu z nas. Kiedy gdzieś wyjeżdżamy, zazwyczaj szukamy kogoś, kto w danym kraju, regionie czy mieście był i może polecić sprawdzone miejsca oraz warte uwagi atrakcje. Za tę wiedzę płacimy wówczas własnym czasem, bo taką osobę musimy znaleźć. W firmach projektujących podróże zapłacimy przelewem.
Anita Demianowicz . Podróżniczka, dziennikarka, fotografka. Na co dzień współpracuje z magazynami podróżniczymi oraz prowadzi stronę podróżniczą www.banita.travel.pl . Zwykle pół roku w roku spędza w podróży. Najczęściej podróżuje w pojedynkę i najchętniej rowerem. Ostatnio objechała sama rowerem Polskę dookoła. Jest pomysłodawczynią i organizatorką festiwalu podróżniczego TRAMPki - Spotkania Podróżujących Kobiet.