W Weekend Gazeta.pl m.in.:
- Dłużnik polski . Stereotyp zakłada, że dłużnik to osoba cierpiąca z powodu nagłej utraty pracy czy choroby, zmagająca się z problemami finansowymi, ledwo wiążąca koniec z końcem. Badania, które przytacza w swoim tekście Małgorzata Gołota , wskazują jednak, że wielu dłużników to osoby, którym można zazdrościć wysokich zarobków. To nie finanse są ich problemem, ale podejście do spłacania należności (jeden z bohaterów reportażu mówi: - Nie płacę, bo nie lubię ). Wśród dłużników liczna jest także grupa "beztroskich" - osób, które mimo wysokich miesięcznych przychodów cały czas żyją "na minusie". To efekt ich stosunku do pieniędzy, wiary w to, że zaraz uda im się spiąć budżet, nadrobić to, co lekką ręką wydali na przyjemności: jedzenie na mieście, gadżety, markowe ubrania. Wśród dłużników można wyróżnić również zapominalskich, zadłużonych dla innych, zagubionych oraz unikających. Przeczytajcie koniecznie, ku przestrodze.
- Ślub w Las Vegas . Straszna klisza, prawda? Oklepana scena z komedii romantycznej. Ewentualnie domena gwiazd, które pod wpływem impulsu, a nierzadko też alkoholu, decydują się na ekspresowe małżeństwo, a potem równie błyskawiczny rozwód. A jednak nie tylko Britney Spears powiedziała "tak" w Las Vegas. Każdego roku pobiera się tam ponad sto tysięcy par, czyli jedna na dwadzieścia w Stanach Zjednoczonych. Co pociągającego / romantycznego / niezwykłego (niepotrzebne skreślić) może być w ceremonii przypominającej hamburgera z wiadomej sieciówki? Sprawdziła to, najbardziej skrupulatnie jak się da, Honorata Zapaśnik . Razem z Rubenem, narzeczonym od dziewięciu lat, uznali, że zamiast wystawnego i stresującego wesela, z białą suknią i korowodem krewnych, postawią na bezstresowy i całkiem zabawny wariant. Ślub wzięli w Graceland Wedding Chapel, udzielał im go nie kto inny, jak Elvis Presley. W Weekendzie znajdziecie relację z tego wydarzenia, która zarazem jest opowieścią o Vegas i tamtejszym "ślubnym przemyśle". Czyli porządne gonzo.
- Robert De Niro . Facet o hipnotyzującym spojrzeniu i biografii, o której można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest nudna. Właśnie ukazała się książka o słynnym aktorze (" De Niro " Shawna Levy'ego ). Na tej kanwie Ula Ryciak kreśli u nas sylwetkę odtwórcy roli Travisa Bickle, najsłynniejszego taksówkarza na świecie. You talkin' to me? - mało jest zdań, które w równej mierze zasługują na miano kultowych. - On jest bardzo wrażliwy, prawdopodobnie to neurotyk - mówił o De Niro Bernardo Bertolucci. Intensywny na ekranie, taki też był i jest w relacjach z ludźmi. Czy źródeł burzliwego życia uczuciowego, jak by chcieli współcześni eksperci od reperacji dusz, należy szukać w dzieciństwie gwiazdora? - pyta Ula. Odpowiedzi rzecz jasna nie zdradzę. Po lekturze jej tekstu zapragnęłam tymczasem obejrzeć znów filmowe obrazy, które De Niro przeniósł na poziom perfekcji. Podejrzewam, że będziecie mieć podobnie.
- Angelika Markul . W niespokojnych wodach oceanu filmowała tajemnicze kamienne konstrukcje przypominające zatopione miasto. Na pustyni Atakami fotografowała doskonale widoczne tam gwiazdy i dowiedziała się, że tworzą one żłobki. Jej prace można oglądać na wystawie "To, co stracone, jest na początku" w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski (uwaga: tuż przed nami oprowadzanie kuratorskie, sprawdźcie terminy). W rozmowie z Edytą Borkowską artystka mówi między innymi: - Poznałam kobietę, która poświęciła całe swoje życie zawodowe badaniu jednej gwiazdy. I usłyszałam wzruszającą historię o zwyczajach panujących w kosmosie: gdy gwiazda mająca miliony lat umiera i rozpada się, krążąca przy niej wcześniej młoda gwiazda zaczyna zbierać rozrzucony wokół materiał - całe doświadczenie, które ta starsza zdobyła podczas długiej egzystencji. Piękne.
- Ojcowie bez dzieci . Najpierw był tekst o kobietach, które bezskutecznie, od lat, walczą o ściągnięcie należnych im alimentów na dzieci . Ewa Nowaczyk-Przybył opisała w nim przypadki matek, które pozostają bezsilne w obliczu okrucieństwa i bezmyślności swoich byłych mężów lub partnerów. Ten reportaż czytaliście chętnie, zachęcił on Was też do dyskusji. Pod tekstem pojawiło się mnóstwo komentarzy, wśród których wybrzmiał mocno głos ojców stojących po drugiej stronie barykady niż "alimenciarze". Ojców dyskryminowanych, poniżanych, wikłanych w matactwa sądowe. Bo i tacy w Polsce są. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej temu zjawisku, pokazać, że mężczyźni również padają ofiarą systemu, tracąc z dnia na dzień prawo do jakichkolwiek kontaktów z własnymi dziećmi. Ewa przytacza między innymi historię człowieka, który dopiero po kilku latach batalii sądowej udowodnił, że lepiej nadaje się do sprawowania opieki nad dziećmi niż partnerka ze skłonnością do kłamstw i przemocy.
Czekamy znów na Wasze komentarze. Mam nadzieję, że takie teksty w niewielkim choćby stopniu sprawiają, że coś się w naszej rzeczywistości zmienia. Na lepsze.
Hanna Rydlewska . Redaktorka naczelna Weekend.gazeta.pl