artykuły

Swałkę od Kremla dzieli 18 kilometrów. Niewiele. A jednak to przepaść. Dwa światy zamieszkałe przez istoty, które nigdy się nie spotkają. Bo cóż może łączyć kremlowskich notabli, czy oligarchów składających wizyty przywódcy Rosji, z wyrzutkami społecznymi, którzy w prowizorycznych lepiankach z europalet usiłują przetrwać każdy kolejny dzień na wysypisku śmieci?

Składowisko odpadów to prawdziwy Trójkąt Bermudzki. Jeśli decydujesz się tam żyć, to znaczy, że nie masz już niczego do stracenia. Nie przyjedzie tam ani pogotowie, ani służby porządkowe. A jeśli się nawet pojawią, to po to, by zatuszować zbrodnie, ukryć przed wścibskimi dziennikarzami bolesną prawdę. Bo Swałka to państwo w państwie - działa tam mafia, kobiety są wykorzystywane i gwałcone, ludzie giną i nikt ich nie szuka.

Polska dokumentalistka

Hanna Polak

nigdy nie dostałaby pozwolenia na filmowanie tego terenu. Za mury wysypiska wnikała nielegalnie, z kamerą ukrytą pod kurtką. Sporo ryzykowała. W trakcie pracy nad obrazem "Nadejdą lepsze czasy" zatruła się toksycznymi gazami, jakie wydzielają śmieci, miała udar słoneczny, prawie została przejechana przez buldożer, cudem uniknęła zagryzienia przez dzikie psy. Kręcić jednak musiała. Bo mieszkańcy Swałki szybko stali się jej bliscy.

- Ja nie mówię, że ci ludzie są perfekcyjni, o nie. Ale nie mają czasu ani miejsca na małe, nieważne rzeczy - jakieś zawiści, niechęci. Jeżeli jedna osoba drugiej nie pomoże, nie przyjmie pod dach, to ona umiera. Tam toczy się walka o przeżycie. Wbrew wszystkiemu człowiek człowiekowi pomaga, jest serdeczny, dzieli się tym, co ma. Ci ludzie potrafią kochać, mają niesamowite poczucie humoru. Niczym nie różnią się od nas, a czasami nawet gdzieś tam są lepsi, bo odarci z wszystkich fizycznych dóbr, nie zwracają już uwagi na materialny status, a po prostu na przyjaźń. Chcą jeszcze wspólnie przeżyć jakąś fajną chwilę - mówi Annie Tatarskiej w wywiadzie, którym jutro otwieramy nasz magazyn.

Na Swałkę nie przyjedzie ani karetka pogotowia ani milicja (fot. Hanna Polak)

Główną bohaterką filmu została Jula. Polak przez 14 lat towarzyszyła z kamerą ważnym momentom w jej życiu, w tym również narodzinom dziecka. Pierwszy materiał na potrzeby dokumentu powstał w 2000 roku, czyli wtedy, kiedy do władzy doszedł Władimir Putin. Ciężko więc nie patrzeć na "Nadejdą lepsze czasy" jak na symboliczną wypowiedź o współczesnej Rosji. Nawet jeśli autorka ucieka od prostych politycznych skojarzeń w kierunku tego, co uniwersalne, ludzkie.

Obrazy, które kreśli w weekendowym wywiadzie reżyserka, zostają w głowie na długo. Mocno też brzmią stawiane przez nią diagnozy - a propos tego, jakie są jej zdaniem powinności dokumentalisty, ale i tego, jak powinny wyglądać relacje społeczne. I co to znaczy "być człowiekiem". Jak twierdzi Polak, ci, którzy są przez ogół traktowani gorzej niż zwierzęta, mogą dać nam niezłą lekcję humanizmu.

A w Weekendzie także m.in.:

- ISIS. Jak pisze brytyjski dziennikarz Benjamin Hall , to Al-Kaida 2.0. - ISIS wprowadziło radykalny islam w XXI wiek i przyciągnęło do tej ideologii kolejne pokolenie. Korzysta z efekciarskich gier komputerowych, które wyglądają jak programy telewizyjne, i pokazuje, że zabijanie jest w gruncie rzeczy czymś fajnym - pisze Hall, który od lat zajmuje się problematyką Bliskiego Wschodu i pracuje dla takich tytułów jak "Guardian" czy "The New York Times". Publikujemy fragmenty jego książki, w której stara się zajrzeć w głąb tak zwanego Państwa Islamskiego. Dowiecie się z nich między innymi, jak wygląda cały medialny przemysł, który wyrósł na zapleczu terrorystycznej armii.

Ukrywający się w jaskini syryjscy rebelianci. Góry w prowincji Idlib, Syria, kwiecień 2012 roku (fot. Rick Findler)

- Orina Krajewska. Nie ma sytuacji ostatecznych, zawsze jest coś do zrobienia, jak długo jest nadzieja - przekonuje Orina Krajewska, która po śmierci mamy, Małgorzaty Braunek, współprowadzi Fundację "Bądź" . W wywiadzie, który przeprowadziła z Oriną Katarzyna Stadejek , aktorka odpowiada o proaktywnym podejściu do raka i medycynie komplementarnej. Zaprasza też na cykl wydarzeń poświęconych wsparciu procesów leczenia u osób chorych onkologicznie. 28 listopada w Centrum Kultury Jidysz w Warszawie odbędą się bezpłatne warsztaty. Temat spotkania to "Żywienie w chorobie nowotworowej, podczas chemio- i radioterapii", a poprowadzi je dietetyczka mgr inż. Ewa Ceborska-Scheiterbauer.

- Marek Niedźwiecki. Zdarzyło mu się iść nocą przez australijski busz. Z Sydney prowadził "Listę Przebojów Trójki". Napisał właśnie książkę o Australii, a nam opowiada także o tym, czego w tym kraju nie lubi. I o radiu. Bo - jak przekonał się Artur Zaborski - rozmawiając z Markiem Niedźwieckim, nie da się o radiu zapomnieć. W Weekendzie mówi między innymi: - Przy Myśliwieckiej jest mój dom. Jestem w radiu, czyli w domu, czyli w radiu - tak mawiam. Tutaj jest połowa kolekcji moich płyt. I życia.

Marek Niedźwiecki (fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

- Krzysztof Gojdź. Wiecie na czym polega "wampirzy lifting"? Nie? Ja też nie wiedziałam, dopóki nie przeczytałam rozmowy Angeliki Swobody ze specjalistą medycyny estetycznej, którego uwielbiają polskie gwiazdy. Doktor Gojdź wyjaśnia, na czym polega zabieg, któremu panie z show-biznesu poddają się ostatnio wyjątkowo ochoczo. Przy okazji zdradza, jak chcą wyglądać jego pacjentki (Victoria Beckham, ewentualnie Agata Młynarska) i tłumaczy, jak nie zamienić się w "glonojada". W wywiadzie pojawiają się także "lisie pyszczki", ale nie zdradzę Wam, o co chodzi... Przeczytajcie!

- Bohater. Mały, szary stwór. Urodził się z niskiego poczucia własnej wartości. Ma skłonność do dramatyzowania, przesady, ironii. Bez wątpienia ma wielkie poczucie humoru. Sam o sobie mówi, że jest "brzydkim rysunkiem". Ale też tym wszystkim, czego nie chcemy mówić nawet własnemu terapeucie. I - w pewnym sensie - jest narzędziem autoterapii. Do życia powołała go Małgorzata Halber , która wyjaśnia Bartkowi Strowskiemu, czym różni się od Ewy Chodakowskiej.

(rys. Małgorzata Halber)

- Fotobooki. Pocztówki z obozu koncentracyjnego, życie na Kaukazie, opowieść o sześćdziesięcioosobowej rodzinie Romów, kosmiczne krajobrazy w Warszawie - to tematy poruszane przez polskich fotografów w fotobookach. Artystyczne książkowe koncepty ich autorstwa zdobywają prestiżowe nagrody na całym świecie. A Edyta Borkowska , przy okazji startujących właśnie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej pierwszych Warszawskich Targów Książki Artystycznej, przypomina fotograficzno-edytorskie perełki.

Zdjęcie z fotobooka Justyny Mielnikiewicz "Woman With a Monkey - Caucasus in Short Notes and Photographs" ("Kobieta z małpą - Kaukaz w notatkach i fotografiach") (fot. Justyna Mielnikiewicz)

- Wróżby. Nieodzownym elementem wigilii św. Andrzeja, potocznie zwanej andrzejkami, jest lanie wosku. Substancja ta pełniła niegdyś magiczną rolę nie tylko w andrzejkowy wieczór. Za jej pomocą można było przewidywać przyszłość i diagnozować chorych. Do czego potrzebne nam są wróżby? Do jakich magicznych "obrzędów" wykorzystywane były (i są) łupiny orzecha, buty, talerze, a nawet gęsi i koguty? Pytamy o to etnologa, Patryka Pawlaczyka .

Hanna Rydlewska. Redaktor naczelna weekendowego magazynu Gazeta.pl