artykuły

Anna ma 41 lat, z czego 16 spędziła w policji. Na koncie ma dziesiątki nagród i setki rozwiązanych spraw. Przez większość czasu pracowała w dochodzeniówce. Widziała rzeczy, o których dzisiaj wolałaby już nie pamiętać. Jeździła na wizje lokalne, gdy ktoś rzucał się pod pociąg. Dokonywała oględzin w miejscach okrutnych zbrodni. Tropiła tych, którzy oszukiwali, bez skrupułów krzywdzili swoich najbliższych.

Traumę związaną z wykonywaniem tej profesji odreagowywała tak jak inni - piła. Ona i jej koledzy z komendy pili, żeby uczcić czyjś awans i opłakać czyjąś degradację. Pili, bo był piątek, bo pogoda była kiepska, bo trzeba się było "rozruszać". Po kielichu nierzadko wsiadali za kółko, co zazwyczaj miało opłakane skutki. Niektórym zdarzyło się przysnąć nad aktami jakiejś sprawy lub je zgubić. Wiadomo, kac.

Jeszcze bardziej Anna rozpiła się po rozwodzie. Z mężem, też policjantem, rozstała się, bo pił. Więcej niż ona. Anna szybko mu jednak w tej materii dorównała. Kiedy po pracy patrol odstawiał ją - sztywną z przepicia - pod drzwi mieszkania, otwierał je jej małoletni syn. Nauczył się, jak odtruwać matkę w domowych warunkach. Dzieciństwa właściwie nie miał.

O tym wszystkim, a także o dramatycznych okolicznościach, w których wreszcie odeszła z policji, Anna opowiada w Weekendzie Szymonowi Jadczakowi . Nie zdecydowała się pokazać twarzy ani ujawnić swojego nazwiska. Wciąż się boi. Ten lęk nie pozwala jej żyć normalnie. Jest nieufna. Do spotkania z Szymonem przekonał ją Patryk Vega .

Anna przepracowała w policji 16 lat (fot. Shutterstock.com)

Reżyser wciąż odcina kupony od sukcesu kultowego "Pitbulla". Kilka miesięcy temu wydał zbiór rozmów z policjantami, którzy byli pierwowzorami postaci z serialu. Teraz wychodzi druga część -

"Złe psy. Po ciemnej stronie mocy"

. Rozmowa z Anną jest kluczem do tej książki. I najmocniejszym, tak myślę, elementem kolejnego wydania Weekendu.

W naszym magazynie znajdziecie także inny książkowo-kryminalny wątek. 18 listopada do księgarni trafi książka "Elegancki morderca" pióra Cezarego Łazarewicza . To opowieść o pierwszym powojennym seryjnym mordercy, Władysławie Mazurkiewiczu . A u nas o tym "upiorze z Krakowa", podejrzewanym najpierw o kolaborację z gestapo, a potem o współpracę z UB, piszą Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski , ci sami, którzy brawurowo opisali "wampira" z Los Angeles .

Mazurkiewicz był elegancki, elokwentny, szarmancki, więc działał na kobiety. Potrafił to wykorzystywać. Roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości i luksusu. Włosy zaczesywał do tyłu. Palił drogie papierosy, rozbijał się samochodami. Miał słabość do szkarłatnych róż, stąd później, już w trakcie procesu sądowego, został obwołany przez dziennikarzy "mordercą z kwiatkiem". Ten proces opisywał sam Marek Hłasko, relacjonował go też "Time".

Podczas rozprawy Mazurkiewicz z taką uwagą słuchał o swoich zbrodniach, jakby nigdy wcześniej o nich nie słyszał, zdjęcie prasowe z 1956 roku (fot. zdjęcie archiwalne / Adam Tuchliński)

Mazurkiewicz długo był bezkarny. Wpadł przez przypadek... Nie, nie zabiorę Wam przyjemności z lektury i nie powiem, jak. Przeczytajcie koniecznie kolejny odcinek naszej "Historii z dreszczykiem".

A w Weekendzie także m.in.:

- Mały Książę i Róża . Autor najsłynniejszej bajki dla dorosłych, na której wyrosło kilka pokoleń dzieci. Błędny rycerz przestworzy. Obrońca najwyższych zasad moralnych. Ale także niewierny egocentryk i ciągle nieobecny mąż czekającej na niego wiecznie żony. Opowieść o małżeństwie Consuelo i Antoine'a de Saint-Exupérych , którą w Weekendzie snuje Ula Ryciak , w zupełnie nowym świetle stawia wielkiego pisarza.

Consuelo i Antoine de Saint Exupéry (fot. Commentaire de la redaction: Studio photo inconnue a Montreal/autor nieznany/Wikimedia Commons/public domain)

- Food design . Chociaż mogłabym napisać także - food porn. Magdalena Linke rozmawia u nas z Jagną Niedzielską z Architektury Kulinarnej , która specjalizuje się w projektowaniu kulinariów. Brzmi to enigmatycznie? Chodzi m.in. o wymyślanie kart dań do restauracji, przygotowywanie dla nich smakowitych sesji wizerunkowych. Jak wiadomo, jemy także oczyma. Niedzielska opowiada tymczasem o tym, jak niektórzy koledzy po fachu "upiększają" fotografowane potrawy. Lakier do włosów, gliceryna - potraktowanych tym przystawek wcale nie mielibyście ochoty schrupać.

Apetyczne śniadanie: szczypior, pomarańcza, kalarepa, łuska gryczana (fot. Jagna Niedzielska / Architektura Kulinarna)

- Pomysły na efektywny trening . Nieuchronnie zbliża się czas mało sprzyjający uprawianiu aktywności na świeżym powietrzu. Z nadejściem słotnej jesieni wielu sezonowych sportowców porzuca bieganie, swoje rowery odstawia do piwnic, rolki chowa głęboko w szafie, a czas poświęcony na aktywność fizyczną wypełnia np. oglądaniem sportu w telewizji. Takiej postawie mówimy: nie! Michał Brzozowski z Polskanarowery.pl poleca u nas trzy formuły ćwiczeń: spinning, ściankę wspinaczkową i kettlebel trening. Sprawdźcie, gdzie, jak i za ile można to uprawiać.

Trening kettlebel to świetna alternatywa dla sportów outdoorowych w zimie (fot. Tomasz Stankiewicz)

- Polka w Szwecji . Dagmara Weinkiper-Hälsing najpierw sama przeszła klasyczną imigracyjną ścieżkę, a teraz pomaga uchodźcom odnaleźć się w szwedzkiej rzeczywistości. I ciągle wierzy w system, który pozwala im stać się "nowymi Szwedami". - Wymaga on usprawnienia, ale przecież nie był przygotowany na przyjmowanie 160 000 osób rocznie - mówi Dominice Buczak w ultraciekawej rozmowie. I przy okazji dementuje plotki, że w Szwecji obowiązuje prawo szariatu

- Człowiek-duch . Uznano, że nie ma z nim kontaktu, a on wszystko słyszał, widział i rozumiał. Nie miał możliwości, żeby poinformować bliskich, że jest krzywdzony przez niektórych sanitariuszy. W jego oczach coś więcej niż pustkę dostrzegła jedna z opiekunek i po 12 latach pomogła mu wrócić do życia. Dziś Martin Pistorius , autor bestsellerowego "Chłopca-ducha", porozumiewa się ze światem dzięki komputerowi. W ten sposób udzielił też wywiadu Marcie Pawłowskiej .

Martin i Joanna (fot. Jeff Turnbull / jeffturnbull.com)

- "Krzykacz" . Żyje ze zbierania złomu. Jak wyjaśnia Angelice Swobodzie , jednego dnia musi dokładać do interesu, drugiego potrafi zgarnąć dwa tysiące złotych. Dlatego zrezygnował z wykonywania wyuczonej profesji - jego koledzy piekarze zarabiają 500-600 złotych tygodniowo.

Na śmietnikach można znaleźć prawdziwe perły, jak niemieckie pianino förster z 1812 roku, czy przedwojenne obligacje (fot. Discovery)

Sokoli wzrok i wyczucie, dzięki któremu "Krzykacz" trafia na skarby ukryte w niepozornych miejscach - to tajemnice powodzenia jego biznesu. Na śmietnikach znalazł m.in. niemieckie pianino förster z 1812 roku. - Są i przedwojenne obligacje, sprawne wieże, komputery... Ludzie pozbywają się wszystkiego ... - mówi "Krzykacz". O sobie, ale i o nas.

Hanna Rydlewska. Redaktor naczelna weekendowego magazynu Gazeta.pl