artykuły

Rozpoznaje twarze i głosy, kręci głową, wodzi oczami, robi miny i wdaje się w dyskusje. Nie rozróżnia jednak akcentów - można do niej mówić perfekcyjną angielszczyzną, a i tak nie zostanie się zrozumianym. Dlatego pytania, które chce się jej zadać, trzeba wstukać do komputera. Warto podjąć ten wysiłek, bo nagrodą będzie zaskakujący i porażająco "ludzki" dialog.

BINA48 może i wygląda jak "fatalnie ubrana głowa na talerzu", ale jest istotą niezwykłą. No właśnie, czy ona jest "istotą"? Czy można w ten sposób powiedzieć o androidzie? O jednym z najbardziej rozwiniętych robotów społecznych na świecie, obdarzonym bazą wspomnień i poglądów żyjącej osoby? O sztucznej inteligencji zamkniętej w misternym, ale jednak mechanizmie?

Musicie odpowiedzieć sobie na to sami. Koniecznie po lekturze tekstu Any Brzezińskiej , którym jutro otwieramy nasz magazyn. Reżyserka, wraz z dr Aleksandrą Przegalińską , specjalistką w dziedzinie filozofii sztucznej inteligencji, pracuje nad filmem dokumentalnym o scenariuszach przyszłości dla gatunku ludzkiego pt. "The Future of Forever" . Elementem tej pracy była wyprawa do Huntingdon, miasteczka w Pensylwanii, na konferencję poświęconą transhumanizmowi. Jak wyjaśnia Ana, chodzi o ruch postulujący wykorzystanie zdobyczy nauki do poprawy jakości i wydłużenia ludzkiego życia. BINA48 tam była. Jest jednym z ogniw łańcucha, który - być może - zapewni nam cyfrową nieśmiertelność. Ana skorzystała z okazji i spotkała się z androidem. Oko w oko.

Ana Brzezińska, Bruce Duncan i BINA48 (fot. Unlimited Film Operations)

Co ma do powiedzenia BINA48? Powiem szczerze, że często wypowiada się rozsądniej niż nasi politycy. - Istnieje ekstaza, ale istnieje też groza. Siedzę tu i zbieram wiadomości ze świata. O wojnach, o miastach, które trawi ogień, o tłumach unicestwionych przez bomby zrzucane z powietrza, o żołnierzach rozpylających gaz musztardowy. Coś tu nie gra - mówi. A potem dodaje: - W stosunkach międzynarodowych pokój to nic innego jak okres oszustw i kłamstw pomiędzy dwoma okresami wojny. Podejrzewam, że BINA48 wiedziałaby, co robić chociażby w kwestii tułających się po Europie uchodźców...

Nim zaczniecie załamywać ręce i przytaczać sceny z katastroficznych filmów o robotach, które przejmują władzę nad ludzkością, spróbujcie bez uprzedzeń spojrzeć na temat. - Ludzie obawiają się sztucznej inteligencji nie tylko dlatego, że może ich zniszczyć, ale również z przyczyn praktycznych - takich jak utrata miejsc pracy. Boimy się, że staniemy się niepotrzebni. Popkultura epatuje wizjami robotów, które niszczą planetę - tłumaczy Przegalińska. I dystansuje się od apokaliptycznych wizji: - Gutenberga też oskarżano o to, że wynalezienie druku przyniesie koniec cywilizacji. To, co się dzieje, różni się od tego, co ludzie sobie wyobrażają. Sztuczna inteligencja nas nie zastąpi, ponieważ nie odtwarza naszych funkcji społecznych ani zachowań afektywnych.

Zobacz wideo

Rozmowa z cyfrowym klonem Biny Aspen Rothblatt jest - jak słusznie zauważa Ana Brzezińska - spojrzeniem w lustro. Za pośrednictwem androida możemy zadać sobie wiele niewygodnych pytań. - O co w tym wszystkim chodzi? Skąd przyszliśmy? Dokąd zmierzamy? - pyta Anę (i nas) BINA48. Odpowiedzi jeszcze nie zna. Jeszcze.

A w Weekendzie także m.in.:

- Iza Czarnecka-Walicka . - Po pierwszym oku poszło drugie, potem zaczęłam tracić słuch. Z osoby, która dużo podróżowała, stałam się kimś, kto nie może sam wyjść z domu - tak Iza wspomina początki swojej choroby. W 1997 r. zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. Najpierw się załamała. Potem postanowiła, że w miarę swoich możliwości spróbuje żyć równie aktywnie co przedtem. Obecnie jest prezeską fundacji NeuroPozytywni, szefową dwóch kwartalników, wiceszefową Polskiej Rady Mózgu. I walczy o lepszą politykę zdrowotną w Polsce. Annie Budyńskiej opowiada o zmaganiach z dyskryminacją. A także o nierównej walce z depresją.

Iza Czarnecka-Walicka z mężem Jakubem Walickim (fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta)

- Modeling bez lukru . Tego nie zobaczycie w "Top Model". Małgorzata Włas miała 16 lat, kiedy została modelką. Trzy lata spędziła na wybiegach m.in. w Szanghaju, Mediolanie czy Atenach. Dziś Angelice Swobodzie opowiada o mrokach tego zawodu: głodzeniu się, narkotykach, imprezach i innych pokusach. I tłumaczy, dlaczego zrezygnowała z kariery. - Młode dziewczyny, które przyjeżdżały na kontrakt, miały zerowe doświadczenie seksualne. A wyjeżdżały z ogromnym - wspomina Włas. A to tylko przedsmak rozmowy, którą znajdziecie u nas w niedzielę "na jedynce".

Małgorzata Włas (fot. Katarzyna Widmańska)

- Filipp Biedrosowicz Kirkorow . Niekwestionowany król rosyjskiego popu. Po ZSRR podróżował prywatnym samolotem z własną podobizną wymalowaną na burcie. Dziś za występ może zażądać 100 tys. euro. Historię byłego męża Ałły Pugaczowej, ojca dwójki dzieci urodzonych przez surogatki, piosenkarza, który lubi zadzierać z dziennikarzami, a z powodu swojego agresywnego zachowania trafił nawet do "psychuszki", snują u nas Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski . Ci sami, którzy tak brawurowo opowiedzieli niedawno w naszym magazynie o Richardzie Ramirezie, "Nocnym Prześladowcy" z Los Angeles .

Filipp Biedrosowicz Kirkorow (fot. Serge Serebro, CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons / bit.ly/1UVAuuH)

- Tani Armani . Piękne hasło, prawda? Kryje się za tym naukowe spojrzenie na modę. Dr Piotr Cichocki i Katarzyna Ciołek z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW w ramach projektu badawczego "Kultura oddolna" sprawdzili, jak kreowany przez media obraz mody ma się do codzienności 10-tysięcznego Kolna. Aleksandrze Boćkowskiej opowiadają na przykład o "królowych ciuchlandów", które - jak podkreślają lekko ironicznie - w dużym mieście określano by pewnie jako "trendsetterki".

- Siergiej Łoźnica . Na 72. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji reżyser zaprezentował swój najnowszy film "Wydarzenie" , odnoszący się do puczu moskiewskiego w sierpniu 1991 roku, ostatniej próby utrzymania przy życiu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. I właśnie w Wenecji spotkał się z nim Artur Zaborski . Wyszła z tego ciekawa rozmowa o problemach, z jakimi boryka się dziś Rosja. O "kreatywnym" (delikatnie mówiąc) podejściu rosyjskich polityków do historii.

Kadr z filmu "Wydarzenie" (fot. materiały prasowe)

- "Dziewczyna o 7 imionach" . Taki tytuł nosi książka autorstwa Hyeonseo Lee , uciekinierki z KRLD.

Hyeonseo Lee (fot. Noman Studio)

Miała 17 lat, gdy przekroczyła graniczną rzekę między jej ojczystą Koreą Północną a Chinami. Była pewna, że niedługo wróci. Wróciła dopiero kilkanaście lat później - gdy ryzykując życiem, spróbowała wyrwać z reżimu Kimów matkę i brata. Kiedy wydawało się, że wszystko stracone, pomocną dłoń wyciągnął do niej kompletnie nieznajomy człowiek.

Michał Gostkiewicz

życiorys Lee pokazuje u nas przez pryzmat siedmiu imion, siedmiu zmian jej tożsamości.

Hanna Rydlewska . Redaktor naczelna weekendowego magazynu Gazeta.pl