artykuły

W Weekend Gazeta.pl m.in.:

- Były prezes PGNiG . Michał Szubski pracę w PGNiG zaczynał na piątym roku studiów, jako szeregowy pracownik. Awansował, aż został prezesem. Bezpośrednio podlegali mu trzej wiceprezesi oraz czterej dyrektorzy najważniejszych pionów w spółce. Pośrednio - jako prezes - kierował jednak pracą ponad 30 tysięcy osób. I wtedy dokonał życiowego zwrotu. Odszedł z firmy, żeby razem z żoną prowadzić agroturystyczny ośrodek jeździecki na Podlasiu. - Przerażało mnie to, że człowiek uzależnia się od stanowiska, ono go deprawuje - mówi Annie Budyńskiej . Do tej rewolucji dojrzewał długo. I długo się przygotowywał. Jak? Przeczytajcie jutro w naszym magazynie.

Michał Szubski, były prezes PGNiG (fot. archiwum prywatne)

- Kinga Preis . - Doprowadzono sytuację polityczną w Polsce do takiego poziomu, kiedy nie dajemy sobie prawa do żadnego dystansu. To powoduje, że każda normalna rzecz: każdy uśmiech, każdy grymas - stają się podejrzane - mówi aktorka. Zagrała w filmie "#wszystkogra" , który niedawno wszedł do kin, ale z nami rozmawia także o żartach, którymi Maciej Stuhr sypał podczas gali rozdania Polskich Nagród Filmowych Orły 2016, rozmowie z Marią Kaczyńską, którą wspomina ciepło, no i o rodzimych politykach. - Nie mam zaufania do żadnego z nich, bez względu na ich przynależność partyjną - wyjaśnia Arturowi Zaborskiemu .

Kinga Preis (fot. materiały prasowe Next Film)

- Kontroler lotów . Z Angeliką Swobodą spotkał się, oczywiście, na lotnisku. Janusz Janiszewski pracuje na warszawskim Okęciu. W tzw. sali operacyjnej, w centrum zarządzania ruchem lotniczym. To potężna przestrzeń usytuowana tuż pod wieżą lotniska. Samo serce kontroli ruchu lotniczego w Polsce. Janiszewski ma 17-letnie doświadczenie w zawodzie. Jak mówi: kontrolerzy dzielą się na tych, którym przytrafiły się przykre sytuacje, i tych, którym dopiero się przytrafią. Bo ta praca, choć fascynująca, wiąże się z gigantycznym stresem. - Jako kontroler mam na łączności 20 samolotów jednocześnie. A w każdym średnio 180 osób - mówi.

Wieża kontroli lotów na warszawskim Okęciu (fot. Tomek Perczyński / Polska Agencja Żeglugi Powietrznej)

- Dorit Beinish . Była sędzią Sądu Najwyższego Izraela, a w 2006 roku wybrano ją jednogłośnie, jako pierwszą kobietę, na prezydentkę Sądu Najwyższego. Pełniła tę funkcję przez sześć lat. Tuż przed Dniem Niepodległości Izraela, który obchodzony jest 14 maja, Beinish tłumaczy w Tel Awiwie Mike'owi Urbaniakowi , na czym polega niezależność sędziowska. Wolność myślenia. Etyka zawodowa. Czy czuła się w armii dyskryminowana jako kobieta? A w Ministerstwie Sprawiedliwości, w którym spędziła niemal trzydzieści lat? Czy jako Prokurator Generalna oparła się politycznym naciskom? Koniecznie przeczytajcie ten wywiad.

Dorit Beinish w dniu zaprzysiężenia na stanowisko prezydentki Sądu Najwyższego (fot. Avi Ohayon / Government Press Office (GPO) / flickr.com)

- Nowe-stare mauzoleum. Po 81 latach od rozpoczęcia budowy mauzoleum, mającego upamiętnić bitwę pod Ostrołęką, do której doszło 26 maja 1831 roku, udało się wreszcie w Ostrołęce połączyć historię z nowoczesnością. Jak pisze w Weekendzie Filip Springer , projekt z lat trzydziestych XX wieku obleczono w całkiem współczesne, architektoniczne ciało. Na szczególne uznanie zasługuje przede wszystkim fakt, że autorzy współczesnej wersji mauzoleum potrafili schować ego do kieszeni i podążyć tropem dawnych mistrzów - pisze nasz felietonista. Sprawdźcie, co ma na myśli.

Mauzoleum w Ostrołęce (fot. Filip Springer)

- Szwedzka teoria miłości . To tytuł filmu wyświetlanego w ramach ruszającego właśnie festiwalu Docs Against Gravity . Autor obrazu, Erik Gandini , stawia w nim mocną tezę: oto w skandynawskim spektaklu szczęścia i dobrobytu pierwszą rolę odgrywa samotność. Czy Sztokholm stał się europejską stolicą samotnych ludzi? Statystyki są nieubłagane: pięćdziesiąt osiem procent obywateli tego miasta mieszka w pojedynkę, i jest to najwyższy wskaźnik w Europie. Czy to cena, którą Szwedzi zapłacili za obsesyjne dążenie do niezależności osobistej? Odpowiedzi na to pytanie szuka u nas Anna Bielak .

 

- Niekomunijne dzieci . Gorączka pierwszokomunijna trwa. Często ma wymiar bardziej materialny niż duchowy. Imprezy komunijne przypominają współcześnie małe wesela. Listy z prezentami budzą ekscytację czekających na laptopy czy smartfony dzieci, ale i przyprawiają o ból głowy zaproszonych na uroczystości krewnych. Mateusz Witkowski spotkał się z tymi, którzy świadomie się z tego wypisali. Z rodzicami, którzy z różnych względów zdecydowali się nie posyłać swoich dzieci do pierwszej komunii. Są wśród nich i ateiści, i wierzący. A Mateusz sprawdza, czy ich "niekomunijne dzieci" nie czują się wykluczone, czy nie są dyskryminowane przez rówieśników.

Hanna Rydlewska . Redaktorka naczelna Weekend.gazeta.pl