Prawnuczka Juliusza, wnuczka Wojciecha i córka Jerzego. Miała malować konie i ułanów, jak przystało na "czwartego Kossaka". I być Gabrielem, a nie Simoną. Słynny ród wydał jednak na świat odważną kobietę, która łamała wszelkie schematy i konwenanse - mieszkała w puszczy, w otoczeniu zwierząt, i trwała w trudnym do zdefiniowania, wyzwolonym związku z Lechem Wilczykiem. Jej historię odnajdziecie w książce Anny Kamińskiej "Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" , która właśnie pojawiła się w księgarniach. W weekendowej rozmowie z Anną Sańczuk autorka odsłania kulisy relacji panujących w Kossakówce. Relacji, oględnie mówiąc, trudnych. Simona była dzieckiem niechcianym i nieakceptowanym, nie tylko ze względu na płeć. - Ojciec był zajęty w pracowni i nie lubił dzieci. Matka sama przyznawała, że nie ma instynktu macierzyńskiego. Powiedziała kiedyś przyjaciółce Simony, że jeżeli na jej oczach pomocy wzywałoby umierające dziecko i umierający pies, to ona w pierwszej chwili pomogłaby psu, a nie dziecku - mówi Kamińska.
Zawód miłosny, którego Simona doznała na studiach, wzmógł tylko jej niechęć do kontaktów z ludźmi. Swój azyl odnalazła z dala od nich, w Dziedzince. Puszcza Białowieska stała się jej oazą, a wiernymi towarzyszami - sarny, jelenie, dziki. Te przyjaźnie uwiecznił na zdjęciach Wilczyk, o którym Kamińska wyraża się tak: - Starszy od Simony o 13 lat, przystojny mężczyzna na - luksusowym jak na tamte czasy - motocyklu. Korzystał z życia... Dzisiaj Lech Wilczyk ma 85 lat i podobno wciąż ma mnóstwo uroku i klasę przedwojennego dżentelmena. Początkowo nie chciał o Simonie opowiadać. Potem się otworzył: - Przyznał szczerze, że ma "plamy na sumieniu", że dokuczał Simonie, nie dawał jej akceptacji, że ją "terroryzował". Simona również miała charakterek, była ekspansywna, dominująca. Ale potrafiła być też ciepła, oddana. Odeszła w 2007 r., została zapamiętana jako autorka gawęd radiowych o przyrodzie i obrończyni zwierząt. Kamińska zagląda dalej, analizuje, zgłębia tajemnicę tej wielkiej osobowości. Polecam Wam gorąco lekturę rozmowy o Simonie!
A Simona przeczytałaby pewnie z przyjemnością wywiad Anny Tatarskiej z Jackiem Karczewskim , ekologiem, znawcą i pasjonatem ptaków, prezesem Stowarzyszenia Ptaki Polskie. Oto okazuje się, że ptasia seksualność nie różni się diametralnie od ludzkiej. No i opowieść pana Jacka o zalotach remizów, łabędzi i kaczorów nadaje się na scenariusz przygodowego filmu. Jest w niej bowiem miejsce na zdradę, gwałty, poligamię, interesowność, pakty między klanami. Widać walkę o władzę, w której seks jest traktowany przedmiotowo. Wiedzieliście, że u niektórych ptaków to, jakie gniazdo jest w stanie zapewnić samczyk, przesądzi o tym, czy jakaś samiczka go wybierze? Spodziewalibyście się, że remiz potrafi sobie zbudować harem? Słyszeliście o tym, że wśród długoszponów dochodzi do regularnych orgii, gdzie obowiązuje tylko jedna zasada: każdy z każdym? Jak zaznacza Karczewski: - Oczywiście nie tylko w tradycyjnej dla ptaków "pozycji misjonarskiej". Tak, dla nas to również były zaskakujące wiadomości...
Zagadnienia dotyczące zwierząt, których sporo w naszym najnowszym wydaniu, mają też jednak gorzką puentę. Napisał ją Jaś Kapela w felietonie inspirowanym premierą książki "Farmagedon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa" . Dzieło Philipa Lymbery'ego i Isabel Oakeshott jest równie mocne, co opublikowana kilka lat temu książka Jonathana Safrana Foera "Zjadanie zwierząt". W obu chodzi o to samo - o biznes śmierci, w który zamieniło się współczesne rolnictwo za sprawą przemysłowego chowu zwierząt. Kapela pisze u nas, że narzędzie, które zostało wymyślone do walki z globalnym głodem, dzisiaj przyczynia się tylko do eskalowania nierówności. A cierpienie zwierząt i ekologiczna katastrofa to skutki uboczne, na które świat przymyka oczy. Kapela uwypukla ekonomiczne i społeczne paradoksy: - Dziś już nie mamy problemu z niedoborem żywności, ale z jej nadmiarem. Doszliśmy do etapu, że możemy sobie pozwolić na to, żeby 40 procent jedzenia było marnowane na różnych etapach produkcji i konsumpcji, a jednocześnie nie rozwiązaliśmy problemu głodu. Wciąż 800 milionów ludzi głoduje na świecie. Jeszcze więcej cierpi z powodu otyłości. To tylko pozorna sprzeczność.
A w Weekendzie m.in. także:
- Joanna Brodzik . Aktorka, która jak lwica chroni prywatność swoją i swoich bliskich. Angelice Swobodzie wyjaśnia, jakich zasad warto się trzymać "na świeczniku", żeby nie paść ofiarą tabloidów. - Jeśli ktoś decyduje się opublikować materiał przekraczający granicę mojego życia prywatnego, to idę do sądu. I wygrywam - mówi Brodzik. Takich spraw było już dwanaście. Jej naczelna zasada brzmi: Zero ustawek. Efekt? Media nauczyły się, że Brodzik nie handluje swoją intymnością.
- Krzysztof Daukszewicz . Satyryk, pisarz, poeta, kompozytor, piosenkarz. Długo by wymieniać. A w dodatku - celny obserwator polskiego życia politycznego, czemu daje upust chociażby w "Szkle kontaktowym" . W rozmowie z Bartkiem Janiszewskim daje za to upust swojemu poczuciu humoru. Ten wywiad, którym otwieramy magazyn w niedzielę, aż skrzy się od wytrawnego dowcipu. Choć są i poważniejsze akcenty: - Wielu ludzi uważa, że Polska to przede wszystkim "ja", w związku z tym musi być taka, jaką "ja" sobie wyobrażam. A Polska nic nie musi. Ma się tylko tak rozwijać, żeby bezpiecznie czuł się w niej i pan Pospieszalski, i pan Daukszewicz. Bez względu na przekonania.
- GrubSon . Hiphopowy ekstrawertyk Bartkowi Strowskiemu opowiada o problemach z alkoholem, o reformie gimnazjalnej, o braku zasad we współczesnym świecie. Wyjaśnia też, dlaczego nie uznaje Gangu Albanii za wartościową muzykę. No i rzecz jasna odnosi się do przekazu, który zawarł na swojej nowej płycie, zatytułowanej "Holizm".
- Zuzanna Ziomecka . Dziennikarka i szefowa serwisu Wysokieobcasy.pl odkryła korzyści, które płyną z treningu uważności. Najpierw dla siebie, potem dla innych - dziś sama prowadzi kursy. Anna Rączkowska pyta ją, na czym to właściwie polega. Mindfulness, bo o nim mowa, robi karierę na Zachodzie i powoli przebija się też do masowej świadomości u nas. Czy to skuteczny walec na stres? Co to znaczy "być tu i teraz"? Ile rzeczy tracimy w życiu przez to, że pędzimy w nim na oślep? Odpowiedzi szukajcie jutro w Weekendzie.
-
Ryszard Turczyn
. Wybitny tłumacz i popularyzator literatury, który przez 30 lat przełożył ponad 60 książek beletrystycznych i kilkadziesiąt wydawnictw popularnonaukowych, o rynku książkowym w Polsce mógłby opowiadać godzinami. I dobrze, bo robi to kapitalnie. Chociaż wiele szczegółów, które zdradza Annie Budyńskiej, przyprawiają o dreszcze. Jak choćby błędy, które po autorach muszą "sprzątać" tłumacze. Lub stawki, za jakie ci tłumacze pracują. Nie przegapcie tego!
- Sataniści . Klejnot w koronie niedzieli. Reportaż Mateusza Witkowskiego dajemy na czołówkę w tym dniu. Punktem wyjścia tekstu było pytanie: gdzie się podziali polscy sataniści? To nimi w latach 90. poprzedniego wieku straszyło się dzieci. Dziś o "czcicielach Szatana" cicho. Mateusz postanowił sprawdzić dlaczego. Zbadał też, czy czarne msze to mit i jak działają rodzime organizacje z Szatanem w nazwie. Siedział na stosownych forach internetowych, udało mu się spotkać z tymi, którzy przedstawiają się jako sataniści. W efekcie sam został... honorowym satanistą. Ale więcej Wam nie powiem.
Hanna Rydlewska. Redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl