Fundacja Centrum Kopernika nie chwaliła się swoim pomysłem stworzenia e-college'u. Całą informację, jaką wysłano na ten temat w eter, stanowiła krótka, lakoniczna wzmianka na facebookowym fanpage'u tegorocznego Copernicus Festivalu. Można było dowiedzieć się z niej, że pod adresem copernicuscollege.pl została udostępniona testowa wersja e-uczelni, a wśród znajdujących się na stronie materiałów jest pierwszy kurs stworzony i prowadzony przez najbardziej znanego polskiego kosmologa, ks. prof. Michała Hellera.
To już wystarczyło, by wzbudzić zainteresowanie i przyciągnąć kursantów. - Kilkaset osób - tylu uczestników zapisało się na pierwszy kurs beta wersji naszego college'u - mówi profesor Bartosz Brożek, zastępca dyrektora Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, pod którego patronatem powstała e-uczelnia, i jeden z pomysłodawców jej utworzenia.
Aby lepiej zrozumieć sposób działania uczelni internetowej i na własnej skórze przekonać się, czy osoba bez wykształcenia ścisłego może zmierzyć się z kosmologią, zdecydowałam się przejść kurs testowej wersji college'u.
Mierząc siły na zamiary
Ks. prof. Michał Heller skupia się (...) na zagadnieniu relacji między teologią naturalną (a więc dyscypliną filozoficzną) a współczesną kosmologią. Będziemy mieli okazję posłuchać o początkach kosmologii - statycznym modelu kosmologicznym Alberta Einsteina i tym, jak go odrzucono na rzecz modeli ekspandujących. Dowiemy się także, czy matematyczne i fizyczne pojęcie osobliwości można utożsamić ze stworzeniem świata; jaka była geneza idei tzw. wieloświata (multiverse) i jakie są jej filozoficzne implikacje; oraz czy przypadek w historii Wszechświata wyklucza jego racjonalny charakter. Ostatni wykład kursu poświęcony został życiu i dziełu wybitnego kosmologa i jednocześnie katolickiego księdza - Georges'a Lema^tre'a - tak brzmi wstęp do jedynego dostępnego w wersji testowej e-uczelni kursu "Bóg i kosmologia" stworzonego i prowadzonego przez profesora Hellera.
Wstęp precyzyjny, lecz napawający lękiem osobę, która tak jak ja zakończyła studia ponad dekadę temu, a ostatni raz miała do czynienia z regularnymi lekcjami fizyki w szkole średniej. Tym, co powstrzymało mnie przed dezercją, był fakt, że w odróżnieniu od tradycyjnych wykładów zawsze mogłam wrócić do skomplikowanego zagadnienia, włączyć pauzę i poszukać dodatkowych danych w książkach lub w internecie. Kiedy rozpoczynałam naukę, jeszcze nie działała funkcja umożliwiająca kontakt on-line z innymi uczestnikami zajęć, dlatego musiałam radzić sobie sama. Teraz, po oficjalnej inauguracji działalności uniwersytetu, każdą wątpliwość można omówić z kimś z grupy współuczniów lub z wykładowcą.
- Forum będzie spełniało dwie funkcje - wyjaśnia prof. Brożek. - Uczestnicy kursu będą mogli dyskutować pomiędzy sobą oraz zadawać pytania wykładowcy. Naturalnie jeżeli uczestników będzie bardzo wielu, to wykładowca nie odpowie na wszystkie pytania, ale wybierze te powtarzające się najczęściej i na nie udzieli odpowiedzi. Zależy nam na interakcji. Na tym, by mimo tego, iż zajęcia odbywają się za pośrednictwem sieci, utrzymać ten naturalny kontakt pomiędzy studentami a wykładowcami.
- Przynajmniej przy niektórych kursach zamierzamy nagrywać wykładowców odpowiadających do kamery na zadane na forum pytania, a nagranie dołączać do materiałów uzupełniających kurs - dodaje Łukasz Kwiatek z Centrum Kopernika.
Tango z wytrawnym tancerzem
Po kliknięciu w zakładkę "wejdź do kursu" rozwija się pasek z pięcioma kolejnymi etapami zajęć. Każdy składa się z kilku krótkich wykładów oraz pytań kontrolnych. Uzbrojona w filiżankę z kawą włączyłam pierwszy wykład i po chwili z zadowoleniem zauważyłam, z jaką lekkością ks. prof. Heller, laureat Nagrody Templetona (prestiżowego wyróżnienia przyznawanego corocznie za pokonywanie barier między nauką a religią), porusza się między filozofią, teologią a dawną i współczesną fizyką oraz kosmologią. W jak oczywisty, nieskomplikowany sposób opowiada o zagadnieniach odległych - zarówno w czasie, jak i w dziedzinach wiedzy, a jednocześnie naturalnie zachodzących na siebie, dopełniających się. I chociaż w tej barwnej opowieści teoria Wielkiego Wybuchu łączy się z dziełem rzymskiego filozofa z VI wieku naszej ery, a koncepcje Einsteina i prawo Hubble'a przeplatają się z rachunkiem prawdopodobieństwa, to trudno w tym dostrzec jakikolwiek chaos. Przeciwnie, profesor prowadzi swoich studentów krok po kroku z gracją wytrawnego tancerza.
Po kolejnym cyklu wykładów dostrzegłam, że loguję się na stronie college'u nie tylko w chwilach, gdy mogłam całkowicie poświęcić się nauce, ale również przy okazji wykonywania zwykłych, codziennych czynności. Po wielu latach przerwy w regularnych studiach ponownie odkrywałam radość z bliskości myśli mądrego, intrygującego człowieka. W dodatku nie musiałam się nawet wysilać, by z tego korzystać. Ot - wystarczyło postawić laptopa na stole lub krześle, włączyć głos i już byłam w innym świecie. W świecie, w którym profesor Heller siedział za swoim biurkiem, na tle regału szczelnie wypełnionego książkami, lub pił w kuchni herbatę. I w tej swojskiej, burzącej dystans scenerii opowiadał o tym, czy Wielki Wybuch mógł być aktem stworzenia.
- To oczywiście nie był pierwszy raz, gdy wygłaszałem wykład do kamery - mówi ks. prof. Michał Heller. - Elektronika zawładnęła już nie tylko formami obcowania z książkami czy czasopismami, ale także komunikacją ze słuchaczami. To zmienia perspektywę, wykładowca czasem czuje się jedynie jakimś trybikiem w maszynie, nie ma możliwości wchodzenia w bezpośrednią interakcję z publicznością. Ale jednocześnie gdy spojrzy się w obiektyw, to można zdać sobie sprawę z tego, że w ten sposób kontaktuje się z ogromną liczbą słuchaczy, nieporównywalnie większą niż ta, która zmieściłaby się w jakiejkolwiek sali wykładowej. A to jest wartość, o której nie można zapominać.
Wykłady wciągały mnie coraz bardziej, tym bardziej że za punkt honoru postawiłam sobie poprawne odpowiedzenie na wszystkie z pytań testowych - zarówno tych kończących każdy wykład, jak i zbiorczych, podsumowujących kurs. Szło mi to całkiem dobrze i pewnie dopięłabym swego, gdyby nie pytanie o to, jak rzymski filozof Boecjusz pogodził problem wolnej woli z problemem Opatrzności. Okazało się, że bliższe są mi odległe galaktyki i czarne dziury niż poczciwa, klasyczna filozofia.
Pomysł made in USA
Zanim powstał Copernicus College, krakowska instytucja naukowa prowadziła własny, bardzo popularny kanał na YouTube. Udostępniane tam są wykłady gości odwiedzających Centrum Kopernika i tych, którzy pojawiali się na organizowanym przez instytucję festiwalu naukowym. Kiedy więc w 2013 roku narodził się pomysł stworzenia internetowej uczelni, podwaliny już istniały. - Sam pomysł platformy pozwalającej na naukę dzięki internetowi został zaczerpnięty ze Stanów Zjednoczonych i sięga roku 2011, kiedy to profesor informatyki z Uniwersytetu Stanford Sebastian Thurn wymyślił i zrealizował kurs on-line, na który zapisało się 120 tysięcy osób - opowiada prof. Brożek. - Tak ogromna liczba chętnych spowodowała, iż poszedł za ciosem i założył Udacity - pierwszy e-uniwersytet, działający na zasadzie agencji headhunterskiej. Przekazuje on dane najlepszych absolwentów swoich kursów on-line firmom informatycznym z Doliny Krzemowej. Jeśli któryś z nich otrzyma pracę, to część jego zarobków trafia na konto Udacity.
Uniwersytet Stanforda, zafascynowany sukcesem jednego ze swoich wykładowców, postanowił stworzyć własną platformę edukacyjną, która działa pod nazwą Coursera. Z zajęć na Courserze skorzystało do tej pory ponad 14,5 miliona osób z całego świata. Nie chcąc pozostać w tyle, dwie kolejne amerykańskie uczelnie, czyli Uniwersytet Harvarda oraz MIT (Massachusetts Institute of Technology), zwarły szyki i za 30 milionów dolarów zbudowały wspólnie EdX.org, czyli platformę e-learningową skupiającą w tej chwili około 80 uczelni i instytucji naukowych z całego świata.
- Oczywiście mogliśmy umieścić nasze kursy na którejś z platform e-learningowych, ale chcieliśmy mieć nad nimi większą kontrolę i móc rozwijać je na swój własny sposób - opowiada prof. Brożek.
Czym w takim razie mają różnić się kursy Copernicus College od tych na amerykańskich platformach? - Przede wszystkim oferujemy studentom dwa inne, dodatkowe typy materiałów - mówi pomysłodawca. - Po pierwsze, wykłady gościnne. Nagrywamy gwiazdy światowej nauki, które pojawiają się w Krakowie na nasze zaproszenie. Wybieramy te przystępne dla szerokiej grupy odbiorców. Nie tylko tłumaczymy wykłady, ale także uzupełniamy je o dodatkowe materiały, jak fragmenty książek czy artykuły naukowe.
W tej chwili dostępny jest m.in. wykład kanadyjskiej filozofki prof. Patricii Churchland "Mózg i moralność", który wzbogacony został fragmentami jej książki. Po tym i po innych wykładach gościnnych na stronie umieszczane są pytania kontrolne, które pozwalają sprawdzić swoje zrozumienie obejrzanego materiału.
Z wykładem prof. Churchland zmierzyłam się już po zakończeniu kursu z kosmologii i po czasie mogę powiedzieć, że podeszłam do niego ze zdecydowanie zbyt dużą nonszalancją. Wykład podzielony został na kilka części, wzbogacony o różne materiały dodatkowe, jak artykuły dotyczące tematyki, którą w danej chwili porusza prelegentka. Sama Patricia Churchland zachwyca - opowiada lekko, ze swadą, nie nadużywając wtrętów osobistych, lecz jednocześnie potrafi wtrącić anegdotę, która podkreśli jakieś przemyślenie czy wyniki badań. Chociaż jej wykład był triatlonem rozgrywającym się na przestrzeni niemal całego rozwoju homo sapiens, połączonym z wiedzą z zakresu neurobiologii, ewolucji i jeszcze kilku innych gałęzi nauki, oglądało się go znakomicie. Jednak już w jego trakcie dostrzegłam ogromne braki we własnej wiedzy.
W przypadku zajęć profesora Hellera czułam odprężenie - naturalnie pierwszy kontakt wywołał lęk, jednak później okazało się, że ostatnie lata, które poświęciłam hobbistycznemu i popularnonaukowemu zgłębianiu wiedzy z zakresu kosmologii, przyniosły pewne efekty, bo takie pojęcia jak "stała kosmologiczna", "teoria strun" czy "wieloświaty" nie były mi obce. W tym wypadku musiałam mocniej skupić uwagę i przyznać sama przed sobą, że neurobiologia jest dla mnie światem nieznanym. Ze zdziwieniem patrzyłam na slajdy przedstawiające rozwój sieci neuronowej w mózgu czy przekrój warstw kory mózgowej. Z zaskoczeniem słuchałam o dwóch blisko spokrewnionych gatunkach norników: górskich i preriowych, które wiodą dwa zupełnie różne tryby życia. Te pierwsze prowadzą samotniczy tryb życia, a samice same opiekują się potomstwem, te drugie natomiast łączą się w pary na całe życie, wspólnie wychowują potomstwo i żyją w grupie, a odpowiedzialne są za to większe skupiska neuronów przewodzących oksytocynę - związek chemiczny odpowiedzialny za budowanie więzi. Moje braki w podstawowej, tej praktycznie szkolnej wiedzy wypłynęły również przy okazji pytań kontrolnych, kiedy to nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie wytwarzana jest wspomniana oksytocyna, i zamiast odpowiedzi "w podwzgórzu" zaznaczyłam błędnie, że w hipokampie.
Drugim rodzajem dodatkowych materiałów, o których wspomniał prof. Brożek, będą e-podręczniki, które mogą być pomocne w uzupełnieniu wiedzy zdobywanej w czasie kursów albo w przygotowywaniu się do realizacji bardziej specjalistycznego kursu. Również one będą multimedialne, mogą być wzbogacane wykładami specjalistów z danej dziedziny. Niestety, sama nie miałam okazji skorzystać jeszcze z takiego podręcznika, gdyż pierwszy był dopiero w przygotowaniu. - Naturalnie w internecie można znaleźć wiele skryptów i minipodręczników, jednak szczególnie osoba niespecjalizująca się w danej dziedzinie nie jest w stanie ocenić ich jakości - tłumaczy Łukasz Kwiatek. - Zależy nam również na tym, by dawać gwarancję, że nasze podręczniki są dobrej jakości, poprawne, a za rzetelnością przekazu stoi ceniony redaktor - dodaje.
Cztery na początek
Oficjalne otwarcie Copernicus College odbyło się 1 października. Na e-studentów czekają już cztery kursy, cztery wykłady gościnne oraz jeden e-podręcznik. Powtórzony został wspomniany kurs ks. prof. Hellera "Bóg i kosmologia", pojawiły się również: zapowiadany na stronie uczelni kurs "Wiązania chemiczne w ciele stałym" dr. Andrzeja Koleżyńskiego, "Wprowadzenie do kosmologii" Łukasza Lamży oraz zajęcia poświęcone poznaniu matematycznemu. Dział wykładów specjalnych zostanie natomiast poszerzony m.in. o głośny wykład profesora Rogera Penrose'a "Eony przed wielkim wybuchem".
- W roku akademickim planujemy w każdym miesiącu umieszczać na platformie Copernicus College dwa nowe kursy, dwa dodatkowe wykłady gościnne i jeden e-podręcznik - wyjaśnia prof. Brożek. - Naturalnie wiele zależy od tego, jakich partnerów uda się nam znaleźć. Chcemy, by nasz e-college był platformą otwartą, na której będą pojawiały się kursy wykładowców nie tylko związanych z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, Uniwersytetem Jana Pawła II czy Uniwersytetem Jagiellońskim, lecz także z ośrodków naukowych w całej Polsce. Liczymy na szeroki odzew, ponieważ e-college jest nie tylko miejscem popularyzacji nauki, ale również popularyzacji uczelni, jednostek naukowych - dodaje.
Kursy na Copernicus College są całkowicie bezpłatne. Wystarczy zarejestrować się, by otrzymać dostęp do wszystkich materiałów. Przy każdym z kursów podana jest informacja o wymaganej do rozpoczęcia zajęć wiedzy. - Niektóre kursy może bez problemu rozpocząć każdy absolwent szkoły średniej, do innych niezbędna będzie nieco szersza znajomość tematu. Może też pojawić się sugestia zapoznania się z podręcznikiem lub bardziej podstawowym kursem - tłumaczy Łukasz Kwiatek.
Kursy mają określone daty rozpoczęcia i zakończenia, jednak nie ma konieczności rozpoczynania ich pierwszego dnia, od którego są dostępne. Zarówno wykłady, jak i pytania kontrolne dostępne są przez cały okres trwania kursu. Jedynie tzw. prace domowe mają określony z góry termin, do którego muszą zostać wykonane. W innym wypadku można nie otrzymać za nie punktów pomocnych przy wystawianiu oceny z kursu i egzaminu. Tak, egzaminu - ponieważ zajęcia kończą się pisemnym egzaminem on-line. Jego zdanie upoważnia studenta do otrzymania specjalnego certyfikatu.
Certyfikaty mają świadczyć przede wszystkim o pozytywnym ukończeniu kursu. Działalność Copernicus College nie jest komercyjna i nigdy nie pójdzie w kierunku wyznaczonym przez Udacity, jednak jak przekonuje dr Kazimierz Sedlak, założyciel pierwszej polskiej firmy doradztwa HR, każda wiedza jest przydatna. - Curriculum vitae to nie zbiór pojedynczych pozycji, lecz pewna całość. Im bogatsze, atrakcyjniejsze będzie CV, tym większe zainteresowanie osoby rekrutującej może wzbudzić - wyjaśnia dr Kazimierz Sedlak, twórca Sedlak & Sedlak. - Wierzę w wykształcenie, zdobywanie nowych umiejętności, poszerzanie wiedzy. Warto to robić choćby dlatego, że nigdy nie wiemy, jak potoczą się nasze dalsze losy, co z posiadanych doświadczeń może okazać się w przyszłości przydatne.
Dr Kazimierz Sedlak dodaje, że choć certyfikaty ukończenia kursów czy uczelni internetowych mogą okazać się mało przydatne w przypadku zawodów ścisłych, to już w odniesieniu do tych, które wymagają pewnej kreatywności, szerokich horyzontów, mogą okazać się tym, co przechyli szalę na korzyść danego kandydata. - Pamiętajmy, że edukacja nie tylko podnosi naszą wartość na rynku pracy, ale wzbogaca nas wewnętrznie. Wiedza jest zawsze przydatna - podsumowuje.
Przyszłość widzę on-line
Profesor Brożek uważa, że nauczanie przez internet jest przyszłością szkolnictwa i popularyzowania wiedzy. Wierzy, że e-college przyciągnie wielu miłośników nauki, szczególnie tych, którzy choćby ze względu na miejsce zamieszkania nie mają możliwości regularnego brania udziału w wydarzeniach naukowych i pogłębiania swojej wiedzy pod okiem specjalistów.
- Prowadzimy rozmowy z wieloma naukowcami, którzy są chętni do stworzenia kursu na platformę e-learningową. Mogę zdradzić jedno nazwisko - kurs z zakresu neurobiologii opracuje na nasze potrzeby profesor Jerzy Vetulani. Mam nadzieję, że w przyszłości na naszych stronach pojawią się również kursy dla licealistów, które pozwolą młodym ludziom przygotować się do zadań, jakie postawią przed nimi wybrane uczelnie - dodaje profesor Brożek.
- W ogromnej części mojego życia musiałem obejść się bez techniki, która wchodziła dopiero stopniowo - mówi ks. prof. Michał Heller. - Z nostalgią wspominam czasy, gdy trzeba było wyrwać się z domu do biblioteki na wiele godzin albo nawet niemal zamknąć się w niej na kilka dni. Wówczas obcowanie ze słowem pisanym było ważne, jakoś człowieka ubogacało i uczyło dyscypliny. Dla mnie kontakt z ekranem jest dużo uboższy, ale najnowsze pokolenie, wychowane wśród tych wszystkich gadżetów i nowinek technicznych, już by się w bibliotece nie odnalazło. Inna sprawa, że teraz, gdy wszystko jest na kliknięcie myszką, uzyskuje się o wiele większe moce przerobowe. Myślę, że dzięki temu mogłem napisać dwa razy więcej książek, niż byłbym w stanie napisać kiedyś. Ale pozostaje otwarte pytanie, czy będą to lepsze książki.
Jednak internet daje znacznie szersze możliwości popularyzacji wiedzy niż jakiekolwiek inne medium wcześniej. - Dla nas, w Centrum Kopernika, to jeden z najważniejszych celów. Chodzi o przyszłość naszej kultury i wychowanie młodych ludzi. Pewne wartości są tak ważne, że po prostu walczy się o nie dla nich samych - podsumowuje ksiądz profesor.
Moja przygoda z e-college'em trwała łącznie nie dłużej niż cztery, może pięć godzin - tyle czasu realnie spędziłam przed komputerem, oglądając wykłady, czytając czy odpowiadając na pytania testowe. Było to mniej, niż w chwilach słabości poświęcam na bezcelowe błądzenie po zakamarkach internetu. Patrząc z perspektywy, mogę powiedzieć, że wyniosłam z tej przygody świadomość, że mogę uczyć się, prowadząc zwykłe życie, bez konieczności dostosowywania go do konkretnych godzin i terminów zajęć. Że mam szansę zetknąć się z myślami i wiedzą ludzi, z którymi bez pomocy takiego narzędzia jak e-uczelnia nie miałabym szansy się spotkać. Wreszcie Copernicus College przełamał mój lęk przed kursami uniwersyteckimi oferowanymi przez takie platformy e-learningowe jak edX czy Coursera, dzięki czemu może wreszcie zrealizuję swoje wielkie marzenie, którym są e-studia na obrosłym legendą MIT.
Nie jestem w stanie ocenić, czy certyfikat ukończenia kursu przyniesie mi jakiekolwiek inne profity niż świadomość, że może nieco więcej wiem. Nawet jeśli to "więcej" przede wszystkim pokazuje, ile jeszcze nie wiem. Bez wątpienia będę starała się brać udział w kolejnych kursach. A na koniec naszła mnie refleksja, że rodzima nauka zatoczyła koło, bo pierwszy polski e-college powstał w tym samym miejscu, w którym narodził się pierwszy polski uniwersytet. Wystarczyło 651 lat.
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka . Dziennikarz, redaktor, związana m.in. z ''Życiem Warszawy'' i ''Echem Miasta''. Humanistka ze skłonnością do nauk ścisłych. Prywatnie matka i miłośniczka psów.