"Złoty pociąg"
, wypełniony rzekomo cennym kruszcem i tajnymi dokumentami z czasów II wojny, został (znów: rzekomo) odnaleziony. Gdzieś w okolicach Wałbrzycha. I (już bez wątpienia) kolejny tydzień rozpala masową wyobraźnię - elektryzuje media, aktywizuje historyków i urzędników. Stał się główną atrakcją turystyczną miasta, ściągającą do niego poszukiwaczy przygód i kosztowności z całej Polski, a nawet świata. To oni wydali nam się ciekawsi niż dywagacje na temat tego, czy pancerny pociąg istnieje i gdzie został ukryty. Kim są współcześni "poszukiwacze skarbów"? Jak kosztowna to pasja? Czy można się z niej regularnie utrzymywać? Dlaczego polskie państwo ściga amatorów dłubania w ziemi i historii?
Dominika Węcławek
ruszyła w podróż, by znaleźć odpowiedzi na te pytania. Dotarła w okolice obleganego przez amatorów sensacji XX wieku miasta. I poznała dwóch speców "od poszukiwań", których gorączka, jaka wybuchła po doniesieniach o zlokalizowaniu "złotego pociągu", wyraźnie nie dotknęła.
- Daj spokój, nie ma żadnego pociągu. Po pierwsze, tę miejscówkę już dawno przebadano, po drugie - jakie złoto? Skąd? Ze zniszczonego wojną Breslau? Wolne żarty. Pociąg pancerny... Aha. Oczywiście - powiedział Dominice trzydziestokilkulatek, który w regulaminowym czasie pracy zajmuje się kontrolą napędu maszyn latających w pewnym dużym obiekcie cywilnym, a po godzinach realizuje się jako tropiciel pamiątek z przeszłości. On oraz starszy od niego badacz historii Dolnego Śląska zgodzili się zabrać Dominikę na wyprawę w Góry Sowie. Pod warunkiem, że nie zdradzi w tekście ich tożsamości. W końcu poszukiwacze skarbów są w Polsce złodziejami... skarbu narodowego. - Właścicielem każdego malutkiego gówienka, które ktokolwiek kiedykolwiek upuścił i skończyło w ziemi, jest Skarb Państwa - panowie dosadnie objaśnili powody konspiracji.
Dopuścili jednak Dominikę do "branżowych" tajemnic. Opowiedzieli jej o przesądach, które w tym środowisku panują. Zdradzili, ile kosztuje profesjonalny, używany w zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach, sprzęt. No i przede wszystkim włączyli ją w akcję wydobywczą pewnego przedmiotu. Jakiego? Odsyłam Was do ciekawego (i zabawnego) tekstu, którym otwieramy jutro nasz magazyn.
Nie do Wałbrzycha, ale znacznie dalej porywa nas za to w Weekendzie wnuk słynnego pisarza i podróżnika Arkadego Fiedlera , również Arkady, który przejechał fiatem 126p Europę i Afrykę, a teraz marzy o tym, żeby swojskim maluchem wyprawić się do obu Ameryk. Szlakiem ulubionych książek Fiedlera: "Małego bizona", "Orinoko" i "Wyspy Robinsona". Annie Konieczyńskiej opowiada między innymi o dzieciństwie spędzonym w muzeum dziadka w Puszczykowie pod Poznaniem, wśród afrykańskich masek, kłów dzikich zwierząt i azteckich totemów. A także o tym, dlaczego uciekł z Londynu, w którym robił karierę jako dyrektor dużego kina. No i wychwala fiata 126p pod niebiosa. Podobno wśród dziewczyn robi furorę.
Do tego, by spróbować spojrzeć świeżym okiem na Warszawę, zachęca natomiast szef biura marketingu stolicy Robert Zydel . - Niestety nie możemy zmusić wszystkich, żeby zakochali się w Warszawie - śmieje się, tłumacząc Monice Powalisz (już całkiem na poważnie), dlaczego stolica na miłość jednak zasługuje. - Marzy mi się taka sytuacja, żeby wszyscy ludzie, którzy tu pracują i mieszkają, i robią coś dla tego miasta - obojętnie czy są urzędnikami, przedsiębiorcami, działaczami, czy świadomymi mieszkańcami - mieli z tyłu głowy tę samą opowieść o Warszawie: że jest to miasto ludzi odważnych, ambitnych, przedsiębiorczych, kreatywnych. Bo taka wizja jest dowartościowująca. Dla wszystkich, dla tych świeżo przybyłych również - mówi.
Zydel odsłania też kulisy kreowania strategii marketingowej miasta. Jak myśleć o wielkim miejskim organizmie jak o marce? Jak budować spójną tożsamość warszawiaków i nie posiłkować się przy tym obcymi przykładami (Warszawa jako "drugi Berlin")? Dlaczego tak ważnym elementem całego procesu oswajania miasta jest storytelling i na czym on polega? Zajrzyjcie koniecznie do tej rozmowy. Nawet jeśli do stolicy nie pałacie płomiennym uczuciem. Kto wie, może zmienicie zdanie?
A w Weekendzie także m.in.:
- Kancersutra . Czyli sztuka miłości w chorobie nowotworowej. I nowa akcja fundacji Rak'n'Roll , skierowana przede wszystkim do chorujących na nowotwory oraz ich partnerów i partnerek. Celem Kancersutry jest pokazanie, że choroba nie musi, wręcz nie powinna, oznaczać końca życia intymnego. Bo dotyk daje siłę. Jak choroba wpływa nie tylko na seks, ale w ogóle na związek? Jak walczyć o miłość, kiedy walczy się też o życie? Czy należy z góry potępić tych, którzy nie potrafią sprostać chorobie partnera i odchodzą? Pytam o to dr n. med. Mariolę Kosowicz , psycholożkę kliniczną, psychoterapeutkę, szefową Poradni Psychoonkologii w Centrum Onkologii w Warszawie.
- Basia Metelska . Dyrektor operacyjna poznańskiej School of Form , Katedry Wzornictwa Uniwersytetu SWPS, w rozmowie z Dominiką Olszyną mówi o kryzysie przywództwa, który można współcześnie zaobserwować. Zastanawia się, kim są liderzy XXI wieku i z jakimi problemami borykają się najczęściej. Powołuje się przy tym na swoją pracę dyplomową, przygotowaną na studiach MBA w Berlin School of Creative Leadership, oraz wykład na TEDx-ie: "Lider jako marka". W ciekawy sposób prezentuje również pokolenie młodych designerów, które dopiero wkracza na rynek.
- Kalendarz Pirelli . Najsłynniejszy i najbardziej zmysłowy kalendarz świata, którego nie można kupić. Niedawno obchodził swoje 50. urodziny. Z tej okazji wydawnictwo TASCHEN wydało piękny album prezentujący kolejne edycje kultowej publikacji. Ula Ryciak , w skrzącym się od anegdot tekście, odsłania dla nas obyczajowe i polityczne tło tego fenomenu. Pisze o swingującym Londynie, który tchnął w kalendarz życie, kryzysie paliwowym, który sprawił, że na kilka lat przestał on się ukazywać, no i o zmieniających się wraz z nim kanonach kobiecego piękna (np. w ostatniej, przygotowanej przez Stevena Meisela edycji pojawiła się modelka w rozmiarze 42).
- "Ajgor" . Jest właścicielem dwóch marek odzieżowych i jednym z najpopularniejszych youtuberów w Polsce. Jego kanał śledzi prawie 400 tys. fanów. W 1,5 roku 17-letni Igor Ignacy Leśniewski osiągnął popularność, której mogą mu pozazdrościć starzy wyjadacze YouTube'a. Sukces nie uderzył mu jednak do głowy. "Ajgor", w rozmowie z Martą Pawłowską , krytycznie ocenia zmiany w polskiej sieci. I komentuje ironicznie "priorytety" młodych ludzi: "hajs, modne ciuchy, piątkowe wieczory w klubie".
- Kolekcja torebek. Imponująca - zajmuje dwanaście półek w garderobie i dwie komody w sypialni. Ostatnio była prezentowana na wystawie. Nina Harbuz-Karczmarewicz przygląda się zbiorom zgromadzonym przez Elżbietę Smoleńską , dziennikarkę przez lata związaną z polską sekcją BBC World Service, dziś głównie fotografkę podróżniczą. Wśród jej zdobyczy błyszczą np.: torebka-kieszeń, popularna w XVII i XVIII wieku, czy wyściełana jedwabiem torebka sufrażystki, odpowiednia do taszczenia młotka. Każdy "eksponat" nosi w sobie niedopowiedzianą historię. A my, z pomocą właścicielki, szukamy ukrytych w kolekcji znaczeń.
Hanna Rydlewska . Redaktor naczelna weekendowego magazynu Gazeta.pl