artykuły

W Weekend.gazeta.pl m.in.:

-

Nowy Sącz pełen milionerów.

Poznań i okolice straciły już palmę pierwszeństwa w dziedzinie wielkiego biznesu. Nie dzierży jej także Warszawa. Matematyka nie kłamie: prawdziwym zagłębiem milionerów jest dziś Nowy Sącz. W małopolskim mieście żyje ponad sto osób osiągających dochody, które większości z nas nie mieszczą się w głowie.

Mateusz Witkowski , który niedawno badał dla nas uroki Rzeszowa , tym razem wybrał się do nowosądeckiego eldorado, żeby poznać historie wzlotów i upadków mieszkających w nim krezusów. Jeden z nich zarzucił nowe technologie na rzecz owczych serów, drugi skonstruował automatyczną bramę używając części z dużego fiata, inny z kolei odkrył prosty patent na ugłaskanie szefa... Gwarantuję, że ten tekst Was wciągnie. Nawet tych z Was, których tematy biznesowe zazwyczaj nie pasjonują.

Dom jednego z nowosądeckich milionerów (fot. Mateusz Witkowski)

- Jerzy Trela. - Mistrzu! - zwraca się do wybitnego aktora Mike Urbaniak . Trela ripostuje: - Niech pan się nie wygłupia. A zapytany o to, kto zwrócił się do niego w ten sposób po raz pierwszy, wyznaje z rozbrajającą szczerością: - Dwaj sympatyczni menele na Dworcu Centralnym w Warszawie. I dodaje: - Słowo "mistrz" jest dzisiaj zdewaluowane. W mojej młodości miało ogromne znaczenie, bo myśmy jednak mieli - widząc oczywiście jakieś przywary czy śmieszności - szacunek do naszych mistrzów. Tego określenia używało się serio, dzisiaj częściej chyba jako kpiny, więc z tym mistrzem byłbym ostrożny. Niestety, trudno się z Jerzym Trelą nie zgodzić. Lektura rozmowy z nim to wspaniała odtrutka na celebrycką papkę. Zaaplikujcie ją sobie koniecznie w Święta.

Jerzy Trela (zdjęcie pochodzi z "Programu obowiązkowego" Telewizji Kino Polska / foto. Krzysztof Bednarski)

- Laura Godek-Miąsik . I kolejna opowieść z cyklu "Im się udało". W rankingu "30 under 30" amerykańskiego "Forbesa", prezentującym najbardziej utalentowanych młodych ludzi w Europie, Laurę Godek-Miąsik wyróżniono w kategorii "Przemysł". Razem z siostrą i przyjacielem prowadzi firmę, która produkuje żywność liofilizowaną - w uproszczeniu można powiedzieć, że to żywność utrwalana za pomocą suszenia po zamrożeniu z zastosowaniem obniżonego ciśnienia (w próżni). Dzięki liofilizacji potrawa zachowuje walory smakowe. - Nasze produkty były na wszystkich ośmiotysięcznikach i na obu biegunach - mówi współtwórczyni LYOFOOD . Bo to właśnie alpiniści, żeglarze, wyczynowi sportowcy korzystają najbardziej z dobrodziejstw wspomnianej metody. I mogą na środku oceanu skosztować (podobno pysznego) risotto z pęczaku i soczewicy z musem z awokado. W rozmowie z Moniką Stelmach Godek-Miąsik przekonuje: wbrew stereotypom praca z rodziną i przyjaciółmi to świetny pomysł.

Wegańskie risotto (fot. LYOFOOD)

- Łukasz Szoblik. Ma 130 centymetrów wzrostu i waży 44 kilogramy. Nie chce, by mówić o nim karzeł (T akie określenie klasyfikuje mnie jako inną rasę niż człowieka ). Woli osoba niskorosła. Albo nawet "mały pan", jak czasem mówią dzieci. - Gdybym w Londynie stanął nago na Trafalgar Square, to nikt by na mnie nie popatrzył. A w Polsce słyszę: O, k***a. Pewna kobieta tak mi się przyglądała, że wpadła na latarnię - relacjonuje Szoblik Marii Hawranek i Szymonowi Opryszkowi. W weekendowej rozmowie mówi o tym, jak Polacy reagują na inność (niestety wciąż źle - strachem, nierzadko agresją). Ale też opowiada o tym, że z taką innością można doskonale funkcjonować. Szoblik występuje w filmach, reklamach, jest prezenterem muzycznego kanału 4Fun. Czy porównują go do Lanistera z "Gry o tron"? Bezustannie. Ale on od tego ucieka, woli wypracować własną markę . I cieszy się z wszystkich krytycznych opinii. - W końcu słyszę krytykę za to, co robię, a nie za to, jaki jestem - wyjaśnia.

Łukasz odbiera serwis w meczu piłki plażowej 4fun.TV - reszta świata (fot. Maciej Cyran / 4fun.TV)

- Ćwiczenia z utraty. Taki tytuł nosi świetna książka Agaty Tuszyńskiej, w której zmierzyła się ona z najtrudniejszym dla siebie tematem - ze śmiercią męża, Henryka Dasko. Tym zdaniem można by również podsumować to, o czym opowiada w Weekendzie Katarzyna Stachnik , psycholog i terapeutka z poznańskiego Hospicjum Palium . Małgorzata Gołota pyta ją, jak w świadomy sposób przeżyć żałobę po stracie kogoś najbliższego. Dotyka też tak trudnych wątków, jak żałoba przeżywana przez dzieci (np. po jednym z rodziców). - Często to nie dzieci nie są przygotowane na rozmowę o śmierci. To dorośli nie są na nią gotowi - mówi Stachniak. Przekonuje również, żeby przed żałobą nie uciekać, nie wypierać jej: - Nie chcemy spotykać ludzi smutnych. Sami też nie chcemy być smutni. Smutek nie jest dziś fajny. Tyle że jak się sobie na ten smutek nie pozwoli wtedy, kiedy jest na to czas, w trakcie żałoby, to możemy być niemal pewni, że już nigdy nas nie opuści .

Hospicjum Palium w Poznaniu. Otwarcie pokoju, który pomaga dzieciom znieść śmierć bliskiej osoby (fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta)

- Henryk Gołębiewski. Mocna twarz, mocny życiorys. - Coś nade mną czuwa. Mogę iść na czołówkę z samochodem i wiem, że mnie nie przejedzie - mówi Gołębiewski Angelice Swobodzie. A takich czołówek zaliczył już wiele. Problemy finansowe, walka z nałogiem, choroba nowotworowa, no i zawodowy rollercoaster: od szybko zdobytej w okresie dziecięco-nastoletnim aktorskiej sławy aż po zawodowe wykluczenie... Można by tym obdzielić kilka osób. - Po "Edim" trafiłem do szufladki, mówili, że mogę grać tylko menela - wspomina w tym niezwykle szczerym wywiadzie, którym jutro otwieramy Weekend. Co Gołębiewski robi dziś? Pracuje w firmie zajmującej się klimatyzacją. Ma siedmioletnią córkę. Występuje w kabarecie "Ro-pa", gra w "Świecie według Kiepskich", w "Drugiej szansie", niedawno wydał książkę ("Zygzakiem przez życie"). Twierdzi, że to będzie jego rok. Bo zawsze można zacząć żyć od nowa.

Henryk Gołębiewski (fot. Piotr Deszkiewicz)

I tego właśnie - przy okazji rozpoczynających się jutro Świąt

- Wam życzę. Wspaniałych nowych początków, na które nigdy nie jest za późno. Osobistych i zawodowych. Nowych, odważnych planów, na których realizację znajdziecie siły. Przełomowych dla Was spotkań i rozmów, które zmienią Wasz sposób myślenia. Wszystkiego nowego i dobrego!

Hanna Rydlewska . Redaktorka naczelna Weekend.gazeta.pl