artykuły
Matcha (fot. iStockphoto.com)
Matcha (fot. iStockphoto.com)

*Weekend na plaży - przypominamy nasze najpopularniejsze teksty*

Mody żywieniowe zmieniają się równie często, jak kolekcje ubrań w sklepach. W jednym sezonie gluten jest na cenzurowanym, więc naklejkę gluten free mają nawet landrynki, mięso i czekolada. W kolejnym - dobrze jest zaczynać dzień od latte na sojowym, do wszystkiego podawać hummus, a na mieście pić prosecco z nalewaka. Pęd za kulinarnymi nowinkami nierzadko przybiera karykaturalne formy. Budujące jest jednak to, że ze względu na żywieniowe mody generalnie zwracamy większą uwagę na to, co jemy. Sprawdzamy jakość kupowanej żywności, studiujemy etykiety, unikamy produktów z wysoką zawartością substancji chemicznych.

Jak we wszystkim, tak i w świadomym odżywianiu należy zachować rozsądek. Superzdrowe rzeczy bywają także superdrogie, a nie wszystkie z nich są warte naszej uwagi i pieniędzy. 

Hit lata - czarne lody!

Moda na czarne lody przyszła do nas zza oceanu. Jako pierwsza wprowadziła je nowojorska lodziarnia Morgenstern. Na sukces nie trzeba było długo czekać - kiedy produkt podbił serca nowojorczyków, zapragnęła go reszta świata. Trafił do Europy i tu także ma się coraz lepiej. Zadomawia się również w Polsce. Nic dziwnego - czarne lody przyciągają uwagę, wyglądają intrygująco, a do tego w większości publikacji na ich temat przeczytacie, że są bardzo zdrowe. Ponoć mają właściwości oczyszczające i są w stu procentach naturalne. Czy to naprawdę hit żywieniowy, czy marketingowa ściema? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Czarne lody (fot. Instagram.com / baking_maniac / renagandawijaya96)

Czarne lody są zrobione z mleka, cukru, wiórków kokosowych i popiołu ze skorupy kokosa. To właśnie ostatniemu składnikowi zawdzięczają swój niezwykły kolor. Spalona łupina kokosa zawiera aktywowany węgiel, który nadaje lodom zachwalane właściwości zdrowotne - rzeczywiście, ma właściwości oczyszczające. Jednak czy lody można traktować jako element naturalnego detoksu? Raczej nie. Pomimo że są zdrowsze niż sklepowe lody pełne barwników i konserwantów, to dalej są zrobione z mleka, które nie jest zdrowe dla dorosłego człowieka, a u wielu wywołuje nieprzyjemne dolegliwości, oraz z cukru, który zyskał mało zaszczytne pierwsze miejsce w rankingu najbardziej niebezpiecznych zabójców. Zatem informacje o ich dobroczynnym wpływie na stan zdrowia są mocno przesadzone.

(fot. Instagram.com / susyvva29 / gimmethatrecipe / clubfashionistaofficial)

Pomimo to jest zrozumiałe, że budzą zainteresowanie. Są czymś innym, nowym, intrygującym i nietanim - to połączenie sprawia, że nie mogą się nie sprzedać. Mało tego, dzięki zawartości popiołu lody barwią język i usta. Wykorzystują to chociażby warszawskie lodziarnie, które organizują na swoich fanpage'ach konkursy na najlepsze zdjęcie zrobione podczas jedzenia lodów. Machina marketingowa zdaje się w przypadku tego produktu nakręcać sama. Zobaczymy, jak długo czarne lody utrzymają się na fali. Być może kolejne lato przyniesie nam coś nowego, co je zdetronizuje.

Matcha - herbata inna niż wszystkie

Zielona herbata, która różni się od każdej innej zielonej herbaty. Pochodzi z Japonii, ale moda na nią przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych. W San Francisco czy w Nowym Jorku każda szanująca się kawiarnia ma w swoim menu kilka napojów na bazie matchy. Celebryci chętnie pokazują się z kubkiem matcha latte na ulicach. Dietetycy i trenerzy zachwalają jej właściwości zdrowotne, pobudzające, a nawet odchudzające. Co tak wyróżnia matchę i dlaczego warto jej spróbować?

Można powiedzieć, że matcha to najbardziej luksusowa wersja zielonego naparu. Jest uprawiana w starannie wyselekcjonowanych miejscach. Tereny przeznaczone do tego celu są ekologicznie czyste, a zbiory ograniczone do tysiąca ton rocznie. Miejmy nadzieję, że rosnąca popularność matchy i poszerzanie się rynków zbytu nie zrobią w tym zakresie rewolucji.

Matcha (fot. Grafvision / iStockphoto.com)

Matcha jest przygotowywana inaczej niż pozostałe zielone herbaty - jest suszona i mielona na puder. Taka postać pozwala na lepsze przyswojenie zawartych w niej substancji niż w przypadku zwykłej herbaty, której liście wyrzucamy po zaparzeniu. Matcha jest bogata w przeciwutleniacze, znajduje się na samym szczycie skali ORAC (Oxygen Radical Absorbance Capacity). Jest bogata w katechiny, jedne z najsilniejszych substancji przeciwutleniających, wzmacniających odporność, mających działanie przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. Herbacie przypisuje się także działanie odchudzające. Zawdzięczać miałaby je pewnej zawartości EGCG, czyli galusanu epigallokatechiny, który reguluje wydzielanie leptyny, odpowiedzialnej za odczuwanie sytości. Matcha może pomóc, ale na pewno nie sprawi, że kilogramy same znikną. Przecież nie ma recepty na odchudzenie bez przestrzegania zasad zdrowego żywienia i aktywności fizycznej.

Warto pamiętać o tym, że aby herbata miała swoje szczególne właściwości, musi być odpowiednio zaparzona. Niewielką ilość pudru zalewa się wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza i dokładnie miesza. Tradycyjna metoda parzenia zakłada mieszanie specjalnie przeznaczoną do tego bambusową szczoteczką - pozwala uzyskać gładką piankę, którą należy wypić, zanim puder opadnie na dno. To jedyna postać machy, która ma wyjątkowe właściwości zdrowotne i pobudza lepiej niż kawa.

Ciasto z machą (fot. Hichako / iStockphoto.com)

Tymczasem z matchą można kupić już niemal wszystko - od koktajli, przez ciastka i czekoladę, po pączki nią oblane. Serwowana w takiej postaci, może nam przynieść więcej szkody niż pożytku.

Algi - nowy jarmuż?

Algi mają mnóstwo dobroczynnych właściwości. To właśnie im przypisuje się fakt, że Azjaci wolniej się starzeją, nie mają problemów z nadwagą i długie lata cieszą się dobrym zdrowiem. Próbowano przekonać do nich także amerykańskich i europejskich konsumentów. Wiele lat temu, bo na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, taką próbę podjęła sieć restauracji McDonald's. W menu pojawił się burger z dodatkiem alg - odchudzony, z mniejszą ilością tłuszczu i kalorii, z obietnicą zdrowia w pakiecie, miał pobić serca mas. Niestety, nie udało się. Publika go nie pokochała i został wycofany z jadłospisu. Specyficzny smak i wygląd bardziej odstraszał, niż przyciągał, konsumenci byli wówczas zamknięci na takie eksperymenty.

Kanapka z algami i jajkiem (fot. iStockphoto.com)

Dziś, kiedy świat oszalał na punkcie zdrowej żywności, algi wracają do łask. Dodajemy je do sałatek, zup, sosów. Za granicą (a i w Polsce coraz częściej) ludzie zajadają się chipsami z alg. W końcu co może być lepszego niż zdrowe chipsy!

Rzeczywiście, algi to rośliny niezwykle bogate w składniki odżywcze, witaminy i mikroelementy. W algach morskich znajdziemy duże ilości jodu, w słodkowodnych - błonnika pokarmowego. Wszystkim rodzajom alg przypisywane są właściwości odmładzające, detoksykujące, a nawet wyszczuplające (choć ta ostatnia właściwość, jak wiadomo, nie jest rozwiązaniem problemów z nadwagą, jeśli nie zmieni się pozostałych nawyków żywieniowych). Algi mają znaczne ilości białka, z czego korzystają weganie i wegetarianie. Uzupełnienie nimi diety pomaga zapobiegać niedoborom pokarmowym. Jedzone regularnie pomagają zwiększyć odporność, obniżyć poziom cholesterolu i wyregulować poziom cukru we krwi - to ważna informacja dla cukrzyków. Podsumowując, śmiało możemy zaliczyć algi do grupy superfoods.

Grillowane algi (fot. The Giffary / iStockphoto.com)

Do smaku glonów trzeba się jednak przyzwyczaić, nie każdy go pokocha. Może to i dobrze. W końcu w naszym regionie mamy produkty, które są równie zdrowe - zapłacić trzeba za nie jak za fajny ciuch z sieciówki, a nie jak za sukienkę kupioną na Piątej Alei.

Agata Żychlińska . Dietetyczka walcząca z modą na diety cud. Psycholożka, fascynatka ludzkich historii, bacznie obserwująca zmieniającą się rzeczywistość. Od dekady pomaga schudnąć i poprawić stan zdrowia. Pracuje w warszawskiej przychodni NZOZ Brankowska. Prywatnie pasjonatka biegania i dobrego, zdrowego jedzenia.

(fot. Publio.pl)