artykuły
Grzegorz Miecugow (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)
Grzegorz Miecugow (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)

W Weekend Gazeta.pl m.in.:

- Rozliczenie z przeszłością rzadko należy do przyjemnych. Tym bardziej kiedy spowiedź odbywa się publicznie. A w takich okolicznościach grzechy przeszłości wyznaje aktor

Jerzy Zelnik

.

W autobiografii "Szczerze nie tylko o sobie" wspomina o miłości do żony, ale i najtrudniejszych chwilach w małżeństwie: niewierności, aborcji, a potem walce o to, by mieć dziecko. Mówi też o swojej współpracy z SB. I przeprasza. Przede wszystkim tego, na którego donosił - Jerzego Kowalika. O młodym Zelniku mówię teraz "on", ale nie mogę się wyprzeć tego, co "on" narozrabiał - podkreśla Zelnik. I dodaje, że wie, że musi ponieść karę...

Po prawej: Jerzy Zelnik podczas Konwencji Prawa i Sprawiedliwości (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta; po lewej: przygotowania do najsłynniejszej roli Jerzego Zelnika - Ramzesa XIII w filmie "Faraon" Jerzego Kawalerowicza (fot. materiały prasowe / Wydawnictwo M)

- Nie ma chyba ważniejszej kategorii budynków niż te, w których kształcą się dzieci. Niedawno powstały w Ostrowi Mazowieckiej obiekt niewątpliwie wyróżnia się na tle większości placówek oświatowych. Przedszkole Żółty Słonik jest nowoczesne, atrakcyjne i, jak zwraca uwagę Filip Springer , który je odwiedził, ma szansę na zostawienie pozytywnego śladu w umysłach swoich absolwentów: - Patrząc na ten budynek trudno uwierzyć, że on w ogóle istnieje. I wcale nie chodzi o świetny projekt. Bardziej o okoliczności jego powstania. Przedszkole cud wybudowała bowiem prywatna firma dla dzieci swoich pracowników. Tak, takie rzeczy też się w Polsce zdarzają. Na szczęście!

Przedszkole Żółty Słonik (fot. Filip Springer)

- Jaka jest różnica między rządami PiS a rządami Margaret Thatcher? Dlaczego Antoniemu Macierewiczowi wszystko wolno? Między innymi o tym mówi w rozmowie z Angeliką Swobodą Grzegorz Miecugow . Współprowadzący "Szkło kontaktowe" z dużym niepokojem patrzy na polską scenę polityczną. - Dziś nie ma polityków, którzy są w stanie popatrzeć na horyzont, a nie tylko na doraźne zyski i na ewentualne wygrane wybory. Te najbliższe - stwierdza z goryczą. I nie jest to przytyk jedynie do polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Grzegorz Miecugow (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)

- Nie jest wysoka, ale kształtna, korpulentna, z wielkim tyłkiem, ładnymi ramionami i alabastrowymi, kształtnymi dłońmi, bardziej przypomina mężczyznę niż kobietę. Nosi męską perukę (...). Chodzi w męskich trzewikach, mówi i porusza się też jak mężczyzna. Niezwykle uprzejma i łasa na komplementy, mówi w ośmiu językach - pisał zachwycony książę Gwizjusz, wysłannik Ludwika XIV. Obiekt zachwytów francuskiego arystokraty nie miał tronu, królestwa, majątku ani bogatego męża. Miał natomiast odwagę, żeby swoje życie zmienić o sto osiemdziesiąt stopni. Krystyna Wazówna , najsłynniejsza kobieta siedemnastowiecznej Europy, szukała miłości (w ramionach pięknej damy dworu i pewnego kardynała), a spełnienie odnalazła w polityce. Bo tylko polityka mogła zaspokoić jej wybujałe ego. Kiedy zrzekała się korony, płakali wszyscy poza nią. Niezwykłą historię katolickiej celebrytki, królowej Rzymu, wspomina Maciej A. Brzozowski , autor książki "Boskie. Włoszki, które uwiodły świat" .

W prawym dolnym rogu Krystyna Wazówna dyskutuje m.in. z Kartezjuszem (mal.Nils Forsberg (1842-1934) / Pierre-Louis Dumesnil the Younger (1698-1781) / wikimedia.org / domena publiczna)

- Światy znikają. Nie ma mojej górki obok Pekinu, bo jakiś cymbał zabudował ją apartamentami/biurami. Nie ma kina Sawa, bo jakiś cymbał postawił na jego miejscu apartamenty/biura, żeby jeszcze więcej osób mogło być z Saskiej Kępy. Też kiedyś chciałem być z Saskiej Kępy, ale mi przeszło, bo jej już nie ma. Nie ma kina Moskwa, bo są, umówmy się, apartamenty/biura. Nie ma Uniwersamu, Sezamu i Supersamu - w sentymentalną wycieczkę po Warszawie, której już nie ma , zabiera nas Juliusz Strachota . Zdjęcia w tym reportażu wprawiły mnie w nostalgię.

Saturator przypięty na tyłach Dworca Stadion. Jeszcze pod koniec lat 90. działał na terenie Jarmarku Europa (fot. Juliusz Strachota)

- Istnieją olejki, które dodają nam wigoru. Są i takie, które odprężają. Ale znamy też aromaty, które sprawiają, że wydaje nam się, iż czas płynie wolniej. Nastrojem w połączeniu z zapachem możemy umiejętnie sterować zarówno w poczekalni u dentysty, jak i w sklepie, kawiarni czy miejskim autobusie - mówi Marta Siembab , pierwsza polska senselierka i prekursorka wykorzystania zapachu w planowaniu przestrzeni. W jaki sposób zapachy w sklepach mogą sprawić, że wydamy więcej pieniędzy, sprawdziła dla nas Małgorzata Gołota .

Marta Siembab (fot. Piotr Litwic)

- Rok po ukazaniu się na rynku książki

"Żywopłot"

izraelskie Ministerstwo Edukacji odrzuciło propozycję wpisania jej na listę lektur dodatkowych dla uczniów izraelskich liceów. Resort motywował decyzję tematem książki: miłością między Izraelką i Palestyńczykiem. Zakazaną miłością, bo jak resort edukacji utrzymuje: intymne relacje między Żydami i nie-Żydami zagrażają izraelskiej tożsamości.

Dorit Rabinyan (fot. Karolina Przewrocka-Aderet)

Publikacja wywołała w Izraelu nie jeden, a kilka skandali. - Palestyński bohater mojej książki to wrażliwy facet, taki, z którym chcesz pogadać. To już samo w sobie jest prowokacyjne, bo największą obawą naszego rządu jest podjęcie dialogu - mówi Dorit Rabinyan , autorka "Żywopłotu", z którą w Izraelu spotkała się Karolina Przewrocka-Aderet .

Mam nadzieję, że w ten długi weekend znajdziecie dla nas chwilę!

Marta Pawłowska . Zastępczyni redaktorki naczelnej Weekend.gazeta.pl