artykuły
(fot. istockphoto.com)
(fot. istockphoto.com)

Porozmawiajmy o orgazmie.

- Wszyscy umieją wymienić dwa rodzaje kobiecego orgazmu - pochwowy i łechtaczkowy. Wiadomo, że to nie do końca tak funkcjonuje, ale nie będę tej myśli rozwijał. Jestem zwolennikiem teorii, że męski seksuolog mówiący o kobiecych orgazmach jest mało wiarygodny, dlatego pominę milczeniem wyjaśnienie różnic.

Zapewne jest to bardziej skomplikowany proces niż orgazm męski.

- A wymień w takim razie kilka rodzajów męskich orgazmów.

Rodzaje? Przecież jest jeden. Taki, któremu towarzyszy ejakulacja.

- No widzisz. To kolejny mit o męskiej seksualności.

Pierwsze słyszę o rozróżnianiu męskich orgazmów.

- I to jest lekcja, którą trzeba odrobić. Tak, my też mamy różne orgazmy. Ale nie potępiam cię, że o tym nie wiesz. Nawet mężczyźni o tym nie wiedzą. Czują to wprawdzie, ale nie umieją nazwać, nigdy nie poruszali tego tematu, nie zastanawiali się nad tym. Dopiero gdy mówię o tym na warsztatach, słyszę głosy aprobaty. Dorośli mężczyźni pierwszy raz w życiu dowiadują się, że mają różne rodzaje orgazmów. I co ważniejsze, dowiadują się, że mają prawo inaczej je przeżywać.

To, że orgazm męski jest tylko jeden, to mit (fot. istockphoto.com / Katarzyna Białasiewicz)

Opowiedz o tych przeżyciach, bo myślę, że dla czytelników ta wiadomość może być równie zaskakująca jak dla mnie.

- Od kilku lat podczas warsztatów, w których uczestniczą tylko mężczyźni, oraz rozmów z pacjentami pytam, czy mężczyźni umieją wyróżnić rodzaje swoich orgazmów. Na początku otwierają oczy ze zdumienia, zupełnie nie rozumieją, o co pytam. Ale gdy proszę, żeby opisali to, co czują podczas szczytowania i czy zawsze towarzyszy temu to samo uczucie, okazuje się, że sami potrafią wyróżnić co najmniej kilka typów tego przeżycia.

Czy możesz je nazwać, zdefiniować?

- Tak. Posłużę się nieco humorystyczną klasyfikacją, którą na podstawie wywiadów z mężczyznami pomogła mi stworzyć grupa studentów Uniwersytetu SWPS.

Pierwszy typ - Orgazm Ekspres. Szybki i intensywny w przeżyciu. Tu i teraz. Często podczas masturbacji. Wtedy, kiedy brakuje czasu. Nie chodzi jednak o długość seksu, ale o orgazm. Przeszywa cię jak igła, jest szybki. Zaraz zapominasz o nim i wracasz do przerwanych obowiązków. Fizjologicznie taki orgazm mało daje. Napięcie wprawdzie ustępuje, ale nie daje relaksu.

Drugi typ to Orgazm Tonącego, czyli płytki i mało satysfakcjonujący. Takie utrzymanie się na powierzchni. Pewien pan powiedział o nim, że na poziomie ciała chciałby mieć orgazm, ale kawałek jego nie jest na to gotowy. Jest zmęczony, psychicznie nie ma ochoty, jednak ciało ochotę ma. To moment, w którym facet nie jest emocjonalnie dostrojony. Ma za dużo rzeczy na głowie, a skumulowane emocje utrudniają przeżycie przyjemności.

Pewnie nie może się wystarczająco podniecić?

- Nie myśl, proszę, jak kobieta. To jest orgazm potrzebny fizjologicznie, bo jak powtarzam, gruczoł prostaty sam się nie opróżni. Ten rodzaj też nie daje maksimum odprężenia. Jeden mężczyzna powiedział mi o nim, że to jest taki orgazm, o którym myślisz - mogłem ręką. Mogłem sam. Przynajmniej nie musiałbym brać później prysznica.

Kolejny to Orgazm Maratończyk, czyli długi i wymęczony. Ma na to wpływ także kondycja fizyczna. To, czy facet jest zmęczony, czy miał tego dnia już orgazmy, czy go boli noga i podczas seksu dostaje skurczu łydki. Sapie, sapie, cały czerwony, ale dalej chce. W końcu ma ten orgazm, ale przy tym bardziej się zmęczył, niż zrelaksował.

Czwarty typ to Orgazm Absolut. Taki Święty Graal. Najbardziej pożądany. Jeden ze studentów nazwał go trafnie, mówiąc, że to jest po prostu spotkanie z niebytem. Ale na to trzeba sobie pozwolić. Faceci tego nie wiedzą, ale do tego trzeba być w dobrej kondycji, wypoczętym, odprężonym. Trwać w fajnej relacji seksualnej. Nie musi być to długa bądź stała relacja. Nie to jest ważne. Ważne, żeby było fajnie. Na ogół mężczyźni są zadaniowi - jest cel i trzeba go zrealizować. A tu trzeba sobie pozwolić na absolutną wolność przeżywania rozkoszy płynących z ciała.

Skumulowane emocje utrudniają przeżycie przyjemności (fot. istockphoto.com / Shironosov)

Zapytam jako ciekawska kobieta. Czy technika seksualna, jakiej użyję podczas pieszczot partnera, ma wpływ na rodzaj męskiego orgazmu?

- Seks jest w relacji, nie odbywa się w izolacji, więc ma wiele wspólnego z partnerem czy partnerką. Ale trzeba odróżnić, co jest wasze, co nasze, a co jest fizjologią. To, że mężczyzna woli stymulację językiem moszny, a nie penisa, to jest fizjologia. Ale to, czy czuje się dobrze w relacji, zależy od waszych wzajemnych stosunków, a nie od fizjologii. Może być tak, że seks uprawiasz od lat z jedną partnerką. Ona wciąż cię pociąga, seks jest przeważnie satysfakcjonujący. A i tak orgazmy mogą być różne. Ważniejsze jest nastawienie samego mężczyzny w tej chwili. Jego kondycja psychofizyczna, humor, potrzeba. Ale to nie jest też tak, że mężczyznom zawsze zależy na najlepszym orgazmie. Nie chodzi mi o zadaniowe podejście zdobycia za każdym razem najlepszych przeżyć. Na temat należy spojrzeć z szerszej perspektywy i uznać za fakt, że czasem ekstazę przeżywamy w ten, a czasem w inny sposób.

Myślę, że wiele kobiet jest pewnych, że jakość męskiego orgazmu zależy od nich. Skoro seks jest długi i wymęczony, to na pewno dowodzi, że one są kiepskimi kochankami albo niewystarczająco kręcą partnera.

- Wiem i bardzo wam współczuję. To wynika, po pierwsze, z braku wiedzy o męskiej fizjologii i potrzebach, a po drugie, z zaniżonej wartości. Mężczyźni pod tym względem mają lepiej. Gwarantuję ci, że większość facetów, których partnerka akurat nie miała orgazmu, nie zastanowi się, że to może przez to, że ostatnio utył, że miał na sobie brzydkie majtki albo niewyczyszczone zęby. Może obwiniać się o brak wystarczającej sprawności seksualnej, za której pomocą mógłby doprowadzić partnerkę do szczytowania, ale nie odniesie tego bezpośrednio do swojej postaci, atrakcyjności, estetyki.

Może po prostu kobiety boją się, że robią coś źle, nieumiejętnie?

- Częstym błędem jest to, że mężczyźni nie komunikują partnerce swoich odczuć, w trosce o to, żeby ta się nie nadąsała. Na przykład wielu nie ma odwagi powiedzieć, kiedy penis jest szczególnie wrażliwy. I jej chęć dania mu przyjemności zamienia się w drażnienie lub nawet ból. Na przykład w momencie tuż po orgazmie większość facetów woli, żeby penisa nie dotykać, nie głaskać, nie brać już do ust. To moment, w którym obcy bodziec drażni. Mężczyzna może przedłużyć ejakulację, kończąc własną ręką. Wtedy można ten orgazm jeszcze bardziej pogłębić, zintensyfikować przeżycie. Ale obca ręka niekiedy już boli.

Niejedna kobieta, gdy mężczyzna po stosunku powie jej: "Zostaw go w spokoju", poczuje się urażona.

- Nie, jeśli będzie wiedziała, że tak po prostu jest. Zaraz po orgazmie mężczyzna wchodzi w fazę refrakcji, czyli moment odprężenia. Słabnie subiektywne odczuwanie napięcia seksualnego, czyli podniecenie opada. To jest moment, w którym mężczyzna przez pewien czas nie jest zdolny do osiągnięcia kolejnego orgazmu. Nie ma też ochoty na seks. To jest ten dobrze znany kobietom moment, w którym tuż po wytrysku mężczyzna odwraca się i sprawdza telefon, pyta - co jest w lodówce albo po prostu zasypia. To nie znaczy, że są emocjonalnymi impotentami, inwalidami i po seksie już nic nie przeżywają.

Po orgazmie podniecenie opada i mężczyzna np. zasypia (fot. istockphoto.com / Denis Raev)

Jak długo twa taki okres refrakcji?

- Od kilku minut nawet do kilku miesięcy. Trochę żartuję, ale to zależy od indywidualnych potrzeb i możliwości mężczyzny. Wbrew pozorom nie wszyscy chcą uprawiać seks codziennie, a mężczyzna nie musi mieć wzwodu co kwadrans.

Przecież mówi się, że mężczyźni stawiają na ilość.

- Lubimy myśleć w bardzo prosty, ale absolutnie fałszywy i redukcyjny sposób. Stąd kolejny mit - mężczyźni stawiają na ilość, kobiety na jakość. Przez to, że wy macie ograniczoną możliwość poczęcia potomstwa, a my możemy płodzić dzieci do później starości, utarło się, że mężczyzna chce dużo seksu i tylko seksu, a kobieta potrzebuje mniej seksu, ale szuka ogiera rozpłodowca. To jest ewolucyjny redukcjonizm. Odrzucam myśl, że ludzie, kobiety i mężczyźni są aż tak mało skomplikowani. Nie są jednowymiarowi. Takie podejście do męskiej seksualności sprawdza się u zwierząt, ale nie u ludzi.

Mój pies o imieniu Beton jest reproduktorem. Suczki do niego przyjeżdżają nawet z zagranicy, a on je zapładnia. Niezależnie od tego, jaka jest pogoda, pora roku, dzień tygodnia, staje na wysokości zadania, które przed nim stawiam. Jak mu przyprowadzam sukę w cieczce, to najprawdopodobniej ją zapłodni. Na razie nigdy nie odmówił. Tym się różni mój pies od mężczyzny, że ten drugi ma nie tylko seks, ale całe życie erotyczne. Ma swój gust, swoje lepsze i gorsze dni, swoje ciało, które bywa zmęczone, leniwe. Ma pracę, która go stresuje. Ale od najmłodszych lat wbija nam się do głowy, że mężczyzna co kilka sekund myśli o seksie. Jeśli tak jest, to w takim razie ja i wielu znanych mi mężczyzn chyba o tym zapominamy.

Są takie momenty w życiu, w miesiącu, w tygodniu czy w ciągu dnia, że mężczyzna ma ochotę na seks i rzeczywiście o tym myśli. Niezredukowane napięcie seksualne potrafi być nieznośne, dlatego wtedy potrafimy być sfrustrowani, zdenerwowani, niecierpliwi. Ale jest też wiele momentów, kiedy mężczyzna wcale nie myśli o seksie.

Zobacz wideo Szybki numerek w stałym związku może rozpalić wygasły piec?

Czy hasła typu - mężczyzna myśli główką, a nie głową, albo że testosteron wypływa mu uszami, to są tylko sprośne żarty?

- To już przestało być żartem. Wiele osób, wiele kobiet naprawdę podejrzewa, że faceci nie mają w głowie nic innego, jak tylko seks. Że jak facet zobaczy buty na szpilkach, kolano, melony w sklepie, już myśli o kopulacji. Takie myślenie poniekąd się sprawdza, ale w stosunku do piętnastolatków, u których w momencie pokwitania rusza testosteron i jest tak wielki bum, że rzeczywiście bywa, że nastolatek myśli o seksie niemal na okrągło. Ale dojrzały, zdrowy facet - niekoniecznie.

Pacjent zwierzył mi się, że bardzo lubi seks, ale jest w takim momencie życia, kiedy usypianie dzieci jest dla niego priorytetem. Kilka miesięcy temu urodziły mu się bliźniaczki. I gdyby mógł wybrać, to kąpiel, kładzenie do łóżek, czytanie bajek jest dla niego tym, co dostarcza mu najwięcej satysfakcji. Teraz woli to niż seks. Ale choć doskonale wie, co daje mu najwięcej życiowej satysfakcji, a żona także jest zaaferowana dziećmi, martwi się, że coś z nim nie tak, że coś złego się stało. Bo przecież wszędzie trąbią, żeby po urodzeniu dziecka nie zaniedbywać się w sypialni. Tyle że oni zamiast w sypialni, wolą spędzać noce w pokoju dziecięcym.

Książka "Męskie sprawy" jest dostępna w Publio.pl >>

Agata Jankowska (fot. Zuzanna Szamocka), Michał Pozdał (fot. Maria Kmieciak)

Michał Pozdał. Seksuolog, wykładowca SWPS, bardzo często obecny w mediach.

Agata Jankowska. Dziennikarka "Przekroju" i "Wprost", obecnie pisze materiały m.in. dla "Wysokich Obcasów", "Twojego Stylu" i "ELLE".

(fot. Publio.pl)