artykuły
Katedra częstochowska przy ulicy Jasnogórskiej (fot. Filip Springer)
Katedra częstochowska przy ulicy Jasnogórskiej (fot. Filip Springer)

Zaskoczeń jest tu całkiem sporo. No bo jeśli kościół i jeśli w Częstochowie, to wiadomo, że na Jasnej Górze i koniec tematu. To tam walą tłumy. Pierwszy błąd. Ma to miasto kościołów więcej, to akurat oczywiste, w końcu żyje tu 230 tysięcy ludzi. Wielu z nich przyjechało do Częstochowy po wojnie pracować w fabrykach. To dla nich wybudowano wielkopłytowe blokowiska, a na nich, nie bez trudu, kościoły. Kilka z nich zaprojektował uznany krakowski architekt Antoni Mazur. Są monumentalne i niezwykle mocne w wyrazie. Warto się im przyjrzeć, ale to nie o nich mowa.

Katedra zresztą monumentalna nie jest. To znaczy ta duża, bazylika pod wezwaniem Świętej Rodziny, jest. Ale to nie o nią chodzi. Bo Częstochowa ma dwie katedry i mało kto o tym wie. Ta druga stojąca przy ulicy Jasnogórskiej jest skromniutka. Bo katedra, wbrew obiegowym opiniom, to wcale nie największy i najbardziej okazały kościół w danym mieście, ale jedynie główna świątynia diecezji. A tak się składa, że ten dziwny budynek to główna świątynia diecezji krakowsko-częstochowskiej Kościoła polskokatolickiego.

Trzeba przyznać, że nie bardzo rzuca się w oczy. Trochę ją billboardy zasłaniają, trochę drzewa, trochę dom parafialny, czyli niewielka parterowa chatynka. Idzie się do niej przez trawnik zastawiony samochodami. Stoi w głębi działki, wciśnięta między ośrodek zdrowia i szkołę, w obniżeniu terenu, i szczerze mówiąc, trochę lepiej widać ją zza płotu od strony ulicy Jana Pawła II. Tyle że tą czteropasmową ulicą samochody raczej pędzą i nim ktoś się zdąży katedrze przyjrzeć, to już ją mija. A szkoda.

Mało kto wie, że Częstochowa ma dwie katedry (fot. Filip Springer)

Katedra więc jest, a jakby jej nie było. Na domiar złego strzeże jej Cerber. Agencja Cerber. Złowrogie tabliczki straszą z elewacji. Jej budowa rozpoczęła się w roku 1979. Wcześniej polskokatolicy gnieździli się w jeszcze bardziej niepozornych kaplicach. Zgodę na budowę drugiej w mieście katedry musiał wydać sam wojewoda częstochowski i był to z pewnością jedyny wojewoda w Polsce, który miał okazję taką decyzję podpisać.

Bryłą katedry rządzą okręgi. Od strony ulicy Jasnogórskiej do świątyni prowadzą z dwóch jej boków półkoliste ciągi schodów. Wprowadzają one na niewielki podest ograniczony półkolistymi ławami i częściowo osłonięty betonowym, surowym w wyrazie parasolem.

(fot. Filip Springer)

Okrągła jest tu także główna sala świątyni, którą obudowano z zewnątrz siedmioma betonowymi cylindrami. To one decydują o ostatecznym wyrazie budynku, który mimo niewielkich rozmiarów wydaje się strzeliście piąć ku niebu. Tylko jeden z cylindrów efektownie tu pęka, zostawiając przestrzeń dla figury Matki Boskiej. By nadać lekkość całemu założeniu, oderwano tu betonowe ściany od ziemi i wsparto je na przeszklonym trzonie. Przez oklejone żółtą, transparentną folią szyby od strony ul. Jana Pawła II można zajrzeć tu do tzw. dolnego kościoła, urządzonego niezwykle skromnie, żeby nie powiedzieć: biednie. Oprócz niego znalazło się tu także miejsce dla niewielkiej salki katechetycznej.

(fot. Filip Springer)

Choć świątynia została erygowana po sześciu latach od rozpoczęcia robót, to wcale nie znaczy, że wszystkie niezbędne prace dobiegły tu szczęśliwego końca. Budynek właściwie nigdy nie został wykończony bardziej niż prowizorycznie i nieco to po nim widać. Słupy, na których wspierają się wystające poza obrys świątyni betonowe tubusy, nie są otynkowane. Podobnie jak podmurówki schodów. Same schody wykończono później płytkami, które nijak pasują do całej reszty. Kiepsko wygląda też posadzka podestu z taniej kostki. Od strony zielonego placu z kolei ceglany mur mocno popękał i nieudolnie próbowano go na powrót sklecić. Bez większego sukcesu.

Katedra więc się sypie i wymaga pilnych remontów. Jest bowiem niezwykle ciekawym przykładem architektury sakralnej wymykającej się klasyfikacjom i definicjom. Był z nią jeszcze jeden, niemały kłopot. Trudno było dojść, kto ten budynek zaprojektował. Kustosz częstochowskiej świątyni odsyłał w tej sprawie do parafii polskokatolickiej w Bukowcu. Tam odsyłali z kolei do kustosza. Długo bezradne w sprawie autorstwa świątyni było też częstochowskie Stowarzyszenie Architektów Polskich (SARP). W końcu jego nowy prezes Hubert Wąsek przekopał się przez stare materiały by odkryć, że autorami niezwykłej katedry są dwaj wielcy śląscy architekci - Aleksander Franta i niedawno zmarły Henryk Buszko, autorzy tak ikonicznych dla regionu budynków jak Osiedle Tysiąclecia czy dzielnica uzdrowiskowa w Ustroniu . To kolejny powód by budynek ten otoczyć opieką.

(fot. Filip Springer)
(fot. Filip Springer)
(fot. Filip Springer)

Tekst powstał w ramach projektu Miasto Archipelag - Polska mniejszych miast poświęconego byłym miastom wojewódzkim. Więcej o projekcie na Facebooku .

Filip Springer . Reporter, fotograf, współpracuje z "Dużym Formatem", "Polityką", "Tygodnikiem Powszechnym". Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi "Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach" (Karakter) oraz "Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni" (Czarne), " 13 Pięter " (Czarne). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.