artykuły
Ośrodek Wypoczynkowy "Bałtyk" (fot. materiały prasowe)
Ośrodek Wypoczynkowy

Jednym z tych mniej znanych jest bez wątpienia kościół św. Rodziny stojący przy ulicy Królowej Korony Polskiej 28. Patrząc na tę świątynię, doprawdy trudno uwierzyć, że powstała ponad osiemdziesiąt lat temu. Równie dobrze mogłaby bowiem zostać oddana do użytku w ubiegłym roku. Zaprojektował ją mieszkający i pracujący w mieście przed wojną architekt Adolf Thesmacher.

To jeden z jego najbardziej udanych obiektów. Zaprojektowany w duchu wczesnego modernizmu budynek pełen jest odwołań do przeszłości (jak choćby przeszklona rozeta w środku fasady, nawiązująca do katedr gotyckich). Jego konstrukcja jest żelbetowa, by jednak zmiękczyć działanie surowego betonu, świątynię obłożono czerwoną klinkierową cegłą. Materiał ten odnaleźć można także na budynkach przylegających do kościoła, stanowiących z nim zwarty zespół.

Co ciekawe, oprócz głównej świątyni Thesmacher zaprojektował tu też salę teatralną, która służy dziś jako dodatkowa kaplica. Oglądanie tego kościoła wymaga ciągłego przemieszczania się, z każdej bowiem strony, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, budynek zaskakuje, odsłaniając nowe widoki.

Kościół św. Rodziny w Szczecinie (fot. Kapitel, CC BY 3.0 via Wikimedia Commons)

W spacerowej odległości od kościoła znajduje się Park Kasprowicza, a w nim inna zdumiewająca konstrukcja, tym razem już mocno powojenna. Chodzi o Teatr Letni, projekt szczecińskiego architekta Zbigniewa Abrahamowicza. W latach 70. w wielu miastach Polski pojawiły się koncepcje stworzenia parków "kultury i wypoczynku". Najbardziej znanym z nich jest rzecz jasna kompleks na granicy Chorzowa i Katowic. Taki park miał jednak powstać także w Szczecinie, a Teatr Letni jest jedną z najbardziej spektakularnych pozostałości po tym pomyśle. W pierwotnej formie obiekt obstawiony był wodnymi kaskadami, które z czasem zamieniono na kwietniki.

Nie wszystkie plany Abrahamowicza udało się tu jednak zrealizować. Zwłaszcza zaprojektowana przez niego konstrukcja dachu okazała się zbyt kosztowna i skomplikowana. Dzisiejsze namiotowe zadaszenie sceny dodano dopiero w 2000 r. Nie zmienia to faktu, że Teatr Letni stał się jedną z architektonicznych ikon Szczecina. Kłopot z nim jest tylko jeden, mało architektoniczny, za to zasadniczy - tego lata nie odbędzie się w nim ani jedna impreza.

Teatr Letni w Szczecinie (fot. Piotr Kuczyński, CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons)

Socmodernistyczną perłą Szczecina jest też bez wątpienia sala audytoryjna Pomorskiej Akademii Medycznej, nazwana Aulą Kopernikańską. We wczesnych latach 70. zaprojektował ją Marian Rąbek, architekt szczecińskiego Miastoprojektu. Znakiem rozpoznawczym budynku jest bez wątpienia silnie zaakcentowany na łukowatej elewacji rytm głównych podpór podtrzymujących pofałdowany dach. Duża ilość przeszkleń i ażurów nadaje budynkowi lekkości i ekspresji. Przenikanie przestrzeni wewnętrznej i zewnętrznej stawia obiekt arch. Mariana Rąbka w rzędzie najlepszych realizacji późnego modernizmu w Polsce. I tylko w jego lokalizacji należy upatrywać tego, że do chwili obecnej nie został doceniony i wyróżniony - pisali autorzy wydanej kilka lat temu książki "Architektura polska lat 1961-1975 na obszarze Pomorza Zachodniego".

CZYTAJ O FILHARMONII SZCZECIŃSKIEJ, KTÓRA ZDOBYŁA NAGRODĘ NAZYWANĄ EUROPEJSKIM OSCAREM ARCHITEKTURY

Czas teraz przenieść się do Kołobrzegu, w którym w ostatnim czasie dokonały się dwie niezwykle ciekawe architektoniczne przemiany. Pierwsza z nich dotyczy Ośrodka Wypoczynkowego "Bałtyk",  znajdującego się nieopodal wejścia na kołobrzeskie molo i stanowiącego dominantę tej części miasta. Zaprojektowali go pod koniec lat 60. Halina Gurjanowa i Edmund Goldzamt na potrzeby Centralnej Rady Związków Zawodowych.

Co ciekawe, Goldzamt był jednym z czołowych ideologów socrealizmu. To on w 1950 r. napisał słynny tekst "Zagadnienie realizmu socjalistycznego w architekturze", w którym domagał się odwrotu od tzw. stylu międzynarodowego. Zaprojektowany przez niego kilkanaście lat później "Bałtyk" wydaje się zaś hołdem złożonym właśnie temu stylowi i samemu Le Corbusierowi. Budynek składa się z dwukondygnacyjnej, przeszklonej części handlowo-usługowej i siedmiokondygnacyjnej części hotelowej. Od strony morza monotonia i regularność bryły zostały rozbite dzięki ukośnemu usytuowaniu balkonów. Obiekt przeszedł niedawno gruntowny remont, który - o dziwo - nie zatarł jego największych walorów. Dziś jest kolejnym przykładem dobrej modernizacji modernizmu.

Ośrodek wypoczynkowy "Bałtyk" w przeszłości - po lewej - i dziś - po prawej (fot. materiały prasowe)

Druga kołobrzeska przemiana dotyczy stojącego w Parku Zdrojowym od lat 60. kina Kalmar. Za jego przebudowę i rozbudowę odpowiada szczecińska pracownia Mellon. Tutaj jednak zmiana była bardziej fundamentalna. W pierwszym etapie tej inwestycji sala kinowo-teatralna została całkowicie zmodernizowana i obłożona czarną blachą. Dwuspadowy dach zasłonięto tu attyką, która nadała całej bryle regularności.

W drugim etapie obok zmodernizowanego kina stanął analogiczny przeszklony pawilon, mieszczący w swoim wnętrzu salę teatralną, szatnię z kasami, kawiarnię, pracownię komputerową i pomieszczenia administracyjne. Oba budynki zostały połączone wysokim na trzy kondygnacje łącznikiem. Na tyłach całego zespołu znalazło się też miejsce na zadaszoną membranowym dachem scenę letnią. Cała realizacja zachwyca też dopracowanymi detalami i otwarciem na otaczającą ją zieleń parku.

Regionalne Centrum Kultury w Kołobrzegu (fot. materiały prasowe)

W połowie drogi między Kołobrzegiem a Szczecinem znajduje się nadmorskie Pobierowo, a w nim niedawno wybudowany obiekt o wdzięcznej nazwie Baltic Palace. Już sama jego nazwa pozwala zgadywać, że z architektonicznymi perłami regionu może on mieć niewiele wspólnego. Bez wątpienia jednak aspiracje towarzyszące jego powstaniu były ogromne.

Jest to jeden z najbardziej kuriozalnych polskich budynków i już choćby z tego powodu warto się do Pobierowa wybrać. Powleczona szkłem futurystyczna (powiedzmy) bryła nie pasuje tu doskonale do niczego, za nic ma też kontekst architektoniczny i historyczny miejsca, w którym stanęła.

W tym wymiarze stanowi też kamień milowy dla zabudowy tego typu miejscowości. Do tej pory powstawały tu głównie nijakie w wyrazie pensjonaty, będące zwykle wariacjami na temat projektów katalogowych. Wydawało się, że gorzej być już nie może, tymczasem Baltic Palace wyznacza tu nowy, wysokobudżetowy standard architektonicznego koszmaru, jaki może dotknąć nasze nadmorskie miejscowości. Pozostaje mieć nadzieję, że nie znajdzie się zbyt wielu inwestorów gotowych na podobne szaleństwa.

Na mieszkania w tych budynkach nie trzeba brać kredytu. Wystarczy zostać członkiem TBS-u (fot. materiały promocyjne Stargardzkiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego)

Na koniec podróży po architektonicznych osobliwościach Pomorza Zachodniego warto zajrzeć do Stargardu Szczecińskiego, a właściwie do podstargardzkiego Kluczewa. To niewielka osada powstała na terenach przekazanych miastu przez wojsko. Znajduje się tutaj kilka osiedli mieszkaniowych. Wśród nich jest i takie wybudowane przez Stargardzkie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Już ciąg schludnych i całkiem udanych domków szeregowych okazuje się być ciekawy. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę fakt, że na mieszkanie tutaj nie trzeba brać wieloletniego kredytu, a wystarczy zostać członkiem TBS-u. Stargardzkie Towarzystwo jest bowiem żywym, rentownym dowodem, że lokum na własność nie jest jedynym rozwiązaniem problemów mieszkaniowych Polaków.

W Kluczewie znajduje się jednak jeszcze jeden wyjątkowy obiekt. To budynek z mieszkaniami wspomaganymi dla seniorów. Zaprojektowała go Grupa Architektoniczna Domino. Niewielki, dwukondygnacyjny, ale zaopatrzony w windy obiekt mieści lokale dwu- i jednoizbowe z tarasami. Nie jest domem opieki, choć jego mieszkańcy w razie potrzeby mogą korzystać ze znajdującej się na miejscu pomocy lekarskiej. W budynku przewidziano też miejsce na świetlicę i kuchnię, na jego zapleczu znajduje się zaś otwarty teren zielony. Architektura całego zespołu jest nienachalna, ale niezwykle atrakcyjna, nowoczesna i funkcjonalna. Jeśli wziąć pod uwagę model finansowy, w jakim powstała, i jej przeznaczenie, obiekt w Kluczewie stanowi godny wyróżnienia wyjątek na architektonicznej mapie Polski.

Na Pomorzu Zachodnim kończymy przegląd architektonicznych nieoczywistości tej części Polski. W sierpniu przyjrzymy się najciekawszym obiektom w polskich górach.

Filip Springer . Reporter, fotograf, współpracuje z "Dużym Formatem", "Polityką", "Tygodnikiem Powszechnym". Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi "Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach" (Karakter) oraz "Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni" (Czarne). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.